Nienawidze swojego życia i facetów

20.08.05, 15:13
Po prostu nienawidze swojego życia i facetów. I nie wiąże się to z jakimś
urazem z dzieciństwa. Po prostu być kobietą jest ciężko, a mężczyzną wszystko
przychodzi łatwiej, mają mniej stresów, problemów i ogólnie za to ich
nienawidze. Mam męża, którego też nienawidze. I synka, jego kocham ponad
życie, więc tu mały wyjątek. Dlaczego mężczyzni mają lepiej niż kobiety. Nie
mogę tego zrozumieć. Ja muszę się męczyć co miesiąc z problemami kobiecymi,
wpadam wtedy w depresje, rodzić dzieci i cierpieć po porodzie, kiedy to mój
mąż świętuje pępkowe z kolegami. Siedzieć z dzieckiem w domu, kiedy on jest w
pracy, gotować, sprzątać, prać slipy i brudne skarpety. Nie.. Po prostu
nienawidze tego świata, tego paskudnego życia w tej paskudnej Polsce. Chyba
mam jakąś depresje i popadam w paranoje :(
    • maya2006 Re: Nienawidze swojego życia i facetów 20.08.05, 15:15
      no brzmi to dosyc ponuro...
      • umathurman Re: Nienawidze swojego życia i facetów 23.08.05, 15:13
        powiedzialabym zalosnie, a nie ponuro.
        tak to jest jak dzieci rodza dzieci i zakladaja rodziny.
    • nightdesire Re: Nienawidze swojego życia i facetów 20.08.05, 15:57
      pociesze Cie ze ja tez tak sadze, tylko ze nie mam dzieci i nie zamierzam ich
      wydawac na ten okrutny swiat
      jutro pierwsza rocznica
      a klotnie sa codziennie
    • axela Re: Nienawidze swojego życia i facetów 20.08.05, 16:21
      No chyba tak, nie chce Cie martwic, ale depresje teraz sie juz calkiem
      skutecznie leczy.
      Nie pisze tego zlosliwie, ale moze powinnas sobie pomoc.
      Swiat nie jest chyba az taki zly
      Pozdr
      • ogrom Re: Nienawidze swojego życia i facetów 20.08.05, 18:30
        to starszne co tu napisałaś.... ale niestety ja też chyba popadam w
        depresję...... byłam 5lat z kims z kim nie powinnam była byc wogóle......
        ku......mać z ortodoksyjnym katolikiem!!! wiecie co znaczy bezs sexu 5 lat od
        21-26??? szczególnie gdy sie ma temperamnet!!!!!:(
        widzę , że przyplacam to chorobą teraz:(

        na co ja liczyłąm zastanawiam się czasem?!!!
        Tez we sumie czułą sie chyba katoliczka ale nie myslałąm, ze mi to tak bardzo
        da o sobie znać!!!
        boje się że bedzie ze mna źle juz zresztą czuje, że jest źle:((((((((
        co mam robic?

        Chyba też pójdę poszukać pomocy u psychologa lub psychaitry
    • karolina_xv Re: Nienawidze swojego życia i facetów 20.08.05, 21:44
      Meduza1981 - jest dużo prawdy w tym co piszesz.
      Niestety naszej fizjologii zmienić nie można. Póki co to musimy mieć te głupie
      okresy co miesiąć. Pierwsze 2 dni u mnie są zawsze wycięte z życiorysu. Bez
      środków przeciwbólowych ani rusz. A po porodzie ponoć miało to minąć... Rodzić
      też niestety musimy my kobiety. Trzeba się tylko pocieszyć, że nie robi się
      tego zbyt często. Napisałaś coś o Polsce. Masz rację. W Polsce zbyt wiele
      obowiązków na kobiety się nakłada. Uważa się, że to kobieta powinna zająć się
      dzieckiem, gotować, prać. Jak facet cokolwiek robi w domu to zaraz się mówi -
      ale masz dobrego męża. Nie spotkałam się jeszcze, żeby ktoś powiedział
      facetowi, ale ty masz dobrą żonę bo Ci gotuje, pierze, prasuje. Uważa się, że
      to należy do obowiązków kobiet. A facet jak jest dobry to może jej pomoże w
      tym. Kobiety odwalają większość obowiązków w domu, a nieraz pracują tak samo
      jak facet. Kiedy mamy mieć czas na to wszystko? Żeby było gorzej to nawet nie
      ma się komu pożalić. Jak raz teściowej wspomniałam, że jej syn prawie nic w
      domu nie robi, bo się zasłania powiedzieniem, że niektóre prace są po
      prostu "babskie" i nie dla mężczyzny, to usłyszałam że ona miała nie jedno a
      dwoje małych dzieci i sobie radę dawała ze wszystkim a jej mąż nie musiał nic w
      domu robić. Bo co to za żona co nie poda mężowi obiadu, jak z pracy wróci? To
      chyba tylko w Polsce są takie staroświeckie poglądy. Mam rodzinę w Niemczech,
      tam jest całkiem inaczej. Kobieta Niemka nie ma tak silnie w psychice
      zakorzenionego poczucia obowiązku. Robi co chce, kiedy chce, jak nie ma ochoty
      to nie robi. Wszystkie obowiązki domowe są podzielone równo. Nikt jej nie
      wypomni, że jest złą żoną, bo mężowi koszuli nie wyprasowała. Dlatego bardzo
      wielu Niemców sobie szuka żony Polki, bo się je uważa za bardzo pracowite i
      dbające o dom.
      • liley11 Re: Nienawidze swojego życia i facetów 24.08.05, 16:00
        Masz siweta racje!
        Ja jeszcze przed slubem sie zapedzilam w wir obowiazkow. Praca ciezka, nieraz
        po 10 - 12 godzin 6 dni w tygodniu. Ten wolny dzien zostawal na sprzatanie,
        pranie zakupy i zalatwianie urzedowych spraw, placenie rachunkow itp. Jeszcze
        codziennie byl obiad, lodowka pelna. Jeszcze mial pretensje, ze przestalam dbac
        o siebie, ze brzydko sie ubieram i wygladam...no i ze na sex nie mam sil. A
        kiedy przepraszam mialam dbac o soiebie, jak dbalam wylacznie o niego?! Jakas
        chora nadodpowiedzilanosc! Az w koncu poszlam po rozum do glowy i
        powiedzilam,ze albo to sie zmieni albo po prostu sie wyprowadzam. No i
        poskutkowalo. Ja tez sie zmienilam. Nie jestem juz tak nadodpowiedzialna. Jak
        nie mam ochoty robic zakupow, to lodowka jest pusta. Nawet mleka i chleba nie
        ma. A o porozwalane rzeczy mozna sie potknac. To dziala. Moj maz zmienial sie o
        180'. Teraz on decyduje kiedy jedziemy na zakupy, kiedy placi rachunki i kiedy
        wstawia pranie. Troche ma przekichane teraz, bo dodatkowo ma pelne rece pracy w
        swojej firmie. Wstaje o 5:30 rano i kladzie sie spac o 22 - 23. A niech potyra
        jeszcze troche, zanim dzidzius sie nie pojawi, bo wtedy to juz ohooho. Moze
        jestem wredna, ale tera zjest moje 5 minut. Wstaje o 8:00, pracuje 8 godzin.
        Praca lekka i niestresujaca w biurze. Wieczorem zajmuje sie swoimi rzeczami,
        czasami pomoge mezowi w papierowej robocie.
        To tylko od nas zalezy, jak traktuja nas mezowie.
    • karolina_xv Re: Nienawidze swojego życia i facetów 20.08.05, 21:48
      Chciałam jeszcze dodać, że kobiet w Polsce po prostu się nie docenia. Ja
      przynajmniej tego nie czuję, z tego co widzę w mojej rodzinie to u innych jest
      tak samo. Harujesz całymi dniami a nawet dobrego słowa nie usłyszysz w zamian.A
      wręcz pretensje czasami.
    • iirishh drogie panie! 20.08.05, 22:19
      to juz taki spadek po prababciach, ze kobiety tluka w kartofle i biegaja z
      brzuchem przez pol zycia - najlepiej jeszcze, zeby byly przy tym seksowne i
      nigdy nie chodzily w dresie.
      fakt.
      ale zalamujac rece i wieszajac koty na wszystkich, co nosza slipki - czy to cos
      da?
      przede wszystkim kobieta sama musi znac swoja wartosc - wtedy pieluchy i
      skarpetki jej nie przeszkadzaja. ksztalcic sie, ksiazki czytac, nie dac sie
      stalmsic - faceta tez trzeba sobie wychowac.
      a panowie - oj, maja stresy. bo w czasie kiedy ja sie pindrze przed lustrem, to
      moj maz zachodzi w glowe jak zaplacic za moje kosmetyki.

      zreszta - jesli ktoras z pan czuje powolanie,zeby swietowac z kolezankami przy
      piwie narodziny synka, czy nosic slipy :)

      zbuntowac sie - zawsze warto, jesli faktycznie jest tak zle. ale zalamac rece i
      miec w nosie? niet.

      ja sie tam dobrze czuje - moze po prostu mam szczescie. na co dzien w domu
      sprzatam, piore slipy i skarpetki, ukladam rzeczy rozrzucone przy lozku i
      wytrzymuje palpitacje meza na widok obrzydliwie drogiego bmw. narzekac nie
      moge - jak przesadzi, to ja krzycze, on krzyczy ale swoje podniesie.
      za to co miesiac dzielnie znosi moje humory, wytrzymuje depresje, to, ze nie
      lubie przesadzac z sola, a on woli dobrze doprawione. ba - za uszy wyciagnelam
      z nastawienia, ze jak ma sie pare cyckow i ladny tylek, to trzeba caly dzien
      popylac na obcasach i wiercic pupa.

      sprobuj cos zmienic, a nie popadac w depresje :)
      slonca zycze, a nie ponurej miny :)
      ajrisz
      • monisia98 Re: drogie panie! 23.08.05, 16:11
        mysle, ze faceta trzeba umiec sobie wychowac - jak dziecko, moj maz wprawdzie
        duzo pracuje w ciagu tygodnia ale jak przychodzi sobota- niedziela nic nie
        robie on gotuje obiad, bawi sie z dziecmi itd., ja ide na miasto, robie zakupy -
        to kocham , robie to co lubie, ale jak go poznalam to byla istna tragedia on
        nie potrafil nawet smieci wyrzucic , wszystko robila za niego tesciowa,
        zzaznacze ze maz mieszkal sam a ona z konca miasta latala aby syneczkowi
        wyprac, wyprasowac, posprzatac w mieszkaniu i obiadek zaniesc - wychwany jak
        krol, ale nie u mnie , dzielimy zajecia i wiem ze mojejj ttesciowej to sie nie
        podoba nazwala mnie nawet ze jestem leniwa - no coz punk widzenia zalezy od
        punktu siedzenia.
    • florencja29 Re: Nienawidze swojego życia i facetów 24.08.05, 14:44
      No właśnie, dlatego ja ciągle nie mogę się zdecydować na ten krok i dołączyć do
      waszego grona mężatek, chociaż młodziutka bynajmniej nie jestem, 31 już w maju
      mi stuknęło.
      W zasadzie robię w domu to wszytko, co "normalna żona", ale mam swiadomość tej
      otwartej furtki.
    • kosmitos Re: Nienawidze swojego życia i facetów 24.08.05, 15:14
      nie musisz rodzić dzieci ani prać skarpetek nigdzie nie jest napisane, że to
      obowiązek; dzieci już masz, a co do prania to po prostu nie rób, to samo dotycz
      obiadu; jak będzie głodny i zabraknie mu czystych ubrań to sam sobie wszystko
      przygotuje
Pełna wersja