praca, studia, hooby a Rodzina

25.08.05, 08:16
Hej,
Jutro kończę 29 lat, pracuję w wielkiej korporacji (delegacje, praca min 10h
na dobę, zcasem późno w nocy). Od jakiegos czasu marzę o studiach MBA i teraz
mam szansę to zrealizować. Mąż powiedział, że ma dobry humor i teraz albo
nigdy :) Ale mam dylemat, ciągle mnie nie ma, studia miałabym piątek do 22,
soboty i niedziele. Na dodatek uwielbiam aerobik i choć 2 razu w tygodniu
(tłumaczę sobie, że dla zdrowia, aby się nie zasiedzieć :)) chciałabym
chodzić. Kupiliśmy dom pod miastem i dojazdy też zajmują dużo czasu. I jak to
wszystko pogodizć? Już teraz brakuje mi męża, gdy muszę dłużej zostać w
pracy, a co dopiero studia? Jak sobie radzicie? Studiujecie zaocznie i
pracujecie?
    • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 08:20
      I jedna ważna rzecz: maż ma zupełnie inną pracę, rzadko zdarza się, że kończy
      po 16. Więc już teraz ciągle jest "sam". Na dodatek mamy psa, któremu też
      chciałabym i trzeba poświęcać czas. Trochę się martwię, że mój cudowny związaek
      na tej decyzji ucierpi :(
      • dr_tusia Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 09:22
        Hmm... nie ma sie co oszukiwac- na pewno to zwiazkowi nie sluzy...

        Ja studiowalam dziennie i pracowalam popoludniami, chodzilam na angielski itp.-
        calymi dniami mnie nie bylo. Czesto mialam zajecia w 2 lub 3 roznych miastach w
        ten sam dzien, nie mam samochodu, wiec dojazdy zjamowaly mnostwo czasu i sil,
        od 5 rano do poznego wieczora. Wychodzilam z domu i wracalam doń pod gwiazdami.
        Nie bylam jeszcze wtedy mezatka- rzadko sie widywalismy z moim M. w pewnym
        okresie, rzadko pomagalam Mamie w domowych sprawach. Teraz studia mam za soba,
        tak wyszlo, ze prace moge zaczac dopiero 1 marca i poki co robie za kure
        domowa :-) To mila odmiana, a juz na pewno sluzy przyjazniom i malzenstwu- gdy
        maz wraca z pracy, mamy czas dla siebie. I wiem jedno- ta gonitwa byla
        przesadzona. Czuje sie umeczona, wypalona, pewnie nie tylko z powodu nadmiaru
        zajec przez ostatnie lata, ale i z innych, bardziej dramatycznych przyczyn-
        niemniej, mam dosc. Nie bede tak wiecej, wiem juz, co jest dla mnie wazne.
        Malzenstwo, przyjaznie, nasza wspolna gorska pasja- a przede wszystkim w
        niedalekiej przyszlosci powiekszenie rodziny. Praca jest oczywiscie konieczna,
        ale dla mnie to srodek do celu, a nie cel sam w sobie, nie tresc calego dnia,
        calego zycia. Ta moja praca i tak bedzie baaardzo specyficzna, nie da sie bez
        emocji obcowac z malymi pacjentami, nie da sie- i ja wcale nie chce- zamknac
        drzwi dyzurki o 14 i zapomniec o maluszkach i ich rodzicach- ale kontakt z
        pacjentami to jedno, a codzienne zabijanie sie to calkiem cos innego. Nie mam
        zamiaru tracic jednego tylko danego mi zycia na prace w 5 miejscach i gonitwe,
        ktora juz przez czas studiow umeczyla mnie bardziej, niz zdawalam sobie z tego
        sprawe.

        Rozpisalam sie, przepraszam...
        Pytasz, co robic, czy zwiazek nie ucierpi... Dla kazdego cos innego jest wazne.
        Ja bym sie nie zdecydowala na taka prace i taki styl zycia, ja juz wiem, ze
        pierwsze miejsce w moim zyciu zajmuje cos innego. Ale moze Ty wolisz inaczej...
        Masz prawo. To, co postawisz na 1 miejscu, da Ci satysfakcje i odwdzieczy sie w
        ten sposob za Twoje zaangazowanie. Praca odwdzieczy sie awansem, studia nowymi
        uprawnieniami, poczuciem, ze sie rozwijasz, rodzina- miloscia... To, co
        odstawisz na plan dalszy, przypomni o sobie w jakims momencie... A Ty sama
        musisz zadecydowac, co bedzie dla Ciebie lepsze, a co mocniej zaboli. Trzeba
        dobrze wybrac, bo zycie jest tylko jedno- i choc to brzmi banalnie, jakos
        mocniej ostatnio do mnie dociera. Trzeba je dobrze spozytkowac, zastanowic sie,
        co kiedys u kresu da Ci poczucie, ze nie zalujesz, patrzac za siebie.

        Ech.
        Pozdrawiam cieplo... powodzenia...
        • zuza123 Re: praca, studia, hobby a Rodzina 25.08.05, 09:29
          Bardzo Ci dziękuję, dałaś mi kolejny bodziec do myślenia. Na razie na pewno
          złożę dokumenty, pójdę na rozmowę, a nuż się nie dostanę i problem sam zniknie
          (a przynajmniej nie będę sobie wyrzucać, że nie spróbowałam :)). Dla mnie mąż,
          może w przyszłości większa rodzina, naprawdę jest ważny. Ale czuję, ze stanełam
          w miejscu, że brakuje mi fundamentalnej wiedzy do tego, aby czuć się dobrze w
          tym, co robię. Mam jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji...
    • iirishh Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 09:32
      fajne jest, ze chcesz sie realizowac i ze sama w tym zauwazasz zagrozenie dla
      zwiazki - bo mysle, ze za chwile rozpedzone feministki (szacunek!) napisza
      tutaj elaborat jak to kobieta musi sie zamykac w domu i rezygnowac z wlasnych
      przyjemnosci dla meza.
      a moim zdaniem czasem - dla wlasnej przyjemnosci - warto. u mnie jest troche
      odwrotnie, przynajmniej teraz po slubie - bo na razie moj swiezo poslubiony pol
      naszego stazu przejezdzil,wpadal co 2-3 tygodnie, zmienial walizki, calowal w
      czolko i dalej. i mimo, ze to juz niedlugo sie skonczy, ja wroce na uczelnie a
      on do pracy od wrzesnia to to bylo dla mnie ciezkie doswiadczenie - nie wiem co
      bym zrobila,gdyby go tak na dluzsza mete nie bylo w domu.

      ja mialam mase zajec w okresie narzeczenstwa i przyznam sie - z zadnych nie
      zrezygnowalam, ale wtedy tez uklad byl nieco inny...
      i zdaje sobie sprawe,ze kiedy mi przyjdzie pracowac, to moj czas pracy bedzie
      nienormowany, studiuje medycyne, w najblizszych planach jest chirurgia...wiec
      znajac realia - pol malzenstwa spedze pod komorka. ale chyba te pare godzin
      spedzone z mezem dziennie to minimum, ktore potrzebuje.
      moze zaciagnij meza na aerobik? albo niech on tez zorganizuje sobie zajecia
      popoludniowe, jesli zdecydujesz na te studia? bo od siedzenia samemu w domu i
      czekania mozna ocipiec - cos o tym wiem :)
      pozdrawiam :)
      • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 09:36
        To nawet nie popołudniowe zajęcia, tylko weekendowe. Studia będą zaoczne :(
        Czyli patrząc realnie będę w domu co drugi weekend a w tygodniu późną nocą
        • iirishh Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 09:45
          jesli masz meza-aniola, to moze warto sprobowac? a gdyby to jednak bylo nie do
          przejscia - wziac dziekanke? strasznie Ci nie zazdroszcze podejmowania takiej
          decyzji. ale cos mi sie jeszcze przypomnialo - moj maz cos niedawno
          przebakiwal, ze moze on sobie wezmie jakies studia zaoczne (bo obecnie nie
          pracuje w zawodzie,bo zawod ma wysoko nie do wyeksploatowania :P) to w
          pierwszym odruchu mu krzyknelam,ze przeciez ja mam pracochlonne studia od
          poniedzialku do piatku i weekend to jedyny czas, kiedy mozemy sobie
          pobimbac... :) pewnie jak wrocimy do tej rozmowy to ja tu zaloze podobny
          watek...ale on nawet gdyby wzial te studia to i tak troche czasu
          wygospodarujemy dla siebie...

          pewnie warto jeszcze sobie z mezem porozmawiac na ten temat tak glebiej,
          rozwazyc wszystkie strony i w razie czego zapisac go na kolko szachowe ;)
          • naxalite Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 09:56
            jeszcze nie jestem męzatką, ale niedługo mam zamiar nią zsotać. W moim przypadku
            praca moja i mojego przyszłego powoduje, ze widujemy sie nieregularnie - czasem
            co weekend, czasem co dwa-cztery tygodnie, na szczescie bywa tez tak, ze
            jestesmy razem przez kilka tygodni i nadrabiamy zaległości :) Mnie osobiscie
            jest bardzo ciezko znosic te rozstania, chcociaz nie zmieniaja one nic w tym, co
            czuję do partnera, ale czuje że za parę lat będę miała dosyć wpadania i
            wypadania oraz ciągłych rozstan. Tak więc ja nie zdecydowałabym sie na studia,
            które zabrałyby mi czas przeznaczony dla partnera. Prawde mówiąc podobną decyzję
            już podjęłam, bo w tym roku zrezygnowałam ze studiów doktoranckich i zmieniłam
            prace, zeby być bliżej mojego mężczyzny. Nie załuję decyzji, mimo, że to być
            może była moja pierwsza i ostatnia szansa na doktorat - tu, gdzie teraz pracuje,
            chwilowo nie ma takiej możliwości. Za to mamy możliwośc, zeby dbac o nasz
            związek. Bardzo trudno jest utrzymywac zwiazek co drugi weekend, zwłaszcza
            jeżeli oboje macie rózne zawodowe zainteresowania. Moj poprzedni zwiazek tak
            własnie wyglądał i nie wytrzymał próby. Ale to moje subiektywne doświadczenia,
            niczego Tobie nie sugeruję.
            Pozdrawiam i życze podjęcia decyzji, która okaże sie dla Was właściwa :)
            • zuza123 Re: praca, studia, hobby a Rodzina 25.08.05, 10:00
              No właśnie, zawodowe zainteresowania mamy zupełnie różne. Dobrze, że z
              pozazawodowymi jest inaczej. Chociaż ja bardzo chciałam się nauczyć jeździć
              konno i od lat albo brakuje pieniędzy albo czasu. I jak zacznę studia też nic z
              tego :( Ale dziwne, bo mój mąż miał obiekcje co do tego, abym poszła na naukę
              jazdy konnej w soboty (3 kroki od domu), a zgodził się - a nawet sam
              zasugerował - studia MBA. Ciekawe...
    • moboj Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 10:02
      nie ma się co zastanawiać. a marzenia trzeba spełniać. idź na te studia.
      • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 10:31
        A co jeśli tym największym marzeniem jest właśnie mój mąż. A moje zaganianie
        spowoduje, że w jakimś stopniu go stracę? Ciężko tak jednoznacznie powiedzieć,
        jak to może się skończyć. W końcu studia to nie tylko zajęcia, ale również
        nauka poza nimi, egzaminy itp. A moja praca tez polega na tym, że nie wiadomo
        kiedy i gdzie mogę wyjechać w delegację (zdarzyła mi się już taka 2 letnia w
        innym mieście)...
        • moboj Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 10:55
          zuza, wydaje mi się, że jesli Wasz związek jest udany to nic złego się nie
          wydarzy. no daruj, ale wydaje mi się, że związek, który rozpada się przez
          studia, które przecież nie trwają wiecznie to raczej kiepski związek. a dla
          chcącego nic trudnego, czas dla siebie zawsze znajdziecie.
          • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 11:56
            Nasz związek jest dobry, mieszkaliśmy w różnych miastach przez rok i
            widywaliśmy się tylko w weekendy. Ale różnie bywa na różnych etapach związku.
            Wierzę w nas :)
    • baranka81 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 10:26
      Witaj!
      Mysle ze duzo zalezy od tego, czy umiesz sobie w pewnym momencie powiedziec
      STOP. Bo z tego co piszesz to w domu bedzie Cię mało, i być może dojdzie do
      czegoś takiego, że ten dom przestanie Ci być w pewnym sensie potrzebny, bo tak
      pochłonie cię praca i studia. Nie bedziesz miala wtedy czasu nawet porzadnie
      porozmawiac z mezem o codziennych sprawach wiec i te sprawy staną Ci się w
      pewnym sensie obce...
      Nie namawiam Cie do niczego, ale po znajomych widze, że nadmiar pracy moze
      przynosi wieksze pieniadze i spelnienie zawodowe, ale na pewno oddala ludzi od
      siebie...
      powodzenia i napisz, co zadecydowalas!
      b.
      • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 25.08.05, 10:32
        Oczywiście dam znać. Wszystkie decyzje muszą zapaść do połowy września
    • zuza123 Re: praca, studia, hobby a Rodzina 26.08.05, 10:09
      Bardzo Wam dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Niezależnie od tego, co wybiorę,
      zawsze będę trochę załowała...
      • axela Re: praca, studia, hobby a Rodzina 26.08.05, 10:45
        Wiesz co zastanowilo mnie w Twojej wypowiedzi?
        Aerobik.
        Wiedzac ze mam malo czasu, praca, maz (ktorego kocham) i plany studiow,
        zakladam ze lubie aerobik i chialabym chodzic.
        Brakuje Ci wiedzy idz na studia, kochajacy maz bedzie Cie wspieral, Ale skoro
        masz malo czasu dla niego to nie zabieraj mu jeszcze 2 wieczorow, moze wspolnie
        znajdzcie jakas forme aktywnosci dla dwojga. Zawsze to dwa wieczory razem.
        pozdrawiam
        • zuza123 Re: praca, studia, hobby a Rodzina 26.08.05, 11:05
          To nie do końca jest tak: aerobik to moje hobby, mąż to wie i akceptuje. Sam
          zaporoponował, żebym nie rezygnowała. Postaram się to tak zorganizować, żeby
          było dobrze :)
          • axela Re: praca, studia, hobby a Rodzina 26.08.05, 11:21
            Powodzenia
    • zuza123 Pierwszy krok za mną... 31.08.05, 16:32
      Dzisiaj złożyłam dokumenty, teraz czekam na rozmowę kwalifikacyjną. No i chyba
      urlop by się przydał, bo jeszcze nie byłam, a chciałabym spedzić trochę zcasu z
      mężem i wypocząć przed ciężkimi dwoma latami. Oczywiście zakładając, że zostanę
      przyjęta ;)
      • axela powodzenia 31.08.05, 17:02
    • agulka25 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 31.08.05, 22:17
      Kochana!
      ja jestem meżatka od 3 lat i zaczelam studia po powiedzeniu mojem M ,,tak''.
      pracuje zawodowo, poza tym przynosze prace do domu ( wyrabiam godz. w 4 dni a
      nie jak inni w 5). Poza tym studiuje 400 km od domu, a zajecia mam od piatku do
      niedzieli (pozny wieczor) wiec wyjezadzam juz w czwartek po poludniu i wracam
      albo w niedziele w nocy albo w poniedzialek (prosto z pociagu do pracy). Poza
      tym tez mam kochanego psiaka, ktory napewno cierpi z tego powodu...ale powiem ci
      jedno daje rade, bo mam super meza, ktory mnie wspiera i mobilizuje w
      dzialaniach (kilka razy mialam ochote rzucic studia). teraz koncze licencjat i
      przenosze sie na magisterke do siebie ( w tym czasie planujemy dzidzie). mysle,
      ze jak ma sie jakis cel i konkretne potem z tego efekty 9zyski finansowe np. )
      to warto sie poswiecic...

      pozdrawiam mocno

      agulka
      • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 01.09.05, 07:32
        Ja też mam super męża i wierzę, że jakoś sobie poradzimy. Oczywiście bardzo
        będzie mi go brakowało i dodatkowo będę musiała do tej pory czas przeznaczpny
        tylko dla niego częściowo poświęcić na naukę, przygotowanie do egzaminów itp.
        • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 07.09.05, 09:49
          Byłam na spotkaniu informacyjnym i trochę się przestraszyłam. Pdobno zajęcia są
          nie co dwa weekendy, ale często się zdarza, że 3 pod rząd + piątki prawie do
          22. Ale program i sposób prowadzenia zajęć mnie kręcą :) We wtorek mam rozmowę
          kwalifikacyjną, zobaczymy czy nie stchórzę...
          • paola23 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 08.09.05, 16:13
            MBA - znam ludzi uczących się. Nie jest tak zle. Czasem np. maj to faktycznie
            były 3 zjazdy pod rzad, ale czasem jest tylko 1 zjazd na miesiąc.
            Zreszta nie musisz chodzic na wszystkie zajęcia - od czego są kumple z notatkami
            i książki.
            Jest jeszcze jedna opcja - mąż niech tez sie zapisze na MBA. Wydatek 2x większy
            (chyba, że firma Tobie płaci), ale w przyszłości zaprocentuje to Wam . No i
            razem bedziecie spędzać czas.
            • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 08.09.05, 16:25
              Niestety firma nie płaci, a na wydatek 2x większy nas nie stać. Poza tym męża
              to ani trochę nie kręci :)
              • grubsiu Re: praca, studia, hooby a Rodzina 09.09.05, 12:50
                Jesli ci to pomoże w podjeciu decyzji opowiem pare słów o sobie Jestem mężatką
                od 5 lat mamy 4 letnią córeczke i 2 miesięcznego synka studiuję Finanse i
                Bankowośc na 3 roku zaocznie mąż pracuje od 8-16 w wekandy dzieci pilnują babcie
                oboje z mężem kończyliśmy policealne studium( zaocznie) mając nispełna 3
                dziecko w dodatku mąż pracował na początku nie był lekko ale się opłaciło dajemy
                rade. Odnosnie czasu spędzonego z mężem którego zawsze nam brakowało był
                problemem przejściowym "początki zawsze są trudne" obecnie kożystamy z każdej
                wolnej chwili które są tym cenniejsze im bardziej jesteśmy za sobą utęsknieni
                tak więc ni zawsze brak czasu nie musi stanowi wielkiego problemu z
                przyjemnością jeżdże na zajęcia dając sobie wolne od codziennych obowiązków
                które także z czasem stają sie nudne. Życze powodzenia
                • grubsiu Re: praca, studia, hooby a Rodzina 09.09.05, 12:51
                  pisząc 3 dziecko miałam na myśli 3 miesięczne dziecko
                • grubsiu Re: praca, studia, hooby a Rodzina 09.09.05, 12:53
                  przepraszam za błędy pisałam w pośpiechu
    • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 19.09.05, 08:59
      Więc tak,m czekam na wynik rozmowy kwalifikacyjnej. Ale niezaleznie od wyniku,
      chyba jednak na razie zrezygnuję. Spędziłam teraz parę dni z mężem przy
      urządzaniu naszego nowego domu i nie chcę "tracić" całych weekendów, spędzać
      ich z dala od domu, bez męża. Chyba jednak nie dorosłam jeszcze do tej
      decyzji :) Myślę o jakichś krótszych podyplomowych studiach, żeby również
      sprawdzić, jak się sprawdzam (zajęcia byłyby zdecydowanie rzadziej). Trochę mam
      mętlik w głowie. Dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi ;)
      • adgata Re: praca, studia, hooby a Rodzina 19.09.05, 10:03
        Ja jestem po pierwszym roku MBA. teraz mam poł roku przerwy - na własne
        życzenie. Ty masz męża i psa - ja jestemn samotną matką:-) MBA to nie tylko
        zajęcia , to też prace zaliczeniowe, referaty i prezentacje które
        przygotowujesz w domu. Ten czas też musisz odliczyć od waszego wspólnego bycia.
        Są to studia bardzo czasochłonne i zajmujące, ale dają - dają
        strasznego "kopa". Tęsknie za moją córeczką, mam wyrzuty sumienia że zabieram
        jej nasz wspólny czas, zle niczego nie żałuję. MBA to świetny czas w moim
        życiu. I jeszcze jedno - teraz mąż, ale potem może dziecko... będzie więc
        gorzej. Teraz albo nigdy :-) Powodzenia.
        • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 19.09.05, 10:25
          Właśnie dowiedziałam się, że mnie przyjęli (rozmowa kwalifikacyjna była bardzo
          nietypowa :)). Dziekuję Ci, jeszcze będę miała nad czym myśleć ;) Cały czas
          jednak alternatywą są roczne studia podyplomowe. Ale podchodząc praktycznie,
          uzupełnia moją wiedzę, nie dadzą jednak takich szans na rynku pracy. Jak sobie
          radzisz? Jak wygląda Twoje życie zawodowe, dużo pracujesz? Jestem ciekawa
          doświadczeń, pogubiłam się lekko...
          • adgata Re: praca, studia, hooby a Rodzina 19.09.05, 10:56
            Ja też stałam przed dylematem - roczne podyplomowe, czy MBA. Zdecydowałam,
            jednak że i tak przyjdzie taki moment w życiu że to MBA będę chciała zrobić -
            po co więc tracić czas i pieniądze. A moj czas - staram się nie zostawać po
            godzinach w pracy - przychodzę za to na 7 rano - na szczęście mam taką
            możliwość. Około 17 jestem w domu. Corka do 13 w przedszkolu, potem odbiera ją
            moja mama. Ja "przejmuję opiekę" po powrocie z pracy. Po bajce mała idzie spać
            a ja - do komputera i książek - ile dam radę 24, 1 w nocy :-) Wyjazd w piątek
            na zajęcia popołudniowe (na te piątki to mi cały urlop niestety "wyszedł")
            sobota na uczelni, na szczęście wszystkie niedziele mam wolne, ale bywa tak że
            małą zabierają dziadkowie a ja się uczę. Wszystko zależy od organizacji czasu.
            Nie będę oszukiwała jest ciężko, ale czas w takim tempie leci bardzo szybko i
            nawet nie wiem kiedy mi ten rok przeleciał. Na studiach spotkałam wiele
            wspaniałych osób i znaczna część z nich ma rodziny. Wiele zależy od wsparcia i
            wyrozumiałości partnera, rodziny. Ja po roku mówię - warto. Warto zacisnąć
            zęby na jakiś czas żeby zrobić milowy krok do przodu. A jaka satysfakcja :-)
            • zuza123 Re: praca, studia, hobby a Rodzina 19.09.05, 11:12
              Wiesz, "moje" MBA to cały piątek, sobota i pół niedzieli :( Zaś podyplomowe
              managerskie to tylko co druga sobota i to przez rok, a nie dwa. Tez trochę
              myślę, że to strata czasu, ale moja firma niestety może wysyłać na długie
              projekty do innych miast (z 5 lat 2 spędziłam poza moim miastem), więc praca
              poza miastem, wracanie na łeb na szyję w piatki (a jesli będę za granicą, to
              też możliwe, pewność pobytu w Wawie mam tytlko do końca roku :( ). To jeszcze
              trudniejsze, więc w tym względzie podyplomowe dają większe pole manewru i
              więcej czasu z mężem. Sama nie wiem...
    • zuza123 O rany ;) 20.09.05, 08:23
      Właśnie mam przed sobą plan zajęć, jesli zapłacę pierwszą ratę, zaczynam już w
      ten piątek. I przez okres do końca lutego mam tylko 6 wolnych weekendów, w tym
      2 świąteczne (są nawet 4 pod rząd zajęte, standard to 3). Cały czas się waham.
      Przepraszam za smęcenie, tak chciałam tylko sobie pomarudzić :)
      • moboj Re: O rany ;) 20.09.05, 08:32
        Zuza, ja bym się nie zastanawiała tylko zaczynała te studia. a może następnym
        razem na rozmowie pójdzie gorzej i stracisz szansę? albo zdecydujesz się na
        dziecko i wtedy to dopiero będzie dylemat? wiedzy nikt Ci nie zabierze, a może
        dzięki MBA znajdziesz sobie fajną pracę, która nie będzie od Ciebie wymagała
        długich wyjazdów.
        też zaczynam kolejną podyplomówkę od października:)
        • zuza123 Re: O rany ;) 20.09.05, 08:56
          Myślisz? Ja też tak sobie wczoraj kombinowałam, że dzięki kontaktom ze studiów
          i szerszej wiedzy/specjalizacji, pomyślę o zmianie pracy. Dzis wieczorem pokażę
          ten plan mężowi :)
          No i tez aspekt finansowy, kupiliśmy dom, w który (poza ratami) sporo musimy
          włożyć i coraz cieniej z kasą. A tu taki jednorazowy wydatek (na szczęście
          można płacić kwartalnie, ale i tak sporo poszłoby teraz :( )
          • zuza123 do moboj 20.09.05, 10:20
            Hek, powiedz jeszcze, co w Twoim mniemaniu dają Ci studia podyplomowe. Jak to
            traktujesz? Ja tez zastanawiam się nad zamianą MBA --> "zwykłe" podyplomowe
            • moboj Re: do moboj 20.09.05, 15:37
              po studiach na polonistyce skończyłam podyplomową logopedię a potem zrobiłam
              specjalizację z neurologopedii. podyplomówki dały mi rzecz najważniejszą:
              pracę, którą uwielbiam. polonistów jest sporo na rynku pracy, logopedów pewnie
              też, ale mało takich, którzy chcieliby pracować w szkole specjalnej, w której
              każde dziecko jest inne i każde z nich to osobne wyzwanie.
              teraz zacznę studia trzysemstralne z oligofrenopedagogiki.
              co mi dają takie studia? poczucie, że nie stoję w miejscu, że coś robię, żeby
              się rozwijać, że coraz więcej wiem. dają mi pewność siebie, kontakt z ciekawymi
              wykładowcami, specjalistami w mojej dziedzinie, która łatwa nie jest.
              to pewnie takie banały, ale tak właśnie myślę.
              • zuza123 Re: do moboj 20.09.05, 16:22
                Wcale nie myślę, że to banały. Bardzo Ci dziękuję. Dziś już w zasadzie cały
                dzień czuję się studentką, więc myślę, że decyzja tak czy siak zapadła :)
    • zuza123 decyzja podjęta 21.09.05, 10:28
      Zdecydowałam się, zaczynam studia. Jeszcze „tylko” zapłacę pierwszą ratę i w
      piątek zaczynam zajęcia. W sobotę będę na łeb na szyję lecieć po zajęciach na
      koncert Stinga...
      I udało mi się pogodzić aerobik z zajęciami. W piątek po pracy będę miała ok. 2
      godzin do zajęć (w piątki na szczęście kończę przed 18). Zdążę w międzyczasie
      dla relaksu skoczyć na fitness (wprawdzie będę musiała skrócić o jakiś
      kwadrans, ale i tak super mi to zrobi). Do domu mam 30 km, jeżdżę PKSem, więc i
      tak bym nie zdążyła ;)
      Życzcie mi wytrwałości
      Dziękuję za wszystkie pomocne rady
      • moboj Re: decyzja podjęta 21.09.05, 18:03
        powodzenia!
      • zuza123 po pierwszych zajęciach :) 29.09.05, 08:55
        No i jestem po pierwszym weekendzie. Ten na rozgrzewkę trochę krótszy, bez
        niedzieli :) Teraz wyjątkowo mam trochę luzu, bo w ten weekend sesja
        integracyjna, później weeknd wolny ale później prawie bez przerwy aż do
        świąt :) zajęcia bardzo mi się podobały i naprawdę wiele można się nauczyć
        korzystając znowoczesnych metod, a nie tylko tradycyjnych wykładów. Została mi
        jeszcze praca domowa, na którą zupełnie nie mam czasu ;) Ciekawe, jak będę je
        odrabiać mając zajęcia co weekend w piątek, sobotę i niedzielę. Ale wytrwam :)
        • zuza123 Chyba nie dam rady :( 21.10.05, 07:51
          Jestem juz po kilku weekendach (pod rząd) zajęć, w zasadzie nie bywam w domu,
          zasypiam gdzie sie da :) Tak trochę zaczynam żałować decyzji. Nie mogę jeszcze
          wiedzieć, czy ta inwestycja się zwróci. Wiem tylko, że wracając codziennie o 20
          do domu, a w weekendy nawet później (po zajęciach jeszcze robimy w grupach
          prezentacje na następny poranek), nie oglądam za dnia mojego nowego domu, nie
          wiem, co dzieje się w ogordzie itp. Wiem, mądry polak po szkodzie. A gdy
          pomyślę, że jeszcze będę musiała jakoś znaleźć czas, żeby się uczyć (oczywiście
          wydaje mi się, że egzaminy są nie do zdania itp)... Kiedy? No cóż, może trzeba
          się do tego tempa przyzwyczaić? Jak było u Was? Miewałyście załamania?
          Podzielcie się prosze dobrym słowem ;)
          • olamariola Re: Chyba nie dam rady :( 21.10.05, 17:52
            Zuza, glowa do gory! Ja Cie podziwiam, ze masz jeszcze sile na ten aerobik...
            Ale to bardzo dobrze, bo musisz dbac o rownowage.
            W ubieglym roku tez praktycznie nie mialam weekendow, a od kilku miesiecy mam.
            Roznica jest taka, ze wtedy nie mialam na nic czasu, bylam umeczona ale
            bardziej zadowolona z siebie niz teraz w sobote kiedy spimy do 9:30 a potem
            dzien sie jakos rozlazi.
            Pracuje m.in. przy organizacji studiow podyplomowych - wprawdzie nie z Twojej
            dziedziny, bo humanistycznych i malo specjalistycznych, i znajac to od
            podszewki, nie zdecydowalabym sie. MBA wydaja mi sie dawac wieksza gwarancje
            profesjonalizmu. Nasi studenci juz ok. 16 zbieraja sie do domu, zadowoleni. Ale
            czy cos z tych studiow wyniosa - bardzo watpliwe.
            • zuza123 Re: Chyba nie dam rady :( 24.10.05, 07:49
              Dzięki. Aerobik uwielbiam i czasem ciężko mi się na niego wyrobić, ale się
              staram. Raz udało mi się skoczyć poćwiczyć tuz przed piątkowymi wykładami i
              naprawdę super zniosłam zajęcia do prawie 22 :) To również dobrze działa na
              umysł, lepiej mi się uczy, a to niestety teraz pochłania cały mój "wolny"
              czas ;)
              No cóż, ten weekend mnie wykończył i nie wiem, jak dziś wysiedzę w pracy.
              Dobrze, że jeżdżę do pracy pociągiem, a nei autem, bo mam szansę się pouczyć po
              drodze i trochę rozluźnić. Ale i tak widzę będzie ciężko. Z tygodnia na tydzień
              mam do pzreczytania (i zapamiętania ;) inną książkę, za każdym razem z innej
              dziedziny. Ale pocieszam się, że nie jestem pierwsza, ludzie jakoś kończą te
              studia, mając dzieci itp. Jeszcze raz dzięki za dobre słowo
    • mojuda Re: praca, studia, hooby a Rodzina 26.10.05, 12:15
      studiuje zaocznie,mam dwojke dzieci ale jest jedna roznica miedzy nami i to
      istotna NIE PRACUJE zawodowo,i napewno nie dalalbym rady tego wszystkiego
      pogodzic gdybym jeszcze pracowala..
      pozdrawiam
      • zuza123 Re: praca, studia, hooby a Rodzina 26.10.05, 12:51
        Fakt, różnica jest zasadnicza. Choć zajmowanie się dziećmi tez na pewno
        pochłania masę Twojego czasu. Mi z kolei praca zajmuje cały dzień, nie moge
        założyc, że po powrocie się przygotuję do zajęć i to jest największy problem
        (wracam ok 20, czasem później). Ale za to jak uda mi się skończyć, będę miała
        dużą satysfakcję i wolne weekendy :))
        • zuza123 Po 2 miesiącach zajęć 25.11.05, 10:34
          To znowu ja :) Studiuje bardzo intensywnie, w zasadzie od rozpoczęcia zajęć
          miałam tylko 1 weekend wolny. Chyba mam taki 3 dzień na nartach, kiedy mija
          euforia a zaczynają się bóle mięśni. Jestem potwornie zmęczona, po powrocie z
          pracy po prostu nie panuję nad sobą i zapsypiam :) A kiedy mam się uczyć? Może
          jeszcze ktoś dradzi, podzieli sie doświadczeniami z godzenia życia osobistego z
          pracą i studiami? Przyznaję, że wymiekam
Pełna wersja