lilo5
21.05.05, 00:32
mój mąż nigdy specjalnie super kochankiem nie był (2 lata po slubie), nigdy
nie pokazał, że lubi piescic moje ciało, nawet jak mu o tym mówiłam. To ja
zawsze więcej o to dbałam...On idzie na ilosć a nie na jakosć. Mimo to, że ja
jestem zaniedbywana, a on to by najlepiej chciałby grać króla to ma jeszcze
czelnosć chodzić przy mnie na strony i się onanizować. Sorki za
bezposredniosć, ale tak to wygląda. Chodził przy mnie na strony xxx, ale mu
zabroniłam. To teraz wynalazł seksistowskie historyjki i....I proszę nie
piszcie mi, że ja go zaniedbuję, please. Mam tego serdecznie dosyć. Czuje się
jak nie kobieta tylko jakas kuchara. I mówie mu o tym, ale on wtedy mówi, że
mam za duzo zasad. Czy normalny facet, który wie co to znaczy seks, a nie
tylko "5 minut" mówiłby takie rzeczy o zasadach. To nie zasady, to potrzeby.
Czasami mam mu ochote powiedzieć, że jesli tak jest to siedz przy komputerze
i to bedzie twoja jedyna satysfakcja, ale przecież to nie rozwiązuje sprawy.
Czy któras tak ma?