nowik125
12.10.05, 23:58
Dziewczyny, może któraś z Was ma podobne odczucia, refleksje...
A więc... oboje mamy po 25 lat, parą jesteśmy od 4 lat. Oboje skończyliśmy
już studia, oboje pracujemy (tzw. pierwsza praca). Znamy się b. dobrze,
jesteśmy siebie pewni, przeszliśmy różne chwile, nie tylko te pięknę i miłe,
ale były też "burze"- szczególnie jedna, b. poważna - wyszliśmy z niej cało,
mądrzejsi o to doświadczenie i bardziej pewni, że chcemy być razem. Znamy
swoje poglądy, piorytety itp itd. także te dotyczące małżeństwa, wspólnego
życia i wciąż chcemy być razem ;)) i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby
zrobić krok naprzód...
Kwestie małżeństwa, naszego wspólnego domu, zaręczyn zawsze pierwszy porusza
On. Rozmawiamy o tym, ale jeszcze nigdy nie było to osadzone w jakimś
konkretnym czasie. Wiem że tak, tylko nie wiem kiedy... a chciałabym
wiedzieć ;)
I tu pojawia się mój "problem"...Tego pytania nie potrafię zadać wprost.. i
nawet nie chcę. Czułabym się, że chcę coś na Nim wymóc, ponaglić Go,
przyspieszyć... Nie zapytam "KIEDY mi się oświadczysz?", bo chciałabym w dniu
zaręczyn czuć, że to jest jego "dobrowolna" decyzja.. Z zażenowaniem słucham
niektórych moich koleżanek, które np. wyznaczają jakieś ramy czasowe, w
których ich luby ma się zmieślić z oswiadczynami.
Z praktycznego punktu widzenia nic nie stoi nam na przeszkodzie. Oboje
pracujemy, choć jest to pierwsza praca, utrzymalibysmy się bez problemu. Może
na razie bez wycieczek zagranicznych i luksusów, ale na codzienne życie
starczyłoby bez problemu. Rodzice z obu stron już wspominali, że jakby co, na
początku by nam pomogli (np. jakieś małe mieszkanko).
Brakuje mi takiego małego "szaleństwa" - chcemy być razem a reszta się jakoś
ułoży ;) Boję się, że przy tym dorabianiu się przed ślubem, "przechodzimy"
nasz związek. Nie chcę w przyszłości takiej sytuacji: "znamy się juuuuuuż
tyle lat, że wypadałoby się pobrać". A póżniej czekanie z dzieckiem
bo "jeszcze nas nie stać".
Ostatnio Jego pytania o ślub, zaręczyny, pierścionek itp zaczęły mnie już
irytować. Bo ile można o tym TYLKO gadać? aż ciśnie się na usta: "przestań
gadać ale zrób coś" ;))
No więc czasem nachodzą mnie takie refleksje... ale tak sobie właśnie
pomyślałam, że jestem jednak bardzo szczęśliwa i kocham Go hihi
... i że chciałabym być Jego żoną
ale kiedy to nastąpi, nie wie nikt, z pewnością nie ja...
Pozdrawiam gorąco i zachęcam do wymiany zdań, poglądów, refleksji