jak sobie radzić z zazdrością faceta

08.07.05, 11:13
Jesteśmy ze sobą kilka miesięcy, bardzo się kochamy, jest nam razem dobrze.
Problem w tym ze on jest strasznie zazdrosny i czasem przesadza. On mówi że
to dlatego że mnie kocha, ale... Robi się coraz gorzej, potrafi mi zrobić
scenę zazdrości o byle głupotę, teraz już nawet nie przeprasza potem. On nie
krzyczy ani nic z tych rzeczy tylko robi takie wqrzające aluzje (np. już
idziesz, pewnie on już na ciebie czeka itp??) Rozmawialiśmy o tym nie raz,
czasem pomagało, ale ostatnio robi się nie do wytrzymania. Czasem mam
wrażenie, że jemu się wydaje że ja tylko czekam aż on się odwróci, żeby
wskoczyć do łóżka pierwszemu lepszemu. A teraz jest obrażony, zrobił mi scenę
z powodu sms-a od kolegi, jakieś głupie sugestie oczywiście. Mam dość!!!!
Zostawiłabym go już dawno gdybym go tak nie kochała. Jak sobie z tym radzić,
jak z nim rozmawiać?? To naprawdę cudowny człowiek, potrafi mnie zawsze
zrozumieć, więc dlaczego tej jednej rzeczy nie rozumie, że nie ma powodu do
zazdrości!!!!
    • moboj Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 11:18
      kilka dni temu był tu taki wątek.
      nie wiem jak można sobie marnować życie będąc z takim popaprańcem. facet
      najchętniej zamknąłby Cie w złotej klatce. wiesz, teraz rzuca aluzje, są
      awantury, ale pomyśl o tym, że kiedyś może to się skończyć znacznie gorzej, bo
      wściekle zazdrosnym facetom bardzo często odwala i w ruch idą pięści.
      • beti1970 fakt - ręce idą w ruch 10.07.05, 20:23
        u mnie w 10 rocznicę ślubu mąż prawie mnie udusił
    • annb Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 11:31
      uciekac gdzie pieprz rosnie
      aby pozniej nei musiec dzwonic na niebieska linie
    • mynia_pynia Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 11:58
      Podpisuje się poprzedniczkami, dodam jeszcze że jest bardzo trudno odejść od
      takiego psychola i nie być prześladowanym, więc uważaj.
    • dr_tusia Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 12:02
      Czy on nie pomyslal,ze to Ciebie obraza? jak wlasny facet moze Cie miec za
      jakas puszczalska?!
    • oxygen100 Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 13:00
      albo wskoczyc pierwszemu lepszemu do lozka wtedy bedzie mial satysfakcje i
      powie "a nie mowilem"!!:))
    • cinnoir Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 14:09
      a ja napiszę inaczej niż moje poprzedniczki, no bo oczywiście najłatwiej jest
      zwiać, prawda? Może jest chorobliwie zazdrosny bo poprzednia puściła go kantem,
      albo bo wydajesz mu się bardzo atrakcyjną i mysli, że każdy facet chciałby Cię
      zdobyć i czuje, że jego terytorium jest zagrożone.
      To że jest zazdrosny o smsa od kolegi to sygnał, że musisz zmienić swoją
      politykę. Po pierwsze: skoro tak się wkurza na smsy, to nie pokazywać mu ich,
      wyłączać dźwięk smsa, kasować wiadomości, jeśli przyjdzie mu do głowy Cię
      sprawdzać. I powoli WYCHOWYWAĆ. Okazywać swoje przywiązanie, jeszcze lepiej w
      miejscu publicznym, żeby poczuł się jak wspaniały samiec. Z drugiej strony
      powoli dopuszczać do jego myśli, że masz też kolegów a nie same koleżanki i że
      nic to nie znaczy, a na pewno że go zdradzisz. Dobrym sposobem jest
      przedstawienie Twoich kumpli, może z okazji imprezy, grilla, etc. Uspokoi się
      jak zobaczy z kim ma do czynienia. NIE PROWOKUJ! Bardzo ważna rzecz, nie witaj
      się zbyt wylewnie z kumplami, nie opowiadaj zbyt często o nich, to też stwarza
      zagrożenie - oczywiście wg zazdrośnika takiego jak Twój facet. Pamiętaj, że nie
      zawsze Twój facet musi wszystko wiedzieć ze szczegółami. Czasem lepiej jest
      zamknąć buzię.
      A poza tym, faza zazdrości najczęściej mija po pewnym czasie. Więc wyluzuj, na
      razie jesteś jego zdobyczą i tykać Ciebie nie wolno (choćby smsem:)) Jak wasz
      związek trochę okrzepnie (pisałaś że jesteście ze sobą dopiero parę miesięcy)
      to przestanie tak szaleć. I nie bój się, że dojdzie do rękoczynów - tu
      dziewczyny już straszyły. Jak ma klasę i szanuje kobiety to nic takiego nie
      zrobi. Chyba, że zauważasz symptomy braku szacunku do kobiet (nie mówię tu o
      Tobie ale np. koleżankach, siostrze, matce, etc) - wtedy należy się zastanowić,
      czy warto z nim być, bo przecież zakochanie trwa tylko krótki czas w porównaniu
      ze spędzaniem całego życia ze sobą.
      Pozdrawiam
      • moboj Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 14:13
        ale to nie autorka jest nie w porządku, więc dlaczego to ona ma się zmieniać,
        coś ukrywać? to on jest chory i powalony.
        • cinnoir Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 14:29
          Ale autorka chce z nim być. Więc skoro chce i go kocha to trzeba znaleźc
          wyjście a nie iśc na udry
          • annb Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 14:54
            do tanga trzeba dwojga
            wysiłki autorki jej wysiłkami a mężczyzna nadal bedzie brnął w urojenia...
            chore to wszystko...
            • dr_tusia Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 15:15
              czasem jest tak,ze ktoras strona musi zaczac wysilki, by po pewnym czasie druga
              je docenila i podjela ...
          • triss_merigold6 Chyba sobie jaja robisz 08.07.05, 18:21
            Radzisz pannie żeby ustępowała i nie prowokowała typa z urojeniami? Zamknie ją
            w domu jak w więzieniu i będzie wąchał majtki w poszukiwaniu śladów gacha.
            Kilka miesięcy to krótko, lepiej go kopnąć i poszukać sobie normalnego faceta.
            Zazdrosny gość z definicji nie może być wspaniały.
            A miłość jej przejdzie, bo to raz można się zakochać...
            • moboj Re: Chyba sobie jaja robisz 08.07.05, 19:01
              nareszcie jakiś rozsądny głos.
              • triss_merigold6 Re: Chyba sobie jaja robisz 08.07.05, 19:05
                Bo mnie krew zalewa jak czytam "Nie prowokuj" i mężczyznę trzeba WYCHOWYWAĆ. Do
                wychowywania to najpierw wzięłam psa a później zrobiłam sobie dziecko. Dziecko
                to świetny materiał do wychowywania, przynajmniej na początku. Jak jedno za
                mało to można fundnąć sobie siódemkę i wychowywać.;)
                • moboj Re: Chyba sobie jaja robisz 08.07.05, 19:23
                  wiem, co maszna mysli. mnie też szlag trafia jak tu panna wyjeżdża z pomysłami:
                  nie prowokuj, nie zachowuj się tak i tak, ukrywaj smsy, wyłącz dźwięk w
                  telefonie. no do jasnej..... kto tu jest nie w porządku?
                  a wychowywanie w kontekście dorosłego faceta brzmi po prostu smiesznie.
                  ciekawe, czy pomysłodawczyni by się tak cieszyła, gdybby nagle jej facet wpadł
                  na pomysł: a od dzisiaj to ja Cię będę wychowywać.
                  • triss_merigold6 Re: Chyba sobie jaja robisz 08.07.05, 20:14
                    Toż on ma takie podejście.;) Już wpadł na ten pomysł.
      • dr_tusia Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 08.07.05, 15:07
        Wiesz, podoba mi sie Twoje spokojne podejscie. Rozsadna babeczka z Ciebie,
        pozdrawiam cieplo :)
      • faq co za rady??!! 09.07.05, 19:42
        albo sie ma partnera w zwiazku albo idiote. co dalej to juz wybor indywidualny.
        pomysl namawiania dziewczyny do ukrywania czegokolwiek.. jak rany.. brakuje
        jeszcze tekstu, ze z mezczyzna to trzeba jak z dzieckiem...
        otoz nie trzeba i wrecz nie mozna, bo to powinna byc normalna, odpowiedzialna
        jednostka homo sapiens. jesli nie jest to szkoda czasu i wysilku.
        jak ja w koncu walnie to co powiesz, ze prowokowala?! zastanow sie Kobieto!
      • beti1970 jesteś chyba niepoważna? 10.07.05, 20:33
        mój pierwszy mąż (studia psychologii na UŚ - kultura, klasa i inteligencja) w
        10 rącznicę ślubu (10 letnia faza zazdrości) prawie mnie udusił bo mu się
        wydawało że nie ma mnie w domu w nocy bo się puszczam, a ja spałam pod domem w
        naszym aucie bo się bałam wejść na ogród - mieliśmy psa - rotwailera - który
        jak byłam chwycona to mnie nie poznawał i warczał na mnie. wyszłam z naszego
        przyjęcia na 10 lecie ślubu bo mój były bawił się z wszystkimi tylko nie ze
        mną, po godzinie się strybił że mnie nie ma i też wrócił do domu - a ja spałam
        w aucie i mnie nie zobaczył, jak po 4 godzinach drzemki w aucie weszłam do domu
        to tak skutecznie mnie przepytał gdzie byłam, że dopiero jak mi się film urwał
        z braku powietrza (dusił mnie) to mnie puścił i odratował jakoś. nienawidzę
        zazdrośników, u mnie też tak było jak u autorki wątku: jak ktoś do mnie dzwonił
        (często mężczyźni - prowadzę biuro rachunkowe) - to słyszałam : gach do ciebie
        dzwonił itp. A PO MOIM ODEJŚCIU OD NIEGO OKAZAŁO SIĘ NAJLEPSZE: ON SIĘ
        PUSZCZAŁ NA LEWO I PRAWO- SAM SIĘ PRZYZNAŁ !!!! i stwierdził że był podejrzliwy
        bo skoro on się puszcza a ja nic nie zauważyłam i nie podejrzewałam go - to
        znaczy że ja robię tak samo - bo on nie widzi też niczego, PARANOJA. !!!
        Odeszłam od niego 4,5 roku temu i jeszcze mi się krew gotuje jak sobie to
        przypomnę. nie nawidzę zazdrośników !!!!
      • beti1970 co ty wygadujesz? 10.07.05, 20:41
        jesteś chyba niepoważna albo nas prowokujesz? ja mam kasować sms, udawać coś,
        nie prowokować, i wogóle - a co ja jestem - jakaś niewolnica? może od razu się
        po twarzy kwasem poleję aby być brzydka żeby mnie żaden inny facet nie chciał?
        ludzie o co chodzi, ? zazdrośnicy mają obniżoną samoocenę i powinni się leczyć
        psychiatrycznie, od głupich uwag z biegiem czasu dochodzi do bicia i innych
        form przemocy, zamiast im przechodzić - nakręcają się coraz bardziej. przeżyłam
        to i znam z autopsji - jest przerąbane - uciekać!!! teraz jestem 4 lata z
        normalnym facetem i Boże ! teraz dopiero żyję, a pamiętam jak zawsze mówiłam że
        jak zazdrosny to kocha, imponowało mi to na początku - taka zaborczość itp. ale
        to straszny błąd - związek z taką osobą. OSTRZEGAM !!!
    • beti1970 Sorki - pisałam do Cinnoir 10.07.05, 20:35
      Sorki - pisałam do Cinnoir
      • cinnoir Re: Sorki - pisałam do Cinnoir 11.07.05, 21:07
        Tak sobie czytam i czytam te wasze wypowiedzi i zastanawiam się skąd w was tyle
        nienawiści i tyle stanowczości. Autorka wątku sama pisala , że dopiero zna się
        ze swoim facetem od paru miesięcy. Wiec nic nie wskazuje jeszcze na jakieś
        patologie, jak to pisałaś Beti ,zresztą sama przyznając, że Twój ex był
        kututralny i inteligentny. Też można Ci zarzucić: zwariowałaś??? 10 lat w takim
        zwiążku?? gdzie Ty miałaś oczy??
        Więc nie osądzaj moich rad. Jeśli autorka wątku chce być z tym facetem to jej
        sprawa, a teksty "rzuć go" występuja jako porada nr 1 w większości wątków tego
        forum. I to ma być niby takie dojrzałe? A kto wam daje prawo, drogie
        forumowiczki, do takich szybkich osądów? Skąd tak dobrze znacie sytuację autorki
        wątku? Dlaczego nie chcecie dać jej związkowi szansy i zamiast udzielić
        mądrzejszych rad, piszecie od razu" rzuć go, to świr". Ech.. szkoda pisać.
        Pozdrawiam i darujcie sobie wieszanie na mnie psów.
    • triss_merigold6 Bzyknij się z innym 10.07.05, 22:06
      Co będziesz za frajer obrywać. Przynajmniej kolo znajdzie potwierdzenie swoich
      podejrzeń i odczepi się od Ciebie raz na zawsze a Ty masz szansę znaleźć kogoś
      mniej poyebanego.
      • beti1970 mocne! 11.07.05, 08:40
        mocne!
        • triss_merigold6 Samo życie. n/t 11.07.05, 10:06
    • spragnienie Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 13.07.05, 21:27
      Szczerze??? Dla mnie patologiczna zazdrośc jest nieuleczalna i jak chcesz być
      niewolnicą Isaurą przez resztę życia to pozostań, z powodu miłości, z nim.
      Każdy z nas bywa zazrosny, ale pewnych stanów nie da się wyleczyć, chyba, że
      Twój facet nie przekroczył jeszcze wszystkich granic.
      A powiedz proszę, możesz spotkać się z koleżankami, wychodzić z nimi czasem
      tylko sama? Wzbudza poczucie winy??? Czy przyjmuje wszystko na luzie??? Bo
      jeśli masz jego przyzwolenie na swój margines zycia, to nie jest wcale tak źle.
      • kasia7601 Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 14.07.05, 12:28
        Nieldugo slub, znamy sie 1,5 roku. Ja - wyzwolona, niezalezna, zawsze w
        otoczeniu facetow. Poznalismy sie i pokochalismy, jedynym problemem byla jego
        zazdrosc. Kazdy facet pojawiajacy sie w moim otoczeniu byl potencjalnym wrogiem
        i zagrozeniem dla naszego zwiazku wg Niego. Fakt, czesto nawet w jego obecnosci
        faceci zwracali na mnie uwage ale najbardziej bolalo mnie to, ze on nie widzi,
        ze mnie juz nikt inny poza nim nie interesuje. Dobrze ze juz sie wyszalalam, ze
        wazniejszy niz imprezy stal sie dla mnie zwiazek. Ze potrafimy razem wychodzic
        i swietnie sie bawic. Z czasem zrozumial ze tylko On sie dla mnie liczy, ze
        inni mnie nie interesuja, ze nie ma podstaw do zazdosci, ze jestem godna
        zaufania, pomimo ze faceci zwracaja na mnie uwage i lubia moje towarzystwo.
        Musial zrozumiec, ze wazniejsze jest dla mnie nasze wspolne zycie niz wianuszek
        obcych facetow dookola. uwierzyl ze taka dziewczyna jak ja moze sie zmienic, a
        tak naprawde nie chodzi o to ze ja sie zmienilam tylko dojrzalam i
        przewartosciowalam swoje zycie. Tez mialam momenty zalamania i chwile
        zwatpienia kiedy zarzucal mi ze w klubie przystawia sie do mnie jakis chlopak a
        ja to odwzajemniam, ze ten czy tamten kolega - to co my kiedys wyprawialismy i
        jak oni na mnie patrza. Moge powiedziec ze teraz jest mnie pewny, slub za dwa
        miesiace pewnie dodaje mu tej pewnosci, ze wiem co robie, chce i ze go nie
        zostawie dla innego. Zaczynam powoli sama wychodzic z kolezankami i obywa sie
        bez pretensji. Nie warto tak sie poddawac, podzielam zdanie kolezanki -
        potrzeba czasu, cierpliwosci i duzo milosci.On jest zazdrosny ale sam rowniez
        nie szuka znajomosci z kobietami, moge byc Go pewna. Nie zaluje ze sie nie
        poddalam.
      • kirii Re: jak sobie radzić z zazdrością faceta 14.07.05, 18:07
        z koleżankami nie ma problemu, to faceci stanowią dla niego problem. Jest
        przekonany że mogę każdego, ale nie może pojąć że mnie nikt inny nie
        interesuje. niska samoocena czy coś??
    • tiaa1 ku przestrodze... 14.07.05, 23:06
      bo jest jeszcze czas dla Ciebie żeby to przerwać. Dla mnie chyba niestety nie:(

      Jesteśmy ze sobą prawie 5 lat. Na początku było super-hiper poprawnie.
      Kochający, czuły, noszący mnie na rękach, zasypujący kwiatami, kochanie,
      kwiatuszku, złotko... inaczej do mnie nie mówił. Wtedy nawet bawiła mnie jego
      zaborczość i zazdrość. A powodów do zazdrości wg niego było bez liku.
      Wystarczyło, że idąc z nim ulica minął nas jakiś przystojniak, a ja na niego
      odruchowo spojrzałam. Teksty - co podobał ci się? zostawiłabyś mnie dla
      takiego? ciekawe czy byłby dobry w łóżku? chciałabyś żebym taki był? - miałam
      zapewnione przez kilka dni.

      Rodzina i znajomi już chyba wtedy widzieli że nie pasujemy do siebie. Ja ślepo
      jeszcze wierzyłam, że on przecież jest IDEALNY ale "trochę" zazdrosny no i tak
      mnie kocha.
      Prawda jest taka, że róznimy sie we wszystkich kwestiach: on - zawodówka, ze
      wsi, co chwilę zmienia prace, nie chce się dalej uczyć... nie miał
      nikogo "poważnego" przede mną; ja - wyższe, duże miasto, mam ciekawą pracę ale
      związaną z wyjazdami, spotykaniem się z ludźmi - też mężczyznami, miałam 1
      bardzo powazny związek wcześniej.

      Pierwszy raz poważnie zastanowiłam się "czy ty To" po ok roku. Własnie
      wyjechałam na 3-dniowe szkolenie z pracy. Przez bite 3 dni miałam non stop tel
      od niego, że pewnie się k.rwie na lewo i prawo, ciekawe co tam wyprawiamy bo na
      pewno tylko cały czas imprezujemy (nie wiem skąd to sobie wymyślił?) i on tam
      zaraz przyjeżdża. Ten wyjazd to był dla mnie horror.
      Po powrocie miałam dość, ale on przepraszał na kolanach, przychodził z
      kwiatami, płakał że sie pomylił i bardzo mnie przeprasza i że nic sie takiego
      nie powtórzy... Kłamał.

      Piszesz o smsie od kolegi. Ja wszystkich znajomych mężczyzn z pracy w swojej
      komórce zmieniłam na imiona kobiece. Bo on przeglądał ją bez mojej wiedzy,
      zapisywał numery i wydzwaniał do nich.
      Potem przepraszał... i tak w kółko. Już wtedy nie umiałam od niego odejść :(
      Zaczął mówić o małżeństwie, dziecku, a ja kończyłam wtedy studia. Nie byłam
      gotowa, nie chciałam (nie z nim?). Nie wiem.
      Wiem, że po skończeniu studiów i bycia z nim ponad 3 lata wiedziałam, że jestem
      w toksycznym związku z którego nie ma wyjścia. Ja zrywałam (nie mieszkaliśmy
      razem, inne miejscowości), on wracał i przepraszał, siedział pod drzwiami,
      płakał, że nie odejdzie, krzyczał, groził, wydzwaniał, zapychał mi skrzynkę
      sms, pocztową, mailową. Nie dawał mi spokoju.
      Postanowiłam wyjechać na drugi koniec Polski. Tak z dnia na dzień. Wiem, że
      gdybym powiedziała mu o tym wcześniej, nie pozwoliłby mi na to. Zatrzymał na
      siłę. I nie piszcie mi że to niemożliwe i tak się nie da bo jestem dorosła i
      inne tego typu rzeczy.
      Wyjechałam. Miałam spokój przez miesiąc bo on był pewny że wyjechałam aby on
      mógł przyjechać do mnie i żebyśmy razem zamieszkali. Bomba wybuchła gdy dotarło
      do niego, że tak nie będzie. Że ja uciekłam od niego. Już wiem ze można kogoś
      stłamśic psychicznie samymi telefonami. Błąd polegał na tym, że mam kom na
      abonament. Nie moge zmienić numeru, nie mogę zablokowac jego numeru bo zmienia
      go oc tydzień. 24h/dobe telefony z pogróżkami, smsy, nagrania na pocztę jak
      płacze, jak sie wiesza, jak bierze tabletki, jak jest na peronie i zaraz się
      rzuci pod pociąg. Smsy że nie mam przyjeżdżać do domu bo mnie zabije, będzie na
      mnie czekał. Moi rodzice nic nie wiedzieli. Dla nich był miły. Było mi wstyd
      komukolwiek o tym wszystkim mówić. Jak wyłączałam kom wysyłał pustego smsa. Jak
      włączałam przychodził do niego raport i dzwonił znów... Uwieżcie że po kilku
      dniach człowiek ma zszarpaną psychę, ręcę drżą, za każdym rogiem go
      wypatrywałam... W końcu ja zaczęłam go straszyć policją, skargą, że pójdzie do
      więzienia za groźmy i dręczenie mnie. I wiecie co zrobił? Rozesmiał się. "Jak
      pójde siedzieć i wyjdę będę miał jesczze bardziej zrytą psychę niż teraz.
      Przedłużysz sobie tylko życie o 2-3 lata..." - to jego odp.

      Tak było przez ok pół roku. Przez ten czas nikogo nie poznałam, z nikim sie nie
      spotykałam. W każdym facecie widziałam to co najgorsze... ON sie uspokoił,
      przstał dzwonić, wysyłał tylko smsy czasami co tam u mnie.
      Któregoś razu jak przyjechałam do domu zgodziłam sie na spotkanie. Uwierzyłam,
      że sie zmienił, że wydoroślał (ma stałą pracę, chodzi do szkoły), że będzie
      inaczej, że on żałuje bo ja jestem kobietą jego zycia... A ja chciałam pamiętać
      tylko to co było dobre między nami prze te 5 lat.

      Od 3 mies jesteśmy znów razem. Chcę wracać do domu, chcę tu zostać, chcę za
      niego wyjść, chcę znaleźć normalnego faceta, kocham GO, nienawidzę...

      Nie umiem wyjść z tej paranoji.
      Mam 25 lat.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja