czy on sie kiedys zmieni?

17.08.05, 20:50
prosze przeczytajcie
mam 26 lat, moj facet 33. jestesmy ze soba prawie 2 lata.
od poczatku naszej znajomosci bylismy zgodni ze chcemy trwalego zwiazku,
on bez przerwy mowil ze chce sie ze mna ozenic i miec dzieci itp.
i tak sie sklada ze jestem wlasnie w ciazy, ktorej on bardzo pragnal. niestety ciaza jest zagrozona i muszse lezec. mam swoje
mieszkanie wiec zaproponowalam zebysmy zamieszkali razem, ale on nie chce-woli z rodzicami, mimo iz obawiam sie o ciaze i
chcialabym aby byl przy mnie. poza tym bardzo
chcialabym ulozyc sobie zycie, miec meza i dom, ktory razem bysmy stworzyli.
on niestety kurczowo trzyma sie mamusinej spodnicy. niby jest samodzielny, dobrze zarabia i jest zaradny zyciowo ale z domu sie
nie wyprowadzi.
o zadnym slubie tez nie ma mowy, ciagle twierdzi ze "wkrotce". i tak mijaja miesiace. zamiast domu i rodziny woli piwo z
kolegami. boje sie
co bedzie jak dziecko sie urodzi-zostane ze wszystkim sama.
boje sie tez ze przemawia za tym wygodnictwo i przyzwyczajenia z ktorych nie chce rezygnowac. rozmowy nic nie daja.
co robic?
    • mosiia Re: czy on sie kiedys zmieni? 17.08.05, 21:06
      33 lata ma facet i mieszka z rodzicami?
      Mimo Twojej ciąży?

      Niedojrzały emocjonalnie facet...Przykro mi, że tak Ci się ułożyło...
      Ale dla pocieszenia powiem Ci , że w moim małżeństwie (wcale nie cudownym -
      niestety) jak się okazało, że jestem w ciąży, to radość trwała dwa dni.Znaczy
      się męża radość.Potem się chyba przestraszył. Był nie do poznania.Nie opiekował
      się mną wogóle, długo pracował, potem piwo, imprezy...
      To co ja przepłakałam w ciąży to moje ( a 11 miesięczna córa jest nadzwyczaj
      radosnym i uśmiechniętym dzidziulem)...
      9 miesięcy to długi okres...ale każdy mężczyzna inaczej go przechodzi.
      Ja byłam na granicy załamania.
      Jak urodziłam to on pierwszy zobaczył córę (miałam CC)...........i zmienił się
      w kochającego ojca i dbającego męża ( na miarę jego możliwości-niestety).

      Moim zdaniem narazie powinnaś myśleć tylko o dziecku.Dbaj o Was, dobrze się
      odżywiaj,czytaj,oglądaj tylko przyjemne filmy - teraz sama musisz się
      rozpieszczać ;)Z pewnością masz przyjaciół, rodzinę...Nie zamartwiaj się-to
      narazie nic nie zmieni.
      A facet?
      NIestety nie on jeden taki jest...
      Ktoś mi kiedyś powiedział, że niestety pokochałam niedojrzałego emocjonalnie
      dorosłego chłopczyka...
      Trzymam za Ciebie mocno kciuki!!!
    • aa47 wątpie 17.08.05, 21:09
      kurcze a jak sie dzidzia urodzi to jak on to sobie wyobraża? poza tym ty
      potrzebujesz pomocy na codzien... nie wiem ale facet w moim mniemaniu jest nie
      odpowiedzialny... powinien się do Ciebie przeprowadzić.
      :(
    • triss_merigold6 Nie 17.08.05, 21:11
      Swoją droga dlaczego nie zaczęłaś od wspólnego zamieszkania i ślubu zanim
      zdecydowałaś się na ciążę?
      On się nie zmieni.
      • kathryn_26 Re: Nie 17.08.05, 21:28
        on strasznie na te ciaze nalegal
        mowil, ze ma juz swoj wiek itp. i ze bardzo chcialby dzidziusia
        teraz wiem, ze nie ta kolejnosc, ale stalo sie...
        rodzicom na razie nic nie mowie, bo oni ostrzegali mnie przed zwiazkiem
        z facetem ktory w tym wieku mieszka jeszcze z rodzicami-mam niestety
        pewne doswiadczenia z tego typu mezczyzna. tym razem zwiodly mnie jego zapewnienia o wielkiej checi zmiany swojego dotychczasowego zycia
        • mosiia Re: Nie 17.08.05, 21:40
          kathryn_26 napisała:

          > on strasznie na te ciaze nalegal
          > mowil, ze ma juz swoj wiek itp. i ze bardzo chcialby dzidziusia

          No to ja nic nie rozumiem...i jak się dowiedział, że wreszcie się udało -
          jesteś w ciąży TO CO ON NA TO? Że jednak zmienił zdanie?
          ...
          • kathryn_26 Re: Nie 17.08.05, 21:59
            widzisz, nalegal na dziecko a jak udalo mi sie zajsc w ciaze to
            przeszedl nad tym do porzadku dziennego. ma dalej byc tak jak bylo.
            zadnego slubu, zadnego wspolnego mieszkania. ja tu on tam.
            a myslalam ze bede miala normalna rodzine
            wychodzi na to ze tatus bedzie dochodzacy a ze wszystkimi problemami
            bede borykac sie sama
    • chiara76 Re: czy on sie kiedys zmieni? 17.08.05, 22:01
      nie sądzę...i bardzo współczuję...
      z drugiej strony, przecież nie przymusisz, szkoda tylko, że mu się odwidziało,
      jak już dziecko w drodze.
    • kosmitos Re: czy on sie kiedys zmieni? 18.08.05, 13:00
      to nie facet tylko frajer; dojrzałość polega na tym, że potrafimy się zachować
      w pewnych sytuacjach; to co wyprawia twój maminsynek to po prostu szczyt
      frajerstwa; lepiej nie wiąż się z nim na stałe bo w najlepszym wypadku
      dosaniesz jeszcze jego mamusię na stan; skasuj alimenty i kopnij go w d...
      jesteś młoda i lepiej nie marnuj życia; dziecko to problem tylko na początku-
      wymaga opieki i dużo czasu ale z czasem będzie coraz lepiej
    • stefanx9999 Re: czy on sie kiedys zmieni? 25.08.05, 14:34
      Sam jestem facetem. My sie nie zmieniamy. Czasem moze na krotki czas mozemy cos
      zmienic, by potem wrocic do starych przyzwyczajen.
      • niusiak555 czy stefanx999 ma rację? n/t 25.08.05, 14:39
    • ollie1 Re: czy on sie kiedys zmieni? 25.08.05, 15:24
      wybacz, ale Twój facet to jakiś cholerny egoista!
      On chciał dziecka, bo on ma swoje lata? A czy on ma pojęcie, że posiadanie
      dziecka to również obowiązki, odpowiedzialność? Nie dość, że Ty masz mieszkanie
      i proponujesz, żeby on się wprowadził? Jak on sobie wyobraża Wasze dalsze
      życie? Ty sama w ciąży, potem z malutkim dzieckiem, a on będzie wpadał jak
      poczuje przypływ uczuć ojcowskich?
      Nie rozumiem, że zgodziłaś się na dziecko bez żadnego zobowiązania z jego
      strony, ani ślubu, ani zamieszkania razem.
      Nie rozumiem zupełnie po co mu to dziecko tak naprawdę? Jeśli nie zamierza się
      wyprowadzić od mamusi, jeśli nie zamierza się Tobą zaopiekować, mimo że jego
      upragniona ciąża jest zagrożona? Nie mieści mi się to w głowie.
      Takiego gówniarza i egoistę pogoniłabym dawno, wysyłając tylko pozew o alimenty
      i zwrot kosztów ciąży. W cudowne odmiany po prostu nie wierzę. Im dłużej
      będziesz się łudzić, zamartwiać i denerwować tym gorzej dla Ciebie i dziecka.
      Wiem, że marzyłaś o mężu, rodzinie, domu, ale widać Twój 33 letni chłopiec
      jeszcze do tego nie dorósł. A skoro w tym wieku jeszcze nie dorósł to jest
      marna nadzieja, że to się stanie kiedykolwiek. Oszczędź sobie nerwów i
      szarpania się z nim, jego koleżkami i mamusią. Daj sobie szansę na ułożenie
      normalnego życia z kimś innym. Naprawdę są na tym świecie dojrzali faceci.
    • anula52 Re: czy on sie kiedys zmieni? 25.08.05, 15:39
      o matko! czytam i oczom nie wierzę! co za nieodpowiedzialny facet! niech się w
      końcu zastanowi,czy chce spedzić życie z Tobą i dzieckiem czy z mamusią!
    • rianon Re: czy on sie kiedys zmieni? 26.08.05, 11:34
      Nie zmieni się (sprawdziłąm doświadczalnie) no chyba, że zajdzie jakaś sytuacja
      ekstremalna (tego nie wiem bo u mnie się nie przydażyła). Raczej nastaw się na
      to, ze będziesz sama. Na ostatnie chwile ciąży i po porodzie (a moze i na
      towarzystwo w czasie porodu) załatw sobie zawczasu towarzystwo jakiejś
      przyjaciółki, mamy, siostry czy kuzynki. A i proponuję oświecić faceta, ze
      dziecku wpiszesz to nazwisko, kóre Ty nosisz w dniu jego porodu (z reguły
      faceci reagują ciężkim oburzeniem bo jak to JEGO dziecko nie bedzie miało JEGO
      nazwiska, a chała dziecko to nie tylko nazwisko ale też zobowiązania). Wiesz to
      później dziwnie wygląda jak dziecko się nazywa inaczej niż matka. I pamiętaj,
      że legalizacja waszego związku oznacza też nawiązanie bliższych kontaktów z
      jego mamusią, zastanów się czy to wytrzymasz.
    • 18lipcowa1 Nie. Gościu jest po prostu masakryczny! 26.08.05, 13:14
      kathryn_26 napisała:

      > prosze przeczytajcie
      > mam 26 lat, moj facet 33. jestesmy ze soba prawie 2 lata.
      > od poczatku naszej znajomosci bylismy zgodni ze chcemy trwalego zwiazku,
      > on bez przerwy mowil ze chce sie ze mna ozenic i miec dzieci itp.
      > i tak sie sklada ze jestem wlasnie w ciazy, ktorej on bardzo pragnal.
      niestety
      > ciaza jest zagrozona i muszse lezec. mam swoje
      > mieszkanie wiec zaproponowalam zebysmy zamieszkali razem, ale on nie chce-
      woli
      > z rodzicami, mimo iz obawiam sie o ciaze i
      > chcialabym aby byl przy mnie. poza tym bardzo
      > chcialabym ulozyc sobie zycie, miec meza i dom, ktory razem bysmy stworzyli.
      > on niestety kurczowo trzyma sie mamusinej spodnicy. niby jest samodzielny,
      dobr
      > ze zarabia i jest zaradny zyciowo ale z domu sie
      > nie wyprowadzi.
      > o zadnym slubie tez nie ma mowy, ciagle twierdzi ze "wkrotce". i tak mijaja
      mie
      > siace. zamiast domu i rodziny woli piwo z
      > kolegami. boje sie
      > co bedzie jak dziecko sie urodzi-zostane ze wszystkim sama.
      > boje sie tez ze przemawia za tym wygodnictwo i przyzwyczajenia z ktorych nie
      ch
      > ce rezygnowac. rozmowy nic nie daja.
      > co robic?
Pełna wersja