kornati80
10.10.05, 08:31
Nie wiem nawet jak zacząć... Kocham mojego poślubionego 3 miesiące temu męża
nad życie. Jesteśmy razem 8 lat, od 5 mieszkamy razem. Zawsze byłam w niego
wpatrzona jak w obrazek i byłam pewna jego uczuć do mnie. Wiem, że gdy
składal mi przysięgę w czerwcu były to szczere słowa. Mieliśmy fajną podróż
poślubną - kochaliśmy się codziennie i nigdy nie uwierzyłabym, co mi się
przytrafi... 2 tyg. temu pojechał na 2-dniową imprezę integrującą z firmy - i
wrócił całkiem inny. Czułam, że coś jest nie tak - chodził wciąż smutny, gdy
pisałam do niego do pracy na gg, odpowiadał monosylabami - tak, nie. Czulam,
że mnie okłamuje-zadziałała chyba moja kobieca intuicja. tydzien temu - po 4
dniach od tego szkolenia, pojechałam na 6 dni na wyjazd sluzbowy. Taki wyjazd
mam raz do roku- to nie jest tak, ze my sie mijamy w drzwiach. Podczas tych
dni zadzwonil do mnie raz i raz wyslal smsa. Gdy wrocilam - widzialam jak
wysyla do kogos sms - balam sie myslec, do kogo. Sama sie chyba oklamywalam.
Tego wieczoru kochal sie ze mna, nastepnego ranka tez - mial lzy w oczach.
Tylko ze ja mialam metlik w glowie - gdy bral prysznic po raz pierwszy w
zyciu, po 8 latach, sprawdzialm jego poczte. Nie wierzylam w to co czytalam -
pisal do innej. Pisal slowa zarezerwowane dla mnie - ze za nia teskni,
caluje, mysli... Pisal to wtedy, gdy ja siedzialam sama w hotelu i o nim
myslalam. Dostalam furii... Powiedzial mi, ze sie zauroczyl - ze tego nie
planowal i nie uwierzyl by, ze wlasnie jego - tego ideała ze snow - cos
takiego spotka.Ze ona tez ma meza. Ze kiedy ja bylam na szkoleniu, pojechal
do niej - 300 km w jedna strone - aby przekonac sie, ze sie mylil.I ze nie
przespal sie z nia. Nawet jej nie tknął. Ale mu nie przeszlo. Ze chcialby
cofnac czas. Kazalam mu sie wyprowadzic, do czasu az sie upewni, ze juz nic
do niej nie czuje. Ze ona nie istnieje w jego zyciu. Bardzo go kocham, mimo
ze tak mnie skrzywdzil. Chce byc z nim. Ale jednoczsnie wiem, ze bedzie to
dla mnie potwornie trudne. i ze nie wiem, czy mu zaufam. Czy ktoras z was
przez to przeszla? Czy bylo warto? Ja jeszcze jestem w pierwszym szoku. Boje
sie. Kocham go i nieawidze.