Dodaj do ulubionych

Nawyki naszych mężów

07.08.05, 21:37
Mam nadzieję że to dość śmieszny wątek jak pomyślę o tym teraz to się śmieję
ale na co dzień doprowadza mnie to do szewskiej pasji np.: na świerzo umytej
podłodze uwielbia na nią wchodzić zostawiać odciśnięte swoje czarne stopy (
mieszkamy na wsi) bo się śpieszy po jakiś papiórek, swoje rzeczy rzuca gdzie
tylko popadnie ostatnio gacie w zakamarku łóżka znalazłam po pewno 6
miesiącach leżakowania a uwielbiam poranki mój mąż wstaje wcześniej i robi
sobie śniadanko stół od okruszków to mało pomazany masłem blat porozsypywany
cukier jakby mu się ręcę częsły i szynki sery pozostawione pewno żeby
zzieleniały bo po co schować, najlepsza jest łazienka po kąp[ieli jakby
monsuny przeszły przez nią można brodzić nie wiem jak on się kąpie ale
podłoga na pewno. Po zatym kocham go nad życie i nie wyobrażam sobie życia
bez tego bałaganiaża. Acha i to nie jest obraźliwy wątek bo czasem niektóre
dziewczyny zaraz atakują ja się z tego śmieję bo każdy ma wady ja
też.Pozdrawiam Asia :))))
Obserwuj wątek
    • anulaaa Re: Nawyki naszych mężów 07.08.05, 23:19
      większość facetów jest taka sama:D
      po wyjściu mojego z łazienki jest powódź ale już żeby posprzątać to mowy nie ma:P
      jak robi kawe czy herbate to też rozsypuje cukier ...brudne szklanki stawia na
      stole dwa metry od zlewu jakby nie miał uż dalej sił ich zanieść;P
      co tam jeszcze...
      eobiąc cokolwiek nie sprząta po sobie i np.po wbiciu w ścianę gwoździa zostawia
      narzędzia i cały potrzebny sprzet (ewent.ten któego użył) i sobie idzie:)
      mogłabym pewnie tak wymieniać i wymieniać ale...
      niektóre rzeczy staram się zmienić a niektóre nie...
      kocham go w końcu to zmuszać go do wielkiej zmiany nie będę:D
      poprosttu czasami mam więcej roboty...:)

      i w ten sposób właśnie wychowujemy sobie potworków domowych...cholera noo:D
      • axela Re: Nawyki naszych mężów 08.08.05, 00:16
        No moj raczej po sobie sprzata. wyciera po sobie podloge w lazience odkad sie
        poslizgnelam i rozbilam glowe o brodzik, wstawia po sobie naczynia do
        zmywarki....
        Nie rozumiem jednego ... dlaczego przez dwa lata nie moge go nauczyc ze kubli i
        szklanki do zmywary wstawia sie dnem do gory!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • dzieciak2103 Re: Nawyki naszych mężów 10.08.05, 14:23
          na stoliku nocnym wiecznie pelno popiolu, a o popielniczce nic nie powiem (
          nigdy z niej nie wyzuci), wiecznie pelno pustych butelek po koli przy luzku,
          brudnych skarpetek i gatki. ze stolu nigdy taleza po sobie nie sprzatnie. teraz
          jedziemy na wakacje a on do mie " tutaj ci klade ciuchy do pracowania a tam do
          prania" czasami to mam juz go dosyc ale i tak go kocham
      • axela Re: Nawyki naszych mężów 08.08.05, 00:16
        No moj raczej po sobie sprzata. wyciera po sobie podloge w lazience odkad sie
        poslizgnelam i rozbilam glowe o brodzik, wstawia po sobie naczynia do
        zmywarki....
        Nie rozumiem jednego ... dlaczego przez dwa lata nie moge go nauczyc ze kubli i
        szklanki do zmywary wstawia sie dnem do gory!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • t_wroclaw Re: Nawyki naszych mężów 08.09.05, 08:56
        Wiecie co wprawdzie przez rok jeszcze będę kawalerem (32lata) i chciałem się
        troche zmienić, ale skoro wiem że i tak będę dalej kochanym Kotkiem swojej Mysi
        to niektóre nawyki sobie pozostawie, np: niespuszczanie deski od sedesu (bo po
        co i tak ja korzystam częściej), pozostawianie włączonych świateł w mieszkaniu
        tam gdzie nikogo nie ma (bo i tak ja płacę za rachunki)... Walczyć z zalaną
        łazienką po moim wyjściu nie ma sesu bo i tak jeziora po sobie nie zostawiam, a
        jedynie kilka drobnych kałuży. Za to dla Mysi podobno jest bardziej uciążliwa
        piana po żelu do golenia, która zawsze zostaje mi w uszach (ale jakoś wszyscy
        sobie z tym radzą).... Okruszki.... no cóż gdzie drwa rąbią tam wióry lecą (ale
        i tak tego zostaje mało)... Panie nie wspomniałyście o jeziorach powstałych
        podczas zmywania naczyń. Jeżeli którys z Panów zmywa to musicie im to
        wybaczyć... My się bardzo staramy, ale przy wzroście ponad 180cm trudno jest
        tależ (nie wiem czy poprawnie napisałem) trzymać w zlewie, bo wszystko idzie w
        kręgosłup... ale szczęśliwie mało który zmywa naczynia....

        Z czym Mysia ma więcej roboty, napewno nigdy nie posprzątam kurzy.... bo ich
        poprostu nie zauważam, okna wole sam umyć bo mam dłuższe ręce i jestem się
        zawsze wstanie chować za zamkniętą połóką okna tak by nie wypaść, obiadu nie
        jstem wstanie przygotować bo można się tym zatruć, ale przynajmniej mogę
        pozmywać.... Mogę czasem wyprowadzić psa o ile ten da sie złąpać po naszych
        zabawach... Mogę za to zrobić zakupy bo robiąc je z kartyki wydam mniej kasy i
        zrobię je szybciej... tylko , że jest mały problem bo częśc towarów może być
        nieidentyfikowalna (skutki: kupię coś niewłaściwego lub nie świeżego, ale od
        czego ostatnio są aparaty w telefonach komórkowych i MMSy, przynajmniej
        załatwia to problemy z identyfikacją)
        no dobra trzymajcie się Mężatki i niech Wasi mężowie nie zrzucają Was z łóżek
        zbyt często
    • kamula Re: Nawyki naszych mężów 08.08.05, 14:16
      MOj jak chce cos powiedziec to moze minac kilka dni!Musi zebrac mysli cos
      wyduka i idzie sobie ...gzdies... Wyobrazcie sobie jak to fajnie wyglada:
      -Kochanie!!!
      -Co Rybko?
      -yyyyy...
      -co?
      -acha...
      -Mowiles cos?
      -yyyyyy....
      *wychodze z pokoju*
      -Kochanie a....
      *Wracam* -Co?
      -yyyy... acha, nic, ok.

      Jak o tym mysle to mi sie smiac chce! I on tak patrzy w sina dal, Przypuszczam
      ze zbiera wtedy mysli*niestety rzadko mu sie to udaje:))))))))))
    • kamula :) 08.08.05, 14:17
      MOj jak chce cos powiedziec to moze minac kilka dni!Musi zebrac mysli cos
      wyduka i idzie sobie ...gzdies... Wyobrazcie sobie jak to fajnie wyglada:
      -Kochanie!!!
      -Co Rybko?
      -yyyyy...
      -co?
      -acha...
      -Mowiles cos?
      -yyyyyy....
      *wychodze z pokoju*
      -Kochanie a....
      *Wracam* -Co?
      -yyyy... acha, nic, ok.

      Jak o tym mysle to mi sie smiac chce! I on tak patrzy w sina dal, Przypuszczam
      ze zbiera wtedy mysli*niestety rzadko mu sie to udaje:))))))))))
      • anulaaa ech ci faceci;))) 08.08.05, 22:28
        i jak tu ich nie kochać?:D
        a macie jakis sposób żeby facet nie zostawiał(rozwieszal) ciuchów na krzesłach?
        bo u mnie już nawet znajomi się przyzwyczaili,że nawet jak mam super błysk to i
        tak spodnie wisza na wierzchu:D

        chociaż...zapomniałam że sprzedajemy stół:)
        ciekawe gdzie będą teraz majty wisiały:/
    • andziabk Re: Nawyki naszych mężów 09.08.05, 16:24
      Moj ma dla odmiany problem "skarpetkowy". To, ze po praniu zawsze zostaja
      jakies bez pary kwituje slodkim: "rozpelzly sie :-)". A wiecie co wedlug mojego
      ukochanego robia skarpety w roznych dziwnych miejscach, kiedy znajduje je tam
      po kilku dniach?- "nabieraja mocy urzedowej"....
    • malla1 Re: Nawyki naszych mężów 09.08.05, 19:22
      Moj (wprawdzie jeszcze nie maż)gdy np. skonczy sie cukier, nie wyrzuci od razu torebki do smieci tylko zostawia leżaca gdzie popadnie. Na moje wymówki odpowiada: "zostawiłem na wierzchu żeby nie zapomnieć, że mam kupić".
      Rozrzucone wszędzie ubrania to już standard.
      Ale nic tak nie doprowadza mnie do szału jak walające się w jego mieszkaniu, wszędzie, dosłownie wszędzie gazety, które dostaje (codziennie świeżą) pod drzwi. Gdy pytam dlaczego nie wyrzuca ich na bierząco, odpowiada, że "może będzie chciał kiedys jeszcze do nich wrócić".
      Ja się chyba rozwiodę zanim jeszcze wyjdę za mąż...
    • mikams75 Re: Nawyki naszych mężów 09.08.05, 22:40
      Najpierw mnie rozbawilo twoje kilkulinijkowe zdanie :-D
      A moj chlop tez ma dziwne nawyki...
      - jak wyjdzie spod prysznica i nachlapie wokolo to nigdy nie zetrze - przeciez
      to woda i wyschnie - jak twierdzi. To samo jest na podlodze w kuchni - po umyciu
      jednego kubka jest kaluza na podlodze - ale wyschnie :-D, kiedys na pewno.
      - jak chce wyjac kubek z szafki to zaczyna otwieranie drzwiczek w kuchni od
      pierwszej szafki i dochodzi do 4-tej, bo w drugiej nie zauwazyl kubkow, wiec
      mnie wola i pyta gdzie sie podzialy wszystkie kubki.
      Jak sie wkurze i mu powiem, ze jest slepy to sie broni mowiac, ze ja ciagle cos
      przemieniam w szafkach. Dodam tylko ze obecny uklad szafek jest od 3 lat bez zmian.
      - wyciaga brudne rzeczy ze zmywarki i twierdzi ze sa czyste
      - rozne papierzyska i karteluszki rozmnazaja sie u niego
      - jak idzie po zakupy to przynosi zupelnie przypadkowe skladniki i pozniej musze
      sie glowic co tu z tego ugotowac. Zapomina o co prosilam zeby kupil. O liscie z
      zakupami tez zapomina jak mu takowa wrecze.
      • ruiza Re: Nawyki naszych mężów 10.08.05, 08:40
        hmmm... to ciekawe - ja nie mam problemów ze brudnymi skarpetkami (zawsze
        trafiają tam gdzie trzeba)czy porozrzucanymi ciuchami. Mój ciuchy nawet wkłada
        do szafy, tylko że ta szafa ZAWSZE potem pozostaje otwarta na oścież... No i
        nie mogę sprzątać na jego półkach z ubraniami, bo on najlepiej się odnajduje w
        istnym bałaganie, jaki tam ma...:-) Dłuuuuugo się też uczył, żeby ścielić łóżko
        po wstaniu..:-)
        • agulka25 Re: Nawyki naszych mężów 10.08.05, 11:24
          no moj maz nauczyl sie po 2 latach wrzucac skarpetki do kosza z bielizna, ale
          .....nie raz mu sie zdarza zapomniec. Podobnie jak u wiekszosci mezczyzn nie
          widzi potrzeby zmywania po sobie, sprzatania, no i wycierania podlogi w lazience
          po wzietym prysznicu...no bo i po co skoro ma sie tak wspaniala zone, kttora za
          niego to wszystko zrobi? .....jeszcze do nie dawna myslalam, ze jaka to ja
          jestem nieszczesliwa, ale po rozmowach z kolezankami mezatkami i po przeczytaniu
          kilku tutaj postow dochodze do wniosku, ze nie jestem sama, a moj maz nie jest
          wyjatkowym okazem.....tak poza tym to BARDZO GO KOCHAM i jestem w stanie duzo
          dla niego zniesc...


          pozdrawiam wszystkie mlodzitkie mezatki

          agulka
      • wiorka_mrau Re: Nawyki naszych mężów 23.08.05, 09:22
        Boże!! Mamy tego samego męża!!!
        Mój wprawdzie nie zapomina co ma kupić, ale dlatego bo nie robi zakupów;-((
        A jak próbuję mu któryś ze śmieci walających się po zasyfionym biurku wyrzucić,
        to jest prawie awantura!!
        Sprawa zmieniania w szafkach jest identyczna - wiecznie pyta - GDZIE TO JEST???
        Już nie wspomnę o chusteczkach do nosa - są wszędzie. Help!
        CO TO ZA RASA?? Pytanie za 100 punktów ;-)
      • mala_mj Re: Nawyki naszych mężów 10.08.05, 18:46
        Zmywa wszystko oprocz sztuccow, ktore mnoza sie w zlewozmywaku,
        Chowa mi kosmetyki, jesli zostawie na spluczce... mowi, ze wpadly do muszli i
        trzeba wezwac hydraulika :)
        i zostawia mi edukacyjne napisy w lazience, np. "recznik jest martwy" ( w
        domysle nie moze sie poruszac sam z siebie) bo zazwyczaj zostawiam go na
        wannie...
        i dzieli moje prosby na male, duze i olbrzymie...

        ale swietnie gotuje!

        • men_punkt_widzenia Re: Nawyki naszych mężów 13.09.05, 15:05
          niezłe:)
          napisz wiecej;)
          moze wezmę małą lekcję u twojego męża;)
          musisz miec wesoło.

          pozdrawiam
          na drodze do doskonałości:P


          mala_mj napisała:

          > Zmywa wszystko oprocz sztuccow, ktore mnoza sie w zlewozmywaku,
          > Chowa mi kosmetyki, jesli zostawie na spluczce... mowi, ze wpadly do muszli i
          > trzeba wezwac hydraulika :)
          > i zostawia mi edukacyjne napisy w lazience, np. "recznik jest martwy" ( w
          > domysle nie moze sie poruszac sam z siebie) bo zazwyczaj zostawiam go na
          > wannie...
          > i dzieli moje prosby na male, duze i olbrzymie...
          >
          > ale swietnie gotuje!
          >
    • labeg Re: Nawyki naszych mężów 10.08.05, 20:32
      Moj prawie maz (ustalilismy ze sie pobieramy jak tylko pare rzeczy sie wyjasni)
      NIDGY jeszcze nie dal mi skarpetek do prania (mieszkany prawie 2 lata razem).
      Pierze je sobie sam, podobnie jak slipki. To nie wada oczywiscie:) Jestem za to
      ogromnie wdzieczna jego mamie i mam ambicje podobnie "wyszkolic" wlasnego syna,
      jesli bede go miala oczywiscie. Przez to codzienne pranie siedzi dluzej w
      lazience niz ja:))))
      Problem jest z gotowaniem - nie ma mnie w domu, on glodny jak wilk ale sobie nie
      odgrzeje sam jedzenia, chociaz w lodowce stoi gotowe, tylko wlozyc do garnka i
      zagrzac.
      Czasem ma slomiany zapal : cos zacznie i nie konczy bo za dlugo by sie meczyl :)
      Ale tez go kocham ogromnie i mam nadzieje zewszystko sie ulozy i
      przypieczetujemy nasz zwiazek slubem.
      • anulaaa Re: Nawyki naszych mężów 10.08.05, 20:58
        mi tam nie przeszkadza że mój sobie sam nie pierze bo po co ma prać skoro jest
        pralka:)tzn.nie przeszkadzajami dwie pary jego gatek czy slipek przy całym
        bębnie moich ciuchów:D
        moja teśiowa wyszkoliła mojego w wielu innych rzeczach za co jej wdzięczna
        jestem bo takiego człowieka to ze świecą...:)
        no ale że w domu siedziała to nic robić nie musiał inie przyzwyczajony;P a my
        dobre żony za bardzo się chyba staramy i dalej ich utwierdzamy,ze nie muszą...
        może czas na jakeiś zmiany?:D
        • asia.2611 Re: Nawyki naszych mężów 11.08.05, 09:53
          ale się naśmiałam z Waszych postów i stwierdzam że to chyba jest we krwi
          męskiej być bałaganiarzem i mieć swoje nawyki ale oni myślą też tak o nas
          pedantki czyścioszki itd. Natomiast im wszystko się przyda tak jak wspomniane
          już gazety ja mam całą piwnicę bo wszystko si.ę przyda a najlepiej zapisuje
          telefony zamiast wpisać do komóry i spokój to On ma taki magiczny notesik w
          tzrech częściach rozwalony na maksa i ważny telefon zapisuje napotkaną po
          drodze kredką mojej córki tępą jak kołek a potem jak nie może odczytać telefonu
          albo znaleźć w notesiku (bo pewno nie zabrał właściwej części)to wyżywa się na
          mnie że mu wszystko chowam sprzątam i wyrzucam a mówię wam papierów papierków i
          innych pierdółek jest u nas bez liku, ale teraz Go nie ma wyjechał do Danii i
          tęsknię za Nim strasznie za tym bałaganem, pozdrawiam wszystkie młode mężatki
          Kochajmy naszych mężów takimi jakimi są!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :))))))))))))
          • inka28 Re: Nawyki naszych mężów 11.08.05, 10:26
            Mój też prawie wkurza mnie przy zmywaniu naczyń. Oczywiście to cud i dar od Boga, że w ogóle zmywa:) ale jak trafi na bardziej zabrudzony garnek (gulasz jakiś, czy patelnia w sosie) to zalewa to wodą i zostawia. Po prostu nie uznaje szorowania brudniejszych garnków druciakiem, co nie schodzi zmywkawiem, to leży. "W następnej turze umyje."
            grr, ale i tak go kocham:)
            • grudz_iz Re: Nawyki naszych mężów 06.10.05, 17:22
              i słusznie Twoj mąż robi, ja robie to samo !!nic fajnego szorowac taki
              zafajdany przypalony garnuszek, co innego poczekac aż namięknie. Nie czepiaj
              sie meża, przecież on to wszystko umyje, a że taką ma metodę to jego święte
              prawo:DDD wogole to ciesz się, że cokolwiek z tymi garnkami robi, reszta nie
              chciałaby chociażby tej wody wlać..
    • viinga Re: Nawyki naszych mężów 11.08.05, 13:20
      Jesteśmy małżenstwem od dwóch miesiecy i nie mogę oduczyć męzusia stawiania
      pustych puszek po piwie na podłodze w kuchni, zostawiania w wanie i pod
      prysznicem całej masy jego długich włosów.
      Upychania kubków po kawie, herbacie miedzy akcesoriami do komputera
      zajmujacego pół pokoju i podłogi.
      Uwielbia swoje sprzęty (nawet te co powinny być w garażu )ustawiac na podłodze
      i parapetach.
      W dwóch garażach przez jego bardzo potrzebne rzeczy nie mieści się ani jeden
      samochód - ten stoi przed garażem.
      Nie przepuści żadnej okazji by kupic taniej szlifierki kontowej, wiertarki i
      tym podobnych rzeczy.
      Gdy mieszkał jeszcze sam był hodowcą plesni na kubkach, szklankach, serkach itp
      rzeczach.
      za to skarpetki wrzuca do kosza na bielizne ;)))
          • beti1970 Re: nawyki mojego fafika 11.08.05, 14:48
            fafik:
            zdejmuje skarpety i rzuca je tam gdzie zdjął - a zdejmuje je w tzw. swoim
            pokoju, skarpety przed rzuceniem wącha (to dziwne ale mój pierwszy mąż robił
            tak samo - nie wiem co ich tak rajcuje - ale dodam że na szczęście obydwum
            wogóle nie smierdzą nogi, i oni wogóle nie smierdzą nawet jak się spocą -
            bezzapachowi jacyś są. ) skarpety potem leżą i trzeba je zbierać.

            zdejmuje koszulę i wiesza na oparciu krzesła - jak pytam czy jest brudna mówi
            że nie, a jak spytam się czy czysta - mówi że nie wie. jak mu powiem że jak
            brudna - to żeby ją dał do prania - to mówi że jest czysta i jeszcze ja
            ubierze, wtedy ja mówię: to powieś do szafy, wtedy on na to: wiesz ona jest
            chyba brudna (kalkuluje: więcej roboty z powieszeniem niż wrzutem do prania)

            koszule sobie wiszą czasem od poniedziałku - codziennie przybywa nowa, więc po
            paru dniach jest tego fura.

            kiedyś czytałam że faceci rozwalający tak swoje rzeczy - zaznaczają terytorium -
            tak jak koty i psy obsikując np. słupy. - stąd chyba taka powszechność tego
            zjawiska i kompletny brak rozrzucania po stronie kobiecej - przecież kocice i
            suczki nie znaczą terenu?

            fafik kąpie się tylko rano - nie wieczorem, bo wieczorem jest zmęczony. kąpie
            się pół godziny, stoi pod prysznicem i się "grzeje" jak on to mówi. grzeje się
            również w lipcowe upały. woda się leje hektolitrami.

            fafik nastawia sobie budzik, tylko po to aby obudził mnie, ja idę do drugiego
            pokoju gdzie on spi, wyłączam budzik, kopię go żeby wstał, nie pomaga, szarpię
            i gadam, nic. w końcu fafik budzi się - siada na łóżku. mówię mu - wstań na
            nogi - on wstaje, ja wracam do siebie i zasypiam, fafik niestety też - po dwóch
            godzinach fafik zrywa się z łóżka i z mordą: czemu go nie obudziłam: miałaś
            mnie skopać! ja: skopałam, on na to goni po domu i sam siebie wyzywa od ci...
            że nie wstał i teraz się spóźni wszędzie. (dygresja: teraz urodziła nam się
            córa 24 lipca - jak byłam w szpitalu musiałam do niego rano dzwonić parę razy
            aby wstał do pracy.) próbowałam mu zabierać kołdrę i poduszkę: śpi na ręce i
            przykrywa się narzutą lub przecieradłem, ewentualnie jakimś ciuchem.

            oczywiście nie wkłada po sobie naczyń nawet do zlewu, nie mówiąc o zmywarce,
            zostawia po sobie zestaw sugerujący co jada na śniadanie:
            okruchy na desce
            nóż ubabrany masłem
            aluminiowa folijka z serka topionego
            kubek po kawie
            rozsypana kawa i cukier
            kawa jest zakręcona - pilnuje sobie aby mu nie zwietrzała !

            zawsze musi miec na śniadanie serek topiony - zawsze! jak nie ma serka
            (tzw."gładkiego" - czyli bez dodatków) to jest dramat.

            je jajecznicę tylko z dodatkiem pomidorów, pasztet tylko z dodatkiem pomidorów.

            w zimie śpi jak furman: w bluzie i podkoszulku, spodniach od dresu i
            skarpetach, ma taki nawyk z domu gdzie w zimie mieli okropnie zimno.
            mieszkaliśmy swego czasu w bloku i w zimie było czasem około 22 stopni - ciepło
            jak cholera - a fafik w zestawie furmana konsekwentnie - bo zimno. ja
            zakręcałam grzejniki on odkręcał.

            nie myje naczyń - wypracował sobie świetną metodę: myje pierwszą szklankę tak
            dokładnie, mocno i nerwowo ją trzyma, szklanka wypada, rozbija się i tłucze
            jeszcze inne rzeczy w zlewie, fafik się gdzieś mikrokaleczy w rękę i "dwa
            tygodnie się będę goił". po zawodach. wobec tego od roku conajmniej nie myje
            garów.

            fafik nie sprząta - ale jak dostanie wjazdu - rzadko - to jak zacznie sprzątać
            to perfekcyjnie, dokładnie i jak szalony - potrafi np. rozebrać kontakty i
            włączniki i je umyć. umyć puszki na ścianach zaślepiające kable, meble -
            włącznie z półkami w środku i rzeczami na nich leżącymi. po prostu wszystko i
            nagle tak jak się zerwał do sprzątania - pada i koniec. no i zawsze po nim
            muszę posprzątać wiaderka i ścierki.

            zawsze myje auto jak zbiera się na deszcz, lub jedzie do myjni przed ulewą.
            potem siedzi w domu i klnie że mu się ubabrało.

            zmienia zdanie na temat swojej pracy (ma własną firmę) cyklicznie co tydzień:
            moja branża jest do d.... muszę ją zmienić
            mam super robotę - super mi interesy idą...
            i tak na zmianę już od 4 lat.

            tak samo wypowiada się na temat samochodu: w jednym tygodniu sprzedaje, oddaje
            na złom lub spycha do rowu. w następnym : ale mam zaj... furkę. - i też tak na
            zmianę.

            fafik programuje się jak komputer - w kwietniu wprowadziliśmy się do nowego
            domu. prowizorycznie tymczasowo w sypialni ułożyłam jego ciuchy i leżały tam w
            szafie przez około 2 tygodnie. potem po poukładaniu wszystkich rzeczy na
            spokojnie przeniosłam mu ciuchy do szafy w innym pokoju gdzie ciuchy są do
            dziś - minęły 4 miesiące. ale to nic! fafik jak pies Pawłowa codziennie
            wieczorem chce wyjąć sobie podkoszulek do spania i codziennie jak głupi leci do
            szafki w sypialni żeby ze zdziwieniem stwierdzić: przecież tu nie ma moich
            ciuchów... już się zastanawiałam czy ich z powrotem nie dać do sypialni ale
            obawiam się że znając fafika - wtedy zacznie ich szukać w miejscu gdzie są
            teraz.

            codziennie rano - ale naprawdę codziennie - wstaje i pyta mnie: ile jest
            godzin? na co ja codziennie i niezmiennie mu odpowiadam: dwadzieścia cztery. po
            czym on patrzy na zegarek. (w sypialni są zegarek, i dwa telefony kom. z
            zegarkami).

            ma tych nawyków mnóstwo, niektóre są irytujące, ale to takie drobiazgi
            śmieszne. że czasem już się z tego śmieję i nie złoszczę. bo jest naprawdę
            kochany i OK. a że ma swoje? kto nie ma?
            • miang Re: nawyki mojego fafika 17.08.05, 13:54
              > tak jak koty i psy obsikując np. słupy. - stąd chyba taka powszechność tego
              > zjawiska i kompletny brak rozrzucania po stronie kobiecej - przecież kocice i
              > suczki nie znaczą terenu?

              a szczurzyce znaczą... i ja też rozrzucam ;)
            • oliwka254525 rewelacja.... 18.08.05, 09:23
              Moja Droga,
              a już mysla , że dzionek smutny i ponury bedzie. A tu niespodzianka. mam ubaw
              po pachy. Twój fafik to niezły miglanc.


              A juz myslałam ze mój małżonek to niezły numer. fafik wygrał/

              powodzenia
            • asiiik Re: nawyki mojego fafika 05.09.05, 18:06
              :D
              skąd ja wiele z tych nawyków znam :)
              Mój D. codziennie sie mnie pyta, który dzisiaj jest (data) pomimo, że ma kalendarz na monitorze no i w komputerze :)

              Sprzątać już go nauczyłam tzn. sprząta wieczorem jak ma czas :) Z rana robi potworny bałagan - resztki sniadania, ciuchy, itd. Twierdzi, że rano nie ma czasu. Ja jak wstaje to ogarniam troche mieszkanie ale nie sprzatam. On wcześniej wraca z pracy więc wtedy sprząta po rannym tajfunie :) On ścieli łóżko wieczorem, a ja rano. I tak jakoś sobie żyjemy :)
              Ale za to ja jestem ogromny śpioch i mój D. robi mi w weekendy śniadanka do łóżka :)
        • asia.2611 Do katimai5 11.08.05, 15:27
          Tak jak napisałam każdy ma wady i zalety może popełniłam błąd ortograficzny ale
          pisząc czasem nie zwraca sie na to uwagi ot co inni popełaniają gorsze rzeczy
          tylko są tacy ludzie pokroju Twojego którzy potrafią innym to wypomnieć ja
          przynajmniej nie używam drażniącego mnie słowa "kuźwa" - nie znalazłam takowego
          w słowniku języka polskiego jeżeli zmuszasz mnie do bycia drobiazgowym i błagam
          2 godziny dziennie bez klnięcia pozdrawiam
          • areska2 Re: Do katimai5 13.08.05, 00:40
            moj dziewczyny jak wczesniej pisalam to popielniczki moje zadanie. wczoraj co
            znalazlam przy lozku? nie uwiezycie! reklamowke pelno kipow bo panu nie chcialo
            sie wysypywac za kazdym razem do smieci tych swoich petow to sobie torebke
            uszykowal przy nosie zeby mu smietnik zastapila na wyciagniecie reki.
    • stookkrootkaa Re: Nawyki naszych mężów 17.08.05, 13:11
      tak sobie czytam i czytam i dochodze do wniosku, ze moj narzeczony nie ma
      zabardzo czym sie pochwalic, jesli chodzi o zle nawyki, bo co to jest wrzucanie
      brudnych skarpetek za lozko (gdy mnie nie ma, bo jak jestem to wyrzuca do kosza
      na brudna bielizne), bo co to jest nieskladanie czystych ubran i wkladani ich
      do szafy, bo co to jest niechec do mycia sie (szczegolnie, ze i tak postawie na
      swoim i pojdzie sie wykapac), bo co to jest niekladzenie koca-kapy na
      poscielonym lozku, zeby ladniej wygladalo? nie ma czym ciekawym sie pochwalic ;)
    • retry13 Re: Nawyki naszych mężów 17.08.05, 16:02
      a mój piszczał przez 1 miesiac po wprowdzeniu sie do mnie, że nie ma zadnej
      szafki (początkowe braki powierzchni lokalowej czyli kąt u rodziców) na swoje
      rzeczy. no to odsiedziałam ze 2h na usunięciu części swoich rzeczy i mu
      zrobilam miejsce w szufladach i szafce.
      hmm jakby to powiedziec....w 1 szufladzie jest teraz irda, podełko po telefonie
      i 1 płyta, szafka pusta, a jego rzeczy nadal wszędzie dookoła...
      ...bosze..daj cierpliwośc

      A tak swoją drogą to jak widać te modele mają takie wady produkcyje bo tak samo
      jak wasi faceci:
      - zostawia okruszki na stole (wytłumaczenie: po co to bede sprzatał jak wiem,
      że ty za godzine tez bedziesz jadła, bo co tam, że ktoś wchodzi i mu sie
      podnosi na widok rozmazanego na blacie pomidora, okruchów, rozlana herbatka, w
      tym troche rozmoczonego twarożku - no to takie zachecające :))
      - wszędzie jego graty
      - ubrania skotłowane w najgłębszym rogu szafy (są postepy, coraz większy ich
      procent trafia do kubła na brudne pranie)
      - kolekcja butów w przedpokoju (wszystkie pary, jakie tylko ma sa wyjęte)
      - brudny talerz wstawiony do zlewu i goodbye (to chyba i tak dobrze, że nie
      zostaje na stole)
      - grymaszenie (chleb wczorajszy, zupa za slona, rolada za miekka i sie rozwala,
      nie lubi pora, ryżu i takie tam - no ale bosze ludzka rzecz czegoś tam nie
      lubic, hehe)
      - reszta w miarę ok, wanna o dziwo spłukana, to wspaniale.

      Ja go denerwuje za to, bo chodzę wcześnie spać i nie moze na necie posiedzieć,
      i że nie umiem zasnąć jak komp chodzi, i że mam dużo flakonikow i buteleczek w
      łazience, i że z nim nie chce spac na wąskiej wersalce, i że jestem domatorką,
      i mój kot go denerwował (świetej pamięci)i że burcze na niego za ten bałagan i
      okruszki i , że mu tego sniadania nie robie :).
    • emiliaijoanna Re: Nawyki naszych mężów 17.08.05, 19:36
      Mój mąż najchętniej chodziłby w jednych ciuchach tak długo, aż się na nim
      rozlecą i nie rozumie moich tłumaczeń, że to mi później ludziska wystawią za to
      świadectwo. Ostatnio powiedziałam, żeby każdemu napotkanemu znajomemu przed
      rozpoczęciem rozmowy powiedział "założyłem tą koszulę (lub coś innego) wbrew
      woli mojej żony". Czasem marudzi, że nie robię mu śniadania (twierdzi, że
      rozumie, że nie mam siły bo wstaję w nocy do dziecka ale i tak marudzi).
      Nastawia budzik na 6 rano a jak się obudzi o tej nieszczęsnej godzinie (coraz
      częściej nie słyszy budzika i ja go muszę budzić) przestawia dzwonienie na
      6.15, a potem na 6.30, a potem na 6.45, a potem na 7, a w końcu wstaje o 7.15
      (oczywiście po następnym dzwonieniu) i wychodzi do pracy w ostatniej chwili,
      całe szczęście, że ma bliziutko. I powiedzcie mi dziewczyny, jak mu
      przetłumaczyć, że mój balsam do ciała to nie balsam po goleniu, mój szampon to
      nie płyn do kąpieli...itd. POZA TYM JEST KOCHANY.
      • karla0 Re: a jak z prasowaniem............. 07.10.05, 10:39
        czasem mu sie zdarzy uprasoać sobie koszulę. Ale kiedyś jak prasoał koszulę to
        sie oparzyłzelazkiem- za cholerę nie wiem jak i to w łokieć. Podobno mu żelazko
        spadało. To jak on je łapał?:)Od tej pory raczej ja prasuję. Bo on tak ładnie
        prosi i tak mi go żal, że znowu sie oparzy.:)
    • oliwka254525 a jak z prasowaniem ...............? 18.08.05, 09:32
      jestesmy razem ok.5 lat.

      mój bronek (z sentymentu do filmu "daleko od szosy" mówi do mnie Bronka a ja
      do niego Bronek. największy mam ubaw w sklepie jak głośno mówie : Bronek ,
      mamy jeszcze to.....)
      otóz, bronek ma lewe rece do prasowania koszul. na moje pytanie trzemu sam nie
      wyprasuje (zazwyczaj przypomina sobie o koszuli póznym wieczorem) mówi ze nie
      umie, a poza tym ja robie to znacznie lepiej , dokładniej , szybciej , itp. a
      ja na to, że przecież też musiałam sie nauczyć.
      prasiowania koszul nie wyssałam z mlekiem matki. na co mówi , że pewniw tak bo
      idzie swietnie. zaznaczam , że prasowac nie znoszę.
    • oliwka254525 cd. prasowanie... 18.08.05, 09:36
      może jestem wredną małpą,
      ale jak nocowaliśmy jakis czas u tesciów to bronek sam nie prasował tylko jego
      mama. na moje pytanie dlaczego sam sobie nie prasuje (tu wielkie zdziwienie
      tesciowej na mnie) cytuje "powiedział dla mamusi to nie jest problem".
      i w oczach tesiowej brak zrozumienia , dlaczego ja nie chce prasowac jego
      ubran. a czy bronek prasuje moje?????????? nie

      nie chodzi o to ze mu jej nie wyprasuje. rzecz w tym czemu on nawet nie
      spróbuje.

    • warna Re: Nawyki naszych mężów 18.08.05, 15:11
      Beti świetnie i śmiesznie opisała nawyki swojego fafika. Uważam, że :
      - trzeba ze złymi nawykami męża walczyć (walka z wiatrakami)
      - trzeba umieć z nich śmiać, chociaż często nie do śmiechu
      - należy chwalić i zauważać postepy.
      U mnie np. po 2 latach zwracania uwagi i awantur, mój misio potulnie zgarnia
      wieczorem "skarpetuszki" i wrzuca do swojego pojemnika w łazience, który jest
      przeznaczony tylko na jego śmierdziuszki :-)
      Poza tym mój M:
      - co wizyta w supermarkecie kupuje kolejną plastikową skrzynkę na narzędzia
      - gdy zobaczy kogoś sprzedającego zestaw kluczy (takich do samochodu i jeszcze
      czegos tam)- czy to na ulicy, czy na bazarku, czy na Stadionie w W-wie - od
      razu kupuje. Na mój komentarz, że jest to już 17-sty zestaw, odburkuje, że
      TAKICH to nie ma i żebym się nie wtrącała, bo się nie znam!
      - oczywiście niczego w tych swoich skrzyneczkach nie może znaleźć i
      - ja też nie mogłam niczego znaleźć i dlatego kupiłam sobie zestaw podręczny:
      młotek, śrubokręt i kombinerki, które trzymam w jednej szufladzie w kuchni
      - mój misio ciągle z mojego zestawu korzysta, bo nie wie co ma w której
      skrzyneczce. Na szczęście odkłada na miejsce do szuflady :-)
      - kiedyś to jeszcze zbierał jak coś leżało na chodniku: śrubki, podkładki,
      nakrętki, kawałki drutu, z uzasadnieniem BO SIE PRZYDA. Na szczęście wyrósł z
      tego.
      No a poza tym jest kochany, wiecznie coś zapomina, ale zapomina też np. o co
      się ze mną pokłócił i pierwszy się odzywa !!!
      • viinga Re: Nawyki naszych mężów 18.08.05, 15:33
        warna napisała:

        > Poza tym mój M:
        > - co wizyta w supermarkecie kupuje kolejną plastikową skrzynkę na narzędzia
        > - gdy zobaczy kogoś sprzedającego zestaw kluczy (takich do samochodu i
        jeszcze
        > czegos tam)- czy to na ulicy, czy na bazarku, czy na Stadionie w W-wie - od
        > razu kupuje. Na mój komentarz, że jest to już 17-sty zestaw, odburkuje, że
        > TAKICH to nie ma i żebym się nie wtrącała, bo się nie znam!
        > - oczywiście niczego w tych swoich skrzyneczkach nie może znaleźć i

        MÓJ JEST TAKI SAM
    • vandikia Mąż przed i po 19.08.05, 10:09
      PIWO

      Przed - butelki po piwie stały pod biurkiem, za łóżkiem, zwykle przez ok pół
      roku
      Po - butelki stoją na parapecie, podłodze, ostatnio na wannie, ale zniera je po
      tygodniu

      NACZYNIA

      Przed - na parapecie i biurku mogłam spokojnie znaleźć 15 małych łyżeczek, ok
      10 brudnych kubków, ze 3 talerze, leżało aż tesciowa nie zabrala

      Po - wstawia wsio do zlewu i nawet zmywa

      CIUCHY

      Przed - wszystko porzucone w 1 miejscu, brudne pomieszane z czystymi, z 4
      uzywane reczniki na krzesle, brudne sklarpetki w roznych dziwnych miejscach

      Po - ciuchy oddzielone, brudne lądują w bieliźniarce, skarpetki nadal w różnych
      dziwnych miejscach, brak ręczników w pokojach
    • pandora_ Re: Nawyki naszych mężów 19.08.05, 11:20
      To, że wszystko musi być JUŻ. Nawet jak meble przywiozą o 22, to trzeba je już
      poskładać. Cud, że wytrzymał 8 miesięcy czekania na dziecko - w dziewiątym
      miesiącu sam nasz synek nie zniósł tego, że od dwóch miesięcy mama jest
      spakowana na wszelki wypadek do szpitala i zaraz sie urodził :P
      • olenka1989 Re: Nawyki naszych mężów 22.08.05, 01:28
        A ja powiem tyle. co prawda nie mam męża i mam dopiero 16 lat. ale od 9
        miesiecy chodze z moim chłopakiem. a jego nawyki to jest już katastrofa.
        - zupy nie zje bo nie lubi
        - jak jemy pizze to wszystkie pieczarki, papryke musze mu pościągać z tej pizzy
        bo inaczej nie zje
        - leniuch totalny nawet mu sie nie chce tyłka podnieść jak mam rozlożyć łóżko a
        co dopiero gdyby miał zrobić sobie kanapke czy chocby wlać napoju do szklanki
        - jak chce kolacje to jedynie z szyneczka nic tłustego sera nie zje malo co
        lubi do jedzenia
        - ciuchy czasami wygniecione we wszystkie strony a jak cche mu je wyprasowac bo
        on sobie nie wyprasuje bo mu sie nie chce to nie moge mu wyprasowac bo nie chce
        mu sie isc do szafki po zelazko wiec załozy wygniecione chyba ze wczesniej mu
        mama wyprasuje i złozy
        - a o majtkach to ja juz nie mówie czasami potrafi w jednych chodzic przez 3 dni
        ( ale przyznam ze zadko bo jzu go powoli ucze ze majtki zmienia sie codziennie)
        - uparciuch we wszystkie strony zawsze musi bo jego mysli a jak nie jest to
        mnie zaczyna szantazowac
        - cos mu nie podpasuje wyzwie mnie bez opamietania po czym ja sie popłacze
        (jestem bardzo wrazliwa) a on sie obrazi ze płacze o byle gówno (jak to zawsze
        mówi) i obraca sie tyłkiem do mnie i idzie spac
        - zapalniczki kupuje codziennie bo codziennie zgubi
        - telefon komórkowy starczy mu na jakies góra 2 miesiace choc nei powiem bo
        ostatnio ma juz telefon komórkowy 2 miesiace i tydzien (zaczełam zapisywac
        przez ile czasu ma telefon)
        - karty startowe z numerem telefony ma dotad dopóki ma na nich kase od momentu
        jak włazy nowa karte. kasa sie skonczy kupuje nowa karte startowa ( i dzieki
        temy mam jzu jego 17 nr. telefonu)
        - całymi dniami by mógł siedziec przy swoim motorze i go naprawiac po czym sie
        okaze ze i tak nie da sie go zrobic
        - formata komputera robi co tydzien zapytawszy sie go po co znowu robił formata
        powie ze mu sie nudziło
        - gdy zasypiamy razem czasami mnie przytuli (teraz jzu czesciej sie we mnie
        wtuli niz kiedys) a gdy ja w czasie snu sie obruce od niego i w taki sposób nie
        mam jak go przytulic i jak on sie przebudzi i zobaczy ze nie jest przytulony i
        ja leze obrucona do niego tyłem to obudzi mnei taki krzyk - Oluś co ja zrobiłem
        czemu sie obraziłas? czasami próbuje udac głucha jak to mnei obudzi ale konczy
        sie to lekkim szarpaniem i krzykiem - przepraszam chociaz nei wiem co ci
        zrobiłem ale przepraszam Cie Kochanie
        - po 4 piwach zalicza juz zgona po czym jak sie przebudzi na koniec iprezy
        powie : zajebista biba zrobimy powtórke
        - jak coś zrobi źle obojętnie co, zawsze ma tą samą wymówke : ja specjalnie tak
        zrobiłem żeby nie wyjść na ideała
        - gdy zapyta sie go ktoś znajomy np. jak leci? to odpowie - wszystko siedzi
        - kiedy poprosi sie go by ogolił wąsy a nie ogoli to otrzymyje odpowiedz : nie
        mialem maszynki tzn. za daleko leżała

        no ale cóż faceci już tacy sa... i chyba za to ich kochamy ... :D

    • iirishh Re: Nawyki naszych mężów 22.08.05, 08:57
      w moim mezu odnalazlam pierwiastki kobiece
      - ja na wystawy z butami ledwo zagladam, a on jak ma zamilowania do takich
      meskich butow w czub, ktorych ja nie trawie (dodam,ze cale zycie przebiegalam w
      martensach :P )
      - inny nawyk, ktory z kolei wpedza mnie w kompleks, bo ja - blondynka, metr
      szescdziesiat wlasnie w martensach, od swieta mozna mnie zobaczyc w jakiejs
      malej czarnej... a on jak jedziemy samochodem komentuje 'niunie' - jego ideal
      kobiety jak byl mlody gowniarz (hmm...byl? ;) - wysoka,chuda brunetka z
      bajkowym pyszczkiem, obcasiki, pelna elegancja francja na co dzien w a3 -
      bomba.
      - i juz mniej irytujacy, za to smieszny - kiedy gotuje, kroi cos, nie mozna do
      niego dotrzec. brak podzielnosci uwagi. jak kroi szczypiorek to nawet gdybym
      zemdlala i trzepnela glowa o posadzke predzej skroilby go do konca niz sie
      odwrocil :P

      o takich rzeczach jak ciuchy czy te niezmyte podlogi nie wspominam, bo mi samej
      sie zdarza, dlatego w miare oboje sie pilnujemy, chociaz to ja najczesciej
      zbieram jego ciuchy z podlogi, spod lozka i wyciskam szmaty w lazience :)

      za to teraz znow wyjechal i brakuje mi nawet tego podmiewania sie z niun, bo go
      strasznie kocham - nie za cos, jak mowia, ale pomimo :)
      • aisza17 Re: Nawyki naszych mężów 22.08.05, 09:55
        hejka.Dziewczyny super jestescie!Czytam to od paru minut i pekam ze
        smiechu.Super ci wasi mezowie.Ja jeszcze takowego nie posiadam ale czuje co
        mnie czeka...Gratuluje podejscia do problemu...Tak trzymac!!!A
        srubki i klucze kupowane hurtowo mnie rozbroily...pa pa pozdrowionka
        • wiorka_mrau Re: Nawyki naszych mężów 23.08.05, 09:53
          Oj, Aisza17 przygotuj się ;-)!!
          U mnie metalowy złom też jest ciągle dokupowany hurtowa, szafki (mamy malutkie
          mieszkanko) zalegają stare niepotrzebne graty (na pewno się przecież przydadzą,
          prawda ?;-(). Mój Pan chodzi spać w środku nocy i wstaje przed 12, co mnie
          dobija. Żyć bez komputera ( i gier - Boże, litości!!) nie może.
          Wygląd swoich ciuchów mu w najmniejszym stopniu nie przeszkadza - co z tego, że
          potem ja obrywam za to od teściowej, żę spodnie albo koszulka niewyprasowane,
          nieświeże? Jak sobie upatrzy jakiś ciuch to chodzi tym niezależnie od pogody. I
          tak np.: początkiem lata było chłodno, ale jak pojawiły się upały można było
          spotkać mojego męża w długich grubych jeansach, koszuli na długi rękaw, sandały
          i skarpety - przeklęty zestaw. Ale i tak widzę poprawę - obiecał, że nie kupi
          więcej chińskich kuszulek (ma ich ze 30 - w różnych wściekłych kolorach i
          wszystkie farbują;-() i koszuli w kratkę .Uff.
          Że biurko to jeden wielki śmietnik to muszę chyba mówić - rozumim, że to
          standard, tak samo jak niemożność pościerania blatu w kuchni i podłogi po
          prysznicu i zmywaniu naczyń. Ewentualnie mu się zdarzy po awanturze lekko
          dotknąć podłogi ręcznikiem papierowym i ma być sucho;-()
          Ciuchy oczywiście są składowana regularnie na krześle, szklanki i talerze na
          drukarce i skanerze.
          No i jeśli mu się jakaś krzywda dzieje, to WSZYSCY muszą to odczuć. NIe podoba
          mu się miejsce wyjazdu- wszystkich doprowadzi do furii. Ma katar - smarka w nocy
          na pełny regulator nie zważając na to , że ja mam problemy ze snem i muszę pić
          herbaty uspokajające...
          Ale jeśli mi przeszkadza spanie przy zamkniętym oknie - to nie ma mowy - on nie
          toleruje odgłosów ulicy.
          To chyba tyle takich najważniejszych, ale jest tego więcej na 100%
          help me somebody ;-)
          • ablacim Re: Nawyki naszych mężów 23.08.05, 14:27
            Mój mąż uważa, że wszystkie jego ubrania są non-iron i nie należy ich prasować,
            bo się zniszczą. Zresztą kto by prasował koszulki - przecież i tak zaraz sie
            wygniotą.
            Nie wyrzucił chyba żadnych ciuchów od 12 roku życia, ma ich całą szafę, bo
            "jeszcze kiedyś się przydadzą". pytam: "po co ci 3 koszulki umazane farbą i
            lakierami?" On na to: "Bo jak będzie remont to będę w nich malował". Malował
            oczywiście w czym innym.
            Cokolwiek z siebie zdejmie, rzuca na fotel. Jak chcę schować (bo szlag mnie
            trafia jak taki bałagan) albo jemu mówię, żeby schował, to z wyrzutami do mnie,
            że on przecież jeszcze będzie w tym dzisiaj chodził. Prawie nigdy nie chodzi.
            Zanim cokolwiek zrobi, pół godziny musi sobie pochodzić w sobie tylko wiadomym
            celu po domu. Jak gdzieś wychodzimy - to samo. A podobno to kobiety się grzebią...
            Jak sobie wymyśli, że coś jest niedobre to choćby miał paść z głodu - tego nie
            zje. "Bo to trujące na pewno jest".
            Pytam go jak wróci spod prysznica ze świecącą się twarzą - umyłeś twarz? on na
            to "tak". Czym? "Wodą". Kupiłam mu żel do mycia twarzy dla facetów, żeby
            przestał myć "wodą", ewentualnie żelem pod prysznic. "A czy to mu aby na pewno
            nie zaszkodzi?Bo czuje jak go twarz piecze".
            Jak wyciera sztućce, to z każdym pojedynczo przechodzi od zlewu do stołu przez
            całą kuchnię. Pytam dlaczego nie wytrze na miejscu i nie zaniesie wszystkich na
            raz, na pewno byłoby mu łatwiej i na pewno co najmniej 5 razy szybciej. "Bo on
            woli tak" I koniec.
            Tak to jest z tymi mężami, że mają różne śmieszne nawyki, ale w gruncie rzeczy
            to bez nich byłoby ciężko:)Ale my, żony, tez pewnie mamy co nieco za uszami;)
            Pozdrawiam:)
            • asia.2611 Re: Nawyki naszych mężów 25.08.05, 13:16
              jak tak wczytuję się w wasze posty przypomniało mi się a propos zakupów. Kiedyś
              jak jeszcze nasza córcia była malutka to mój M robił zakupy. Nadszedł taki
              moment że w domu zabrakło papieru toaletowego............
              więc M pojechał na zakupy z pilnym zaznaczeniem na tłusto papier toaletowy i
              wiecie co kupił???????????
              wszystko (kakałko i mleczko dla siebie, gazetę z samochodami i inne pierdoły)
              tylko nie papier ja tego nie rozumiem po dziś dzień a o prasowaniu i tysiącu
              potrzebnych rzeczy(koszulek, podartych spodni w kroku, majtek też , skarpetek
              bez pięty,stosów papiórków) nie wspomnę. Śmiesznie też je obiad notorycznie jak
              są grzane buraczki na obiad zawsze kleks ląduje na ziemi (nie trafia do buzi i
              tyle) ale nigdy nie posprząta po sobie zje jak mała świnka mówi że mało i
              wychodzi dalej do pracy. taki jest mój M. Powiedział mi ostatnio że kiedyś ten
              mój pedantyzm mi zaszkodzi, bo on w bałaganie odnajduje się najlepiej :))))))).
              Pozdrawiam
            • asiiik Re: Nawyki naszych mężów 05.09.05, 19:29
              ale się uśmiałam :)
              a mój mężczyzna twierdzi że ubrania prasowane brzydko pachną :) Niezła wymówka! Bo jak ja mu wyprasuję to nic mu nie śmierdzi :)
              Posiada koszulkę którą dostał na 18 urodziny(nie nadaje się już do chodzenia), porwane bokserki ("są tylko rozprute na szwie i da się je naprawić") bo twierdzi, że to są prezenty a prezentów się nie wyrzuca :)
    • orus Re: Nawyki naszych mężów 25.08.05, 14:16
      Tak sobie czytam i oczom nie wierzę.

      R. nie tylko sprząta po sobie WSZYSTKO: myje naczynia, sprząta, pierze,
      prasuje, i nie wyobrażam sobie, ze to ja mam robić coś za dorosłego faceta. jak
      sobie nie wypierze, to nie będzie miał.
      • marta003 Re: Nawyki naszych mężów 25.08.05, 15:47
        oooo!!! Widzę że z moim M jeszcze nie jest tak źle. A wręcz jest chyba
        całkowicie normalny. Nie odbiega od ogólnie przyjętych norm gdyż: nie sprząta,
        nie pierze (nie zapoznał się jeszcze z obsługą pralki i za każdym razem jest
        zdziwiony że to tak ma być ustawione), jest urażony kiedy odmawiam wyprania
        jego dżinsów razem z białą bielizną, brudne skarpety i gatki rzuca obok łóżka,
        do żelazka czuje totalny wstręt. Czesze się z udziałem dwóch luster (jedno aby
        widzieć przód, drugie aby widzieć tył głowy) i ostatnio zaczął podbierać mi żel
        do mycia twarzy i krem bo "mu służą". Oprócz tych małych niedoskonałości mój M
        jest też dużym pedantem. Szczególnie jeżeli chodzi o jego ukochany samochodzik.
        Błyszczy się jak psu jaj.. zarówno w środku jak i na zewnątrz. Taki jest ten
        mój M i za to też go kocham!
          • maja9991 Re: Nawyki naszych mężów 25.08.05, 17:22
            he he, ale super wątek. Prawde mówiąc podniósł mnie trochę na duchu :)
            Widzę, że podstawowa wada tej srii facetów to rozrzucanie ubrań po całym domu.
            Ja do tego dodam jeszcze:
            - nigdy nie sklada po sobie koca ktorym wiecznie przykrywa sie wieczorem na
            kanapie i tak potem wala się przez cały dzień
            - zawsze ubiera sie nieadekwatnie do pogody - jak jest zimno i pada ten zaklada
            krótkie spodenki i sandały (nie muszę wspominać że wtedy komicznie ze sobą
            wyglądamy). Jak jest gorąco, założy czarną koszulę, jeansy i półbuty.
            Oczywiście potem narzeka jak mu gorąco. Nie pomaga kied przy wyjsciu zwróce mu
            uwagę że będzie mu zimno lub gorąco. Oburza się że wie lepiej - niech mu będzie!
            - niezmywanie to standard
            - wklada do lodówki z powrotem puste opakowania po maśle, serku czy czymkolwiek
            innym
            i tak mogłabym wyliczać do wieczora ale nie mogę bo dziecko mi się obudziło :)
            -
      • kiniox Re: Nawyki naszych mężów 18.09.05, 06:00
        Dokładnie tak samo jest z moim mężem! Mnie te wszystkie historie przestały bawić
        po trzech pierwszych przykładach! Rozumiem śmieszne nawyki - kupowanie kolejnych
        młotków, czy zabawne wykręty, ale obsługiwanie we wszystkim dorosłego,
        pełnosprawnego człowieka nie jest wcale śmieszne! I nie jest prawdą, że z natury
        "mężczyźni już tak mają". Im jest z tym po prostu wygodnie. A już zgrozą mnie
        przejęły historie o tym, że się nie myją lub nie zmieniają majtek! I Wy się nie
        brzydzicie z nimi sypiać?
    • anntenka pomyłka natury :)) 26.08.05, 01:48
      jejku jak tak czytam te wasze posty to stwierdzam ze natura sie pomylila.
      bo widzicie u mnie jest calkiem na odwrot. jak tak opisujecie felerki swoich M.
      to tak jakbym slyszala mojego tlumaczacego mi jak byc dobra gospodynia domowa.
      bo to zawsze ja balaganie, zostawiam wszystko nie na swoim miejscu i wysluchuje
      roznych pedantycznych pogadanek.
      na szczescie o higiene osobista dbam sama od siebie i to ja wkladam do pralki i
      nastawiam pranie i prasuje ale reszta to obowiazki mojego meza. on bardzo by
      chcial zebym robila wiecej ale strasznie ciezko jest mi sie do tego zabrac :))
      a jak juz posprzatam mieszkanko to raz na miesiac.
      wiec sie biedny musial przyzwyczaic do zbierania po mnie szklanek i talerzy. do
      balaganu w szafkach (moich tylko bo w szafkach m. jest idealny porzadek). do
      porozrzucanych karteluszek i reklamowek. do homikowania paragonow.
      rozmow na ten temat bylo co nie miara, troche mnie ulepszyl, ale to i tak nie
      jest taki ideal gospodyni domowej jaki sobie wymarzyl.
      ale widze ze sie chlopak przyzwyczaja powoli albo po prostu widzi ze
      niepotrzebnie bije piane bo i tak rezultatu nie bedzie :))
      pozdrawiam
      • nemezis26 Re: pomyłka natury :)) 30.08.05, 11:32
        No prosze - nie jestem sama ;))) U nas wyglada to dokladnie tak samo. Tyle tylko ze mnie raz na jakis
        czas (niezbyt czesto) ogarnia furia sprzatania, zwlaszcza jak po przekopaniu calego mieszkania
        znajduje np blyszczyk albo dowod osobisty w koszu na brudna bielizne... Wtedy wracam do domu po
        pracy z piana na ustach uzbrojona w nowego mopa i sto plynow o stu zpachach i robie wielka
        awanture, ze nikt w tym domu nie sprzata i ze mam dosc tych porozwalanych rzeczy itd. Na co moj
        maz bardzo spokojnie mi uswiadamia, ze niestety wszystkie te rzeczy naleza do mnie ;) Ale potem mi
        pomaga, wiec dajemy rade. Generalnie brudu nie znosze i staram sie odkurzac czy cos tam zetrzec co
        pare dni, ale z chaosem pozrozrzucanych rzeczy w najmniej odpowiednich miejscach nijak sobie nie
        radze...
    • anarchika Re: Nawyki naszych mężów 30.08.05, 11:05
      Rany, ale sie usmiałam z waszych postów, az sie poplakalam, a mój mały siostrzeniec dziwnie na mnie patrzy.
      Jejciu jak sobie przypomnę, że jeszcze wczoraj zrobiłam awanture z powodu świeżo wypranek koszulki mojego męża, ktora znajdowała się na podłodze wraz z innymi jeszcze czystymi ciuchami, a to wszystko bylo zwinięte w rulonik, to widzę, że chyba następnym razem sobie daruję. Co my kobiety byśmy robiły bez naszych mężczyzn? jedyne czego nuczyłam mojego faceta, to wynoszenie brudnych rzeczy do łazienki, a z reszta poradzić sobie jakos nie mogę. Jak przychodzę z pracy, to za głowę sie chwytam, łóżko rozbebeszone, na podlodze pelno ciuchów, biórko obok kompa zastawione całe w tależach, kubkach i papierkach po slodyczach, chrupkach i takich tam (choć nie powiem, czasem biórko udaje mi się zatać bez talezykow i papierków), ale za to całe w płytach, które zamiast stać tam gdzie powinny, sa porozrzucane. A on woła na mnie pedantka, co po przeczytaniu tych postów nie wydaje mi sie prawdziwe juz teraz, my kobiety jestesmy po prostu czystrze i porządniejsze, z wyjatkami oczywiście.

      Nasuwa mi się jeden wniosek, nie kłócić się o takie głupoty z naszymi facetami, można czasem poprosić o coś, czy delikatnie wzrócic uwagę, ale nie kłócić się. Pozdrawiam
    • pre6 Re: Nawyki naszych mężów 30.08.05, 14:22
      Poczytałam trochę postów i odetchnęłam z ulgą patrząc na mojego męża. Chyba
      dostałam go juz porządnie wychowanego przez starszą o ładnych parę lat siostrę
      z którą mieszkał przez okres studiów. Zadnych porozrzucanych chiuchów, brudnych
      szklanek i itp. Nawet po przyjściu z pracy przede mną zmywa naczynia, a w
      weekendy sam nastawia pralkę i zaczyna sie brać za odkurzanie mieszkania. Chyba
      zaczną być dla niego milsza, bo szkoda stracić taki skarb :).
      Ale dziweczyny nie przejmujcie się a zacznijcie działać. Każdego mozna nauczyć
      porządku. Niech zaleją go zwały ciuchów i brudnych talerzy przy biurku - nie
      zwracajcie uwagi przez parę dni- a sami dojdą do wniosku że trzeba cos z tym
      zrobić, bo np. juz nie mają czystych ubrać albo szklanki czy kufla do piwa. Nie
      rubcie tego za nich - oni to wykorzystują potem. Lepiej dla nich troche
      posłuchać naszych pokrzykiwań niz wziąć się do roboty.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka