a co z rodziną męża? jest dla niego najważniejsza?

25.08.05, 11:34
mój facet ma dużą rodzinę-rodzeństwa i każdy ciągle czegoś chce. Ja rozumiem
że trzeba sobie pomagać, ale wkurza mnie sytuacja w której to my ciągle kogoś
gdzieś wozimy, komuś coś załatwiamy, dla kogoś coś robimy. Nie to żebym była
samolubna, ale szwagierka pożycza pieniądze, nie oddaje, druga pożycza
samochód i oddaje z rozwalonym światłem i mówi z uśmieszkiem : hihih zbiłam
wam światło i ani myśli żeby wytłumaczyć , naprawić czy zwrócić
pieniądze ,jego siostrzenice uważają nas za taksówkę i ani myślą żeby
dorzucić się do paliwa, a szczytem jest kiedy jego brat dzwoni i mówi żeby mu
pożyczyć kasę i ją jeszcze przywieść, bo jemu do nas jest za daleko....nie
chcę wyjść na sknerę bo na prawdę taka nie jestem. Nie miałabym nic przeciwko
gdyby była sytuacja awaryjna i trzeba bylo pomóc oki ale u nich sytuacja
awaryjna jest ciągle , jak nie jeden to drugi i tak w kółko...Od pewnego
czasu ja się zaczęłam buntować, ale dla niego rodzina to świętość. Nie odmówi
bo się boi że się wszyscy na niego obrażą.. Hmmm i jak ja mam z tym walczyć?
Nawet dochodzi do tego, że pożyczamy kasę od mojej mamy żeby zawieść jego
mamie :(((((.....
    • anulaaa Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 12:28
      źle to świadczy o osobach które na odp.że pomocy nie beędzie się obrażają itp!
      a nie o was!
      wy teżmacie prawo powiedzieć nie albo wprost powiedzieć że nie macie!
      dlaczego ludzie są tak mało asertywni?
      • ollie1 Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 15:49
        moim zdaniem to szczyt chamstwa pożyczyć samochód a potem oddać go ze zbitym
        światłem i głupim chichotem. Jeśli się uszkodziło coś co się od kogoś pożyczyło
        to należy to naprawić, lub zwrócić za szkodę. I nie ważne czy to rodzina czy
        nie. To kwestia kultury i przyzwoitości.
        Tak samo z wożeniem pieniędzy do kogoś, kto chce je od Was pożyczyć. Czy nie
        wystarczy, że robicie przysługę pożyczając kasę? Jeśli komuś naprawdę na
        pożyczce zależy to powinien sam po pieniądze przyjechać. Znów, zwykła
        przyzwoitość.
        Zgadzam się z poprzedniczką. Naprawdę przydałoby się Wam trochę asertywności.
        Moim zdaniem problemem może być to, że Twój mąż uważa, że tak powinien.
        Gdybyście stali jednym frontem łatwiej byłoby pokazać jego rodzince gdzie są
        granice. Ale jeśli to Ty będziesz ciągle tą, która mówi nie to jest spora
        szansa, że on odwróci się przeciw Tobie w tej kwestii.
        Dlatego uważam, że powinnaś to rozegrać delikatnie i dyplomatycznie. Jeśli jego
        rodzina chce następnym razem pożyczyć pieniądze od Twojej mamy to powiedz, że
        ona nie ma/nie może. Jeśli chcą samochód to powiedz, że Ty akurat masz coś do
        załatwienia. Może jak się zorientują, że nie jesteście studnią bez dna to
        przestaną.
        A jeśli to nie pomoże to chyba pozostanie rozmowa z mężem i uzgodnienie
        wspólnego frontu. Co może być dosyć trudne, bo widać, że on nie potrafi im
        odmówić.
        • anulaaa Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 16:04
          najgorsze co może być to przyzwyczaić kogoś do tego,że wszystko mu wolno...
          jak się teraz nie postawicie(nie zmienicie) to powtem nie będzie pytań ale
          np.daj auto,daj pieniądze,zawieź mnie tam i tam...

          jednym słowem-współczuję...

          ja co prawda mam trochę przechlapane ale umiem mówić nie i z tego korzystam....a
          to,że sie ktoś obraża? trudno-skoro pyta to musi wiedzieć,że może usłyszeć
          również odp.negatywną!
          • bamboha Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 16:17
            zgadzam się z wami w 100% i jednocześnie się cieszę że ktoś myśli podobnie jak
            ja bo już myślałam że to ze mną jest coś nie tak. A to właśnie o to chodzi że
            mój mąż zawsze się na wszystko zgadzał nawet gdy było mu to nie na rękę i
            wszyscy się do tego przyzwyczaili. On doskonale zdaje sobie z tego sprawę że
            jeśli zgodzi się na jakieś prośby swojej rodziny ( o ile to nie będzie
            rzeczywiście awaryjna sytuacja) to ja będę na niego zła i w domu będzie
            awantura. Problem w tym że ja sporo mogę na min wymusić a mnie nie chodzi o
            wymuszanie. Nie chciałabym żeby czuł się między młotem a kowadłem, ale moje
            racjonalne argumenty do niego absolutnie nie trafiają.Trwa to już jakiś czas i
            nie wiem dokąd nas to zaprowadzi ale wiem że dopóki czaegoś z tym nie zrobimy
            za każdym razem będzie awantura ...:(
            • dr_tusia Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 16:22
              Tak sie nie da zyc- jesli kazda rzecz wywoluje awanture. Skoro z mezem
              rozmawialas na ten temat i nie dalo to rezultatu, moze czas namowic meza na
              wspolna rozmowe z reszta rodziny. Czasem tak trzeba- Wy tez jestescie
              niezalezna rodzina, macie swoje zycie, swoje sprawy i nikt nie ma prawa Was
              wykorzystywac, zwlaszcza, ze z tego co piszesz, nie ma tu mowy o obustronnej
              pomocy i cieplych relacjach. Pogadaj z nimi wszystkimi- jak sie wkurza, to ich
              problem. Straca taksowke ;-) To oczywiscie zart, ale pogadac warto. Moze
              zrozumieja. A jesli sa na tyle gruboskorni, ze nie zrozumieja, to chyba nie ma
              kogo zalowac.
              Pozdrowionka,
              • bamboha Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 16:26
                dzięki za słowa otuchy, ale taka rozmowa z całą rodzinąto o ile dobry pomysł
                tym razem by się nie sprawdził z różnych względów. Niemniej jednak tak tego na
                pewno nie zostawię i sukcesywnie krok po kroczku odzwyczjam rodzinkę od
                pasożytowania:)
    • bamboha Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 16:30
      wydaję mi się również że problem nie tkwi w rodzinie tylko w mężu. Oni robią to
      do czego zostali przyzwyczajeni . I tak już panuje obiegowa opinia o mnie że
      jestem tą złą więc i tak nic nie tracę teraz raczej skupiam się na mężu że by
      on odmawiał oczywiście mówię tu o bzdurnych sprawach typu zawieś nas tu czy
      tam oki skoro tam jadę a ty też potrzebujesz to proszę bardzo zabierz się ze
      mną i takie tam > problem w tym że mąż się boi że jeśli odmówi to sięna niego
      wszyscy obrażą i z tym teraz walczę ;)
      • anulaaa Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 16:42
        jeśli z mężem się dogadać nie mozesz w tej kwestii to nie radzę rozmaiwać z całą
        rodziną-wyobrażasz sobie co to będzie jakby on przy nich powiedział,że nie masz
        racji?
        łoo matko:))) ale by było:)

        sprobuj z nim pogadać i gadaj dopóki to skutku nie przyniesie albo...zrób
        podział kasy w domu i niech on ma swoje i zobaczy jak szybko topnieją:/
        albo niech się sam porządzi jakiś czsa i zobaczy jak to nadszarpuje wasz budżet...
        jeśli kasy macie dosyć-tz,możecie sobie pozwolić na pożyczanie to pogdaj z nim w
        inny sposób-inne argumenty przedstaw:)

        powodzenia i koniecznie daj znac:D
        • bamboha Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 16:45
          a wiesz że jak zrobiłam podział kasy to szybko skruszał hihihi myślę żę kropla
          drąży skałę i ja tak właśnie działam :) ale dzięki za poparcie :) pozdrawiam:)
          • anulaaa Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 18:05
            mój oddaje mi całą kasę(w sumie to tylko on pracuje narazie:/) ale daje odkąd
            zaczęło nam brakować kasy a życie w śeodku m-ca-za jego rządó oczywiście:D
            • monisia98 Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 19:04
              wiesz ja milam podobna historie z mojej strony, moje siostry cigle ode mnie
              czegos chcialy a to pieniedzy a to moj maz byl taksowkarzem i tak sie
              przyzwyczily , moj maz po woli sie delikatnie denerwowal - czasmi mi to
              probowal powiedziec ale ja - cigle - no wiesz jak mam siostrze nie pomoc itd az
              do momentu kiedy wsciekl sie na mnie - jak moja siostra poprosila o przewoz
              stolu (starego) - ktos jej dal stary z piwnicy a my co dopiero kupilismy
              nowiutkie auto - jeszcze pachnialo i sporo kosztowalo, powiedzial ze nie jest
              ciezarowka a poza tym i tak by sie nie zmiescil, maz wkurzyl sie bardziej na
              mnie ni na nia ze sie zgodzilam wozic stol warty 100 bo jej zal bylo zaplacic
              30 zl za dowoz tym bardziej ze go dostala za darmo. JAK jej powiedzialm ze sie
              nie zmiesci itd to sie na mnie obrazila. Wtedy zrozumialam jaką ja im krzywde
              robilam - nie umiejac powiedziec nie! , od tej pory wszystko sie skonczylo tak
              cigle - min 2-3 razy w tygodniu cos ode mnie chcialy. Teraz wiedza ze korzystac
              moga z mojej dobroci okazyjnie.
      • annb jeśli odmowi to się na niego wszyscy obraża 25.08.05, 20:08
        bamboha i wówczas obrażona rodzina
        -nie bedzie pozyczac samochodu
        - nie bedzie pozyczac pieniedzy
        -nie bedzie zawracac glowy z byle powodu

        same plusy :))))))))))
        • anulaaa :)))))))))))) 25.08.05, 20:55
          dokładnie:D
    • moboj Re: a co z rodziną męża? jest dla niego najważnie 25.08.05, 21:26
      mówienie "nie" nie jest Waszą mocną stroną. Twoją chyba też nie: pożyczanie
      kasy od Twojej mamy, po to, żeby pożyczyć je komuś z Jego rodziny to już jest
      przekroczenie granic. nauczcie się mówić nie. inaczej z tego nie wybrniecie. a
      rodzinka musi w końcu pójść po rozum do głowy.
Pełna wersja