lilka_27
02.06.05, 19:40
Witajcie,
jestem na skraju załamania nerwowego, choć nie jestem bohaterką Almodovara.
Mam problemy z mamą, która nie akceptuje mojego męża, tak jak nie akceptowała
innych mężczyz w moim życiu. Wychowała mnie samotnie i wiele mi dała, ale
teraz żąda wdzięczności i podporządkowania się jej decyzjom. Ostatnio
usłyszałam, że za to co jej zrobiłam, życzy mi, żebym nie miała dzieci
(poroniłam ze stresu kilka miesięcy temu). Naprawdę przez całe życie byłam
dobra córką: dobrze się uczyłam, studiowałam, mam dobra pracę. Teraz
utrzymuję niepracującą mamę. Od kilkunastu dni jesteśmy w stanie kolejnej
wojny. Jak żyć, jak nie zmarnować wspaniałego małżeństwa? Mąż wspiera mnie
jak może, ale po mału traci cierpliwość.
Zrozpaczona Lilka