dziwie sie mojej tesciowej

27.07.05, 02:29
naprade i to bardzo kobieta mieszka z tyranem od prawie 30 lat nie wiem gdzie
ona po drodze zgubila szacunek do samej siebie zaraz wyjasnie o co mi
chodzi:moj maz kiedys mi powiedzial ze jak byla w ciazy z jego bratem to
ojciec ja pobil tak ze miala since pod oczami(!)dla mnie jest to
niewybaczalne w zyciu nie moglabym zyc z taka osoba jak moj tesc-
pijak,awanturnik itp...dodam ze tesciowa ma w tym samym miescie :3 siostry
jest zrzyta i nie wierze ze nie mogla opuscic drania-zwlaszcza jak ja pobil
kiedy ona byla w ciazy!dobrze zarabiala(naprawde niektorzy tyle w 2 nie
wyciagaja)mogla odejsc od tyrana,nie zrobila tego skazujac swoje dzieci na
koszmarne dziecinstwo z ojcem pijakiem i matka nerwowo chora!mozecie miec
jakies obiekcje co do tego?ja uwazam ze ona nie miala zadnego
usprawiedliwienia!
    • caroll5 Re: dziwie sie mojej tesciowej 27.07.05, 08:57
      Niektóre kobiety nie są szczesliwe, jezeli nie mogą byc nieszczesliwe. Taka
      natura. Chciała naprawić meża i czekała czy się zmieni.A dzieci? Myślała, że
      lepszy taki ojciec niz żaden.
      Uważaj bo Twój narzeczony mógł takie "wzorce" wynieść z domu i sie do ojca
      upodobnic
    • caroll5 Re: dziwie sie mojej tesciowej 27.07.05, 08:58
      Napisałam narzeczony miało być mąż oczyswiście
      • maya2006 Re: dziwie sie mojej tesciowej 27.07.05, 09:04
        faktycznie, ofiara czesto bywa wspolsprawca, bo sie na takie traktowanie godzi
    • caroll5 Re: dziwie sie mojej tesciowej 27.07.05, 09:58
      W rodzinie mamy przypadek: kobiet, pracuje zawodowo (dwa zakłady usługowe),
      duży dom wolonstojący w warszawie,sama na to zapracowała pracujac całymi
      dniami. Mąż bez konkretnego zawodu, zawsze pracował u niej jako dogladajacy
      interesu taki naciągany "menager". Bez niej nie dał by sobie wogóle rady.Jedno
      dorosłe juz dziecko. On bił, wyzywał, poniżał, rękoczyny, cham i gbur.A ona?
      Nie odejdzie bo tak ma być, ślubowała...........
    • joszka30 Re: dziwie sie mojej tesciowej.. a ja NIE 27.07.05, 21:15
      Uffffffffff
      i tka ofiara przemocy jest sam sobie winna, nie?
      Bo nie dośc ze facet ją lał i upokarzał, to jeszcze to jej wina... Bo mogła
      odejśc......
      Ludzie...
      sorry. ja wiem, ze to tak wygląda z drugiej strony... ale takie komentarze to
      jakby syty mówił do głodnego...
      Kobieta zapewne zgubiła szacunek do siebie. Zgubiła zapewne też i wiarę w
      swoje możlwości, umiejętności,w to,ze cokolwiek i ktokolwiek moze jej pomóc.
      Do tego bariera wstydu. Przemoc zmienia sposób myslenia.
      Usprawiedliwienia to nie ma zadnego teśc...
      sorry, ja rozumiem ze to mozę tak z boku wyglądac.. co za matka, nie chroniła
      etc, etc... ale kobieta dodatkowo jest "odpowiedizalna" bo i za te przemoc. a
      tu nei mam jej winy.
      sorry ale prze tyle lat gdzie był ktokolwiek: brat, rodzice, tesciowie,
      rodzina, ksiądz, ktokolwiek, kto by jej pomógł??? kto by pwoiedział,ze nie musi
      tak być, ze może to zmienic?? najprościej, uznac ze ona sie an to zgodziła..
      sorry,a le nie.. Kobiety, gadanie o przmeocy i jak to sie dzieje ze kobiety
      tyle lat trwają w toksycznych związkach, jak sie nie ma z tym doświadczenia..
      to faktycznie takie kwiatki wychodza..
      O juz tekst Maji (?) ze ona jest współwinna???????? herezje! za przemoc
      odopwiada wyłącznie ten kto ja stosuje..
      współ- to mzoe być uzależniona... faktycnzie zony alkoholików maja swoje
      subtelne " nagrody" za trwanie w takim związku...
      • caroll5 Re: dziwie sie mojej tesciowej.. a ja NIE 28.07.05, 11:33
        joszka30 niewątpliwie masz racje, któś powinien takim kobietom pomóc
        ale...sasiad, matka, siostra, ksiądz to nie duch świety nie wie co się dzieje w
        życiu innych. A takie ponizane kobiety od samego początku zatajaja wine
        swojego meżczyzny i nawet go bronią.Inny znany mi przykład. Dziewczyna młoda
        ok. 30-stki. Mieszka z facetem , okresowo pracuje we wspólnej ich firmie
        (działa sezonowo. Wyzwiska on ja i na odwrót, mówi, że on ja nie szanuje,
        wyzywa, bije.Cała rodzina (ojciec, matka, brat, znajomi jej) prosza, tłumacza,
        żeby odeszła od niego. Ma dokoad wrócić, z czego żyć wszyscy chca jej
        pomóc...Jak jest źle to biegnie na skarge a potem jak juz ojciec podjeżdza
        samochodem po jej rzeczy to sie okazuje ze sie rozmysliła, a wogóle to żeby
        nikt sie nie wtrącał bo to nie nasza sprawa....I jak mozna pomóc, jeżeli
        zainteresowana nie chce? Na siłę ja zabrać, zamknac w domu u rodziców?
        • babcia_kasi Re: dziwie sie mojej tesciowej.. a ja NIE 01.08.05, 23:24
          << jak mozna pomóc, jeżeli
          > zainteresowana nie chce? Na siłę ja zabrać, zamknac w domu u rodziców? >>
          Może ktoś wie?
      • october.fest Re: dziwie sie mojej tesciowej.. a ja NIE 02.08.05, 09:11
        Tyle będziemy mieć wolności, ile jej sobie wywalczymy. Niestety, małżństwo to
        bezustanna walka, jestem mężatką z 15-letnim stażem. Nie mówię o walce
        fizycznej rzecz jasna, chociaz taką też niekiedy trzeba stosować.

        Ja po prostu od razu do mojego ówczesnego chłopaka powiedziałam: żadnych scen
        zazdrości sobie nie życzę, spotykam sie z kim chcę (oczywiście wyłącznie
        towarzysko, bez przekraczania granic małżeńskiej lojalności), wspólnie
        decydujemy o przyszłości naszej i naszych dzieci.

        Moja teściowa jest w sytuacji podobnej jak ta, którą opisała Fibi, teść
        wprawdzie nie bije jej (przynajmniej z tego co mi wiadomo) ale terroryzuje
        psychicznie, wymusza krzykiem posłuszeństwo na całej rodzinie. Mój mąż
        teżwyszedł z tego domu zastraszony i nawet dzis mimo 36 lat nie podniesie głosu
        na ojca, tylko wysłucha pokornie tych wrzasków i coś najwyżej mruknie pod
        nosem. Rozumiem, że ciężko mu wyzwolić się z tych więzów psychicznych.

        Ja natomiats bałam się od początku podobnego traktowania, dlatego
        przeciwstawiłam sie od razu - własciwie profilaktycznie. Nasze kłótnie to
        wieczne pyskówki, krzyki, ale wolę to niż milczące wysłuchiwanie wrzasków
        tyrana, którego siła tkwi tylko w sile jego głosu i bierności słuchającego go
        otoczenia. Żadnego podstawiania obiadków pod nos, żadnego dzwigania 20
        kilogramowych zakupów za gnoja.

        Ale naprawdę nie zostało mi to dane - musiałam o to zawalczyć. Kocham mojego
        męża i myślę, że to dobry człowiek tylko tak cholernie stłamszony.
        • maya2006 Re: dziwie sie mojej tesciowej.. a ja NIE 02.08.05, 09:52
          zeby nie bylo nieporozumien. kobieta nie jest winna, ze facet ja bije, co
          czasami nawet uda sie temu facetowi jej wmowic. wina lezy w znoszeniu tej
          przemocy. wina w sensie tylko i wylacznie psycholgicznym, bo faceta NIC nie
          tlumaczy ze bije. nic, absolutnie nic. to ze to bicie trwa tak dlugo i ciagnie
          sie latami tlumaczy sie w psychologii wlasnie postawa kobiety( nie trzeba tego
          nazywac wina, moze byc wspolpraca)..
          i nie wini sie takich kobiet za to, jedynie stwierdza fakt, ze ona ma swoj udzial.
          • maya2006 Re: dziwie sie mojej tesciowej.. a ja NIE 02.08.05, 09:54
            a dodam, ze ciekawostka jest ze mezczyzni widza to bardzo prosto. kobiety czasto
            patrza inaczej, bo wiedza, ze potrafia sie obronic. nie jestesmy zwierzatkami
            typu bambi.

            oczwyiscie nic nie tlumaczy przemocy.
Pełna wersja