do mlodych mam! prosze przczytajcie!!!

25.05.05, 22:34
wiem ze post jest BARDZO dlugi ale blagam przeczytajcie go, potrzebuje
waszego wsparcia i postow! :

wiecie co ja juz tak oswoilam sie z mysla ze bedzie dzidzia, ze martwie sie o
wynik, tak zaczelam sie z tym oswajac i wyobrazac sobie ze bede skrecac
dlugopisy, lub skladac breloczki z dzieckiem u cyca:) i tak mi sie milo
zrobilo, ja chyba zaczynam pragnac tego dziecka:) wiem to glupie, ale mimo
wszelkich trudów jakie by mnie spotkaly w kosekwencji dzidzi, chyba byla
bym ..
szczesliwa.
niedawno matka wyjechala na 2 tyg, wiecie jak cudownie mi bylo? zawsze moim
najwiekszym marzeniem bylo posiadanie dziecka.. ale pozniej, a teraz, jak
wyobraze sobie jak wspaniale bylo gdy pod nieobecnosc matki mieszkalismy
razem z moim "Romeem" do tego wyobrazilam sobie dziecko..:D wiem ze to
egoistyczne podejscie bo dziecko trzeba utrzymac, ale wiecie ja nigdy nie
mialam pelnej rodziny i zawsze o tym marzylam... tj jak mialam 6m-cy matka
wyjchala na 2-3 lata do ameryki, po jej powrocie rodzice sie rozwiedli,
ojciec wyjechal do katowic matka pracowala po 12 godzin, czasem nie
widzialysmy sie po kilka dni, ja szlam do szkoly ona spala, ona wracala z
pracy ja spalam... i tak do mojej 17ki, potem przeniosla robote do domu i
zaczely sie problemy!
nie umiemy ze soba rozmawiac, ona ciaz wrzeszczy i wszystko jej nie pasuje,
nadal ciezko pracuje i wymiguje sie tym od jakichkolwiek ludzkich odruchów,
np umycia po sobie ubikacji, bo od tego ma dziecko! wiecie jak ciezko z nia
zyc? nie umiem z nia byc, nigdy mnie tego nie nauczyla, zawsze mnie
wysmiewala i krytykowala nawet publicznie(znajomi), juz nie raz chcialam
popelnic samobojstwo! i nie raz probowalam ale to nic nie zmienialo.. a
dzidzia byla by kims dla kogo miala bym po co zyc! i starac sie zyc jak
najlepiej:) zdobywac wiedze by moglo byc ze mnie dumne.. bo matka zawsze
uwazala mnie za nic, nie moge isc na studia na turystyke bo to nie ma
przyszlosci, na anglistyke tez nie, na iberystyke nie, na rehabilitacje nie
bo nie bede ludziom dupy masowac, na nic czego ja chce!
moze dziecko uwolniloby mnie od niej i pozwolilo zyc tak ja ja tego pragne?
zyc dla niego, dla niego sie ralizowac..
co do mojego ojca to gadamy raz na dwa lata, ja w zasadzie zawsze bylam
sama..
to dlatego zawsze chcialam zalozyc rodzine i WYCHOWYWAC dziecko i teraz jak
pomysle ze jednak nie jestem w ciazy to chyba podziurawie wszystkie
prezerwatywy! tak mi smutno na sama myśl:"(

boze ja naprawde pragne skrecac dlugopisy, zaocznie chodzic do szkoly
policealnej, jesc tynk ze scian (ja) ale miec... RODZINE.

ale misiek dziecka by teraz "planowanego" nie chial bo z robota ciezko..
wtedy dostalby kopa w dupe i zrobil wszystko by pracowac! sam powiedzial ze
jak bedzie taka sytuacja to nie ma zmiluj, harowac jak wol byle bylo ok.
moze nie bylo by tak zle, jesli byloby dla kogo sie starac?

boje sie isc do ginkologa, boje sie ze bede musiala zyc z matka ktora po
calej ciazowej "aferze" nie chce nawet znac mojego chlopaka! a ja mam zakaz
wracania po 23 (jakby dzieci robily sie tylko o tej porze:D),
ona w ogole nie akceptuje tego ze my naprawde sie kochamy, ja wiem ze rok to
malo(tyle jestesmy razem) ale ja czuje sie jakbym znala go od lat, chce
spedzic z nim zycie, jest dobry, czuly, pomaga mi we wszystkim, jest nam
naprawde dobrze..
niestety nie mozemy razem mieszkac bo MATKA!!! w zyciu sie nie zgodzi! chyba
ze bede w ciazy.. ale jak tylko wyjezdza to mieszkamy razem po 2 tyg i choc
to krotko to czujemy wtedy ze chcemy byc razem:)

wiecie ja naprawde chcialabym... powiedzcie, czy wam ciezko bylo utrzymac
dziecko? mowie do tych ktore byly w podobnej sytuacji, myslicie ze dziecko by
pomoglo czy pogorszylo moje zycie? jak dalyscie rade? czy gdybyscie mialy cos
zmienic to nie "zaszly byscie" w ciąze?

moje życie jest takie... puste:(
prosze piszcie, tak mi sie ciezko teraz i smutno zrobilo, ze ja jednak bym
chciala dzidzie, ale jak ja zrobic, bez checi partnera? i czy warto?

nic juz nie wiem moze bzdury pisze i was tylko zanudzam, ale prosze o posty
gdybym jednak was nie zanudzila:)

Martys
    • olutek_m Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 25.05.05, 23:08
      Ja w twoim wieku byłam już męzatką. O tym, że chcemy byc razem zdecydowalismy po
      trzech miesiacach "chodzenia". Zaręczylismy się zaraz po mojej maturze i odrazu
      ustalilismy date ślubu. Czyli od pierwszej randki do ślubu minął dokładnie rok i
      3 miesiące. Teraz jestesmy już półtora roku po slubie i dopiero teraz możemy
      pomyslec o dzidzi. Przez ten długi czas robiłam sobie tabelki i codziennie
      skreslałam jeden dzień :-) To strasznie głupie, ale ja tak bardzo nie mogłam się
      doczekać. Nadal czekam na dzień, aż wkonczu okaże się, że jestem w upragnionej
      ciaży.
      Musieliśmy odłożyć dziecko z dwóch powodów. Finansowych i zdrowotnych. Teraz
      jesteśmy w miarę stabilni finansowo, możemy "coś" dziecku zapewnić. Niestety
      utrzymanie dzidzi troche kosztuje. Nie chcelismy, aby nam zabrakło na pampersy,
      albo na zupki. Chcieliśmy, aby niczego mu nie brakowało. (bez przesadnych
      zachcianek)
      Mam nadzieję, że podejmiesz decyzję dobrą nie tylko dla Ciebie, ale i dla
      Twojego dziecka. Życze Ci, aby bobasek wniósł do Twojego zycia dużo rodości.
      Pozdrawiam
      Ola
    • g0sik Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 25.05.05, 23:14
      Dziecko kosztuje i to dużo i wątpię żeby się go dało utrzymać ze skręcania
      długopisów. Skoro Twoja matka jest taka jaka jest powinnaś mocno popracować na
      swoją niezależność. Ciąża i dziecko w sytuacji gdy masz mieszkać z matką to
      moim zdaniem głupia i nieodpowiedzialna decyzja. Teraz facet obiecuje, ze
      będzie tyrać, a co jeśli nie wytrzyma z Twoją matką pod jednym dachem? Czy
      będzie Was stać na samodzielne mieszkanie? A jesli Twój Romeo nie odnajdzie się
      w roli ojca i Cię zostawi? Skończ szkołę, zacznij pracować i zarabiać - na
      dziecko przyjdzie czas. Bieda i zależność to nie najlepsza perspektywa na
      przyszłość. Za parę lat może się okazać, że dziecko którego tak pragniesz ma
      taki sam stosunek do Ciebie jak ty do swojej matki....
      • martys_85r Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 00:11
        ale my nie bedziemy mieszkac z moja matka!!! jezu nie zrobilabym tego mojemu
        maluszkowi! mieszkalibysmy u mojego faceta, no nie tylko z dlugopisow bysmy
        zyli... ja mam 250 zl mcznie + dlugopisy,moze zasilek i inna inna praca, misiek
        tez cos by znalazl, sa tez jego rodzice, no mysle nie byloby tak zle i matka
        pewnie by pomogla jak juz by zobaczyla wnusia:) a dziecka nie trzeba przeciez
        karmic gerberem i bobofriutami, a papmpersy to akurat najdrozsze pieluchy (ale
        wiem ze to byl ogol), zreszta chyba zdrowsze dla dziecka jest ugotowac mu
        marchewke lub wycisnac sok niz truc konserwantami, a prababcia na pewno
        robilaby zapasy:)
        • g0sik Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 00:26
          Start życiowy od mieszkania z teściową, liczenie na rodziców, prababcię,
          zasiłek, na miska który może by coś znalazł....A co jeśli misiek się nie
          sprawdzi jako ojciec? Tak czy inaczej wrócisz do mamusi bo przy dziecku za 250
          zł + zasiłek to nawet na wegetację za mało! Dzieci chorują a lekarstwa i porady
          specjalistów kosztują (np. nas w maju ponad 400 zł)

          Nie mogę pojać, że młoda dziewczyna zamiast myśleć o tym żeby zdobyć jak
          najlepsze wykształcenie, znaleźć porządną pracę myśli tylko o tym żeby mieć
          dziecko i być na utrzymaniu faceta i teściowej. Chcesz za wszelką cenę uwolnić
          się od matki ale obyś nie wpadła z deszczu pod rynnę...
          • rafal_koko Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 31.05.05, 13:53
            "Nie mogę pojać, że młoda dziewczyna zamiast myśleć o tym żeby zdobyć jak
            najlepsze wykształcenie, znaleźć porządną pracę myśli tylko o tym żeby mieć
            dziecko..."

            Tak było, jest i będzie... od tysięcy lat... Nie mogę pojąć, jak Ty nie możesz
            tego pojąć. Organizm kobiety jest optymalnie przygotowany do rodzenia dzieci na
            długo przed 30-tką (także w sferze psychiki). Zmiana stosunków społecznych w
            ostatnich kilkudziesięciu latach nie pociągnęła za sobą przecież zmian w
            ewolucji organizmów.
            • g0sik Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 31.05.05, 15:48
              Co z tego, że organizm jest przygotowany skoro rozum śpi. Dziewczyna chce się
              urwać matce i kombinuje jak koń pod górkę, zamiast pomyśleć o zdobyciu
              niezależności wpada z jednej skrajności w drugą. Czy Ty może uważasz, że
              dziecko da się utrzymać ze składania długopisów? Albo że fajnie jest żyć na
              garnuszku i kątem u teściowej, z wyciągniętą ręką do opieki społecznej? Co z
              tego że teraz teściowa jest cudowna, moja też jest ale nie chciałabym z nią
              mieszkać nawet przez chwilę. A to że facet teraz obiecuje, że jeśli zdarzy się
              wpadka to on się ożeni i będzie dobrym ojcem....a co ma innego powiedzieć jak
              chce seksu? Że ją zostawi z problemem? A jak facet okaże się kiepskim mężem i
              ojcem to co ta biedaczka wtedy pocznie? Będzie przy nim tkwiła bo alternatywą
              będzie powrót do matki albo wyprowadzka pod most. Nie wyobrażam sobie że można
              planować dziecko kiedy nie jest się w stanie go utrzymać. Niezależność daje
              komfort i poczucie bezpieczeństwa co zdaje się być obce autorce wątku...
        • talijaa Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 30.05.05, 16:56
          No tak: zasiłek, rodzice pomaga, może jakas praca... A jak pracy nie bedzie? Tu wlasnie pokazalas jaka jestes niedojrzala osobka jeszcze! Najpierw sie usamodzielnij, potem sprawdz czy na twojego miska mozna liczyc (niech znajdzie prace zanim zajdziesz w ciaze) a potem mysl o dziecku!!!!!!!
          A karmienie dziecka sloiczkami w dziesiejszych czasach to zadne trucie!!!
    • rriittaa Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 00:08
      Cześć
      Ja jestem młodą mamą, ale tylko pod względem stażu macierzyństwa (21 m-cy
      córka). Dziecko kosztuje to jest fakt. Oszczędnie ok.300 zl miesiecznie pod
      warunkiem że karmisz piersią. I tak do 2 lat chyba nic sie nie zmienia bo mniej
      pampersów przechodzi w końcu na mleko kupne i kaszki więć kwota pozostaje wtych
      samych granicach. Zaoszczędzic można jedynie na używanych ciuszkach i innych
      akcesoriach (wózek, łózeczko itp.) Ja tez myślałam o chałupnictwie ale to
      wchodzi chyba w gre tylko w pierwszych miesiacach jak dziecko dużo śpi. Po
      nocach nie ma sensu. matka niewyspana to matka rozdrazniona, a matka
      rozdrazniona to rozdraznione, płaczące dziecko. Do tego wszystkiego nie daj
      Boże chorowite dziecko - leki to jest fortuna pieniędzy. A pomocy ze strony
      państwa zero. Do tego ciężko będzxie ci znależć pracę z małym dzieckiem, bez
      praktyki.
      Ja myślę, że problem tkwi w Twojej rodzinie a raczej relacjach między Tobą a
      matką. Macierzyństwo to duży obowiązek i odpowiedzialność. Mam wrażenie, że
      Twoje pragnienie posiadania dziecka wynika z checi posiadania kogoś kogo
      będziesz bezgranicznie kochac i kto bedzie Ciebie kochać. Może się mylę...
      Jeśli facet nie chce to nie kombinuj. Niejeden facet mówi, że chce a potem się
      nie sprawdza. I o ile dziewczyna 20 letnia sprawdza się w roli matki to nie
      bardzo wierzę, żeby młody chłopak sprawdził się w w roli ojca. Tak to juz jest
      z facetami- oni dojrzewają później. Nie daj Boże zostaniesz z dwójką dzieci
      i "męczącą" matką.
      STudia zaoczne i małe dziecko tojest niezła tyrania. I zdecydowanie musisz mieć
      oparcie w rodzinie, żeby dac sobie radę. Zjazdy, nauka ... ktoś musi zająć się
      wtedy dzieckiem. Jeśli nie masz na kogo liczyć to zdecydowanie pomyśl o dziecku
      później.

      Lata 20 to najpiekniejszy okres w zyciu czowieka. A już chyba najpiekniejszy
      jest czas kiedy zarabiasz pierwsze pieniądze a nie masz zobowiązań (dom,
      rodzina - to jest skarbonka w którą cały czas trzeba wkładać). I wtedy jest
      czas na studia - życie towarzyskie. A o dziecku możesz pomyśleć na ostatnim
      roku... Ja pisałam pracę w ciąży. Bronilam sie jak dziecko miało 9 m-cy. Ale
      finansowo nie jest slodko, chociaż nie powinnam narzekać.

      muszę uciekać bo wrócił mąż i chce do kompa... no i to jest właśnie życie z
      facetem...

      Trzymaj się mocno. Jeżeli masz mnóstwo miłości w sopbie której nie masz na kogo
      przelać, to może kup sobie psa. Rozejrzyj się - może masz jakąś kuzynkę,
      koleżankę z małym dzieckiem? Zaproponuj jej pomoc przy dziecku - przekonasz się
      czy nadszedł Twój czas na macierzyństwo.

      Pozdrawiam. i Ciesz się chwilą....

      • martys_85r odp2 26.05.05, 00:16
        ja wiem jak to jest z malym dzieckiem, mam przyrodniego brata i jak tylko
        jestem u niego to sie nim zajmuje, wiem co to znaczy placz o 4 rano, gotowanie,
        pranie, mycie itd, to nie to ze moj facet nie chce, aha i ja owszem mam te 20
        lat ale on nie jest takim szczeniakiem bo w lipcu bedzie mial 26, wiec chyba
        juz dorosl:)
        • anula36 Re: odp2 26.05.05, 00:33
          a czy ten dorosniety misiek ma jakas stala prace??
          • martys_85r Re: odp2 26.05.05, 00:47
            tak ale o zwolninie w naszym kraju nie trudno!
            • anula36 Re: odp2 26.05.05, 00:58
              myslac w ten sposob to lepiej w ogole nie porywac sie na zadne aktywnosci.
              Jesli masz w nim oparcie to do roboty- slub i dziecko.
          • martys_85r a co do 26.05.05, 00:49
            tesciow czyli "rynny", sa cudowni, czuje sie u nich jak w "prawdziwej" rodzinie
            i nie wiem co by bylo gdyby ich nie bylo..
    • geesje Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 08:00
      Dziewczyno zastanów się co chesz zrobić! Z Twojego listu wynika że Twoje
      relacje z matką sa dalekie od ideału. W tej sytuacji najlepsze co możesz
      zrobić, to się usamodzielnić. Zdobądź jakieś wykształcenie, zawód, pracę - a
      przede wszystkim mieszkanie. I nie licz na rodziców Twojego chłopaka -
      rozumiem, że są cudowni, ale wcale nie muszą utrzymywać Ciebie i Twojego
      dziecka. Dziecko nie jest przyjemnością na chwilę - to są ciężkie obowiązki,
      nie tylko finansowe, na wiele, wiele lat. I ogromna odpowiedzialność.
      miałaś niespecjalnie szczęśliwe dzieciństwo. Czy chcesz takie samo zafundować
      swojemu dziecku? Bo bez pracy, bez perspektyw, kiedy zaczną się problemy -
      będziesz musiała, jak Twoja matka, chodzić na cały dzień do pracy, dziecko
      oglądać wieczorami, kiedy nie będziesz miała na nic ochoty...
      Jesteś młoda, ze wszystkim zdążysz.
      • coolaga1 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 11:02
        Martys dziewczyny maja racje. Potrzebujesz kogos kogo bedziesz kochac,
        potrzebujesz okazac komus uczucia, ktorych tobie brakowalo/brakuje. Jestes
        mlodziutka, masz jeszcze mnostwo czasu na zalozenie rodziny. Zastanow sie czy
        sprostasz wszelkim obowiazkom i odpowiedzialnosci, w jakim stopniu jestes
        niezalezna. Ja skorzystalabym jeszcze z tych szalonych mlodzienczych lat. Tak
        wlasnie sadze i patrzac na siebie, mam sporo wiecej lat niz Ty. Teraz dopiero
        czuje sie na tyle pewnie, ze moge zaczac planowac rodzine. W miare stabilna
        sytuacja, ukonczone studia, jakies doswiadczenie, ale przede wszystkim
        poczucie, ze nic mnie nie ominelo, albumy pelne zdjec, wspanialych wspomnien,
        facet, ktory chce tego samego co ja. Nic na sile.
      • rafal_koko Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 31.05.05, 14:21
        Skończcie z tymi głupawymi radami. Usamodzielnij się, znajdź pracę, o mój Jezu,
        jak teraz ciężko, straszne czasy (akurat konkretnie teraz, bo przez tysiące lat
        cywilizacji ludzie wszystko mieli na tacy podane), zapewnij dziecku start -
        cokolwiek miałoby to znaczyć.
        Sami się do nich stosujcie. Tylko się nie zdziwcie gdy za parę lat, jak już
        zdobędziecie to Bóg wie co o czym piszecie, to się okaże, że partnera już nie
        kochacie, bo więcej czasu poświęciliście na pracę, rozmawiać już nie
        potraficie, zaczniecie wymyślać dalsze preteksty, że teraz musicie na
        mieszkanie również dla tego przyszłego potomka odłożyć, no bo przecież czasy
        cały czas ciężkie itp. itd.
        Jakie to wszystko powtarzalne. Przechodziłem przez to. Byłem z kobietą przez 10
        lat, z czego ostatnie dwa w bezsensownym małżeństwie. O Boże, jak nam dobrze
        wychodziło usprawiedliwanie bycia bezdzietnym malżeństwem, perfekcyjnie wręcz.
        A prawda była taka, że nie było tam krzty uczucia.
        Na szczęście po zakończeniu tej żenady poznałem moją Ukochaną. Nie
        przeszkadzało nam, że jest dużo młodsza, studiuje i będę musiał przez
        najbliższych parę lat sam rodzinę utrzymać, że będziemy musieli na początku u
        rodziców pomieszkać, że nie zarabiam kokosów a praca niepewna, że moja Jedyna
        będzie musiała swoich rodziców w konsternację i masakryczne wkurwienie wprawić,
        że z rozwodnikiem ślubu kościelnego się zrobić nie da. Nic nie było ważniejsze
        od naszej miłości, po trzech miesiącach była w ciąży a po pół roku byliśmy
        małżeństwem. Dziś, po kilku latach kochamy się wciąż tak samo, cieszymy
        następnym dzieckiem i jesteśmy po prostu szczęśliwi. A praca, mieszkanie? Pracę
        rzeczywiście straciłem, mam teraz dużo lepszą. Z mieszkaniem też się jakoś
        udało, trochę z pomocą rodziny, sporo własnym wysiłkiem, a nieco dzięki
        szczęściu (to akurat element, którego się nie da zaplanować, nie będzie wam do
        ramki pasował).
        Czy wy naprawdę wierzycie, że wszystko można ot tak sobie w życiu zaplanować?
        Jeśli tak, to zakładam, że macie również plan B, bo byłoby niezłym idiotyzmem
        zakładać, że plan A wypali na pewno. I co ten plan B przewiduje? Że nigdy nie
        będziecie mieli potomstwa, bo coś wam tam nie wypaliło? No to gratuluję, ale
        takie rady zostawcie sobie samym, chcecie zmarnować życie to marnujcie własne a
        nie czyjeś.
        A Tobie Martys i Twojemu facetowi oraz Waszemu dziecku życzę jak najlepiej.
        Dużo miłości i powodzenia. Będzie też i trudno, ale nie zrażajcie się, na tym
        polega życie. Nie słuchajcie tych nudziarzy, którzy własne istnienie
        sprowadzają do beznadziejnego wegetowania, boją się tego życia posmakować póki
        wszystkiego z ołówkiem w ręku nie policzą...
    • moboj Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 10:30
      w Twoim poście nie widzę jednej podstawowej rzeczy: odpowiedzialności. widzę za
      to, że chcesz mieć dziecko, żeby wyprowadzić się od matki. dziecko to spore
      koszty - zresztą ktoś już tutaj to napisał i podał kwotę. obawiam się, że to
      Twoje upragnione składanie dlugopisów zdałoby się psu na budę. rodzice Twojego
      faceta nie mają żadnego obowiązku utrzymywać Was i Wasze dziecko. sama spójrz:
      nie masz żadnego wykształcenia, żadnej porządnej pracy bez tego nie znajdziesz.
      dziewczyno, Ty masz 20 lat, to nie jest czas na pieluchy, zupki i kupki
      zwłaszcza, że nie macie gdzie mieszkać i za co żyć. zastanów się trochę, bo
      wydaje mi się, że egoizmem zalatuje z Twojej wypowiedzi.
    • mikams75 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 11:44
      to nie egoizm, to zagubienie, potrzeba kogos kto bedzie kochal i przyjmie milosc
      czyli wlasnie dziecko, ktore chcesz wychowac w taki sposob, jakiego nie mialas
      a chcialabys.
      26-letni facet wcale nie musi byc dojrzaly do tego zeby zostac ojcem.
      Powinna poczekac z macierzynstwem, az sie usamodzielnisz i bedziesz niezalezna
      finansowo i psychicznie od innych osob.
      Dziecko jako rzecz przetargowa w niepewnych sytuacjach nie jest dobrym
      rozwiazaniem.
    • kadya Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 14:33
      dziecko nie pomoże ci się uwolnic od matki..
      a tym bardziej jeśli ją o cośpoprosisz w związku z dzieckiem- będzie Ci to
      wypominała do końca życia
      najpierw sama musisz się z tej sytuacji uwolnić- potem będziesz mogła się w
      pełni cieszyć macierzyństwem
    • aa47 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 15:23
      miałam 19 lat jak stałam na slubym kobiercu 20 jak urodziłam
      córeczke...mieliśmy obydwoje prace.. no ale ciezko bylo jak tylko mąż pracował-
      ja nie moglam karmic dziecka piersiął-koszty byly ogromne... no i mieszkanie u
      moich rodziców to nie sielanka... Myśle że dziecko nie rozwiąże problemy z
      mamą. Może uda Ci się znaleść prace i wynająć coś-wtedy matka nie bedzie miala
      co gadać bo sama na siebie bedziesz zarabiac... po tem pomyśl o dziecku. No
      fakt ja bym nic nie zmianiła w moim życiu jest super, ale niektóre nie
      przyjemne zeczy mogły by się nie wydażyć. Wyprowadź się z domu ..
    • marikaow Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 18:43
      Hej, ja mam w tej chwili 23 latka i 4 letnią córeczkę, nigdy nie żałuję że zaszłam w ciąże i urodziłam córkę mając 19 lat tuż po swoich urodzinach. Powiem ci tak koszt utrzymania dziecka jest ogromny zwlaszcza jak sie ma alergika, i nie daj boze nie można karmić piersią. Karton mleka dla takiego dziecka kosztuje 17 zł, ktory na początku starcza zaledwie na 2 dni . 1 miesiąc kosztował nas około 300 zł. Dolicz sobie pampersy (ja używałam pieluszek tetrowych w dzień a w nocy pampersy), nawet jak masz pieluchy tetrowe to trzeba je prać a idzie ich na dobę 25 - 30 sztuk , dolicz proszek dla niemowląt który jest cholernie drogi , zasypki itd. Nie daj boze urodzisz dziecko ktore będzie chorować tak jak moja, mimo że lecze się państwowo na leki miesiecznie idzie mi 300 - 400 zł. Studjuję zaocznie i nie jest łatwo, wlaszcza gdy córcia jest chora, wtedy wybieram malą i zawalam szkołę, a semestr kosztuje prawie 2000 zł. To są ogromne koszty, takze zastanów się czy warto zachodzić w ciąże nie mając stałej dobrze płatnej pracy? Ja mialam takie sytuacje finansowe, że wybierałam czy kupic cos lepszego do jedzenia nam czy Wiktori mleko. Nieraz nie spalam po nochach z nerwów bo jak nic nie starczało pieniedzy, mimo że mąż pracował. Zajscie w ciąże niczego w twojej sytuacji nie zmieni, wręcz może pogorszyć. Pomyślałaś o tym co będzie jak będziesz miałą zagrożoną ciąże i trzeba będzie kupować leki na podtrzymanie? Ja tak miałam przez 8 miesięcy na leki co miesiąc wydawałam 400 zł, mimo ubezpieczenia.Pozatym twoja sytuacja w stosunkach z mamą nie jest zbyt korystna. Z długopisów nie wyżyjecie. Przemyśl to, bo popełnić glupstwo jest łatwo, tylko potem trzeba byc wzorem dla diecka i dać mu przyzwoite życie.
    • axy23 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 26.05.05, 22:39
      jasne, że dziecko sprawia, że życie nabiera kolorów i sensu, o którym pojęcia
      nie mają osoby bezdzietne
      to prawda, że dziecko uszczęśliwia
      jednak jeśli w twoim życiu pojawaiają się problemy, to dziecko niestety na tym
      cierpi - obojętnie czy są to problemy finansowe, czy emocjonalne związane z
      relacjami z najbliższymi, czy wynikające z niedojrzałości rodziców dziecka, czy
      po prostu nawet nasilone problemy codzienne
      jeśli chcesz zapewnić swojemu dziecku SZCZĘŚLIWE dzieciństwo, to nie licz na
      to, że jakoś się ułoży, nie mając kasy na życie oraz mieszkania, bo jest to po
      prostu nieodpowiedzialne, a nieodpowiedzialna matka raczej szczęśliwego dziecka
      nie wychowa
      ja uważam, że kasa naprawdę nie jest najważniejsza, jednak mając dziecko trzeba
      mieć pewny stały dochód, żeby w rodzinie panowała atmosfera bezpieczeństwa,
      żeby nie kłócić się o pieniądze i żeby wydatki na dziecko nie były związane z
      dużymi wyrzeczeniami, bo wtedy nie wróżę szczęśliwego i beztroskiego
      dzieciństwa przy zestresowanych rodzicach
      dziecko nie wyżyje z samej twojej miłości, która niewątpliwie jest szczera
      pomyśl co, oprócz miłości, możewsz dziecku dać - a w naszym konsumpcyjnym
      społeczeństwie niestety pienidze i dobra materialne mają ogromne znaczenie
      co do relacji z matką - samo pojawienie się dziecka nic nie załatwi, a ono
      szybko się zorientuje, że coś jest nie tak między wami, a co gorsza utrwali
      sobie takie niezdrowe kontakty jako wzór postępowania
      co do faceta - 26 lat raczej nie oznacza dojrzałości, wiem bo to akurat mój
      rocznik, zresztą jeżeli ma 20 letnią dziewczynę, to raczej patrzy w strone
      młodości i zabawy, a nie dorosłości (tak mi się wydaje)
      co do kosztów: 500 - 600 zł na 15 miesięczne dziecko na miesiąc (jedzenie,
      środki hig i kosmetyki, lekarstwa), do tego dodaj ubranka niewiele tańsze od
      ubrań dorosłych, za to wymieniane na razie co 3 miesiące oraz całe wyposażenie
      i zabawki -jeśli nie masz od kogo wziąść uzywanych rzeczy to licz kilka tysięcy

      proponuję, zebys najpierw spróbowała ułożyć swoje życie, bo zajście w ciążę i
      siedzenie w domu z dzieckiem tylko pozornie wydaje się łatwiejsze i
      przyjemniejsze od pracy i nauki
      • naise Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 27.05.05, 01:30
        jak to ktoś kiedyś ładnie napisał: dziecko powinno być celem samym w sobie, a
        nie celem do czegoś - w twoim przypadku do osiągnięcia samodzielności.
    • barcellona Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 27.05.05, 09:05
      Zgadzam się z dziewczynami, które radzą Ci na początku zadbać o swoje sprawy. Dziecko nie jest antidotum na problemy domowe. Dziecko to szczęście jakich mało:) Ale jeśli targają w tym momencie Tobą inne sprawy, to maluch tylko na tym straci. A problemu finansowe potrafią zepsuć wiele... niestety, czasami bywa ciężko. Ppzrecież możesz się wyprowadzić, nawet wziąść ślub (chociaz ztym bym poczekała), ale nad sprowadzeniem małej istotki na świat się zastanów.
    • anika1983 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 27.05.05, 12:37
      Jeżeli Twój luby nie chce dziecka, nie rób nic na siłę. Jeszcze Cię rzuci i
      zostaniesz sama, a Twoja matka na pewno by Ci w tym nie pomogła i swojemu
      dziecku dałabyś przyszłość podobną do swojej. Poczekaj jeszcze trochę.
      Wyprowadź się od swojej matki, jeśli masz taką możliwość. Ja się wyprowadziłam
      z domu miesiąć po maturze do innego mista i jestem szczęśliwa. Co prawda
      głównie z powodu tego, że urodziłam dziecko, a mój mąż był z innego miasta, ale
      i tak na studia chciałam się wynięść jak najdalej od niej. Jeśli masz duzo siły
      idź na studia zaoczne i znajdź jakąś pracę. I nie słuchaj swojej matki i
      naprawdę nie przejmuj się tym, że ONA mówi, że tyrystyka nie ma sensu. Ty chyba
      masz już parę lat i naprawdę już możesz o pewnych rzeczach decydować sama. Ale
      najważniejsze, nie wrabiaj w dziecko chłopaka, jeśli on tego nie chce, bo to
      jest największe świństwo, ajkie możesz mu zrobić. Jestem dzieckiem urodzonym
      dlatego, że moja mama tak chciała mieć dziecko, z tym, że mój tatuś go nie
      chciał i wyszło na to, że swojego ojca widziałam 5 minut w moim życiu.
      Jeśli naprawdę się kochacie pobierzcie się i wynajmijcie jakieś małe gniazdko i
      potem zobaczycie, czy chcecie już teraz dziecko. Jestem pewna, że w dwójkę i
      tak będziecie szczęśliwi, a dziecko zasługuje na to, żeby miało co najlepsze,
      więc nie skazuj go na życie w rozbitej rodzinie lub w biedzie, jeśli nie
      będziesz w stanie z jakiegoś powodu zarobić na Wasze utrzymanie. Licz przede
      wszystkim na siebie i na wszelki wypadek pomyśl tak realistycznie, czy jakbyś
      teraz urodziła dziecko i nie daj boże twój luby cię opuścił czy byłabyś w
      stanie sama utrzymać siebie i je? Czy byłabyś w stanie bez jakiejkolwiek pomocy
      skończyć studia? Chyba nie
      • martys_85r Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 27.05.05, 12:52
        nie zostawil by mnie, gadalismy o tym, i to nie to ze nie chce, mysle ze
        duuuuzo osob nie planuje dzidzi bo "nie chce" a jak juz jest to swietnie:)
        • aleksandrynka Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 27.05.05, 13:03
          jeszcze raz powtórzę za dziewczynami - dziecko nie może być lekiem na Twoje
          kłopoty, potrzeby, problemy. Dziecko nie jest środkiem, ale celem samym w
          sobie. Do wyjścia na "prostą", tak psychicznie, potrzebna Ci terapia, a nie
          dziecko. Ono nic nie załatwi. Poukładaj sobie swoje sprawy (głównie z matką,
          tak, jak pisałam, psycholog mógłby Ci bardzo pomóc), pozyj, odetchnij, zrób coś
          dla siebie, zaopiekuj się sobą po prostu. Dziecko nie załatwi Twoich problemów.
          To nie jest sposób.
        • anula36 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 27.05.05, 13:30
          a jak jednak nei jest swietnie - to co wtedy?
        • burza4 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 28.05.05, 21:36
          martys_85r napisała:

          > nie zostawil by mnie, gadalismy o tym, i to nie to ze nie chce, mysle ze
          > duuuuzo osob nie planuje dzidzi bo "nie chce" a jak juz jest to swietnie:)

          Powiedzieć to można wszystko - słowa nic nie kosztują. Inaczej jest jak na to
          dziecko trzeba zarobić, jak to dziecka trzeba wstawać w nocy, jak nie można
          tego czy tamtego bo jest dziecko... i niestety całkiem sporo "chcących dziecka"
          tatusiów ucieka od obowiązków, bo do tego głównie sprowadza się rodzicielstwo.

          Owszem, duuużo osób nie planuje dzidzi, a jak już jest... to w dużej mierze
          robi się kiepsko. "Świetnie" niestety rzadko bywa - nawet u par sprawdzonych,
          wieloletnich, takich, które są samodzielne. A już bardzo rzadko "swietnie" jest
          u takich, które nie mają własnego dachu nad głową, pracy i w dodatku oparcia w
          rodzinie. Nawet dla bardzo dobrego i stabilnego związku pojawienie się dziecka
          oznacza kryzys, bo rzadko kto realnie zdaje sobie sprawę jak to wygląda w
          praniu. A w związku, który ma tyle problemów oprócz dziecka - dzidzia może być
          gwoździem do trumny.

          W stojej sytuacji szanse na to że będzie "świetnie" oceniam na jakiś 1%...
    • wilma_flinstone Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 27.05.05, 16:16
      mialam podobnie ... przez relacje z moja mama bylam gotowa hajtnac sie z
      kolesiem po miesiacu znajomosci ... byleby cos sie zmienilo ... zeby w koncu
      "stara" sie ode mnie odwalila. na szczescie "okolicznosci" nam na to nie
      pozwolily :)

      moja rada : wyprowadz sie od matki. pozyj jakis czas na wlasna reke(ze swoim
      Romeo). a potem oboje zdecydujecie czy do tego chcecie miec dziecko.
      masz 20 lat i nie potrzebujesz niczyjej zgody ani na ewentualny slub ani na to
      zeby po prostu(bez slubu) zamieszkac ze swoim ukochanym. jesli nie stac(i
      finansowo i emocjonalnie) was na taki krok to tym bardziej nie powinniscie miec
      dziecka.

      mozliwe ze powtorzylam to co mowily inne(nie chcialo mi sie czytac) ... sorki

      PS. nie ma mozy o dziurawieniu kondomow albo zachodzeniu w ciaze bez wiedzy
      Romea . mozesz w ten sposob zmarnowac szanse na rodzine dla twojego dziecka, a
      tego chyba nie chcesz.
      • natalya20 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 27.05.05, 18:08
        ja mysle ze ty tak nie dokonca zdajesz sobie sprawe z tego co by bylo gdyby
        pojawilo sie teraz dziecko, mysle ze bardzo szybko bys sie rozczarowala...i
        wstydzila do tego przyznac, wydaje mi sie ze chcesz sie jak najszybciej
        usamodzielnic, byc dorosla, tylko ze to nie jest taki proste, no i to ze
        chlopak nie chce dziecka, jak mozna podchodzic do tego ze jak juz bedziet o
        bedzie swietnie...ja mysle ze bedzie zupenie na odwrot a ty przezyjesz wielkie
        rozczarowanie ze nie tak to sobie wyobrazalas, koszty wychowania to juz inna
        sprawa, skoro tak bardzo chcesz sie usamodzielnic to poszukaj jakiejs pracy,
        wynajmijcie z chlopakiem jakies mieszkanie albo nawet wprowadz sie do tesciow
        (jeli nie maja nic przeciwko) uwazam ze dopiero mieszkajac razem mozan sie na
        prawde dobrze poznac i wtedy zacznijcie rozmawiac o dziecku, chociaz mysle ze
        jak juz poczujesz taka samodzielnosc to co przejdzie na jakis czas...
        • domqa Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 30.05.05, 22:16
          nie jest latwo wychowywac dziecko, a czesto jest tak, ze dziecko wychowuje
          rodzicow. dziecku trzeba dac milosc i poswiecic swoj czas. sama mam 2 dzieci i
          czasami nie wyrabiam. nerwy puszczaja. mam wrazenie, ze wychowanie tych malych
          szkrabow opiera sie na ogromnej wiedzy, milosci i znalezieniu zlotego srodka w
          wielu sytuacjach. trzeba sie uczyc wychowywac - ja tez sie caly czas ucze. ale
          obok tych trudnych chwil jest mnostwo radosci. dobrze jest miec w takiej
          sytuacji kochanego mezczyzne u swojego boku, ktory pomoze, przytuli,
          zrozumie...
    • asica33 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 27.05.05, 18:34
      nie rozumiem Cię martys_85...czy Twoje ambicje kończą się na skręcaniu
      długopisów? Wykształcenie i niezależność da Ci poczucie własnej wartości. I nad
      tym pracuj.Ale podejrzewam,że to za trudne dla Ciebie...Czy matka zabrania Ci
      się uczyć? Zrobienie dziecka jest łarwiejsze -a potem jakoś to będzie...
    • m_wait . 28.05.05, 16:02
      Szczerze rozumiem co masz na myśli.
      Po prostu chcesz miec normalną rodzinę.Ale powinnaś przekonać się jak to jest
      trudne.Moja rada :zostań opiekunka na 3-4 miesiace niemowlęcia i zobaczysz jak
      ogromny jest to wysiłek organizacyjny.Jak sie nauczysz w Polsce-to wyjedz za
      granice i zarób sobie na Twoje pierwsze miesiące samodzielnego życia.
      Nie myśl-jakos tam będzie-bo nic sie wyjątkowego nie zdaży i będziesz
      rozgoryczona.Nauka programu komputerowego czy jezyka jest o wiele mniej
      wymagająca.Do wielkich rzeczy dochodzi sie malymi krokami.Powoli planuj przyszlośc.
      Kolejna rzecz -jeżeli w Twojej rodzinie nie bylo komunikacji jest prawie pewne,
      że i teraz tak będzie.
      A te długopisy to jakiś chory pomysl.
      • natalya20 Re: . 30.05.05, 23:08
        piszesz ze chcesz miec dziecko byc samodzielna ale czy skonczenie jakiejs
        szkoly albo znalezienie pracy to nie jest pierwszy krok do tego??? mowisz ze
        nie potrafisz sprzeciwic sie matce a chcesz miec dziecko?? najpierw sie od niej
        uwolnij
    • bajaga6 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 31.05.05, 14:50
      Przede wszystkim szczerze Ci współczuję. Moim zdaniem masz problem z własnym
      życiem. Z tego co piszesz, życie Cię nie oszczędzało i dlatego teraz sobie nie
      możesz poradzić. Dzieckiem nie rozwiążesz swoich problemów, jestem tego pewna.
      Spróbuj postawić na siebie, wiele dziewczyn tu na forum napisało, żebyś zajęła
      się czymś co jest dobre dla Ciebie - szkołą, dalszym kształceniem, pracą.
      Długopisy i dziecko nie uporządkują tej pustki, którą masz w sobie i chaosu
      wokół. Uwierz w siebie, polub siebie, zrób coś dla siebie. Na dziecko przyjdzie
      czas. Mamuśka zwariowana na punkcie 3 urwisów.
    • malutka_87 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 31.05.05, 15:10
      hejka,ja nie jestem młodą mamą ale mam podobne porblemy jak Ty, nawet podobną
      strategie wymyśliłam, ale przeliczyłam się mocno, on mi mówił o miłości o
      rodzinie, ale wiesz jak się rozchorowałam i miałam symptomy ciąży to zareagował
      inaczej, oparcia w nim nie było.....a jak sobie pomyśle, ze mogłabym wtedy być
      w ciązy i bez oparcia w nim moja matka kazałaby mi oddać dziecko do adopcji to
      mi ciarki przechodzą przez plecy, nie ryzykuj,mozecie zamieszkac razem, jesteś
      pełnoletnia matka cie nie zatrzyma w domu, tylko to zależy od tego na ile
      samodzielny moze być twój chłopak, czy cie utrzyma? potem możesz myśleć o
      dziecku:)
    • yoans Troszkę bardziej optymistycznie 31.05.05, 15:17
      Do tej pory wszyscy odpowiadali Ci w tonie wręcz nagany za taki sposób
      myślenia, ja natomiast chciałabym dodać troszeczkę optymistycznego tonu. Otóż
      sama jestem młodziutką mamą (mam 23 lata i 16 miesięczną córeczkę). Z mężem
      znaliśmy się niecały rok do momentu ciąży, ale oboje mieliśmy wrażenie, że
      znamy się od zawsze. Mój partner ma teraz 27 lat i powiem Ci, że nie wyobrażam
      sobie lepszego taty dla naszego aniołka. Przed poczęciem się córeczki dużo
      rozmawialiśmy o dzieciach i oboje bardzo ich pragnęliśmy tylko zawsze
      znajdowaliśmy powód dlaczego nie teraz. Jak się okazało, że to jednak ma być
      teraz to stwierdziliśmy, że lepszego momentu być nie mogło. Mnie nigdy nie
      ciągnęło na dyskoteki ani do jakiś innych młodzieńczych zabaw, zawsze od tego
      stroniłam i większość moich znajomych nie mogła zrozumieć dlaczego. Ja odkąd
      pamiętam zawsze chciałam mieć dzidziusia, którego obdarze całą moją miłością i
      cała się mu oddam. Obecnie studiuję (z powodu dziecka przeniosłam się z
      dziennych na zaoczne), ja pracy nie mam to mąż nas utrzymuje. Za pracą
      wyjechaliśmy od rodziców i mieszkamy w zupełnie innym mieście zdani praktycznie
      tylko na siebie. Mi najbardziej doskwiera samotność, bo tu nie mam rzadnych
      znajomych a w domu jesteśmy same od rana do wieczora. Z córeczką jakoś się
      dogaduję, nie możemy sobie tylko ze sobą poradzić jak przychodzi pora obiadku
      czy kaszki bo rośnie mi mały niejadek, a ja się po prostu martwię, że ona tak
      malutko je. Jedno muszę przyznać dziecko kosztuje, ja miałam to szczęście że
      ubranka mam od bratowej, łóżeczko od teściowej, dużo rzeczy kupujemy po
      komisach. Mała jest alergikiem, ale w naszym przypadku to wcale nie wpływa na
      większe w związku z tym wydatki. Ja wyszłam z założenia że jak się chce to
      można karmić bardzo długo no i jak się okazuje to sprawdza się do tej pory bo
      karmię do dzisiaj. I jeszcze jedno - przez całe dotychczasowe życie nie
      widziałam tyle świata co z moim mężem i córeczką - jak miał pół roku to byliśmy
      nad morzem poza tym z nosidłem zwiedzamy góry a teraz planujemy rowerowe
      wakacje. Jedno jest do tego potrzebne niewątpliwie - mąż ma stałą pracę której
      jest pewien, że nie straci z dnia na dzień. Zdarza się że żyjemy od wypłaty do
      wypłaty ale przynajmniej żyjemy i cieszymy się życiem i sobą. Moje studzia są
      trudne - studiję budownictwo - ale mam cichą nadzieję na stypendium a wtedy nie
      będą mnie one nic kosztować a nawet będą mi do nich dopłacać. Ja Ci mogę
      powiedzieć tylko tyle że ostatnie lata to najszczęśliwszy okres mojego życia i
      nigdy bym go nie cofnęła. I jeszcze jedno mówiąc mojemu partnerowi, że jestem w
      ciązy byłam pewna w 100% że ucieszy się z tego równie mocno jak ja, dla niego
      natomiast udział w porodzie był niesamowitym przeżyciem - to właśnie tam na
      sali widziałam jak płacze ze szczęścia.
      Na koniec powiem Ci że sama musisz zdecydować w sprawach dotyczących Ciebie, a
      jeśli chodzi o dzidziusia to ta decyzja musi być Wasza wspólna i w 100% zgodna.
      Życzę Ci byś wkońcu zaznała prawdziwego szczęścia. Staraj się zawsze podejmować
      takie decyzje, których w przyszłości nie będziesz żałować.
      Przepraszam że się tak rozpisałam, alechciałam się tym z Tobą podzielić.
    • kaja2071 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 01.06.05, 14:26
      zloze ci propozycje: zacznij skladac te dlugopisy juz teraz,i sprawdz ile dasz rade na tym zarobic!!Wez pod uwage ile male dziecko kosztuje.(my na naszego synka wydajemy ok 600zl miesiecznie,pieluchy,mleko,kosmetyki,lekarstwa,deserki itp itd) Dzidzia to wieeelka radosc ale i ogromna odpowiedzialnosc-na cale zycie!!! Dobrze ci radze-najpierw sie usamodzielnij, a potem zastanow sie nad posiadaniem dziecka. Ja i moj chlopak jestesmy razem 8 lat,on ma prace, i jak sie wyrazlas-haruje jak wół,ja jestem na zasiłku,i ledwo dajemy rade. Musisz wziasc pod uwage jaki to stres,jaki strach gdy pod koniec miesiaca zastanawiasz sie czy starczy pieniazkow na mleko i pielchy dla dziecka.
      Po drugie - dziecko to nie jest lekarstwo na niepowodzenia. Nie moze byc sposobem na poadzenie sobie z klopotami.Jesli uda ci sie je rozwoazac to bedzie znaczylo ze jestes przygotowana na macierzynstwo pozdrawiam cie
      kaja
      • martys_85r !!!!!!!!!! :) 01.06.05, 14:41
        hej. jezeli ktos wydaje na niemowle 600 zl mcznie to jest bardzo duzo!
        podejrzewam ze wszystko nowe i kupne, choc moze sie myle:)

        stwierdzilismy z wojtkiem ze jesli przedluza mu umowe, ja dostane sie na
        studia, to za rok postaramy sie o dzidzie:)
        stwierdzilismy ze jednak lepiej jest zrobic dziecko wczesniej poki rodzice zyja
        i pomoga niz w momencie gdy bedziemy zdani tylko i wylacznie na siebie..
        wiem ze wiekszosc z was zaraz mnie tu negatywnie okrzyczy jednakze my bardzo
        chcemy miec dziecko i chcemy moc liczyc na kogos, bo bedzie latwiej:)

        tak wiec za rok powaznie o tym pomyslimy, tj juz myslelismy:)

        ja jestem pewna na 100% ze on mnie nie zostawi znam go, wiem jakim jest
        czlowiekiem, jakie ma poglady i wartosci a z dzieckiem na pweno nie bede czekac
        do 30ki zeby wreszcie moc je miec, bo przepasc miedzy nim a mna bylaby taka
        sama jak miedzy mna a moja matka, a tego nie chce!

        pzdr martys
    • g0sik Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 01.06.05, 15:09
      Urodziłam Olę mając 31 lat bo dopiero teraz mogę pozwolić sobie na
      macierzyństwo i w pełni cieszyć się jego urokami. Mamy pracę i doświadczenie
      zawodowe, własne mieszkanie i jesteśmy zupełnie niezależni. Nie muszę narzekać
      na służbę zdrowia, czkać miesiącami na badania i terminy u specjalistów bo
      opieka prywatna jest bez zarzutu. Nie muszę się zastanawiać za co kupię dziecku
      mleko, jak dla mnie kasa na jedzenie od pierwszego do pierwszego to trochę za
      mało. W jakimś wątku pisałaś że podejrzewasz że jesteś w ciąży i prosisz o
      namiary na lekarza który Cię szybko przyjmie ale nie prywatnie bo Cię nie stać.
      Gdyby nie było mnie stać na wizytę za 80 czy 100 zł nigdy świadomie nie
      zaplanowałabym dziecka myśląc że jakoś tam będzie. Masz 20 lat i żadnych
      aspiracji żeby sama coś osiągnąć tylko pakujesz się w uzależnienie od faceta i
      jego rodziców. Ja cieszę się że nasze mamy żyją ale nie dlatego że pomogą ale
      dlatego że Ola ma babcie. Do pomocy to jest opiekunka. A jeśli chodzi o
      przepaść między dzieckiem i rodzicami to nie wiek ma znaczenie tylko charakter
      i poglądy - można być i młodą zaborczą mamusią.
      • triss_merigold6 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 01.06.05, 18:51
        Gosik, nie przetłumaczysz. Panna chce samodzielności i jednocześnie oczekuje,
        że matka + teściowie pomogą w opiece nad dzieckiem i kosztach. Zjeść ciastko i
        mieć ciastko.
        Ja tez w wieku 30 lat zdecydowałam się na dziecko mając własne wyposażone
        mieszkanie, trochę oszczędności, dochody i męża ze stabilną, sensowną pracą.
        Kasa jest ważna. Miłością nie nakarmisz ani nie zapłacisz za lepsze
        szczepionki. Nam na półroczne, niechorujące (!) dziecko wychodzi miesięcznie
        lekko licząc 400 zł. Wyprawki i droższych zabawek w to nie wliczam.
        Sama ciąża jest kosztowna. Chodziłam prywatnie robiąc tylko część badań
        nieodpłatnie, do tego wydatki w szpitalu.
        Dziewczyno pomyśl trochę, szkołę skończ, popracuj a nie licz na Miśka, zasiłki
        (dlaczego qrwa z moich podatków mam być finansowana twoja chcica na dziecko?
        jak jesteś bezrobotna i bardzo młoda to wstrzymaj się z prokreacją), teściów i
        wszystkich świętych.
        • paulina_83 Re: do mlodych mam! prosze przczytajcie!!! 01.06.05, 20:40
          Ja urodzilam corke majac 20 lat ale maz mial stala prace ,ja tez mialam
          pieniadze,liczylismy sami na siebie,nigdy nie chcialam zeby moje dziecko nosilo
          mocno uzywanych ciuchow,jak urodzilam to wiedzialam ze bedzie mnie stac na
          pampersy, na nowe ciuchy,zabawki itd.Nikola jest niewidoma wiekszosc
          forumowiczek to wie,musialam miec pieniadze na prywatne wizyty u okulisty,i
          bardzo sie ciesze ze nie musze liczyc pieniedzy od 10 do 10,dodam ze mieszkamy
          sami z mezem i nie licze na pomoc rodziców ani tesciowej,jezeli ktos zaklada
          rodzine to powinien pomyslec za co ja utrzyma a nie liczyc na czyjas
          pomoc,czekac az ktos mu pomoze.kij ma dwa konce
Pełna wersja