magda20101
02.09.05, 14:37
jestesmy 3 miesiace po slubie, ale juz rok mieszkamy razem.wczesniej owszem
byl leniem tez strasznym, ale jakos jak zwrocilam mu uwage to wzial to do
siebie, a teraz jak powiem mu zeby cos zrobil, to mi odpyskowuje!zauwazylam,
ze zmienil sie jego stosunek do mnie po slubie, na wiecej sobie pozwala, a ja
czasem juz wysiadam i mam juz wszystkiego naprawde dosc.
jest w domu cos zawsze do zrobienia, tyle ze on jest nauczony w ten sposob:u
niego w domu jego tato i on nic nie robili.jesli vhodzi o sprzatanie, pranie
itp, ogolna pomoc nie angazowani byli wogole.wszystko robi i za wszystkich
tesciowa.tak jest wlasnie wyvhowany moj maz.jesli jednak mu przypomne zrobi,
np odkurzy mieszkanie, wyrzuci smieci, ale tylko wtedy jak mu zwroce uwage, a
inaczej potrafi siedziec na fotelu rozwalony i myslec nad swoim zyciem...czy
warto o cos sie starac, czy warto cos robic, a po co to wszystko!
szlak mnie czasem trafia!
ciezko mu nawet wieczorem wstac i poscielic lozko, bo czeka az ja to
zrobie.nie mowiac juz o kolacji.
obecnie jestemy w wawie u jego kuzyna, wczoraj kupilismy mieszkanie, zaprosil
mnie na kolacje, i zamiast sie cieszyc z obecnej sytuacji, to po wypiciu
lampki wina zakrecilo mu sie w glowie i zaczal zachowywac sie jak dzieciak
przy czym docinajac mi.
zauwazylam, ze zadko op mnie mysli, dom wogole go nie interseuje, domem ja mam
sie zajmowac, sprzatc, prac, prasowac, gotowac.to ma byc moj obowiazek, on
sadzi ze on pracuje a to juz duzo!
nie pomysli co ja lubie, czego nie lubie, czy jestem gloda, czy moze czegos
bym chciala tylko coiagle ja mam o nim myslec czy przypadkiem czegos jemu nie
brakuje.
dzisiaj jedlismy obiad.dosc skromny, bo jutro juz wyjezdzamy:ja zrobilam sobie
knorra sos po bolonsku, zalalam woda i zostawilam na stole.on zrobil sobie
zupke chinska, zalal sobie woda i tez zostawil, w tym cxzasie zrobil tez sobie
kanapki, ale zamiast przestawic moj kubek z sosem, posunal go i wszystko sie
wylalao na stol.nie przeprosil mnie nawet.sprzatnal ze stolu, zjadl swoja zupe
i poszedl do pokoju.a ja zjadlam 1 sucha bulke.
chyba zaraz wyjde z siebie, jestem taka zla na niego.juz nie mam na niego
sposobu, juz tyle razy z nim o tym wszystkim rozmawialam.1 dzien bylo dobrze,
ale potem zapomina o wszystkim i dalej jest jak bylo wczesniej.dotychczas nie
chcialam podejmowac zadnej gry, ale juz nie mam wyjscia.
skoncza sie od dzisiaj gotowanie obiadkow, sprzatanie, pranie...
juz mam wszystkiego po dziurki w nosie, podejmuje sie zadaniem nie rozmowa, a
gra.niech zobaczy jak to jest milo czuc sie w tej sytuacji, gdy ktos o tobie
wogole nie mysli tylko wciaz czegos oczekuje.
dziwczyny, poradzcie cos...wy tez tak macie ciezko ze swoim facetem!
co mam zrobic, moze znacie jakis sposob, bo ja od dzisiaj bede totalnie go
olewala!nie wiem jak dlugo tak to potrwa, ale napewno zauwazy moje
niezaangazowanie.magda