Dodaj do ulubionych

Proszę poradzcie coś!!!!!!

19.05.05, 20:47
Witeczka wszystkim!!!!Własnie jestem po kolejnej kłótni z moim "ukochanym
mężczyzną,i czuje sie okropnie....Jest mi smutno,ciągle płacze...Jestesmy 3
lata po ślubie,mamy sliczną córeczke....niby wszystko jest w jak najlepszym
porządku lecz nie do konca...Ostatnio ciągle kłocimy sie o jego prace...a
raczej o godziny w jakich pracuje,wychodzi z domu o 8.30 rano a wraca
najczesciej o 21 wieczorem....i ciągle musi zostawac dłuzej bo ktos tam
musiał wczesniej wyjsc....tylko dlaczego ktos musi zawsze wyjsc wczesniej a
nie on??Przecież ma córeczke która okropnie za nim tęskni i jest do niego
ogromnie przywiązana...Dzisiaj miał pracowac do 18 (tak miał w grafiku)i
strasznie sie ucieszyłam ze chociaż raz w tygodniu wróci wczesniej i spędzi z
nami troszeczkę czasu...ale jak zwykle musiał zostac....kierownik kazał mu
rozliczac kase po zakonczeniu pracy(mimo ze są osoby które pracuja do 19 i
zazwyczaj one to robią) No i kolejny dzien trafił szlak....Dodam jeszcze ze
ja zajmuje sie naszą córeczką i jestem na etapie pisania pracy
dyplomowej,niedługo zaczyna sie sesja a on zachowuje sie jakby to wogóle nie
miało znaczenia...Liczy sie tylko jego praca i to ze jak jest potrzebny w
domu to nigdy go nie ma....Ostanio leżałam chora w łożku i miałam 40 stopni
gorączki,zadzwoniłam i poprosiłam go zeby jak moze to wrócił chociaż pół
godziny wczesniej ale oczywiscie nie wyszło bo ktos tam pracował do 18 i on
musiał zostac.....ech...Ja rozumiem ze wdzisiejszych czasach jest ciężko o
prace i że trzeba ją szanowac ale jakies prawa chyba są???I mógłby czasem
pomyslec o rodzinie i nie zostawać bez potrzeby dłużej???Nie wiem może sie
czepiam i wogole nie porzebnie się na niego rozkrzyczałam ale naprawde
zrobiło mi sie przykro...Teraz sama nie wiem czy miałam racje,może powinnam
byc bardziej wyrozumiała i poprostu sie z tym pogodzic ze nie ma dla nas
czasu???Strasznie to wszystko skomplikowane.......Przepraszam ze przynudzam
ale strasznie potrzebowałam sie wyżalic...W dzien nie mam nawet z kim
pogadac...strasznie jest mi smutno....
Obserwuj wątek
    • mameja2 Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 19.05.05, 22:05
      Może nie jest tak źle? Może on nie rozumie jaką krzywdę Wam robi? Gdyby z nim
      porozmawiać rzeczowo i otwarcie, to cos by drgnęło? Wiem, próbowałaś, ale do
      czego może doprowadzić ten stan? Chyba do czegoś gorszego, niż jest. Może jest
      ktoś z rodziny lub przyjaciól, żeby mu przemówił?Bo czasem lepiej, żeby to ktoś
      z zewnątrz potrząsnął. Jeśli nie, to uzbrój się w rzeczowe argumentyi walcz o
      rodzinę. Nasuwa się podejrzenie, że od czegoś ucieka, co jest w domu, może nie
      umie być odpowiedzialnym mężem i ojcem? Tak czasem bywa.No i może, choć nie
      musi być - jakaś kobieta, ale na to są pewne objawy, sygnały, nawet na tym
      forum można znaleźć, żeby się przekonac. Faktem jest, że czujesz się
      skrzywdzona i coś z tym trzeba zrobić. Nie zostawiaj tego, próbuj poważnie
      rozmawiać, każda rozmowa, jeśli nawet nie daje od razu rezultatów, czegoś Was
      uczy, choćby to miały byc złe doświadczenia.Będziesz wiedziała, na czym stoisz.
      Myślę jednak, że mąż się opamięta i będzie lepiej. Życzę Wam tego!
    • mikams75 Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 20.05.05, 00:23
      borykam sie z podobnym problemem - maz pracoholik!
      Jedyna roznica to to ze nie mamy dziecka. A nie mamy bo ja sie boje, ze zostane
      sama z maluchem bez niczyjej pomocy.
      Moj maz pracuje cale dnie, do pozna wieczorem, ciagle jest cos pilnego, czesto
      tez w weekendy. I ciagle mi obiecuje ze to ostatni taki tydzien, ostatni taki
      miesiac, bo sa waznne terminy itd. Sytuacja jednak sie nie zmienia.
      Wraca wykonczony do domu i nie ma z niego pozytku. Zreszta nawet nie mam
      sumienia zeby cokolwiek od niego wymagac, bo wiem ze jest naprawde padniety.
      Tylko ze ja mam juz dosc tej sytuacji!
      Prosby, grozby nic nie pomagaja - zawsze mi przyznaje racje.
      Inna kobieta nie wchodzi w gre - znam bardzo dobrze te firme i ludzi tam
      pracujacych, oni znaja mnie.
      No i nie wiem jak bedzie w przyszlosci, jak miec dziecko i zostac zdana sama na
      siebie? (rodzice ani tesciowie nie beda mogli pomagac).
      I ostatnia klotnia... zaczelam z nim rozmowe po raz kolejny na ten temat -
      poznym wieczorem, bo przeciez kiedy indziej nie ma go zeby porozmawiac. I sie
      dowiedzialam, ze go nie wspieram a na dodatek go wykanczam bo mu taka dyskusja
      nie daje spac! Po czym jak kolejnej nocy dyskutowal przez telefon z ludzmi na
      temat pracy bo bylo cos pilnego to mu nie przeszkadzalo, ze nie moze spac!
      Ja rozumiem, ze sa pilne sprawy, terminy itp ale czemu to jest wiecznie? Czy on
      nie potrafi postawic granicy?

      Sylwunia, nie pomoglam Ci zbytnio moim postem,sama sie wyzalilam. Jedyne co to
      dobrze wiedziec, ze nie jestesmy same z takim problemem...
      Pozdrawiam serdecznie!
      • olenka7958 Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 20.05.05, 19:00
        Pracocholizm.....Nieobecnosc w domu....
        Ja mam kilku kolegow meza, ktorzy maja male dzieci i wcale im sie nie spieszy
        do domu, bo wola siedziec w pracy (czytaj: udawac, ze pracuja), niz isc do
        domu, gdzie zona zapedzi do zabawy z dzieckiem lub do pomocy. Oni to tylko sie
        chwala: "a moj Piotrus to, a moja Marysia - tamto", przy malym wlozeniu
        wysilku, niestety. No chyba ze facet jest pracoholikiem, to juz na dlugo.....na
        cale zycie.
    • ambx Powiedz mężowi, że to nieludzkie... 20.05.05, 09:34
      ...zasuwać wciąż po kilkanście godzin, szczególnie gdy ma się rodzinę. On chyba
      pracuje w którymś z tych obozów pracy (Kaufland? Biedronka?) i jest zmuszany do
      zasuwania 16 godzin, a na liście obecności ma osiem. Skończy się to roztrojen
      nerwowym i rozpadem małżeństwa. Żadne pieniądze ni sa tego warte. Skoda zdrowia
      i waszego małżeństwa. Gospodarka rusza, trochę łatwiej o pracę, a nawet jeśli
      nie chce jej zmieniać, może twardo postawić sprawę, że ma małą córeczkę,
      studiującą żone i teraz on musi wcześniej wychodzić, albo wyjdzie z tego obozu
      pracy raz na zawsze.
      • niusiak555 Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 20.05.05, 13:21
        mi też nasunęło się podobne przypuzczenie jak to, o którym pisze Kinkygirl.
        Sama słyszałam całą masę opowiesci o facetach - pracujących do późna po
        pojawienie się dziecka - z dwóch powodów:
        1. tak bardzo wzrasta ich odpowidzialność za rodzinę, bo sa jej żywicielami,
        chcą zapewnić dziecku wszystko co najlepsze
        2. nie czują się na siłach albo nie mają ochoty na pomoc zonie w zajmowaniu się
        małym dzieckiem.
        Przy czym oba powody w moim przkonaniu świadczą mimo wszystko o ich
        niedojrzałości, bo popadając w pracoholizm nie zasze przynoszą więcej pieniędzy
        a rujnują swoje zdrowie i często też małżeństwo.

        A prz tym wszystkim "obozy pracy" zdarzają się naprawdę często... i oto nie
        możemy mieć pretensji do swoich pracoholików
    • msylwunia24 Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 20.05.05, 19:46
      HEJ!!!DZIEKI ZA SZCZERE PORADY,NAPRAWDE POTRZEBOWAŁAM CZYJEGOS WSPARCIA I
      DOBREJ RADY.NIE CHODZI NA PEWNO O TO ZE MU SIE NIE CHCE WRACAC DO DOMU,ON
      POPROSTU OD DAWNA MARZYŁ O TEJ PRACY A PRACUJE TAM DOPIERO 4 MIESIACE I UWAŻA
      ZE MUSI DAWAC Z SIEBIE SZYSTKO...TO SIE CHYBA NAZYWA PRACOCHOLIZM...ZASTANAWIAM
      SIE TYLKO CZY MOZNA KOGOS TAKIEGO Z PRACOCHOLIZMU WYLECZYC????CZY KTÓREJS Z WAS
      SIE TO UDAŁO???ROZMOWY NIE SKUTKUJA,ROZMAWIAMY NA TEN TEMAT CODZIENNIE,CIAGLE
      MU TŁUMACZE ZE MA RODZINE KTÓRA GO POTRZEBUJE,A ON NA TO ZE SKORO ZYJEMY TYLKO
      Z JEGO WYPŁATY TO POWINAM SIE CIESZYC ZE WOGÓLE JA MA....BŁEDNE KOŁO...MIMO
      WSZYSTKO BEDĘ WALCZYĆ O NASZE MAŁRZEŃSTWO,MOŻE SIE UDA....AHA DO MIKAMS75 I
      INNYCH POZOSTAWIONYCH SAMYM SOBIE PRZEZ NASZYCH MĘŻCZYZN ,PISZCIE DO MNIE NA
      MEILA I NA GG(2441020 TO MÓJ NR.)TO SOBIE NAWZAJEM SIĘ WYŻALIMY,ZAWSZE BEDZIE
      TROSZKĘ RAZNIEJ I LŻEJ NA DUSZY...DZIEKI ZE JESTESCIE!!!!!POZDRÓWKA
      WSZYSTKIM!!!!!
      • kinkygirl Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 20.05.05, 19:55
        powiedz mu, ze glupio robi. od poczatku w pracy dal sobie wcisnac wszystkie
        obowiazki, ktorych nikt nie chcial, i beda mu tak wiskac do oporu, dopoki nie
        zacznie roznych rzeczy zawalac z braku czasu.
        a teraz zeby to odkrecic bedzie musial sporo czasu i wysilku poswiecic...
      • mikams75 Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 21.05.05, 18:13
        dobrze ze chcesz walczyc, mnie czasem opuszczaja sily...
        Sa dni kiedy staram sie, tlumacze, albo nie reaguje. Teraz mam faze
        obojetnosci, kolejny weekend spedzam sama, kolejny krotki urlopik zostal
        odlozony bo on musi/chce pracowac. Dzisiaj zaproponowal mi zebym przyjechala do
        niego do pracy do towarzystwa. Kazdy wsadzilby nos w swoj komputeter i tyle. W
        domu przynajmniej moge wejsc na kazda stronke w necie i na gg a miedzyczasie
        zrobie pranie itp. domowe rzeczy.
        Nawet sie na weekend nie mozna umowic ze znajomymi bo on nigdy nie wie czy nie
        bedzie pracowal.
    • msylwunia24 Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 20.05.05, 19:57
      AHA,JEZELI CHODZI O JEGO MIEJSCE PRACY TO PRACUJE W JEDNEJ Z SIECI TELEFONÓW
      KOMÓRKOWYCH,(W SALONIE) A TAM JEST TAK ZWANY WYŚCIG SZCZURÓW,LICZĄ SIE TYLKO
      WYNIKI I MUSI SIEDZIEC W PRACY DO OSTATNIEGO KLIJENTA A PÓZNIEJ SPRAWDZAC
      WSZYSTKIE UMOWY I TAKIE TAM.....TAK ZE NAWET NIE MA CZASU ZEBY MIEC KOGOS NA
      BOKU....MIMO WSZYSTKO TO JEST I TAK BEZNADZIEJNIE....
        • uttaa Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 21.05.05, 09:50
          Rozumiem twoje rozgoryczenie, ale muszę też przyznać, że rozumiem zachowanie
          twojego męża. Chyba na dobre skończyły się juz czasy, kiedy o 16 wszyscy
          kończyli prace i szli do domu. Sama dobrze wiem, co znaczy pracować po 10h
          dziennie i wiem jak to jest kiedy przełożony grzecznym tonem i z uśmiechem na
          twarzy kolejny raz mówi, że trzeba zostać dłużej. Tak niestety jest teraz w
          większości firm i nieważne czy to miedzynarodowy koncern czy Biedronka.
          Wydaje mi się, ze powinnaś zrozumieć jego sytuację i być bardziej wyrozumiałą.
          • xara1 Re: Proszę poradzcie coś!!!!!! 22.05.05, 10:51
            Też tak mam. Mąż pracuje prawie non stop, ja też pracuję ale mam krótszy
            wymiarowo czas pracy.Więc cały dom jest na mojej głowie i nawet nie mam co
            liczyć na jego pomoc.On ma coraz to większe pretensje po przyjściu do domu,że
            jest brudno, czy coś tam,a ja siędząc po pracy w domu tego nie zrobiłam. Nie
            patrzy na to, że ja często robotę przynoszę do domu. Na jego pomoc nie mam co
            liczyć bo on jak powiedział i tak pracuje na trzech etatach. Czasem myślę,że
            lepiej mu jest w pracy niż w domu,bo kiedy ma trochę wolnego to też nic w domu
            nie robi bo musi odpocząć. Aż strach pomyśleć o dziecku. Będę sama uziemiona na
            amen bez pracy na kilka lat, bo on musi zarabiać i po pracy odpocząć, wiem że
            nie będę mogła liczyć na jego pomoc:( A kiedyś zawsze mi pomagał. Praca
            zmieniła go diametralnie. Aż strach pomyśleć co będzie dalej, bo nie mam
            zamiaru rezygnować z własnej pracy, tylko dlatego, że nmiej od niego zarabiam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka