bamboha
25.08.05, 11:34
mój facet ma dużą rodzinę-rodzeństwa i każdy ciągle czegoś chce. Ja rozumiem
że trzeba sobie pomagać, ale wkurza mnie sytuacja w której to my ciągle kogoś
gdzieś wozimy, komuś coś załatwiamy, dla kogoś coś robimy. Nie to żebym była
samolubna, ale szwagierka pożycza pieniądze, nie oddaje, druga pożycza
samochód i oddaje z rozwalonym światłem i mówi z uśmieszkiem : hihih zbiłam
wam światło i ani myśli żeby wytłumaczyć , naprawić czy zwrócić
pieniądze ,jego siostrzenice uważają nas za taksówkę i ani myślą żeby
dorzucić się do paliwa, a szczytem jest kiedy jego brat dzwoni i mówi żeby mu
pożyczyć kasę i ją jeszcze przywieść, bo jemu do nas jest za daleko....nie
chcę wyjść na sknerę bo na prawdę taka nie jestem. Nie miałabym nic przeciwko
gdyby była sytuacja awaryjna i trzeba bylo pomóc oki ale u nich sytuacja
awaryjna jest ciągle , jak nie jeden to drugi i tak w kółko...Od pewnego
czasu ja się zaczęłam buntować, ale dla niego rodzina to świętość. Nie odmówi
bo się boi że się wszyscy na niego obrażą.. Hmmm i jak ja mam z tym walczyć?
Nawet dochodzi do tego, że pożyczamy kasę od mojej mamy żeby zawieść jego
mamie :(((((.....