siostra narzeczonego-pewien problem

26.07.05, 08:03
Witam cieplutko:)
Chcialam sie podzielic pewnym problemem. Siostra mojego narzeczonego ,
strasznie działa mi na nerwy. Jest typem słodkiej idiotki, która co miesiąc
zmienia faceta, na coraz większego "dresa" - no, ale to juz jej problem:)
Chodzi o to, ze czuję z jej strony jakąś rywalizacje, chęć udowodnienia mi, ze
jest lepsza. Od zawsze była faworyzowana przez rodziców narzeczonego. Cały
czas podkreślaja przy mnie jej zalety. Wiem, ze mnie lubią, sa to nawet fajni
ludzie, ale mam wrażenie, ze boja się, zeby ich córka nie wypadła gorzej przy
synowej. Zdarza się, ze gdy nas odwiedzają, piersze słowa to np: "Asia kupiła
sobie nowe spodnie, super wygląda" Na Boga, ale co mnie to obchodzi???!!! Aska
jest raczej mało zdolna, moze maja kompleks, ze ja koncze studia, a ona nie
będzie miała wyższego wyksztalcenia...Narzeczony mówi, ze boli ich to, ze
jestem ładniejsza od ich własnej córki. Ale to jest jakies chore. Moje Kochane
tez twierdzi, ze on mają jakies zaburzenia na punkcie córki. Nie wiem co
robic, Jak ucinac te ciągłe dyskusje o Aśce i jak komentowac teksty typu , " A
Asia to to i tamto...." Proszę o radę.
    • amalita Re: siostra narzeczonego-pewien problem 26.07.05, 09:42
      Stapasz po kruchym lodzie... Nie rob nic, nie mow nic, kwituj wszystko glupim
      usmiechem. Jak powiesz cos zlego na pupilke mozesz wywolac lawine:))
      Chyba ze bedziesz miala gdzies ewentualna obraze tesciow, wtedy
      mozesz "wyjechac" z jakims tekstem typu: "ja sie nie musze super ubierac aby
      dobrze wygladac", "fakt, Asia taka madra i zdolna, szkoda ze na studia nie
      poszla...".
      Ale ja bym dala spokoj, traktuj to humorystycznie.
      • anikraw Re: siostra narzeczonego-pewien problem 26.07.05, 09:54
        Amalita ma racje! też mam taki problem tyle,że z bratem mojego męża.jest
        młodszy dotego jest księdzem, całymi miesiącami niema go w domu a teściowa
        naokrągło gada o nim jaki to 8 cud świata.że właśnie jej sie przyśnił to pewnie
        zadzwoni:/czy my do niego dzwonimy /tak oczywiscie dzwonimy ale rzadko:), ale
        przegieła jakiś miesiąc temu gdy mi zaproponowala aby pojechać do niego i mu
        posprzątać,no to sory ale troszką jej powiedziałam i oczywiście nie pojechałam
        co ja gosposia jego? sama do niego jeździ i sprząta:/
        także jestem przyzwyczajona do takiego ględzenia: Rafałek to ,rafałek
        tamto..ale nie wszystkiego słucham:) i ogólnie atmosfera może być:)
      • gryzli skoro jestes ładniejsza... 26.07.05, 21:31
        lepiej wykształcona i wogole...wierna i takie tam, to sie nie przejmuj...
    • oxygen100 Re: siostra narzeczonego-pewien problem 26.07.05, 10:25
      OLAC i robic swoje:))) albo cieszyc sie ze biedactwo przynajmniej ma ladny
      tylek skoro bozia poskapila rozumu;))Ewentualnie mozna DYPLOMATYCZNIE kazac im
      sie odczepic. Ale wiesz... sztuka jest tak powiedziec komus "spierdalaj" zeby
      cieszyl sie na podroz:))
    • siekierezada1 Re: siostra narzeczonego-pewien problem 26.07.05, 15:02
      dziekuję za odpowiedzi. Ja to wszystko ignoruje, bo wiem, ze szczera odpowiedź
      byłaby początkiem wojny. Jednak ich wypowiedzi i zachwalanie córki, sprawiają,
      ze casami czuję się gorsza( a wiem, ze nie powinnam). Potrafia mi skutecznie
      zepsuć humor i moje poczucie własnej wartości maleje. Widocznie juz teraz nie
      jest zbyt duze, skoro oni tak łatwo mogą je nadwątlić...
      • amalita Re: siostra narzeczonego-pewien problem 26.07.05, 16:12
        Eeee tam, nie martw sie. Chyba nie bedziesz popadala w jakas paranoje z powodu
        dowartosciowywania pustej panienki? Tak to juz jest, ze jak towar trefny, to
        trzeba glosniej zachwalac:)) Dlatego ciesz sie, ze Ciebie nikt nie musi
        reklamowac jak proszku do prania, jestes wartoscia sama w sobie. A zreszta
        pomysl, jaki to bylby obciach, gdyby Twoi Rodzice takie glupoty wygadywali przy
        ludziach (jak np. o spodniach, zenada)
        Pozdrawiam.
        • monisia98 Re: siostra narzeczonego-pewien problem 26.07.05, 16:51
          uwazaj- ja mam troszke podobny problem - ja nie jestem ukochana synowa - mmam
          wlasne zdanie , wszystko robie po swojemu i najwazniejsze udalo mi sie
          odizolowac moja tesciowa od naszych problemow bo bez przerwy do wszystkiego sie
          wtracala, oczywiscie jej ziec to istne chodzace cudo no a coreczka - siostra
          meza najpiekniejsza na swiecie, najmadrzejsza - ja nie mam gustu , nie ubieram
          sie w MODZIE POLSKIEJ - tylko w jakies tam szmaty itd. Na poczatku strasznie to
          przezywalam ale 8 lat malzenstwa robi swoje teraz juz nie dam sobie w kasze
          dmuchac jak cos - wypalam prosto z rury, wiec prowadze cicha wojne z tesciowa
          choc moj maz uwaza ze ona mnie uwielbie - jak tylko mnie nie ma to na mnie
          nadaje oczywiscie o tym dowiaduje sie pozniej - ale to szczegol, nie jeden raz
          plakalam w poduszke z powogu tesciowej ale teraz juz ze mna nie wygra , nie
          przychodze do niej - mowiee ze jestem zmeczona wymyslam a jak dzwoni szybko
          odkaldam sluchawke mowiac ze mala palcze lub wymyslam takze widzisz nie jestes
          oddosobniona w temacie
        • siekierezada1 Re: siostra narzeczonego-pewien problem 26.07.05, 16:53
          Dzieki amalita:)

          Faktycznie, nie wyobrazam sobie moich rodziców w takiej akcji, chyba bym sie
          spaliła za wstydu:)
          • mamakasienki1 Re: siostra narzeczonego-pewien problem 26.07.05, 20:04
            hej
            przestań się przejmować, jak napisała któraś z dziewczyn im towar bardziej
            trefny tym bardziej trzeba go reklamować.
            Przy następnej akcji typu " Asia kupiła sobie nowe spodnie i wygląda super"
            powiedz tylko - "nie szata zdobi człowieka", albo, że masz ważniejsze wydatki
            niż kupowanie kolejnych spodni. Albo zapytaj na jakie studia wybiera się Asia,
            bo chętnie byś jej pomogła.
            Najlepiej jednak zwyczajnie uśmiechnąć się i powiedzieć - to fajnie, ale co tam
            u was słychać, albo ja też sobie ostatnio kupiłam super spodnie, bluzkę czy coś
            tam jeszcze.
      • oxygen100 Re: siostra narzeczonego-pewien problem 26.07.05, 21:38
        oj kochana zebys wiedziala jakie moglabym miec urojenia z tegoz samego powodu
        to bys osiwiala przedwczesnie. Ale ja mam to gdzies stosunki urzymuje n
        aodleglosc i tylko wtedy gdy musze wiec nie jest zle.Wobec tego jestem wredna
        dziwka:)) OLAC to najlepszy sposob. Nie przejmowac sie zupelnie.
    • pudoszka Ten sam problem od innej strony.. 27.07.05, 12:16
      A ja jestem z drugiej strony tego problemu - jestem taką "uwielbianą Asią: :(((
      Moja teściowa uważa mnie za chodzący ideał. Mojego męża oczywiście też. Jesteśmy
      najpiękniejsi, najmądrezjsi na świecie. Powiecie: co w tym złego? Otóż to, że
      mój mąż ma siostrę (starszą), która musi non-stop wysłuchiwać pieśni pochwalnych
      na nasz temat (mieszkamy 300km od teściów). Nie muszę chyba dodawać, że
      szwagierka z tego powodu mnie nie za bardzo toleruje.. Ja ze swojej strony
      zawsze byłam wobec niej w porządku, staram się jak mogę, ale za każdym razem
      teściowa wszystko psuje swoim gadaniem jaka to ja jestem idealna i piękna :(

      Reasumując: pamiętajcie, że "wychwalana Asia" być może nie jest niczemu winna i
      zasługuje mimo wszystko na odrobinę sympatii.. :)
    • bagatricks Re: siostra narzeczonego-pewien problem 27.07.05, 21:41
      ja co prawda jeszcze nie jestem mezatka,ale taka sama sytuacja mnie dotyczy,a
      nawet jest gorzej bym powiedziala.Moj slub w sierpniu,a tesciowa tak nam daje
      do wiwatu,ze az sie odechciewa wszelkich przygotowan.Kilka lat temu miala slub
      swojej corki(siostry mojego prawie meza).Dla niej(tesciowej) to bylo wydarzenie
      nawazniejsze w calym zyciu i ok,ja to rozumiem.Od 2 miesiecy ja przygotowuje
      sie do naszego slubu i na KAZDYM kroku slysze o tamtym slubie.Na poczatku nawet
      sama pytalam jak to u niej bylo,cenilam wszelkie uwagi,wiadomo dobrze jest
      wysluchac osoby,ktora zna organizacje slubow.W przypadku mojej tesciowej
      nabralo to jednak innego kierunku,tez mam wrazenie,ze ona boi sie aby nasz slub
      nie byl ladniejszy od jej corki.Dodam,ze coreczka nie zaplacila ani jednego
      grosza,a slub pochlonal straaaaaszna kwote pieniedzy,my za wszystko placimy
      sami.Mowie Wam dziewczyny ile ja lez przez ta jedze wylalam,kazda chwila,ktora
      ja chce sie ciezyc i pamietac ona musi popsuc komentarzami o slubie
      corki.Proste przyklady: pokazuje jej bukiet jaki chce i pytam czy bedzie
      pasowal do sukienki,ona na to "moja corka to miala....",szukam miejsca na sesje
      zdjeciowa,a ona na to" wez zdjecia mojej corki i pokaz fotografowi" (zdjecia
      tandetne i kiczowate w stylu ustawianki z rodzinami),szukam klasycznego auta
      ona na to"moja corka jechala limuzyna"....nawet nie potrafie opisac jak wredne
      te komentarze sa,tym bardziej dziewczyny,ze ja zdjecia z tamtego slubu
      widzialam z 10 razy i kazda historyjke tez przerabialam kilka razy.Ona mowi
      wrecz wprost ze tamtem slub byl najpiekniejszy w rodzinie,a o corce nie mowi
      inaczej niz "moja ksiezniczka",(dodam ze baba ma 35 lat).Moj prawie maz chcial
      juz z nia o tym porozmawiac,ale ja go powstrzymalam bo to doprowadziloby tylko
      do klutni,ktora i tak by nic nie zmienila.Strasznie mnie boli jej podejscie do
      tego slubu i nie ze wzgledu na mnie tylko jej syna.NAsz slub bedzie
      skromniutki,nawet nie w polowie tak wylewny jak tamten,ale chcemy go zapamietac
      jako NASZ dzien,wcale nie uwazamy,ze bedzie gorszy i nie zalezy mi zeby
      ktokolwiek sie nim zachwycal,wiem ze niektorzy maja piekne sluby,jest wiele
      panien mlodych majacych piekniejsze suknie,nie uwazam ze nasz slub
      bedzie "naj",mimo ze bedzie skromnie chce sie nim cieszyc i nie chce byc wiecej
      porownywana do nikogo....sorki ze tak sie rozpisalam,ale naprawde mnie to boli
      i z nikim poza prawie mezem o tym nie rozmawiam....
      • amalita Czemu pytasz tesciowa? 28.07.05, 11:11
        Czy nie prosciej przestac pytac przyszla tesciowa o zdanie i opinie? po co to
        robisz, skoro wiesz, jaki bedzie komentarz??
        Nic jej nie opowiadaj, o nic sie nie pytaj, rozmawiajcie o pogodzie, a
        zaoszczedzisz sobie nerwow. A o rady pytaj wlasna mame lub zyczliwe Ci osoby!
        • bagatricks Re: Czemu pytasz tesciowa? 28.07.05, 19:07
          ech zeby to bylo takie latwe:)dawno juz sobie powiedzialam,ze kobieta ta nie
          uslyszy slowa ode mnie na temat slubu,ale niestety na razie widuje ja co
          tydzien w kazdy weekend (tak sie sprawy potoczyly),jest to nieuniknione i ona
          sama wsadza nochala w przygotowania,dopytuje sie,drazy,ja odpowiadam zdawkowo i
          kazda inteligentna kobieta domyslilaby sie ze nie chce o tym rozmawiac,niestety
          nie ona.Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana,ze nie mieszkam w Polsce wiec
          najblizsi beda ze mna dopiero na slubie:)))
          Ale moj post mial byc tylko dygresja,bo to autorka potrzebuje pocieszenia:)) Ja
          chcialam tylko pokazac,ze nie jest odosobniona.Ja wypracowalam sobie metode
          niesluchania,wiem ze nie jest latwo,ale trzeba po prostu "let it
          go"...przytakiwac,usmiechac sie i nie brac sobie wogole do serca:)))U mnie
          doszlo juz do tego,ze potrafie przewidziec co tesciowa powie i czesto w
          rozmowach kopiemy sie pod stolem z prawie mezem dajac sobie znaki,zeby sie
          przygotowac:)))..zazdroszcze tym dziewczynom,ktore maja fajowe tesciowe.....
          • amalita Re: Czemu pytasz tesciowa? 29.07.05, 16:53
            fajnie, ze nie bierzesz tego do siebie:)
            Powodzenia:))
      • monisia98 Re: bagatericks -nie martw sie 28.07.05, 15:20
        Moj slub byl dokladnie taki sam jak twoj wszystko za wlasn pieniadze a ni
        rodzice meza a ni moi nic nam nie dali moi nie ze nie chcieli al tak sie
        zlozylo ze nie mieli , a moja tesciowa spiaca na kasie ani grosza - a to
        dlatego ze postawial swoje warunki na ktoree a ni ja a ni jej syn sie ni
        zgodzil oczywiscie swojej coreczce to weselisko wyprawila - suknie na zamowieni
        szyla w super saloonie - ja mialam uzywana odkupiona na nowa mnie niee stac
        bylo na weselu byli tylko najblizsi zadni tam ciotki - wujki 10 woda po kisilu
        zaledwie 30 osob na tyle nas stac bylo ale jesli jest tak jak piszesz to jak
        bys o mnie pisala ale moje malzenstwo ma juz 8 lat i cigle slysze Betusia naj-
        wszystko co kupuje , robi, i pierdzi zawsze jest naj ja natomiast bez guscie,
        chodzaca w szmatch byle jakich, dzieci zle wychowane - zle ubrane, zle karmione
        poprostu wszystko jest nie tak , ale juz sie przyzwyczailam duzo lez wylalm
        czasami mialam jej tak dosc ze w ogole do niej nie chodzilam, nawet na swieeta,
        moj maz na pocztatku jak kazdy niczego nie widzial - slepy , ale w koncu
        zobaczyl ze to nie ja mam obsesje ze oona mnie zle traktuje tylko tak jest
        naprawde , zreszta jak pare razy u mnie byla z wizytacja - nie z wizyta to
        potem znowu byla litania , zle urzadzone miszkanie , brzydkie firany itd nie
        tak jak Betusia antyki w domu , kuchnia za 30 tys, itd, sorry ale na pocztaku
        ni stac nas bylo na takie rzeczy a ona ma duza wieekszy staz niz my no i
        dostala posag..... od mamusi- tesciowej, pisac bym mogla tak non stop - takze
        raczej radze sie uodpornic na tego typu teksty, nic nie zrobisz jej coreczka
        zawsze bedzie naj a ty jestes dla nie obca i tyle pozdrawiam zycze duzo
        cierpliwosci.
    • amwaw Re: siostra narzeczonego-pewien problem 28.07.05, 12:01
      Rodzice mają to do siebie, że uważają, że ich dzieci są zdolne i ładne.
      Niezależnie od tego jak wyglądają. Poza tym- nie sądzisz, że są dumni z tego,
      że ich syn ma mądrą i ładną narzeczoną, bez zastanawiania się czy jest ona
      ładniejsza lub mądrzejsza od ich córki? Chyba naturalne jest, że chcieliby aby
      i córka była mądra i ładna i przyszła synowa( choćby po to, żeby pochwalić się
      znajomym)-przecież nielogiczne jest by chcieli, żeby syn miał brzydszą
      dziewczynę/żonę niż ich córka- po co? Może Oni mówią o niej, bo chcą, żebyście
      się częściej widywały, zaprzyjaźniły? Moi teściowie też bardzo często
      wspominają o siostrze mojego męża- przy czym na tym etapie naszych relacji wiem
      o co m chodzi.To, że siostra Twojego narzeczonego stara się z Tobą rywalizować-
      to naturalne, na pewnym etapie jej (miejmy nadziej) przejdzie. "Zabrałaś" jej w
      końcu brata(więcej spędza z Tobą czasu niż z nią, Ty go lepiej rozumiesz,
      opowiada On Tobie więcej rzeczy niż jej...).Po prostu- nie denerwuj się, nie
      daj się prowokować i tyle.Dla swojego dobra i komfortu.
      Pozdrawiam
    • stookkrootkaa Re: siostra narzeczonego-pewien problem 24.08.05, 12:14
      tez mam problem z sis narzeczonego. nie wiem z jakiego powodu, ale mnie nie
      lubi. trudno mi powiedziec, ktorego momentu, poprostu przegapilam. gdy sie
      poznalysmy byla mila, przez jakis czas moglysmy medzy soba zartowac, rozmawiac.
      pozniej cos sie zmienilo, nie bylo otwartej wojny, ale widzialam, ze cos jest
      nie tak. raz tesciowa powiedziala mi niuby zartem, ze Smarkata (jest ode mnie 7
      lat mlodsza i w tym roku skonczy 18 lat) jest o mnie zazdrosna, bo z tesciowa
      czesto wdawalam sie w pogawetki. wzielam to na powaznie i nawet chcialam z nia
      porozmawiac, ale tesciowa powiedziala, zebym tego nie robila, bo to byl tylko
      zart. po kilku miesiacach, a moze tygodniach tesiowa powtorzyla ten tekst, ale
      juz nie zamierzalam isc do Smarkatej na rozmowe, bo atmosfera miedzy nami dwoma
      strasznie sie zagescila. w pewnym momencie Smarkata zrobila mi awanturr o byle
      co i rzucila 'jak ty sie zachowujesz, nie jestes u siebie w domu'. po jakims
      czasie byly mi imieniny, najpierw tesciowa zlozyla mi zyczenia, potem ona,
      myslalam, ze sie pogodzilysmy. ale to bylo zludzenie, bo gdy wchodzila do
      pomieszczenia gdzie ja bylam pierwsza nie raczyla sie przywitac, a to przeciez
      wita pierwszy przychodzacy lub osoba mlodsza, niedawno zrobila mi awanture 'jak
      to ja sie zachowuje nie usiebie w domu' tylko dlatego, ze zwrocilam jej uwage,
      bo wtracila sie w nieswoje sprawy. no to mala ma przesrane u mnie. chcialam
      zachowac sie doroslej u udawac, ze nic sie nie dzieje i jedynie zaoponowac, gdy
      smarkula przegnie pale, ale jesli sie nie zmini, a raczej jesli nie zmini
      swojego stosunku do mnie to ma we mnie najwiekszego wroga.
      i jedno mnie zastanawia, co ja jej zrobilam? nigdy sie jej o nic nie czepialam,
      pozyczalam jej cienie do powiek, pozyczalam ciuchy (fakt, ze ze 3x sama
      pozyczylam od niej kurtke), dalam jej fiolki z perfumami czy tam woda
      toaletowa, pozyczalam dyskietki, nawet bronilam przed matka (oczym ona nie wie
      akurat) a robilam to czysto bezinteresowanie, wcale sie jej nie podlizywalam,
      bo nikomu sie nie podlizuje, a szczegolnie jakiejs smarkuli.
      gowniara ma siebie niewiadomo za kogo, nie jest fair nawet w stosunku do
      rodzicow, zachowuje sie jak ksiezniczka, ktorej wszystko sie nalezy i mysli, ze
      moze po mnie jezdzic, bo jej ojciec a moj przyszly tez mnie nie lubi.
    • goann Re: siostra narzeczonego-pewien problem 24.08.05, 12:37
      moj problem jest troche podobny - ale odwrotnoplciowy. Moja starsza siostra
      wychodzi za maz, niedlugo zreszta. Bardzo sie z przyszlym szwagrem nie lubimy -
      zaraz wyjasnie dlaczego. Mieszkalam przez ostatnie lata z moja siostra, w
      mieszkaniu, ktore kupili nam rodzice. Jak ona poznala swojego faceta, to
      poszlismy w trojke na piwo, bylo milo. Do pewnego momentu nie mialam nic
      przeciwko, by u nas zostawal do pozna, glupia idiotka bylam - gotowalam mu
      nawet obiadki, jak robilam w domu, siostre zapewnialam, ze moze zostawac na
      noc. i po roku sie doczekalam - on sie do nas niemalze wprowadzil, wzial
      rzeczy, psa, spal, wstawal do pracy, kapal sie - oczywiscie, bez wiedzy
      rodzicow, ja mialam siedziec i milczec. pan i wladca nie dokladal sie do
      jedzenia, chodzil i sial zamet - ale do siostry nic powiedziec nie moglam, bo
      od razu bylo, ze jestem rozpieszczona gowniara,a oni niedlugo bede sie pobierac
      i mam sie nie wtracac (mimo, ze mieszkanie przypominam bylo kupione przez
      rodzicow dla nas a nie dla niej i jej chlopaka) po czym, kiedy poklocilam sie z
      siostra o jakas glupote, ktora ja zdenerwowala, wyslal mi soczystego smsa, ze
      jestem strasznie beznadziejna, ze mam w pokoju balagan i ze mu to przeszkadza (
      a co? ja mu kazalam sie wprowadzac po cichaczu??)... sprawa ucichla, bo byly
      wakacje, pozniej przez 3 tygodnie on wychodzil o 23, a przychodzil o 8 - wiec
      niby nie zostawal na noc...

      ale pozniej bylo to samo, zareczyli sie, rodzice juz wiedzieli, ze bywalo, ze
      on u nas sypial i zaznaczyli, ze sobie tego nie zycza - ale ow pan sie u nas
      pojawial, siostra znalazla sobie argument przetargowy, ze albo on bedzie u nas
      spal, albo ona powie rodzicom o... :) i tak sobie zylismy, jak sie hajtaja
      siostra zazyczyla sobie, ze mam sie wyprowadzic, bo jej kochanie nie zmiesci
      sie z wszystkimi swoimi rzeczami :)

      poczulam sie troche oszukana i zdardzona przez wlasna siostre, zwlaszcza, ze
      kiedy jej facet poprosil mnie o klucze do mieszkania moich rodzicow, to ona go
      poparla...
      i na razie staruszkowie beda ich utrzymywac razem z mieszkaniem, bo facet mimo
      ze dorosly juz bardzo pod 30 to studiow nie skonczyl, prace ma, ale marna, wiec
      za bardzo zony nie utrzyma.
      • stookkrootkaa Re: siostra narzeczonego-pewien problem 24.08.05, 12:57
        wiesz widze w relacjach z Twoim szwagrem cos podobnego, jak u mnie i sis mojego
        narzeczonego - bylysmy mile, usluzne, ale kiedy bylo trzeba zaprotestowac,
        pokazac, ze po nas nie mozna jezdzic to nie zrobilysmy tego, a teraz jest juz
        za pozno. u Cienie sis wziela strone swojego faceta, u mnie narzeczony nie chce
        stawac po zadnej stronie (mial pogadacc ze swoja sis, ale nie zrobil jeszcze
        tego). chociaz ty masz gorsza sytuacje - wyrzcaja Cie z wlasnego domu. u mnie
        najwyzej skonczy sie zerwaniem kontaktow z jego rodzinka z mojej strony.
        • goann Re: siostra narzeczonego-pewien problem 24.08.05, 14:07
          wiesz, ja nie mialabym nic przeciwko. nawet wyprowadzce - przeciez rozumiem,
          mlodzi, slub i tak dalej :) i chce,zeby siostra byla szczesliwa...
          ...ale to wszystko jest rozgrywane w zlym,uwazam, tonie.
          gdyby nie jego mina pod tytulem 'Twoja siostra mnie kocha, wiec wszystko mi
          wolno, a Twoi rodzice nie widza' i nie to,ze podejmuje dzialania w tym
          kierunku, czyli po mnie jedzie, ale wie, ze nic nie powiem ze wzgledu na
          siostre, to nie mialabym zadnych pretensji, jeszcze bym sie cieszyla..
    • love-you Re: siostra narzeczonego-pewien problem 24.08.05, 14:54
      wydaje mi sie ze lepiej nic nie docinac bo jeszcze bedziesz miala na pienku z
      tesciami ..
    • monisse25 Re: siostra narzeczonego-pewien problem 24.08.05, 19:08
      słuchaj co mówią(tak jednym uchem wpuszczaj a drugim wypuszczaj :) ) i rób
      swoje,nie przejmuj się niczym....powodzenia!!!
Pełna wersja