zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((((((((

03.10.05, 20:44
kocham tą kobiete jak wariat i wiem że to było to czego szukałem w życiu .ale
ona mi coś powiedziała dziś i wiem że ma rację a ja sobie tego nie wybacze do
końca życia .nie potrafiłem jej wyciągnąć z tego bagna gdy straciła
dziecko .mimo iż robiłem o co mnie prosiła mimo wypadow kwiatów ciepła rozmów
bycia z nią nie umiałem jej z tego wyciągnąć .zrobiłem wszystko co umiałem
dałem ponad 100% siebie ale nie umiem jej pomóc ,zawiodłem ją w
najważniejszym momencie w życiu.najgorsze że nie potrafiłem więcej zrobić i
czuję się z tym podle .ona twierdzi że są osoby(kobiety) które ją rozumieją i
wiedzą co ona czuje a ja tego nigdy nie zrozumiem i nie rozumiałem tak jak
ona.czuje bezradność ból wszystko naraz i nigdy sobie tego nie wybacze że nie
umiałem jej wyrwać z tego:(
    • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 03.10.05, 21:23
      ona nie czuje tego czegos od mnie i to mnie dobija .czuje sie sama mimo iz
      jestem obok
      • gracuuja Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 03.10.05, 22:14
        kiedyś doceni to co dla niej robisz... jestem pewna...
        kobiety są czasem okrutne... a w takich ciężkich sytuacjach... zupełnie
        nieracjonalnie myślą...
        nie znikaj z jej życia... nie dawaj się... nie daj się jej!!

        oczyewiście ze bedzie ci mówic ze nie wiesz co ona czuje... ze nie przezyłeś
        tego co ona... bo ona to ona.. ale... jak jej trochęprzejdzie to zmieni
        zdanie... nie pozwól jej tylko tkwić w takim letargu...
        musi zacząć znowu zyc...

        TRZyMAJ SIE!!
        • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 03.10.05, 22:42
          wiesz ona mowi ze mamy rozne charaktery a ja nie umialem jej z tego wyciagnac i
          to boli bo wiem ze zrobilem co umiałem najlepeij i wiem ze wiecej nie wiem co
          mam robic
          • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 03.10.05, 23:10
            staram sie byc obok niej i staram sie zeby ona to czula.ona mnie bardzo ceni i
            szanuje i ciagle to przyznaje ale mowi ze ejstem za spokojny dla niej itd ja
            uwazam inaczej poprostu ta sytuacja mnie zmienila bo ciazko smiac sie i gadac o
            glupotach .zreszta jak smailem sie bylo zle bylem cichy bylo zle.ona smaa nie
            wie czego chce.ale zawsze jak cos jest nie tak widze ze nie chce zebym
            odszedl.mowi teksty zostaw mnie i idz nie zyj przelsozscia.ale gdy cos jest nie
            tak ona robi wsyztsko abym zostal.
            • gracuuja Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 04.10.05, 09:32
              ah te baby... :/

              nie podpowiem Ci nic wiecej bo nie znam sytuacji...
              i faktycznie trudno trafić za kimś kto tak zmienia zdanie... :)

              huśtawki nastrojów..?? okropieństwo...
              sama wiem ze nie jestem łatwa we współżyciu... i za to też bardzo podziwiam
              mojego faceta, ze potrafi to tak cierpliwie tyle lat juz znosic...
          • rotkaeppchen1 Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 06.10.05, 14:45
            A czy to bylo tez Twoje dziecko? Ona nie pomyslala w ogole o tym, ze Ty to tez
            przezyles (zakladam, ze tak). Takze stracilam dziecko w 8 tygodniu ciazy,
            bardzo to przezylam, ale widzialam, ze moj maz tez bardzo cierpial z tego
            powodu. Nie oczekiwalam od niego pocieszen, rozmawialismy tylko pare razy na
            ten temat. Mysle ze kobiety i mezczyzni przezywaja te tragedie troche inaczej i
            faktycznie inne kobiety mogla ja lepiej zrozumiec (np na forum, czy na terapii)
            bo odczuwaja podobnie, jak ona. Ale to nie znaczy, ze Ty tego nie rozumiesz
            (nawet jezeli troche inaczej) czy nie przezywasz. Bardzo Wam wspolczuje, ale z
            wlasnego doswiadczenia wiem, ze to dotyczy obu stron, i uwazam, ze Twoja
            dziewczyna nie jest sprawiedliwa, mimo ze na pewno bardzo cierpi. Pozdrawiam
            serdecznie
    • pepperann Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 04.10.05, 10:24
      Jeśli naprawdę ją kochasz i się starasz - ona kiedyś to doceni. Nawet jeśli
      popełniłeś jakieś błędy. Poczekaj jeszcze, bądź z nią. Ona się pewnie na Tobie
      wyżywa, bo czuje się Ciebie pewna i wie, że jej nie opuścisz. Nie jesteś w
      stanie czuć tego, co czuje kobieta, która straciła dziecko, bo nie jesteś
      kobietą. Nie możesz czuć się za to winny. Może ona potrzebuje również kontaktu z
      kobietami, które mają podobne doświadczenia? ALbo kontaktu z psychologiem? Nie
      możesz być dla niej wszystkim i nie możesz od siebie wymagać, że wyrwiesz ją z
      każdego problemu. Ale na pewno to, że z nią jesteś jest bardzo ważne.
    • marlinek Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 04.10.05, 13:08

      to może być depresja - bezradność, ból, odczuwany brak zrozumienia,
      niespełnione marzenie, niechęć, popadnie ze stanu euforii i szczęścia w stany
      załamania, obwinianie siebie i innych, płaczliwość, zmienianie zdania, raz chce
      być z Tobą, innym razem nie, itp...

      poszukaj informacji na temat depresji i jak z niej wyjść i powiedz jej, że jej
      w tym pomożesz


      jeśli to depresja - trzeba wskazać jej coś, czym mogłaby się zająć i nie
      myśleć, np. ćwiczenia fizyczne, basen, bilard, praca (jakakolwiek: nawet
      absurdalne codzienne mycie okien), nauka ...

      namów ją na pisanie planu dnia, co ma robić i kiedy

      wytłumacz, że nie musi widzieć celu tego co robi, ale żeby to robiła

      dowiaduj się, dzwoń i pytaj, jak idzie jej robienie czynności z planu dnia

      namów ją, aby mówiła Ci o swoich odczuciach

      oraz może wizyta u specjalisty
      • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 04.10.05, 16:25
        po pierwsze to ona sama twierdzi ze sobie rozwałiła życie wcześniej a to co się
        stało było zabiciem ostanich 10% radości w niej i przysłowiowym gwozdziem do
        trumny .bo kiedys z kims byla kto na niej wymusił sex zaszła w ciąze a ten
        człowiek w którym była mocno zakochana młodzieńczo zrobiła kolejna głupote bo
        on załatwił jakies tabletki poronnne w bardzo wczesnej fazie .miał przy niej
        być a z czasem traktował ją coraz gorzej.ona sobie nie może wybaczyć ani tego
        że jemu zaufała a on ją zniszczył ani tamtej sytuacji .w ogóle jest anty
        związek ,facet bliskosc bo ma z tym jedne skojarzenia.co do mnie to slysze od
        niej kolejny raz ze nikomu tak nie ufa , nikogo tak nie ceni i nie szanuje ale
        uwaza ze nie umiem wyciaganac jej z tego....wiec spytalem czego ona
        oczekuje .mowie ze zawsze bylem przy niej ze dawalem calego siebie byly kwiaty
        wyjscia rozmowy .ale mowie ze facet nie zrozumie nigdy tego co czuje kobieta w
        tej sytacji i ze ja to przezyłem na swoj sposob .wiec pytam co moglem zrobic
        wiecej ona ze sam powinienem wiedziec....nie ukrywam ze mnie to przybilo bo ja
        naprawde nie wiem co mozna wiecej zrobic w takiej sytuacji .nie ukrywam ze
        jesli do niej przychdozilo a ona mowila ciagle o cierpieniu bolu pechu itd i
        miala taki klimat na nie to ja zgaslem zrobilem sie cichy spokojniejszy.ona
        tego nie moze zrozumiec ze ja taki nie ejstem normlanie.zawsze przychodzilem do
        niej usmiechniety ale ona mnie gasila soba i...miala pretensje ze jestem cichy
        i spokojny ....tyle ze kazdy kto mnie zna mowi cos innego.ona sobie wmawia
        pewne sprawy i sie myli .i doszlo do tego ze ona uznala ze mamy rozne
        charaktery a paradoksem jest ze jestesmy bardzo podobni i ja nie wytrzymalbym z
        spokojna nudna kobieta .....a ona z takim facetem.sprawa jest jak klin ona sie
        zablokowala i ja.oboje oczekujemy tego samego mowimy o tym samym.....i nie wiem
        czego nie trafiamy do siebie.ona nie moze zrozumiec ze jak nawet wyzali sie
        kumpelce to kumpelka nie ma tego w sobie a ja i moja byla dziewcyzna mamy bo
        bylem z nia dzien w dzien sama mowila ze gdyby nie ja nie wyszlaby z tego a
        teraz mi zarzuca ze ja nie moge byc jak usmiechniety pajacyk i wesoly widzi
        tylko skutki a nie przyczyny.co do jej zachowan to wlasnie tak jest placz
        napady szczescia a potem dola i wkurzenia ,takie nagłe dołki że wszystko jest
        na nie,ze raz mnie kocha raz jestem jej kumplem raz ona jest wina a teraz ja ,
        kompletnie nie umie sobie poradzic z przeszloscia i z tym ze to wszystko sie
        stalo i jest bezradna mowi ze nie jest szczesliwa itd.najgorsze sa dla niej
        wieczory bo wtedy jak mowi jest sama ze soba......jak jej powieidzialem ze ma
        mnie to uslysalem ze niby ma ale tego nie czuje.....:( ja juz naprawde nie wiem
        co zrobic.postaram sie ja gdzies wyciagac na weekend moze sie uda
        • polski.szlachcic Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 04.10.05, 18:32
          ja pierdole facet..
          • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 04.10.05, 20:57
            widze że czytasz w moich myślach......tylko co ja mam k.....a zrobić.z 1 strony
            czuje że ona wie że jestem z innej ciągle jej się zmienia klimat jakby miała
            depresję zresztą jej zachowania świadczą o tym ,a po takich przeżyciach wcale
            się jej nie dziwie że ktoś jest porozwalany w środku na małe części bo pewnie
            sam bym taki był,do tego dochodzi to że ona przez to wszystko sobie zniszczyła
            normlane młode beztroskie życie które chce mocno odzyskać.pewnie że mógłbym
            pójśc umówić się z jakąś panną i to wcale nie najgorszą .ale wiem że do tego
            trzeba iskry i wolnej głowy a ja tego nie mam
            • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 05.10.05, 06:44
              wiem jedno to mnie rozwala i wykancza bo chce zyc a teraz sie tylko tym dobijam
              tym wszystkim.i nawet osoby które mnie nie widizały dawno zadają mi 1 pytanie
              czy coś się stało bo jestem taki dziwny przybity spokojny i cichy:(
              • adgata Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 05.10.05, 07:45
                Nie zwiodłeś! Ależ ona jest emocjonalnie rozwalona... ale to tak jakbym siebie
                widziała jakiś czas temu :-( To co ona teraz robi to jest manipulacja i szantaż
                emocjonalny :-((
                Możesz zrobić jedno wg mnie - BYĆ. Ale nie chodzić jak "ci zagra", delikatnie
                ale uzmysłowić jej że NIE JEST pępkiem świata. Że bardzo ją kochasz i nie
                chcesz odchodzić, ale tak dalej nie może być bo i ciebie ciągnie za sobą. JA
                tak długo "poniewierałam" moim partnerem, jak długo byłam pewna ze to wszystko
                zniesie. Teraz myślę ze to był taki chory sprawdzian uczuć. Jak poczułam ze go
                tracę, ze przeginam i on ma dość i poczułam że zostanę sama otrząsnęłam się .
                Bo ostatnie czego chciałam to jego odejście. Bo mówiełam mu - odejdź, odchodzę,
                nie kochasz jak tego chcę, nie pasujemy do siebie.... i czekałam aż powie - nie
                odejdę, tylko ty, kocham... no aż powiedział - skoro tego chcesz, tego
                pragniesz i to Ci da szczęście - to odchodzę , kocham więc odchodzę. Zadziałało
                jak kubeł zimnej wody.
                Więc BYĆ ale nie narzucać swojej obecnośći. Zniknij na kilka dni. Powiedz że
                potrzbujesz pobyć sam, ze potrzebujesz to wszystko sobie poukładać bo dotąd
                zajmowałeś się nią, tylko nią, i sam nie miałeś czasu i mozliwości sobie tego
                poukładać. Powiedz że ją kochasz, ale bardzo potrzebujesz być sam jakiś czas. I
                potem się odezwiesz. I nie bierz jej na weekend (no chyba ze już obiecałeś) -
                to niczego nie naprawi. Byliście razem nie pomogło, to pobądźcie trochę sami.
                Prawie,albo wcale, bez telefonowania, bez sms-ów. Niech poczuje jak to jest jak
                cię nie ma....
                Powodzenia życzę. Taka "kobieta-emocje" moze zrobić piekło z życia, ale
                odpowiednio "prowadzona" daje niebo:-) nie można tylko dać sie wciągać w tę
                grę emocji. Jedno jest pewne - nie będziesz się z nią nudził :-))
                • browar23 Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 05.10.05, 21:41
                  teraz własnie daje sobie i jej luzu staram sie wychodzić gdzies a nie siedzieć
                  w domu .spotkam się z nia w ten weekend ale na takiej zasadzie że postawie
                  sprawę jasno że albo idziemy wtedy i wtedy a jak nie to nie i juz na
                  chłód .zreszta mam zamair sobie teraz pożyć a nie czekać wiecznie aż coś się
                  zmieni .powiedziała mi że chce być sama to niech będzie ,ostatnio wyszedłem z
                  kumpelą gdzieś ona się dowiedziała i dostała fioła uskpokoiła się na 2
                  dzień .myśle że powinna poczuć że nie będe na każde zawołanie itd .a jak
                  zobacze że przegina to poprostu przestane z nią gadać i już i zajmę się sobą a
                  ostanio mam całe dnie zawalone więc nie mam czasu na rozczulanie się .poza tym
                  zawsze widziałem jak ona reaguje że jak sie odsuwam to jest panika i ona robi
                  wszystko abym jednak się do niej odezwał i nie odszedł .tylko że ja teraz
                  zachowuje się bez emocji bo nie mam zamairu żeby ona pociągneła mnie w
                  dół .ostanio jej właśnie powiedizałem że jeśli nie chcesz żebym był w twoim
                  życiu to nie będe się pchał na siłe i był przeszkodą do twojego szczescia i juz
                • browar23 Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 06.10.05, 06:53
                  zreszta to wszystko trwa prawie rok dalej nie da się tak żyć na takiej
                  huśtawce.ja mam dosyć coraz mocniej się od tego odsuwam i żyje swoim życiem .i
                  wiem ze musze jej pokazac nie na krtótko ale zdecydowanie na dłużej że mnie
                  traci i to naprawde
                  • lulu20 Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 06.10.05, 09:19
                    Wieszsz co, ona Cie terrozyzuje. Chce abys ciagle sie nad nia uzalal bo ona
                    jest taka biedna. Widzi tylko swoje emocje i probuje wmowic, ze tylko to co ona
                    czuje jest wazne. To ze "nie rozumiesz co czuje" nie jest zaden argument, bo
                    jak mowiles kazdy odczuwa na swoj sposob. NIe mozesz sie obwiniac za to ze ona
                    jest taka egoistka. W ogole nie obchodza jej Twoje uczucia, tylko ona jest
                    wazna. To chore. Powinienes jej powiedziec ze to nie tylko jej dramat, a nie
                    stawac na glowie zeby jej dogodzic, bo ona i tak tego nie doceni.

                    Musisz sie troche oddalic, zeby zrozumiala co dla niej robisz. I ze jak Ciebie
                    nie ma to dopiero wtedy jest sama.
                    Pozdrawiwam
                    • browar23 Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 06.10.05, 16:18
                      ja naprawde staram się przeniknąc i zrozumieć co ona przeszła ale masz rację że
                      ona mówiąc ciągle o cierpieniu bólu itd zachowuje się jak najbardziej cierpiąca
                      osoba na świecie i uważam że mimo tego że w pewnych sprawach się zablokowała to
                      dużą część tego wszystkiego stanowi też wmawianie sobie tego do momentu że
                      zaczyna w to wierzyć że ma największego pecha w życiu bo to nieprawda.często
                      czuje że ona chce to na mnie zrzucić ,często zaczęła się czepiać ale ja się
                      stawiałem bo powiedizłaem że sobie nie pozwolę na takie rzeczy i takie
                      zachowanie .niestety co piszesz to prawda ona widzi siebie swój ból swoje życie
                      a zapomina że ktoś inny może czuć ,kogoś może boleć i ktoś ma uczucia .a teksty
                      ze kolezanka ja rozumie sa chore bo kolezanka nic nie wie o wielu sprawach i
                      myśli że poprostu wypalił się związek a nie wie o tym co ona przeszła,koleżanka
                      nie była w szpitalu gdy ona była kompletnie rozbita koleżanki nie było gdy z
                      nożem na gardle łaziliśmy do lekarza i załatwialiśmy antykoncepcje itd i
                      koleżanka nie wie jak ona się zachowuje często więć takie teksty to można sobie
                      wsadzić między bajki bo trzeba coś poczuć przeżyć a nie mówić że ktoś wie jak
                      to jest.związek to 2 ludzi a ja od dawna czuje ze jestem ja i jakaś cząstka
                      niej a tak być nie może .pytanie kiedy i czy ta kobieta w końcu otworzy oczy i
                      zacznie myśleć nie tylko zle i nie tylko o sobie
                    • browar23 Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 06.10.05, 16:22
                      a i jeszcze jedno jesli ja słysze od niej ze nie umiałem jej wyrwać z tego doła
                      i że się tym zdołowałem to brzmi to jak jakaś farsa.bo po pierwsze gdybym się
                      załamał to kto by ją wspierał przecież nie zostawiłem jej samej sobie nie
                      powiedizałem to nie moja sprawa i rób sobie co chcesz ze sobą tylko byłem z nią
                      zawsze więc denerwuję mnie takie gadanie które nie jest sprawdiedliwe i to że
                      to jej sprawa.....bo to nie prawda bo oboje to przeżyliśmy równo mocno.tylko
                      czego ona nie chce sobie tego uświadomić
                      • lulu20 Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 07.10.05, 10:20
                        a ona poronila, czy usunela ciaze?
                        Proawdopodobnie, w obu przypadkach, ma szanse na kolejne dziecko. Moze to
                        byloby lekarstwo? Tak czy inaczej, powinienes jej sporbowac uswiadomic, ze
                        wszystkie cierpienia tego swiata nie sa wylacznie jej domena. Wisz, ja pracuje
                        na oddziale onkologicznym i na codzien widze o wiele wieksze dramaty, ale
                        ludziom udaje sie przejsc najciezsze nawet chwile dzieki zaufaniu i bliskosci
                        innych. Musisz jej uswiadomic ze nie byla sama-moim zdaniem najlepiej przez
                        terapie szokowa-czyli odsuniecie sie na jakis czas...
                        • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 08.10.05, 08:16
                          potem dlaje był sex ona go pragnęła jak nigdy ale.......bez
                          zabezpieczeń.chciała wszystko naturalnie.ja sie długo nie zgadzałem ale w życiu
                          nie widizłaem kobiety aż tak mocno chcącej się kochać .kilka mies to była
                          radość i stres az kiedys przegieliśmy do dziś nie wiem czemu ale mimo moich
                          sygnałów ona przycisnęła mnie na maxa ja nie mogłem się ruszyć.......a potem
                          panika że co to będzie.nie rozumiem tego mimo że ją kocham.i wtedy ją to
                          kompletnie dobiło a nasz związek się zaczął sypać.mam w głowie jej słowa że nie
                          umiłąem jej z tego wyciągnąc ze ejstem za spokojny itd i ze to jej sprawa to
                          wszystko ze nie powinnismy sie widywac .przeraza mnie jej niekonsekwencja bo
                          tak jak mówiła że nie chce sexu to potem dochodizo do wielu zbliżeń tak jak
                          mówiła ze powinna byc sama to i tak dzwoni i chce się raz na jakiś czas spotkać
                          i ma takie fale 1 dzień nie daje mi spokoju(jest super) potem z 2 sie nie
                          odzywa a jak juz to jest bardzo na nie w stosunku do mnie i jak ja to widze to
                          kończe dyskusje raz mówi że sama sobie skopała życie a raz że nie umiałem jej
                          wyciągnąć najgorsze jest to że ona wierzy wybiórczo w to co akurat jej sie
                          ułoży w głowie .odnosze wrażenie że "sprawdza" czy kogoś nie mam i odzywa się
                          po to bo wie że ja chodzę na imprezy itd kiedyś jak się rozstaliśmy to robiła
                          podchody dowiedziała sie że jestem na imprezie.......i 2 dni ze złości się nie
                          odzywała potem przyznała sie że była zazdrosna ostatnio to samo i zawsze gdy
                          była sprzeczka z jej winy zawsze tel i wielkie przeprosiny ze to jej
                          wina....jeszcze co mnie zastanawia ze jesli uwaza ze nicały rok jest w takim
                          stanie i mowi ze nie umiem jej wyciagnac to po co bodajrze 3-4 razy mówiła mi
                          proszę nie odchodz muszę sobie to poukładać po co teksty o miłości czy miesiąc
                          temu że chcę być tylko z Tobą i nikim innym a 3 dni pózniej,,,,,,,,,że nic z
                          tego nie będzie .przecięz tu jedno wyklucza drugie.jest ci z kims zle to
                          odchodzisz a ona nie wiem co wyprawia.czasem czuje ze chce ze mna byc a czasem
                          ze chce odzyskac stracony czas i sie pobawic poszalec ......nie wiem juz
    • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 07.10.05, 11:10
      pierwsza z tego co wiem sama w bardzo wczesnej fazie(jakies tabletki
      poronne)...tylko 1 raz o tym gadaliśmy a drugie nie wiedzieliśmy że jest w
      ciązy bo ani testy ani lekarz tego nie stwierdził po 2 mies od braku okresu
      poszlismy znów do lekarza akurat dostała okresu za 1 razem przepisał jej logest
      czy jakies inne tabletki.jak dostała okresu bylismy pewni ze wszystko gra bo
      ani testy ani lekarz nic nie stwierdził,ona zaczela brac tabletki.potem
      krwawienie trwało bardzo długo .prosiłem ją idz do lekarza bo coś nie jest
      ok.ona w swoim stylu że zawsze wie lepeij ,bo jak zaczynaliśmy sie kochać też
      prosiłem wez antykoncepcje zaczekajmy,ale ona była pewna siebie cyklu itd.było
      to dla mnie dziwne bo miała za sobą tamtą sytuacje i się dziwiłem ale uznałem
      że jeśli jest pewna to ok .no i pewnego dnia przy mnie zle sie poczuła
      zawiozłem ja dop szpitala i tam sie dowiedzileiśmy co sie stało......:( że była
      w ciązy
    • lucy4u Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 10.10.05, 23:39
      człowieku ty jesteś chyba amiołem. nieba jej uchylisz, dbasz, znosisz wszystko- ona jest jak hustawka, zmienna, nieprzewidzialna...
      zastanawia mnie tylko dlaczego i ona nie myśli o twoich pragnieniach, problemach,troskach...
      ty dla niej wszystko a jej ciagle mało...
      • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 11.10.05, 06:45
        ona właśnie nie chce zrozumieć 1 podstawowej rzeczy że tym jaka zaczęła byc tzn
        egoistyczna i myślaąca tylko o sobie rozwaliła ten związek .przestała dawać
        siebie.i jak myśle o jej zachowaniu to te wiele miesięcy mówiąc mi wielkie
        słowa że chce ze mna być kiedyś wyjść za mnie itd że mnie kocha i chce być
        tylko ze mną mnie zwodziła.bo myśle ze nie chciała byc sama i czuła że coś
        traci z drugiej nie chciała byc w czymś poważnym bo jest za młoda .ale mam
        zawalisty żal do niej bo wiele razy rozmawialiśmyże jak będzie coś nie tak to
        ja nie chcę być zeby być że nie interesuje mnie bycie w związku tylko dlatego
        że się tak nazwiemy.i w tym ona mnie najbardziej zawiodła bo już wiele miesięcy
        temu bym odszedł ale oczekiwałem jasnej deklaracji co do mnie czuje .ona jasno
        powiedziała że chce byc ze mna tylko potrzebuje czasu oddechu aby sobie to
        poukładać po tym wszystkim .teraz odnosze wrażenie że ona wie że zawiniła ale
        coraz częsciej zachowuje się tak ze próbuje we mnie szukać winy a nie w sobie i
        wszystko usprawiedliwiać
        • lulu20 Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 11.10.05, 09:48
          nie zgadazj sie wiecej na seks bez zabezpieczen, bo sam widzisz co z tego
          wynika jak ktos nie chce miec z tego dzieci.
          Ona naprawde jest jakas niezrownowazona. Jesli sie nie zmieni, to zycie z nia
          bedzie pieklem...
          • matylda_n Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 11.10.05, 10:14
            Proponowałeś wizytę u psychologa ?
            Co za konował przepisuje tabletki antykoncepcyjne w drugim miesiacu ciąży ?
            • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 11.10.05, 16:19
              to moze dziwnie wygladało ale to ja sie bardziej martwiłem żeby nic sie nie
              stało a nie ona co było i bedzie dla mnie starsznie dziwne ze po jednym takim
              przezyciu kobieta nie uwaza na maxa.proponowałem psychologa to doszło do
              totalnej awantury.ona kompletnie nie chciala.ten debil nie rozpoznał ciazy
              chodz mozliwe ze to był juz 3 mies .testy tez nic nie wykazaly .....robilismy
              az 3 .ona dostała progesteron na wywolanie okresu.....i jakies 2 mies po
              planowanym okresie zaczeło sie krawienie .......jak na zamowienie.ona zaczela
              brac tabletki.potem krwawienie bylo coraz wieksze......ale ona znów wiedziała
              lepeij i mimo prosb nie poszla do lekarza......to kiedys bedac ze mna poczula
              sie slabo ja ja zawiozlem do lekarza gdzie okazalo sie ze to poronienie,...
              (...poprostu nie rozumiem jej pewnych zachowan na zasadzie ja wiem lepeij tak
              samo jest teraz ona wie wszystko lepeij,wyciaga jeden maly element z duzej
              czesci lekko ubarwia tak aby jej było wygodnie i o reszcie nie pamieta......i
              tak ustala fakty ze cos jest takie i ktos jest inny nie patrzac w ogole na
              wilee innych spraw na fakty argumenty.....na nic.....ona zawsze wie lepeij
              • facett Re: zawiodłem i straciłem miłość mojego życia(((( 11.10.05, 16:27
                odnosze momentami wrazenie ze ona uwaza ze jej sie wszystko nalezy i w ogole
                nie ceni i nie uwaza za wazne tego co ja robilem,tego co otrzymala itd.dla niej
                jest to jakby oczywiste.......to mnie przeraza.miałem to"szczescie" zakochac
                sie w niej i stala sie w moim zyciu kims najwazniejszym i najblizszym ale swoim
                zachowaniem zniszczyla praktycznie wszystko.przez 9-10 mies bylo super nawet
                jeszcze po poronieniu bylismy blisko...a teraz czuje tak ze ona stwierdzila ze
                zawsze jestem wiec zaczela sobie olewac i odwalać.....i to chyba najbardziej
                mnie irytuje to bycie pewna siebie ale na zasadzie ja wiem lepeij cos zepsuje a
                potem panika i zeby ktos jej pomogł a jak juz pomoze to zaczynaja sie chamskie
                docinki....nie czaje tego i nigdy nie zczaje .ona chyba powinna zostac raz ze
                wszystkim naprawde sama zeby nie mogla sie do nikogo zwrocic i moze wtedy by
                doswiadczyla co to znaczy.bo narazie to slysze ze jej kumpelki ja lepeij
                rozumija.....tylko ze jej kumeplki nie wiedza o niczym co bylo a zadnej sprawie
                wiec jak moga sie wypowiadac jak ona poda im swoja wersje ......."roznic
                naszego charakteru" ...poprostu przykre to wszytsko
Pełna wersja