esia84 22.07.05, 20:58 Skąd się bierze tak częsta niechęć teściowej do synowej/zięcia (częściej chyba jednak do synowej)?? Ciekawa jestem z czego to wynika, bo nie sądzę aby każda matka była zazdrosna o swojego synka ?? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
bejrutek Re: Jak myślicie .... 22.07.05, 21:47 Dlaczego najkrwawsze wojny są między sąsiadami (np. Izrael i Palestyna? Bo oni się najlepiej znają. A więc każdy zna wszystkie potencjalnie dobre i złe strony, oraz słabe i silne punkty. Taką kategorią znajomości zapewne jest też płeć. Stąd może teściowa (tez samica:), patrzy bardziej podejrzliwie na synową (to ona często staje sie pierwszym punktem zaczepki)... Odpowiedz Link
naise Re: Jak myślicie .... 22.07.05, 23:42 Ale większość teściowych (również moje potencjalne byłe teściowe) same miały przykre doświadczenia ze swoimi teściowymi, więc czemu to samo robią nam ?? Odpowiedz Link
bejrutek Re: Jak myślicie .... 23.07.05, 00:08 Kobieta kobietę zna lepiej niż mężczysna kobietę. Poprostu każda kobieta zdaje sobie sprawę lepiej z tej gorszej natury swojej płci, dlatego łatwiej synową o coś podejrzewać... Powiedzmy że kobieta (tutaj teściowa) zna z doświadczenia 20 przykładów złej natury facetów, ale za to zna 90 złych przykładów z kobiecej złej natury. Zwłaszcza, że tu chodzi o relacje synowa-synek, problemy rodzinne, kasa (czyli dom, samochód), wychowywanie dzieci- wszystko to co najważniejsze i najtrudniejsze w życiu... stąd taka podejrzliwośc i nadwrazliwość (czasami niepotrzebna), tak na wszelki wypadek... Odpowiedz Link
kruszynka301 Re: Jak myślicie .... 23.07.05, 09:47 z pierwszą teściową różniłyśmy się pod każdym względem (wykształcenie, wiedza, obycie, poglądy na życie, na wychowywanie dzieci) - oczywiście, szczerze się nie znosiłyśmy, nie rozumiałyśmy się wogóle. Z drugą teściową jesteśmy bardzo podobne - nawet studiowałyśmy to samo, uwielbiamy podróże, możemy bez końca rozmawiać na wszystkie tematy, chodzimy razem na zakupy, jeździmy na wakacje - bardzo się lubimy. Więc może im więcej podobieństw, tym lepsze stosunki? Odpowiedz Link
naise Re: Jak myślicie .... 23.07.05, 10:54 Dziwi mnie tylko że czasem te kobiety wyadawłoby się rozsądne, mądre, doświadczone, wykształcone, że właśnie one chyba częściej pokazują tą swoją ciekawską, wciąż krytykującą synowe i wścibską naturę. Odpowiedz Link
dzenifer Re: Jak myślicie .... 23.07.05, 11:41 MOja jest strasznie zazdrosna o swojego ukochanego synka, swoje "prawe oczko". kiedys (min) powiedziala mi cos takiego: ZABRALAS MI MOJE DZIECKO, JA ZABIORE CI TWOJE. dodam, ze w dniu slubu moj mial 30 lat (takie MALE DZIECKO), jej "zyczenia" : teraz ludzie tak latwo i szybko sie rozwodza... moim zdaniem moja tesciowa jest po prostu chora psychicznie. chce zebysmy z nimi mieszkali (mieszkanie w bloku, 3 pok, mieszkaja tam juz: tesciowa, tesc, 2 szwagierki + corka jednej z nich). my wynajmujemy kawalerke oczywiscie w tej samej wsi, oczywiscie blisko mamusi, ktora potrafi zadzwonic o 2 w nocy zeby dowiedziec sie "ja sie ma jej synus". jestem juz tym zmeczona, dlatego podjelam decyzje o odejsciu. nikomu nie zycze mamusi i mamisynka. pozdrawiam Odpowiedz Link
fian5 Re: Jak myślicie .... 23.07.05, 12:28 Tak jak nie każda teściowa spełnia swoja ze tak powiem misję,tak nie kazda synowa potrafi nia być.Dwie kobiety majace różne interesy w danej sprawie to jak bomba.Ja tez jestem synowa.Uważam ze kazdy musi miec swoje miejsce w szergu.Niestety nie wszyscy to rozumieja.Swiat byłby bardzo piękny.Młodzi ludzie jesli sie decyduja na zwiazek i nie chca przeżywać rozczarowań powinni być samowystarczalni.Skoro tak nie jest tzn.ze trzeba jeszcze z tym poczekac az sie spełni warunki. Odpowiedz Link
maya2006 Re: Jak myślicie .... 23.07.05, 21:30 jezeli faktycznie jest roznica miedzy stosunkiem tesciowej do synowej a do ziecia, to musi to lezec w odczuciach matki do syna? konkurencja? a moze synowe mocniej reaguja na jakies uwagi, a ziec w takich wypadkach nie slucha? lub tesciowa ma wiecej szacunku do ziecia? lub tez po prostu tesciowa chce by synowa byla taka jak ona do syna? Odpowiedz Link
maya2006 Re: Jak myślicie .... 23.07.05, 21:31 a czemu to nie tesciowie(mezczyzni) nie zatruwaja zazwyczaj zycia mlodym? ale wlasnie tesciowa? mozte przez to ze ona wychowala te dzieci, uwaza ze moze sie wtracac? Odpowiedz Link
amalita Re: Jak myślicie .... 25.07.05, 14:29 Ja mysle, ze jest to poczucie, ze nagle "krolowa" musi ustapic miejsca swej "nastepczyni". Nasze tesciowe nagle zdaja sprawe, ze juz nie sa te najwazniejsze, ze juz nie ich zupki bedzie synek wcinal itd. I zaczyna sie cos w rodzaju wspolzawodnictwa. Oczywiscie wszystko zalezy od kobiety i jej poczucia wartosci. Ale zauwazylam, ze im jest nizsze, im ma mniej zainteresowan, tym jest gorzej. Zauwazylam tez, ze matki panien mlodych czesto sie ciesza ze slubu, a matki kawalerow ronia lzy, ze syneczek odchodzi z domu, buuu. Smieszne. Z czego tu plakac? ze syn znalazl wymarzona kobiete i jest szczesliwy? Odpowiedz Link
axela Re: Jak myślicie .... 25.07.05, 15:12 Cos w tym jest ze nagle mama nie jest najwazniejsza na swiecie i nagle wydaje jej sie ze swiat sie wali i trzeba te z ktorej zdaniem syn sie teraz liczy jak najszybciej zdyskwalifikowac. Mnie tesciowa nie znosi za dwie rzeczy 1. Zdobylam wyksztalcenie i te wszystkie rzeczy ktorych nie ma jej corka. 2. Namawialam meza na edukacje samoksztalcenie i terza ma swietna prace a jej corka nie Ona niestety nie uwaza ze dzieci powinno sie traktowac rowno i sukcesy syna nie ciesza jej wcale tylko zawodzi wiecznie ze tak chciala zeby corka sie uczyla a syn coz facet moze nawet ochroniarzem byc cale zycie. Odpowiedz Link
agulka25 Re: Jak myślicie .... 25.07.05, 15:20 mnie moja nie cierpi falami....raz udaje, ze mnie kocha i traktuje jak corke ktorej nie ma(moj maz jest jedynakiem), a raz traktuje jak kogos obcego, jak jakiegos wroga, ktory zabral ukochanego synka....ma wtedy fochy i czepia sie nas o wszystko..wpada w jakis obled, placze i krzyczy...a moj mezulek, tak dla zalagodzenia sprawy trzyma jej strone..a ja sobie sama....nie jest lekko...ale i tak sie nie poddam... agulka Odpowiedz Link
axela Re: Jak myślicie .... 25.07.05, 15:19 Tak swoja droga to nie zauwazylysci,ze wg tesciowej przewaznie corka i synowa maja rozne prawa i obowiazki. Moja tesciowa np. wiecznie narzeka na swojego ziecia, ze palcem w domu nie kiwnie i ze jej corka to tak fatalnie za maz wyszla bo on nic jej nie pomaga, dzieckiem sie nie zajmnie i corka musi prac, prasowac, gotowac i taka biedna jest generalnie. Fakt faktem maz jej nie pomaga. Moj maz (jej syn) pomaga mi bardzo: sprzatamy razem zakupy albo razem albo ja lekkie on napoje i ciezsze. Ja piore on w wiekszosci prasuje ,ja gotuje czasem on cos upichci generalnie sprawiedlie. Ale tu moja tesciowa tweirdzi ze to tez zly uklad bo ja jestem leniwa i biedny synus styrany wraca do domu a tu musi jeszcze w domu pomagac a sprzatanie pranie i gotowanie to przeciez rola kobiety w domu hahahaha I co wy na to? Odpowiedz Link
amalita Re: Jak myślicie .... 25.07.05, 15:55 Macie podobny uklad jak my:)) Moja tesciowa sie az tak nie wtraca, ale widze, ze jej serce krwawi, jak synek sam musi sobie uprasowac... Smiac mi sie chce, jak sie do niego zwraca per "malenstwo", a malenstwo ma 2 metry wzrostu... Odpowiedz Link
agnieszka_z-d Re: Jak myślicie .... 25.07.05, 18:54 > Smiac mi sie chce, jak sie do niego zwraca per "malenstwo" Och proszę Cię... nie mów nic o zwracaniu się teściowej do różnych osób... Na mojego Mężyka teściowa(w sensie jego mama) mówi "synuś", ale to jeszcze nic. Najlepsze jest jak sama zwraca się do swojej teściowej - przy niej to skacze jej koło d.. i ciągle tylko "mamusiu to" i "mamusiu tamto", "mamusi może herbatkę zrobić", "mamusi może coś przynieść, podać" itp. A jak nie ma "mamusi" obok - staje się nagle teściową, matką itd., że to jej zrobiła, a tego zazdrości, a za to jej nie lubi i w ogóle, że jest wredna... Ładny daje mi przykład - co?? Ciekawe czego po mnie się spodziewa... :-) Odpowiedz Link
axela Re: Jak myślicie .... 25.07.05, 19:14 no moja na szczescie sie do meza tak pieszczotliwie nie zwraca, za to pol Warszawy wie jak to ja sie nie nadaje na zone a juz na matke ooooooooo Co do wtracanie sie to my mieszkamy poki co 1800 km od niej wiec nie dokucza a poza tym moj M ma kompletnie gdzies to co ona mowi. Mnie tylko cholera bierze jak mi tlumaczy ze ona wie lepiej jak sie chowa dzieci bo chowala swoje rok po roku a moja mama miedzy mana a siostra miala 5 lat roznicy hmm A co ma piernik do wiatraka do cholery? Odpowiedz Link
esia84 Re: Jak myślicie .... 25.07.05, 21:25 Mam niestety podobne problemy. Nie jestem jeszcze co prawda synową i muszę przyznać że nie wiem czy chciałabym być synową matki mojego faceta. Już sama nie wiem czy jestem do niej uprzedzona czy rzeczywiście ona wciąż próbuje mnie zdyskredytować w jego oczach. Przeważnie nie mówi mi wprost że mnie nie lubi czy że to i to robie źle, stwarza jednak sytuacje które dają jej możliwość wytknięcia mi różnych spraw. Przykład: prosi żebym pomogła jej zrobić coś do jedzenia, po czym na głos z uśmiechem upomina mnie, że robię to źle i że ona lepiej sama się tym zajmie, albo co gorsza woła synka (mojego faceta) i prosi jego by to zrobił !! - takich przykładów można podać wiele. Ja to odbieram jednoznacznie, mój chłopak uważa że sobie wymyśliłam coś, bo tak naprawdę chcę mieć powód aby za nią nie przepadać. Ewidentnie nie jest po mojej stronie, choc zdarzyło się że raz czy dwa stanął w mojej obronie. No ale właśnie najgorsze jest to że on na siłe próbuje sprawić żebyśmy się zaprzyjaźniły, niestety tylko mnie to ciągle powtarza i mówi że się nie staram - przypuszczam też że ani razu nie prosił o to swojej mamy. Zresztą wychodzę z założenia że jeśli są dwie osoby, między któymi nie ma predyspozycji do przyjaźni to nie da się ich zmusić żeby nagle zapałały do siebie wielkim uwielbieniem. Niestety mój facet wciąż ma mi za złe że wyszukuję problemy, a na domiar złego kiedy mu mówię, że było mi przykro gdy zdarzyła się jakaś sytuacja z jego mamą, uważa że chcę go skłócić z rodziną. Co zrobić w takiej sytuacji? Jak widać poważna rozmowa z partnerem nie wchodzi w grę, bo on wie lepiej? Czy w związku z tym powinnam na siłę udawać przyjaciółkę jego mamy i przymykać oko na jej stosunek do mnie?? Dodam że wolałabym nie rozstawać się z nim tylko ze względu na jego rodzinę, a niestety jeszcze jakiś czas nie uda mi się ich unikać :/ Odpowiedz Link
amalita Re: Jak myślicie .... 26.07.05, 09:53 Esia, Powiem Ci z autopsji: tesciowa nigdy nie bedzie matka, ani prawdziwa przyjaciolka. Skoro ona nie jest dla Ciebie serdeczna, wybacz okreslenie, ale po cholere tam chodzisz? Ja mam z tesciowa poprawne stosunki, ale nie nazwalabym ich serdecznych. Poprawne sa dlatego, ze staram sie unikac jakichkolwiek sytuacji zbyt bezposredniego kontaktu: chodze do tesciow tylko na wyrazne zaproszenie (siedze wtedy jako gosc przy stole i co pomagam co najwyzej przyniesc do niego potrawy) i tylko z mezem, nie dzwonie bez zadnego waznego powodu (w zasadzie tylko z zyczeniami). Po prostu wychodze z zalozenia, ze "nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu". Inna sprawa, ze przewyzszam tesciowa jesli chodzi o wszystko (wyksztalcenie, zdolnosci kulinarne, itd) i ona o tym wie, ale mimo to, czasem probuje mi wsunac jakis przytyk, aby si edowartosciowac (np. ze jestem nizsza od niej, jakby to mialo znaczenie:)) - mam 167, wiec az tak niska nie jestem, ale ona czesto mowi, ze PIEKNA DZIEWCZYNA MUSI BYC WYSOKA Odpowiedz Link
amalita Re: Jak myślicie .... 26.07.05, 09:58 oj, za szybko kliknelam, ale kontynuujac: tesciowa stara sie moim kosztem dowartosciowac. Ja to kwituje usmiechem i tyle. Sa tez inne drobne sytuacje, ale wiem jedno: nigdy nie krytykuj mamusi przy mezu. Bo w ten sposob uzyskasz odwrotny efekt. On stanie po jej stronie, nawet jesli Ty masz racje. Jedyna moja rada: unikaj jej, nie wyskakuj przed szereg, badz zawze mila i uprzejma. Nic wiecejnie zrobisz. Ja przed slubem myslalam, ze sie z moja tesciowa bardzo zaprzyjaznie, ale po kilku zimnych prysznucach stosuje moja taktyke chlodnej uprzejmosci. I wszyscy sa zadowoleni. Odpowiedz Link
esia84 Re: Jak myślicie .... 26.07.05, 12:18 Jaki już pisałam nie jestem mężatką. Chodzę tam ponieważ nie mieszkam ze swoim facetem, oboje mieszkamy z rodzicami. Odwiedzam go tak samo jak on odwiedza mnie. Nie mamy aż tyle kasy że za każdym razem jak chcemy się zobaczyć to musimy iśc w neutralne miejsce: kino, restauracja, pub, kawiarnia etc. Oczywiście w lecie można przesiadywać w parku, ale w zimie chyba nie bardzo :/ Ja również staram się zachowywać neutralnie, już wiele razy chciałam jej na coś zwrócić uwagę, lub poprosić aby czegoś nie robiła, ale umiem ugryźć się w język. Jestem kulturalna, bo tego nauczyli mnie rodzice, że każdy człowiek zasługuje na szacunek. Nie sądzę żeby nasze stosunki kiedyś się poprawiły. Jakiś czas temu chciałam zrobić przyjemność facetowi i postarać się znaleźć wspólny język z jego mamą, niestety ona najwyraźniej nie miała ochoty, więc i ja przestałam się starać. Nie krytykuję jej też przy chłopaku, raczej mówię co sprawia mi przykrość, albo kiedy czuję się niezręcznie. Nie wiem czemu on uważa że chcę go skłócić z rodzicami, bo niczego od niego nie wymagam. Odpowiedz Link
amalita Re: Jak myślicie .... 26.07.05, 12:34 OK, ale nie musisz przeciez rozmawiac z jego mama bedac u niego. Wchodzisz, witasz sie i zamykacie sie w pokoju. U mnie bylo tak, ze to raczej on przyjezdzal do mnie. Wital sie, zamienial kilka slow i szlismy do mnie do pokoju. Przeciez przychodzicie do siebie nawzajem, a nie do rodzicow. Im mniej kontaktow z matka chlopaka tym bedzie dla Ciebie lepiej, z tego co widze. Odpowiedz Link
esia84 Re: Jak myślicie .... 26.07.05, 15:11 Teraz tak robię, staram się jak najmniej odzywać i udzielać w rozmowach. Po prostu był taki okres kiedy wydawało mi się że jego mama zaczyna mnie traktować z większą sympatią, była miła, rozmawiała, a teraz widzę że to były jakieś dziwne momenty, bo po tygodniu czy dwóch przestawała się wogóle odzywać - tylko ledwo słyszałam 'dzień dobry' i 'dowidzenia'. Z rodzicami mojego byłego miałam super kontakty, do tej pory jak mnie widzą to witają mnie buziakami i okrzykami radości - bardzo wylewni ludzie. Tutaj w obecnej sytuacji nawet nie chodzi o wielką przyjaźń, bo zdaje sobię sprawę że nie każdy musi mnie lubić, ale o zwykłe serdeczne stosunki, albo chodziaż poprawne. I ja już mam dość bo się starałam i nic, więc przestało mi zależeć, gdyby nie mój chłopak to wolałabym wogóle tam nie chodzić. Odpowiedz Link
moboj Re: Jak myślicie .... 25.07.05, 21:59 między mną a mamą mojego partnera konflikty wybuchają z powodu odmiennych poglądów na życie moich/ naszych i jej. ja niewierząca, ona katoliczka, my sobie zyjemy bez slubu, ona kombinuje po nocach jak tu nas przed ołtarz zaciągnąć. itp itd. Odpowiedz Link