Dodaj do ulubionych

spóźnianie.... mam dość...

17.09.05, 16:46
piszę w dość banalnej sprawie, ale nie dla mnie. Chodzi o spóxnianie!!
Notoryczne!! Od mniej więcej 1,5 roku jestem z pewnym mężczyzną. Wsztko jest
ogólnie ok, jestem szczęsliwa i usadysfakcjonowana ze związku. jednak dość
często się kłocimy, o co? O to, że on praktycznie zawsze się spóxnia. Niby
błaha sprawa, ale ja mam juz tego serdecznie dość. Mało tego nic nie pomoaga,
rzadne słowa tłumaczenia NIC na początku mi to nie przeszkadzało, z czasem,
jednak mieliśmy coraz mniej czasu na widywanie się ze sobą (praca, szkoła),
dlatego bardziej ciesze się na spotkanie z nim... Przykładowo umawiamy się na
14 (sobota), ok.13,55 dzwoni że będzie za pół godziny (ja jestem już gotowa
do wyjścia i czekam..) o 14,20 pisze esa, że będzie po 15, ok. 15, pisze że
ne da rady i będzie po 16, a o 16,06 dzwoni i mówi że będzie ok 17. To ja
czekam jak ten debil, wkurzona na cały świat! Wreszcie nadchodzi "cudowna"
chwila spotkania, jest ono dla mnie miłe, bo NIE NAWIDZE CZEKAĆ, a on ma
jeszcze do mnie jakies pretensje, że mam zły humor... no na prawdę nie wiem
co mam robic; czasem spóźnia się o godzinę, czasem, o pół-ale praktycznie
nigdy nie jest punktualny! Wydaje mi się że nie szanuje mojego czasu, a tym
bardziej mnie... Przeciez wiekszosc sytuacji da się przewidzieć... Wystarczy
powiedzieć wcześlniej, to ja np. zoorganizowłabym sobie jakoś inaczej czas...
a nie czekając oglądała jakies głupie programy, lub witryny internetowe,
wcale mnie nie interesujące... Nie wiem czy mnie rozumiecie... jak tak, to
prosze pomocy, bo nie pomagają ani rozmowy, tłumaczenia, prośby, nawet
szantaże, alebo stosowanie tego samego... nic (on jest bardzo spokojny i nie
nerwowy, za to ja przeciwnie...)
Obserwuj wątek
    • myszka785 Re: spóźnianie.... mam dość... 17.09.05, 16:56
      oj, bidulko!...
      mam to samo! dla niego to nie jest zaden problem, jeszcze mnie oskarza ze
      robie "z igly widly", bylo tak za czasow kiedy ze soba chodzilismy, jest tak i
      teraz przeszlo 2 lata po slubie... dzis czekalam na niego z obiadem, mial byc 5-
      10 min po trzynastej, zadzwonil 13:25 ze bedzie za 15min a przyjechal po
      14!!!... ale zaczyna mi to chyba coraz mniej przeszkadzac!!! kiedys sie
      wsciekalam tak jak Ty, teraz chyba sie przyzwyczailam...
      a wlasnie! i nie pomagalo nawet jak mowilam mu ze to jest brak szacunku dla
      mnie z jego strony!!!
      cierpliwosci!!! pomysl o jego zaletach!!!
      • kasia_bunia Re: spóźnianie.... mam dość... 17.09.05, 16:58
        teraz czekam... bo sytuacja którą opisałam wyżej odbyła (tzn. odbywa się) dnia
        dzisiejszego! teraz siedze przed komputerm i no nie wiem co ze sobą zrobić!!!
        Fajnie że ktoś mnie rozumie :/ ehhh pozostaje nadzieja że kiedyś się zmienią...
        a co do obiadu tez tak kiedyś miałam- tylko że przyjechał w godzinach
        wieczornych iu mu jej na złośc nie dałam ;/ potem mi było głupio... to jest
        własnie dziwne, że on powie "ale to nie była moja wina" i mnie praktycznie
        brakuje argumentów... koszmar
        • cinnoir Re: spóźnianie.... mam dość... 17.09.05, 17:18
          ha, był już tu taki wątek o spóźnialskich. Złota rada: wyjdź z domu i nie czekaj
          na niego. Jak zadzowni z pretensją dlaczego Cię nie ma, to mu odpowiedz, że nie
          bedzisz marnowac czasu w sobotę na czekanie na niego niczym królewna zamknięta w
          wieży. Jak się obrazi - trudno, pobzdyczy się i mu przejdzie. A jak wytniesz
          takie numery parę razy to się nauczy szanować Twój czas. Acha, jeszcze jedno.
          Wyłącz komórkę - spokojnie sobie pójdź na zakupy czy na spacer. Jak wrócisz to
          włącz z powrotem. Pretensja: no nie mogłem Cię ostrzec że się spóźnię, bo miałaś
          wyłaczoną komórkę. Odpowiedź: ależ kochanie, przykro mi , wyładowała się...
          I już. Trzeba z nimi stanowczo, bo gadki typu nie szanujesz mojego czasu
          spływają po nich jak po kaczce. Uważają, że skoro siedzisz w domu, to i tak nie
          masz nic lepszego do robory niż zaczekanie na niego. A jak wyjdizesz bo miałąś
          spotkanie z kim innym, bo musiałaś cos innego zrobić to od razu w oczach takiego
          typa sytuacja się zmieni. Bo bedzie musiał zabiegać o Twój czas.
          Acha, jeszcze jedno: jak się spóźni a Ty bedziesz na niego czekać to skróć Wasze
          spotkanie. Powiedz że masz o tej i o tej godiznie coś innego do zrobienia i
          przykro Ci ale musisz już iść. :))
          • indianprincess Re: spóźnianie.... mam dość... 17.09.05, 19:30
            A co powiecie na to? Ma przyjechać o 17, przyjeżdża o 20, w miedzyczasie nawet
            nie zadzwoni że się spóźni, jak juz przyjedzie to nie słyszę nawet
            jednego "przepraszam" tylko gderanie jaki to jest wkurzony bo miał ciężki dzień
            w pracy:/ I taka syt zdarzała się często....już nie jesteśmy razem....
    • stookkrootkaa Re: spóźnianie.... mam dość... 17.09.05, 21:58
      oj, moj Skarb tez jest notorycznym spoznialskim. nie tylko spoznia sie na
      spoitkania ze mna, ale tez do pracy, do szkoly. szkoda slow normalnie. w
      zartach smiejemy sie, ze przez niego spoznimy sie na wlasny slub. ale czasami
      bardziej mnie denerwuje, ze spozni sie do pracy niz na spotkanie ze mna. kiedys
      rzadko mnie informowal, ze sie spozni, teraz stara sie zawiadomic mnie o tym.
      pol biedy, jesli nigdzie mi sie nie spieszy i moge sobie poczekac w domu na
      niego, bradziej denerwujace jest, gdy czekam na niego gdzies na miescie. no i
      fakt, jak sie spoznia mamy mniej czasu dla siebie.

      nie moge nic Ci doradzic, bo nie mam pojecia, jak temu zaradzic. chyba mozna
      jedynie sie przyzwyczaic do tego. ale jedna z dziewczyn doradzila wyjscie z
      domu, jak ma przyjsc i cos tam jeszcze - sporobuj moze podziala. ja sama nie
      potrafie tak zrobic, bo za bardzo zalezy mi na spotkaniach z nim (do niedawna
      zylam od spotkania do spotkania ze Skarbem, teraz tez lece jak na skrzydlach
      spotkac sie z nim i ciesze sie kazda wspolna chwila, ale nie jestem juz tak
      niecierpliwa, ale jednak nie potrafilabym wyjsc z domu udajac, ze mialam cos
      wazniejszego niz spotkanie z nim).
      • ewcialinka Re: spóźnianie.... mam dość... 18.09.05, 09:10
        ja mam tez dosyc spóxniania męża... to jest okropne nienawidze tego a on juz
        sie nie zmieni
    • dziewczynka_bez_zapalek Re: spóźnianie.... mam dość... 18.09.05, 15:06
      po prostu wyjdź !!! tak jak poleciła dziewczyna wyżej wyłącz komórkęi idź gdzie
      Cie oczy poniosą !!! ze 3 takie akcje i może zrozumiE! EWEntualnie jak się z
      nim umawiasz u niego to sama się spóxniaj! niech zobaczy, co to znaczy czekać
      na kogoś!
      • kasia_bunia Re: spóźnianie.... mam dość... 18.09.05, 19:12
        Dzięki wam sa te wsztkie rady.. od razu mi lepiej (wiem że to egoistyczne, ale
        przynajmniej wiem, ze nie tylko ja dostaje szłu jak czekam :/) ehhh to opowiem
        wam jedną historę, jakieś 2 tygodnie temu, może dawniej, umówiłam się z
        chłopakiem, ze do mnie przyjedzie i jak na złość przyjechał punktualnie, ja
        jednak nie zdązyłam, bo byłam z przyjaciółką na spacerze, umówiliśmy sie o 18,
        ja przyjechałam o 18,03-a jego już nie było. Rodzice mi powiedzieli, że
        pojechał... :/ nawet sobie nie wyobrażacie jaką miałam awanture ehhh; a wiecie
        co ejst najgorsze-że to ja go wtedy przeprosiłam i obiecalam że to sie nie
        powtórzy, wczoraj z jego ust nawet nie usłysząłam przepraszam... wieczór mialam
        caly zrąbany, jakoś już nie miałam humoru... a on się jeszcze dopytywał
        dlaczego. Na szczęscie dziś wszystko już było ok; ehhh a z tym wyjściem to boje
        się zryzykować, wczoraj mu wsztko wygarnęłam słownie-zobaczymy z jakim
        skutkeim :/ na pewno Wam opisze :)
        • viinga Re: spóźnianie.... mam dość... 19.09.05, 15:04
          O mój mąż to dopiero spóxnialski, wszyscy bardzo dobrze znaja go od tej strony
          i do umówionego czasu dodają godzinke min. Nie zapomne jak wybieraliśmy sie na
          wesele kuzyna, 3 razy ubierałam się, bo co pół godziny dzwonił, ze bedzie za
          pół godziny. wwzyscy mówili, że spóźni sie na własny slub, ale sie nie spóźnił,
          za to zapomniał obraczek i musiał sie po nie wrócić, na jedno wyszło :))
    • maadzik3 Re: spóźnianie.... mam dość... 19.09.05, 15:32
      On Cie naprawde nie szanuje:((( I pogodz sie z tym - to brutalne co powiem, ale
      jest3s dla niego taka wygodna panienka. Spoznianie to jedno, ale niepoczekanie 3
      minut gdy na siebie kaze sie czekac godzinami i zrobienie o nie awantury to po
      prostu przechodzi pojecie. Koniecznie nastepnym razem po 5 minutach Ty stan sie
      nieosiagalna. Awanturami sie nie przejmuj - zimno przypomnij ile razy czekalas i
      jak on Cie potraktowal. Podziala albo... bedziesz musiala sie pogodzic ze nie
      jestes jego miloscia. Lepiej teraz niz potem.
      Magda
    • mikams75 Re: spóźnianie.... mam dość... 19.09.05, 23:18
      o rany! moj tez sie zawsze spoznia i tez doprowadza mnie to do szalu!
      Kiedys (w czasach kiedy nie mielismy komorek) troche do niego dotarlo -
      umowilismy sie na miescie i sie spoznilam celowo. Jadac z daleka widzialam co
      robi - biegal od miejsca w ktorym sie umowilismy do budki telefonicznej i
      wydzwanial do domu, ale mnie juz w domu nie bylo. Jak mnie zobaczyl to rzucil
      sie usciskac ze jestem cala i zyje! Jak sie przyznal pozniej, malo nie dostal
      zawalu, bo nie wiedzial co sie stalo i juz chcial wydzwaniac na policje itd.
      Po tym zaczal byc punktualniejszy.

      Niestety nastala era komorek i zawsze mozna zadzwonic, ze jest w drodze, juz
      dojezdza i z tego "juz" robi sie dluuugo. Moje spoznianie sie nie skutkuje, bo i
      tak bywam wczesniej ewentualnie zamiast stac na bacznosc i czekac zmywa sie
      gdzies (sklep, pobliska ksiegarnia itp.) a ja jak przychodze znowu musze czekac.

      Ostatnio czekajac na niego narazalam sie na jakies glupie zaczepki obcych typow
      i sie wscieklam. Zagrozilam, ze na kolejne spotkanie przychodze punktualnie i
      jak go nie bedzie to bez dyskusji zawracam do domu. Poskutkowalo na 2 razy.

      Natomiast jak czekam w domu to niby tak mnie to do szalu nie doprowadza. Ale jak
      mowie, o ktorej bedzie obiad i on sie zgadza, to oczekuje, ze o tej godzinie
      zjemy spokojnie razem. Ale tak nie jest i jak jestem bardzo glodna to zjadam
      sama a pozniej on tez je sam (a bardzo tego nie lubi). Oczywiscie do umowionej
      godziny zawsze dodaje 1 godz. I nie czekam. Kto pozno przychodzi, sam sobie
      szkodzi ;-)
      Powoli sie przezwyczajam, ze ten typ tak ma... On sie nie spoznia tylko do mnie,
      on sie ZAWSZE i WSZEDZIE spoznia.
      • mikams75 Re: spóźnianie.... mam dość... 19.09.05, 23:19
        dodam jeszcze, ze zdarza mi sie wysluchiwac pretensji innych ludzi na temat jego
        niepunktualnosci... to dopiero wkurza!
        • kasia_bunia Re: spóźnianie.... mam dość... 20.09.05, 13:12
          to u mnie nie jest tak źle, chociaż sama już nie wiem czy tro lepiej czy
          gorzej; ja jestem po prostu bardzo niecierpliwa... ale to BARDZO,pozostaje mi
          zrobić test :) następnym razem poczekam 15 min, a potem znikam... tylko nie
          wiem gdzie :/ sklapy nie wchodzą w rachubę bo w moim mieście nie ma
          interesujących :/ chyba że kupię kolejne buty, ale po co? ehh cięzkie zycie. W
          pitek jedziemy na weekend w góry ;) zobaczymy jak tam będzie :) być może
          złagodzi się sytuacja :)
    • madasia Re: spóźnianie.... mam dość... 21.09.05, 11:08
      Nie jestem stala czytelniczka tego forum, bo nie zalicza sie juz do
      mlodziutkich mezatek. Moge powiedziec tylko jedno. Im szybciej w kazdym zwiazku
      nastapi gradacja rzeczy najwazniejszych i tych mniej waznych, tym lepiej. Ja
      zostalam wychowana w rodzinie, gdzie nie przywiazywano duzej wagi do
      punktualnosci. dwa nikt spozniania nie odbieral jako brak szacunku, ot. godzina
      15 znaczyc moglo dwie godziny po i niebylo problemu. Dopiero gdy wyszlam za
      maz, pierwsze spory zaczely sie o punktualnosc.
      I kłania sie gradacja: Bo kto jest wazniejszy maz czy nasze lenistwo, ze za
      pozno wyszlismy od kolazanki i spozniamy sie? czy nie chcialo nam sie pomyslec,
      ze godzina jest nierealna, i dlatego nie dzwonimy?
      I tu po latach, musze przyznac mojemu mezowi racje, ze byc punktualnym, to
      znaczy szanowac drugiego czlowieka.
      kiedys nie mielismy nawet telefonu stacjonarnego, i jak tu powiadomic, ze
      ktores z nas sie spozni?Mozna, bo naprawde wiele spraw da sie przwidziec. Bo
      sytuacje nagle sa rzadkoscia.
      Teraz jest tak, ze jesli ktos siespoznia, to ja sie martwie, ze cos sie stalo.
      ale jesli ktos umawia sie i nawet nie raczy zawiadomic ani przeprosic, ze nie
      przyjdzie, to dla mnie jest osoba, ktora nie znaczy dla mnie za wiele. I jesli
      sytuaja powoduje, ze to ja jestem tej osobie potrzebna, to mowie sorry, lae
      mysle, ze moja pomoc sie tobie nie nalezy. i jesli nie zrozumie, ze to tylko za
      spożnienie, to tym bardziej przestaje byc moim znajomym.
      Jesli od razu na poczatku zwiazku nie uswiadomicie jakie to jest wazne, gdy
      jest sie razem, to potem naprawde trzeba byc bardzo, bardzo wyrozumialym...
      Moj brat, ktory caly czas jest spoznialski i dziwi sie, ze ja sie tego czepiam(
      wczesniej taka nie bylas) jest rozgrzeszany przez moja mame ( on jest tylko
      czlowiekiem, wolno mu).Odpowiadam jej: na starosc zapomni ci podac szklanke
      wody!
    • aureliana Re: spóźnianie.... mam dość... 21.09.05, 12:09
      nie wiem co tobie inni napsiali, wiec moge sie powtarzac...
      tez nienawidze czekac. ja bym zrobila tak. umawiacie sie, np na 13. pytasz sie
      3x czy mu na pewno ta godzina pasuje. twierdzi, ze pasuje, no to spoko.
      jezeli zrobi taki sam numer( przekladanei spotkania) to np o 14.00 mu napisz,
      ze trudno ale ty nie bedziesz dla niego zmieniac planow i za godzine idziesz
      sie spotkac z kumpela. i wychodzisz i dobrze sie bawisz;)
      jezeli facet wie, ze ebdziesz czekac to bedzie robil takie nuemry caly czas...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka