inieitak
29.08.05, 15:10
Wokół mnie same młode matki lub mężatki (niektóre nawet bardzo
młode).Większość koleżanek z któymi utrzymuję kontakt (podstawówka, liceum,
uczelnia a nawet osiedle) są już matkami lub mężatkami lub przygotowują się
do ślubu. Ja nie jestem mężatką, notabene nie wiem czy będę, bo mnie i mojemu
M papier nie potrzebny (i przede wszystkim nie stać nad, a rodziny mamy
liczne), mieszkamy oddzielnie (każde z rodzicami, a wspólne mieszkanie
dostaniemy za jakieś dwa lata), dzieci nie mamy i nie wiem czy będziemy mieli
(primo moje problemy gin, po drugie zwyczajnie nas nie stać - jak to brzmi).
No i właśnie, spotykam się z moimi koleżankami a one wciąż mówią o swoich
dzieciach, o pierwszym ząbku, pierwszym słowie, o przygotowaniach do ślubu, o
wrażeniach ze ślubu, narzekają na mężów itd. Absolutnie nie jestem zazdrosna,
cieszę się i gratuluję tym znajomym, ale widzę że nie jest już to samo, nie
plotkujemy o modzie, urodzie, kosmetykach itp, tylko ja wysłuchuję opowieści
o pierwszej kupie Kasi, albo o tym jak się śmieje Marek, a czasem nawet muszę
bawić dzieci koleżanek, które same są zmęczone macieżyństwem i wykorzystują
okazje kiedy je odwiedzam i pakują mi swoje dzieci w ramiona.To nie jest też
tak że nie lubię dzieci, czy nie chcę komuś pomóc, ale to się notorycznie
powtarza, rozumiem że koleżanka jest zajęta dzieckiem, że macieżyństwo to
duże emocje i radość, ale odwiedzam koleżanki aby się spotkać z nimi a nie
bawić ich dzieci, albo non-stop wysłychiwać opowieści wciąż tej samej treści.
Dzieje się tak też w odwrotną stronę, znajomi którzy mają dzieci przestali
się odzywać, bo stwierdzili że muszą poszukać par z dziećmi żeby ich pociechy
miały się z kim bawić (dowiedzieliśmy się przypadkiem). Doszło do tego że
niektórych znajomych nie widziałam od kilku miesięcy, bo straciliśmy tematy
do rozmów, grono moich znajomych się pomniejsza. Czy naprawdę muszę być w
ciąży i urodzić dziecko lub wziąć ślub, żeby mieć o czym gadać z koleżankami
które znam od lat, żeby znajomi mający dzieci przestali mnie pytać kiedy na
nas kolej albo kiedy ich zaprosimy na ślub?? Czy Wy macie podobne odczucia
wśród swoich znajomych ?