money, money, money i praca

13.09.05, 19:46
witam,
moj problem jest szczerze powiedziawszy dziwny. Od dwoch lat jestem z facetem,
wiekszosc tego czasu mieszkamy razem u mnie, znaczy w moim mieszkaniu. On
przyjechal do miasta za mna i w poszukiwaniu pracy. Ale do tej pracy ma
zmienne szczescie i w ciagu naszego bycia razem wiecej czasu ja jego
utrzymywalam niz on mnie. teraz znowu stracil prace. Nie ze swojej winy, nic
zlego nie zrobil, po prostu pracodawca nie przedluzyl umowy i czesc piesni. On
bardzo cche sie juz zwiazac na powaznie (czytaj slub) ale ja sie boje naszej
przyszlej sytuacji finansowej, uzalezniam termin slubu od podjecia przez niego
stalej co najmniej rocznej pracy. Nie wiem co by bylo jakbym ja swoja prace
stracila - dramat!! A w planie sa dzieci. Widze ze sie stara, widze ze mu zle
jak szuka i wali glowa w mur nie mogac znalezc. Bo to nie tylko od niego
zalezy, a facet bez wlasnej kasy czuje sie fatalnie. Ja sama nie zarabiam duzo
- po zaplaceniu rachunkow zostawalo na bardzo oszczedne zycie. Ma
wyksztalcenie policealne, kiedys rzucil studia i nie chce na nie wracac, nawet
na inny kierunek. Nie jest przedsiebiorczy ani obrotny. I ciagle przeprasza ze
nie jest idealem. Zaczyna mnie meczyc to ciagle podnoszenie go z dolkow.
On chce pracowac tylko ciagle ma jakies klody pod nogami. Jak mu pomoc? I jak
samej nie zwariowac?
    • mike2005 Re: money, money, money i praca 13.09.05, 23:21
      > Nie jest przedsiebiorczy ani obrotny. I ciagle przeprasza ze
      > nie jest idealem.

      No tak, encyklopedyczny przykład człowieka "przepraszającego, że żyje".
      Moja rada będzie brutalna, ale na Twoim miejscu puściłbym go kantem czym
      prędzej - będzie to z pożytkiem zarówno dla Ciebie, jak i dla niego. Nie ma
      sensu męczyć się z niezaradnym ("niepełnosprytnym") gołodupcem. Wybacz, ale nie
      wróżę Wam świetlanej przyszłości. No bo niby jak, skoro on całe życie będzie
      miał "szefa idiotę", "brak efektywnych znajomości" - zawsze wszyscy dookoła
      będą winni, tylko nie on. Biedny, wyleszczony (chciałoby się tu użyć
      dosadniejszego określenia). No chyba że Ci odpowiada prowadzenie go za rękę
      przez całe życie, bycie jego ostoją (także finansową!).
      A jak zastosujesz "terapię szokową" zostawiając go samego, to może się ocknie i
      weźmie sprawy w swoje ręce, gdy zrozumie, że nikt już nie będzie mu pobłażał.
      Mam dwa pytania: po ile macie lat i jakim wykształceniem się legitymujecie?
    • prawie.normalny.facet Re: money, money, money i praca 14.09.05, 00:15
      Czesc,
      Przede wszytskim nie pal sie do slubu w takiej sytuacji. Poza tym zastanow sie
      co tak naprawde do niego czujesz. Czy to jest milosc czy moze bardziej
      przyzwyczajenie. Jesli rzeczywiscie go kochasz i nie chcesz poszukac sobie kogos
      bardziej zaradnego i odpowiedzialnego to przynajmniej poczekaj z decyzja o
      slubie az rzeczywiscie znajdzie przyzwoita prace i bedzie mogl zapewnic
      bezpeiczenstwo finansowe. A z drugiej strony jesli nie jestes pewna czy to ten
      jedyny to moze nie jest jeszcze za pozno (po slubie bedzie znacznie trudniej)
      poszukac tego wlasciwego.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia.
    • ecri_77 Re: money, money, money i praca 14.09.05, 09:09
      Witam!
      Jakies 3 lata temu byłam w podobnej sytuacji z ta małą różnica że to ja
      mieszkałam u niego i utrzymywałam go. To on często tracil prace i ciągle był na
      etapie szukania nowej. A Ja no cóż byłam z nim, utrzymywałam go, podtrzymywałam
      na duchu. Oczywiście w planach była slub(moim warunkiem była stała praca i
      normalne zarobki). Pod wpływem jego rodziny zgodziłam się na śłub pomimo braku
      tej stabilności. Ślub i zaczeło się normalne życie. 5 miesięcy po ślubie
      starcił prace (nie przedłużono mu umowy) a Ja znowu byłam zmuszona utrzymywac
      męża! Po 6 miesiącach dostał nowa fajna prace z perspektywami ale zupełnie nie
      przeszkadza mu ze zarabia tam grosze no cóż!. Wcale nie dziwie sie że meczy Cie
      ta sytuacja, że nie wiesz co dalej. Samo uczucie nie wystarczy brutalna prawda
      Kasa jest niezbedna do zycia! Pytasz jak mu pomoc?? hmmm gdybym mogła ja cofnąć
      czas zostawiłabym faceta samemu sobie! Z perspektywy czasu widze że był to błąd
      ze nie zrobiłam tego! Po ślubie taki facet szybko staje się pewny siebie,
      stawia wymagania ale niestety nie sobie. W okresie tych 3 lat kilka razy
      łapałam porządną depreche, w tym momencie mam problemy z zajściem w ciąże,
      ciągły stres i niepewność to skutek dzielenia zycia z tego typu facetem (a na
      marginesie to bardzo dobry człowiek)- zastanów się Owieszko czy warto???
      Pozdrawiam Cie i zycze trafnych wyborów!
      :-))))
      • mike2005 Re: money, money, money i praca 14.09.05, 12:43
        ecri_77 napisała:
        > W okresie tych 3 lat kilka razy
        > łapałam porządną depreche, w tym momencie mam problemy z zajściem w ciąże,
        > ciągły stres i niepewność to skutek dzielenia zycia z tego typu facetem (a na
        > marginesie to bardzo dobry człowiek)- zastanów się Owieszko czy warto???

        Lepiej się zastanów, jaką przyszłość Waszemu dziecku zapewni taki facet.
    • xapur Skądś to znam. 14.09.05, 12:51
      Sam zarabiam dużo mniej od lubej tyle, że mieszkamy u mnie. Ogólnie temat
      pieniędzy jest jednym z naszych naczelnych. Jak słyszę, że pieniądze szczęścia
      nie dają to mnie skręca. Może i nie dają, ale bez nich nie można go mieć!
      Lepiej nie śpiesz się ze ślubem. Nie zając, nie ucieknie. Facet musi się
      przemóc i coś wymyśleć, by zarobić. Usprawiedliwianie się tylko przeszkadza.
      Musi spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie wprost - zrób coś z sobą i zacznij
      zarabiać, bo to głównie twoja wina, że nie wychodzi. Owszem jest ciężko, ale
      trudno. Takie jest życie. Albo sobie radzisz, albo odpadasz.
    • stookkrootkaa Re: money, money, money i praca 14.09.05, 20:15
      to czy Twopj facet faktycznie ma pecha i pomimo, ze szuka pracy nie moze jej
      znalesc, czy moze jednak liczy, ze go utrzymasz i gra pookrzywdzonego, sama
      musisz wiedziec. ale jesli naprawde sie stara, ale mu nie wychodzi, daj mu
      szanse, niestety na rynku pracy nie jest latwo w dzisiejszych czasach. poza
      tym, jesli ktos ciagle szuka, stara sie, a jednak nic z tego nie wychodzi to w
      pewnym momencie moze zwatpic w swoje sily i sens tego wszystkiego.
      przez ponad pol roku bylam na utrzymaniu narzeczonego, szukalam pracy, ale
      udawalo mi sie znalesc dorywcza. teraz w koncu znalazam to czego szukalam i
      jestem wdzieczna mojemu Skarbowi, ze nie zwatpil we mnie, choc momentami to
      wygladalo, jakbym sie do niego przyczepila i liczyla, ze mnie utrzyma.
      daj szanse swojemu facetowi, ale tak jak napisali ci inni, nie spiesz sie ze
      slubem, jesli nie masz pewnosci, czy wtedy facet nie odpusci sobie z praca i
      nie bedzie chcial, zebys ty go utrzymywala.
    • owieszka Re: money, money, money i praca 15.09.05, 20:11
      Bardzo dziekuje wszystkim za odpowiedzi. Do slubu sie nie pale za bardzo, bo czy
      malzenstwo spowoduje ze on szybciej znajdzie sensowna czy dobrze platna prace??
      Oczywiscie ze nie, chcoiaz czasem tak bywa ze jak ktos poczuje sie naprawde
      odpowiedzialny dostaje nieziemskiego powera. Mieszkamy razem, na razie
      wystarczy. Wziac slub jest stosunkowo prosto - 4 dokumenty na krzyz w USC i po
      sprawie.

      Mike2005 jak juz pisalam on legitymuje sie wyksztalceniem srednim zawodowym i
      policealnym w zupelnie innej branzy, ja z kolei mam wyzsze ale nic rynkowego i
      marze o spadku tudziez darowiznie, ktore umozliwia mi jakies nowe studia. on
      skonczyl 30, mnie czeka to za dwa lata.

      ecri_77 masz racje - wlasnie ta niepewnosc "co jutro" meczy mnie najbardziej.
      Jak on ma prace to jest swietnie, mam luz psychiczny i niczego sie nie boje a
      jak nie ma to zloszcza mnie byle wydatki na piwo czy papierosy.
      Charakterologicznie, nie liczac dolkow na bezrobociu, jest wymarzonym facetem :
      czuly, troskliwy, pomagajacy w domu.

      Stokrotkaaa - alez daje mu szanse od dwoch lat. Czekam, wspieram, daje wikt i
      opierunek, kiedy nie ma pracy, staram sie popychac do nauki. Tylko ... zaczyna
      mi tykac zegarek wiesz? Chce miec rodzine, stabilny dom. zdaje sobie sprawe
      oczywiscie ze dzis z praca krucho, dzisiaj jest jutro nie ma, ale... to jest
      facet! To on ma pojsc na polowanie i przyniesc walowke do lodowki.
      Idealow nie ma ale nie chcialabym wrocic do swojej zerojedynkowosci czyli
      samotnosci we wlasnym mieszkaniu.
      • stookkrootkaa Re: money, money, money i praca 15.09.05, 20:27
        owieszka, rozumiem jak Ci jest ciezko. wiem co to jest brak stabilizacji (Ty w
        pewnien sposob masz ta stabilizacje, bo masz prace i jetes w stanie sie
        utrzymac) i niecierpliwa chec posiadania tej stabilizacji. trzymam za Was oboje
        kciuki, za Ciebie, zebys jakos to wytrzymala, za niego, zeby w koncu znalazl
        stala dobra prace, i oboje naraz, zebyscie mogli w koncu odetchnac w spokoju :)
Pełna wersja