axela
25.07.05, 11:23
przyjechala na wakacje zarobic troche kaski bo tu jednak zarobki
nieporownywalne i o prace duzo latwiej.
Przez dwa tygodnie nie zrobila nic zeby ta prace znalezc nawet gazety nie
kupila choc wytlumaczyalam gdzie i jaka. Warczala te dwa tygodnia na nas ze
jej sie nudzi. W koncu znalazlam jej fajna prace ze niezla pieniadze.
Poszla kolejny tydzien narzekania ze jest zmeczona WYTRZYMALAM
teraz pracuja jest zadowolona ale nie robi w domu nic nie sprzatnie talerza
po sobie nic sobie nie upierze nawet o glupiej koszulce do pracy musze jej
przypominac 100 razy az w koncu mowi o boooozeeee i idzie wstawic do pralki.
Chcialm pomoc myslalam ze wydoroslala jak ja wyprowadzilam sie z domu
(wczesniej wiadomo rozpieszczona mlodsza siostra) chcialm zeby jak najwiecej
zarobila, nie doklada sie do oplat ani zycia ale troche mam dosc uslugiwania
ksiezniczce. nie chcialam zeby pojechala do domu i powiedziala ze jej bylo
zle u siostry. Dzis nie wytrzymalam i opieprzylam rowno myslicie ze sie
zawstydzila troche nie powiedziala ze sie prz..... i powinnam wrzucic na luz.
Ale to tylko jeden pokoj i talerze szklanki i kubeczki po jogurtach
porozstawiane wszedzia doprowadzaja mnie do szalu. Wszedzie sa jej ubrania i
buty.
Poradzcie bo sama nie wiem co robic