"bo inna lala przyjdzie i...."

06.10.05, 16:06
witajcie!
jesteśmy szczęśliwym małżeństwem od miesiąca, mieszkamy z rodzicami
(wcześniej mieszkaliśmy osobno) i mamy raczej partnerski związek, w stylu: ja
odkurzam, On zmywa podłogę:) i wszystko byłoby super, gdyby nie
staroświeckie, stereotypowe podejście do roli kobiety w małżeństwi naszych
rodziców. Codziennie słyszę: dlaczego nie odgrzałaś mężowi zupy?? nie robisz
kolacji?? nie kupiłaś świeżych bułek? nie, nie, nie!! obojgu nam Bozia dała
rączki, więc wszystko robimy razem.. i wkurzające jest to gadanie.
a dziś rano usłyszałam: "bo inna lala przyjdzie i ugotuje pyszny obiad,
pięknie poda i na kolanka usiądzie.. jak tak dalej będziesz postępować ze
swoim meżem"
no, ręcę mi opadły...
    • kosmitos Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 06.10.05, 16:15
      masakra; moja mama, która generalnie nie jest jakoś staroświecka też uważa, że
      powinnam zrobić kolacyjkę, podać kawkę itp.. też tego nie cierpię!!! ale nie
      mieszkamy z rodzicami więc nie słucham tego częst; a co do argumentu innej to
      często słyszałam od innych kobiet, że jak kobieta pod ryj nie poda, nie
      posprząta itp to nie powinna się dziwić, że mąż odejdzie
    • triss_merigold6 Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 06.10.05, 16:39
      To przyjdzie. Trudno. Jeśli okaże się, że mąż prezentuje jednak staroświeckie
      podejście i poszukiwał nie żony, tylko skrzyżowania kucharki ze sprzątaczką i
      charytatywnym burdelem to odejdzie z lalą.
      Mąż nie pies, nie dziecko tylko dorosły człowiek i potrafi dokonywać wyborów.
      • pan-pin-gwin Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 13:01
        "skrzyżowania kucharki ze sprzątaczką i
        charytatywnym burdelem " - brawo , naprawde zaskakują mnie czasem
        sformułowania "młodych mężatek" - zastanawiam się czy Ty jako "prawdziwa żona"
        otrzymujesz ewentualnie wynagrodzenie - no skoro tamte są burdelem
        charytatywnym to zapewne ty nie?
    • 18_lipcowa Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 06.10.05, 18:16
      evika13 napisała:

      > witajcie!
      > jesteśmy szczęśliwym małżeństwem od miesiąca, mieszkamy z rodzicami
      > (wcześniej mieszkaliśmy osobno) i mamy raczej partnerski związek, w stylu: ja
      > odkurzam, On zmywa podłogę:) i wszystko byłoby super, gdyby nie
      > staroświeckie, stereotypowe podejście do roli kobiety w małżeństwi naszych
      > rodziców. Codziennie słyszę: dlaczego nie odgrzałaś mężowi zupy?? nie robisz
      > kolacji?? nie kupiłaś świeżych bułek? nie, nie, nie!! obojgu nam Bozia dała
      > rączki, więc wszystko robimy razem.. i wkurzające jest to gadanie.
      > a dziś rano usłyszałam: "bo inna lala przyjdzie i ugotuje pyszny obiad,
      > pięknie poda i na kolanka usiądzie.. jak tak dalej będziesz postępować ze
      > swoim meżem"
      > no, ręcę mi opadły...


      Ja też często słyszę to z róznych stron
      koleżanka " ja to jestem taka dobra gospodyni, rano męzowi kanapki robię, potem
      obiad ma podany, herbatkę, bo on przecież pracuje" - dodam że ona tez.
      Była święcie oburzona jak powiedzialam że ja tak robic nie bede, powiedzialam
      że facet ma ręce, dwie zdrowe i niech sobie sam robi a jak nie to niech spada
      na drzewo.
    • mynia_pynia Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 09:28
      A u nas to po prostu wstyd robić coś dla faceta - w pracy.
      Wszystkie się chwalą że on robi to, on tamto, itp.
      Ja jestem kucharą niezłą – nie ukrywam tego, ale bez przesady, jak mówię że
      zrobiłam to czy tamto - to jest nie rozpieszczaj go itp....
      Nie lubię sprzątać i zazwyczaj mój facet to robi, ale mam takie szczęście że
      jak wezmę mopa w łapę to zaraz się ktoś nawinie i znowu jest że sprzątam,
      gotuje, zamiatam, prasuje, itp. normalnie szlak mnie trafia !!!

      Już nie wspomnę że laski chyba nie widzą co same robią, żadna z nich nie
      wyjdzie bez faceta gdzieś do knajpy - co ja osobiście czynie.
      No przecież gotują obiady, mają czysto w domu itp. A kto to robi jeśli facet do
      20 pracuje ???
      • kosmitos Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 09:39
        ja nie myślę, że to wstyd, jeśli ludzie robią coś dla siebie nawzajem-ja to a
        on coś innego-bez przesady w końcu małżeństwo to nie szkoła przetrwania, żeby
        nikt o nikim nie myślał, ale wkurzające jest to, że wszystkie pierdoły
        przypisuje się kobietom-śniadanie, sprzątanie itp...; a co do wyjść samemu to
        my dogadujemy się kto zajmie się dzieckiem sam a drugi może iść-chcę to idę,
        mąż chce też idzie i nie ma powodów do awantury; ja rano nie robię śniadanek bo
        ledwo zdążę siebie i małą uszykować więc czasem mąż mi przy okazji zrobi ale
        też nie jest to jakaś zasada, że to jego działka; w ogóle to najlepiej
        obowiązki podzielić tak, żeby każdy robił to co lepiej umie i tyle i nie ma co
        snuć filozofii, że mąż odejdzie do bardziej dbającej laluni
      • judith79 Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 10:50
        no i znowu blednie pojmowany feminizm, slicznie. feminizm to nie porzucenie
        sciery czy gara "bo wstyd" feminizm to poprostu wolnosc i robienie tego co chce
        sie robic. jesli ktos lubi sprzatac, gotowac, prac to jego zasranym prawem jest
        to robic i byc szczesliwym. kto powiedzial, ze "obiety uciekly od mezow zeby
        byc sekretarkami"?
    • viinga Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 09:29
      A mieszkasz z teściami czy ze swoimi rodzicami? bo mamie to bym nie
      darowała :)), powiedziałabym mamusiu skoro tak lubisz zięcia to rób wszystko za
      niego, no a teściowej jkoś bym wytłumaczyła o co chodzi.
      • evika13 Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 10:43
        mieszkamy u moich rodziców..
        niestety nie stać nas na kredyt, ale wypruje sobie żyły, żeby zamieszkać
        oddzielnie, bo juz jak widać po miesiącu życia pod wspólnym dachem, są
        konflikty. Chcę żyć bez skrępowania i bez osób, które w dobrej woli wtrącają
        się w nasze życie.
        Bardzo szanuję rodziców. Bez wątpienia zawsze będę. Z założenia mieliśmy
        przeczekać jakiś rok-dwa na dorobienie się, ale czuję, że wyprowadzimy się
        dużo, dużo szybciej.
        Sama obecność rodziców sprawia, że czuję się dzieckiem..
        Mam 25 lat i mój mąż jest moim mężem, a w związku panować będę nasze zasady!
        pozdr
        • viinga Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 14:03
          w sumie lepiej że jest to twoja mama, a nie jego. bo teściowe w takich
          przypadkach sądzą, że synusiom dzieje się krzywada. Z mamą porozmawiaj,
          powieedz, ze to juz nie te czasy kiedy żona skakała koło męża, ty pracujesz on
          pracuje obowiązki dzieli się po połowie, a mamy zazwyczaj mówią tak bo boja
          się, że mąż od córki odejdzie, lub są zazdrosne o partnerstwo w związku, same
          przecież należały do pokolenia, w którym tylko kobiety zajmowały sia domem.
    • pepperann Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 11:57
      I w dodatku zwykle mówią to kobiety. Może z zazdrości, że im się nie udało
      zbudować parrtnerskiego związku? Nie wiem.

      Tekst z "lalą" jest super! MOże w ramach odreagowania założymy kolekcję takich
      tekstów i sytuacji?

      Mnie np. zabiła taka:

      Jesteśmy z mężem w parku ze znajomymi i on robi zdjęcia kładąc się na trawie.

      Koleżanka, widząc jak mój mąż tarza się po ziemi mówi do mnie ze współczuciem:

      Ale będziesz miała prania!

      Ja (wybałuszając oczy): Ja?

      Ona: Niestety, facet sobie sam nie dopierze, a jak w poplamionej kurtce chodzi,
      to jak to o żonie świadczy?

      Dosłownie mnie zatkało. NIe wiedziałam, czy nie jest to jakaś ukryta kamera,
      albo reklama proszku do prania, w której przypadkowo wylądowałam.
      • kosmitos Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 12:46
        przypomniało mi się z czasów liceum: jechaliśmy na wycieczkę z klasą i mieliśmy
        zapewnione tylko obiady a śniadania i kolecje mieliśmy robić sobie sami; na to
        moja kumpela: dziewczyny, nie ma sensu jechać, przcież będziemy miały tyle
        roboty-śniadania i kolacje dla chłopaków, bo przecież sami sobie nie zrobią! na
        to ja, że co mnie oni obchodzą a ona, spojrzała na mnie jak na wredną jędze,
        która nie rozumie, że biedactwa sobie nie poradzą
        • kosmitos Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 12:46
          zapomniałam dodać, że indoktrynacja chyba już w przedszkolu się zaczyna
          • monjan Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 13:16
            straszne...
            dlatego my mieszkamy sami i niekt nie gada mi niczego nad glowa
            sprzatamy razem, a jak mi sie nie chce to nie sprzatem i po podlodze ganiaja
            koty...a jak mi pomoze maz to robota idzie 2 razy szybciej
            gotuje zwykle ja, ale on zmywa, robi kolacje i czasem sniadania
            jak on ma robote(na termin) to ja zmywam i podaje pod nos herbatke
            a innym razem to kochanie robi mi pizze i podstawia pod nos:)
            ja wrzucam pranie do pralki-on rozwiesza
            ja myje kuchnie, on lazienke
            i dla mnie to jest normalne
            a jak czasami mam ochote ugotowac cos fajnego to z checia stoje przy garach caly
            dzien i potem podaje mezowi pod nos-do chwalenia:)
            • dorcik_wk Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 13:29
              Ja wolę sama wszystko robić (pranie, sprzątanie) bo po co mam robić coś dwa
              razy (poprawiać :-)). Mój m. gotuje razem ze mną i prasuje - czego ja
              niecierpię!!! A na wychodne z psem mamy dyżury: rano ja, w południe on, po
              południu ja i wieczorem on.
              • energeia Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 13:39
                dorcik_wk napisała:

                > Ja wolę sama wszystko robić (pranie, sprzątanie) bo po co mam robić coś dwa
                > razy (poprawiać :-)).
                Może mu coś nie wyjdzie na początku najlepiej, ale pomyśl, że wprawi się chłopina z czasem i będziesz
                miała spokój później. :)
                • dorcik_wk Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 14:17
                  Ale ja tak już od 4 lat (i prawie 4 miesiace po ślubie)i naprawdę lubię
                  sprzątać i zmywać i wkładać pranie do pralki :-). Wolę to zrobić sama, a mąż
                  niech jedzie na rybki lub na spacerek z psiakiem.
              • pepperann Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 15:03
                Jasne, i takie Twoje prawo żeby ustalić z mężem podział obowiązków, jak chcesz.
                Wiem, że są kobiety, które szczerze wyżywają się w prowadzeniu domu. I bardzo
                dobrze. (Pewnie tacy faceci też się zdarzają.) Ja nie chcę brać na siebie opieki
                nad domem, ale naprawdę nikogo takiego jak Dorcik nie krytykuję . Za to paranoją
                jest narzucanie jednego schematu wszystkim.
                • dorcik_wk Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 17:47
                  Pepperann z góry dzięki. Oprócz prowadzenia domku, posiadania męża i psiaka
                  jestem jeszcze prawnikiem, kitóry pilnie uczy się do egzaminu na aplikację (10
                  grudnia) i ciężko pracuje w Kancelarii. Dobrze że nie prasuję i nie gotuję
                  sama - bo tego nie lubię, za to mój mąż jest rewelacyjnym kucharzem i
                  prasowaczem :-)
                  Taki był mój wybór - lubię sprząać i już. A zmywać też uwielbiam i nie
                  zgodziłam się na żadną zmywarkę :-)
                  I daję radę !!!! Ze wszystkim. Acha jeszcze dochodzą studia doktoranckie i
                  znajomi, którzy ciągle nas rozrywają.
                  Dobra koniec o sobie :-)
          • 18_lipcowa Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 19:34
            Ja miałam podobnie podczas planowania wyjazdu w 4 osoby. 2 pary. I gościu z
            tamtej pary mówi " no to sie wezmie wszystko, dziewczyny beda robily kanapki
            na sniadanie, kolacje" kur....szlag mnie trafił Dziewczyny!
            A co mu na to że kaleką nie jest i niech samo sobie robi to sie wszyscy
            oburzyli. No porazka jest to co sie u nas dzieje.
      • caysee Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 15:36
        Bo tak to jest, ze wszyscy oczekuja, ze zajecia typu pranie, prasowanie wykonuje
        kobieta, wiec jak jej maz ma brudne ubrania, to pewnie zona jest leniwa...

        Smutne, ale prawdziwe :)
    • florencja29 Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 14:04
      Ja z kolei mam całkiem inne obserwacje dot. tego zjawiska. Właśnie kiedy kobieta
      robi wszystko sama: tzn. śniadanka, kanapki do pracy, obiadki, klacyjki,
      zmywanie, pranie (no to czasmi robi mąż, ale jest to b. trudne-trzeba aż włączyć
      pralkę) potem jeszcze dochodzą dzieci, często jest tak zmęczona, że nie ma juz
      ochoty na tą jakże ważną rzecz jaką jest sex, bo zwycanie nie ma siły. To wtedy
      mąż dziwi się co się stało z tą moją piękną i atrakcyją żona, tak gorącą kiedyś
      w łóżku. No i wtedy szybko potrafi sobie znalęźć nową lalę. Bo przeciez żona go
      nie rozumie, on matakie potrzeby.
      • mikams75 Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 19:21
        florencja - dokladnie tak jest. Dochodzi do tego jeszcze rozgoryczenie zyciem,
        skwaszona mina itp.

        A odnosnie dobrych tekstow na temat malzenstwa i tego, ze ubranie faceta jest
        odzwierciedleniem zony:
        moj maz poszedl do pracy w poplamionej koszuli i nawet nie zauwazyl tego.
        Koledzy mu wytkneli plamy z tekstem:
        a zona nie robi kontroli jakosci przed wyjsciem z domu? :-)))))
        • eliszka25 Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 20:25
          moj maz pracuje, ja nie, wiec domem zajmuje sie ja. jednak to wcale nie znaczy,
          ze "to babska sprawa" i on palcem nie ruszy. nie mamy zadnego stalego podzialu
          obowiazkow, ale jak trzeba, nie stanowi dla niego problemu wyniesienie smieci,
          zrobienie prania, pozmywanie naczyn, czy wyskoczenie po zakupy. czesto razem cos
          pichcimy, albo on sam gotuje, choc ja lubie gotowac i eksperymentowanie w kuchni
          sprawia mi przyjemnosc.

          lubie go rozpieszczac i rano wstaje chwile wczesniej lub rowno z nim, zeby
          zrobic mu kawe i jakies szybkie sniadanie w czasie, gdy jest w lazience. jak ma
          duzo pracy i siedzi calymi dniami przed komputerem, nawet w domu, to tez zrobie
          herbate czy kanapke i podstawie pod nos. jednak on nie traktuje tego, jak cos
          naleznego panu i wladcy, tylko np. robiac herbate dla siebie pyta, czy dla mnie
          tez zrobic. w weekendy potrafi wstac wczesniej i zrobic kawe dla mie lub
          wyskoczyc po bulki. bo docenia fakt, ze zona go rozpieszcza. no i ja tez mam z
          nim naprawde dobrze :-)
        • kendor1 Re: "bo inna lala przyjdzie i...." 07.10.05, 21:24
          mikams75 napisała:

          > A odnosnie dobrych tekstow na temat malzenstwa i tego, ze ubranie faceta jest
          > odzwierciedleniem zony:
          > moj maz poszedl do pracy w poplamionej koszuli i nawet nie zauwazyl tego.
          > Koledzy mu wytkneli plamy z tekstem:
          > a zona nie robi kontroli jakosci przed wyjsciem z domu? :-)))))

          Chcieli być delikatni,ale ta drwina dotyczyła właśnie twojej osoby.Mąż sie nie
          domyslił?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja