nie kocham męża, jak dalej z tym żyć

14.10.05, 10:36
Witajcie!
Jestem 2 lata po ślubie. Mamy 8 miesięcznego chłopca.Nie potrafię powiedzieć
dlaczego wyszłam za męża, wydawało mi się że go kocham, jednak tak nie
jest.Nie potrafię zapomnieć o moim byłym, z którym byłam 5 lat i odeszłam
dla mojego obecnego męża. Z tamtym nie układało mi się najlepiej, ale była to
moja pierwsza miłość, prawdziwe uczucie. Odeszłam zafascynowana dojrzałością,
odpowiedzialnością, której tak bardzo brakowało mi w tamtym zwiążku. Poza tym
mój mąż jest bardzo niski i to też mi bardzo przeszkada, w ogóle mnie nie
pociąga. Załuje że nie mogę cofnąć czasu.Pomóżcie mi proszę. Co robić?
    • oxygen100 Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 14.10.05, 11:14
      no to na razie zanim odchowasz dziecko lub podejmiesz jakies kroki zostaje Ci
      tylko kochanek. Nieetyczne acz pociagajace:DDD
    • pandora_ Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 14.10.05, 11:19
      Rozwiedź się. Od razu, teraz. A potem wróć na forum za rok i narzekaj, że chcesz
      do niego wrócić...
      A tak serio - może więcej wytchnienia od dziecka, trochę wspólnego czasu tylko
      dla was i może odnajdziesz to, co Cie w nim pociągało.
      Jak nie - to potraktuj moją pierwszą radę bardzo serio, może bez tego trzeciego
      zdania...
    • judith79 Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 14.10.05, 11:40
      kup mu buty na obcasie albo szczudla moze wtedy znowu zacznie cie pociagac?
      • nemezis26 do judith79 14.10.05, 12:13
        Czytam czasem Twoje posty i powiem Ci, ze co jeden to zjadliwszy. Strasznie wredna pizda z Ciebie
        musi byc. Albo Ci sie w sypialni nie uklada. Ewentualnie wczesna acz uciazliwa w przebiegu
        menopauza. Bleee... Jak sobie z tym radzisz?

        A do autorki: bardzo latwo jest sie poddac wtedy, gdy namietnosc wygasa. Najlatwiej. A wygasa predzej
        czy pozniej nawet w najbardziej ognistej parze. Sztuka jest ja pielegnowac. Wyjedzcie moze na pare
        dni, urzadzcie sobie weekend tylko we dwoje... Powalcz, bo warto.
        • judith79 Re: do judith79 14.10.05, 12:24
          hehe kolejna fanka, i to taka z wyzyn jak widac:P buzka misiu
          • promyk11 Re: do judith79 14.10.05, 13:06
            Na twoim miejscu nie rezygnowalabym z meza. daj jeszcze troche czasu waszemu
            związkowi. Moze jestes zmeczona bo rola matki Polki nie jest łatwa a z czasem
            wszystko ładnie sie uloży.
          • olciablue Re: do judith79 15.10.05, 06:07
            Czy nigdy Cie, Judith, nie zastanowilo, ze masz tak wiele 'fanek'?? czy tez
            tlumaczysz sobie to (a zapewne tak wlasnie robisz) roznicami w poziomie
            inteligencji Towjej i calej skromnej reszty 'kibicek'?

            Widzsz, jad i zlosliwosc, choc dostrzegalne przy zanizownym nawet IQ, nie sa
            jedynymi rzeczami, ktore 'przyciagaja' do Ciebie cala rzesze 'wiernych'. Sa
            jeszcze inne, ale o tym nie warto chyba pisac. w sumie fajnie, ze dobrze sie
            bawisz. My tez:)

            Jaka jestes, sama wiesz, i bezcelowe jest pisanie o tym. Gratuluje ilosci
            fanek,w tym mnie, i propnuje wyciagniecie wnioskow.

            I cieszymy sie, my wszystkie, ze znajdujesz tak konstruktywne rozwiazania
            wszystkich przedstawianych tu problemow. Doprawdy, bez Ciebie to forum
            przestaloby istniec.
            Pozdrawiam
            • judith79 Re: do judith79 16.10.05, 19:59
              > Widzsz, jad i zlosliwosc, choc dostrzegalne przy zanizownym nawet IQ, nie sa
              > jedynymi rzeczami, ktore 'przyciagaja' do Ciebie cala rzesze 'wiernych'. Sa
              > jeszcze inne, ale o tym nie warto chyba pisac. w sumie fajnie, ze dobrze sie
              > bawisz. My tez:)
              zakladam, ze mowisz o moim nieodpartym uroku osobistym i niezwyklym poczuciu
              humoru:P
              >Doprawdy, bez Ciebie to forum przestaloby istniec.
              na szczescie dla wszystkich moich fanek nigdzie sie nie wybieram;)
              btw czy to nie urocze, ze tyle osob zadaje sobie trud analizujac moje posty i
              ze tak je to dreczy, ze az musza se cos na ten temat skrobnac:P i jakie wnioski
              ahah hyba wyniki bezsennych nocy. doprawdy baaardzo budujace:)
              • karolina_xv Re: do judith79 19.10.05, 09:45
                Ale ty tępa jesteś.Szkoda słów.Idiotka na maxa.Powinnaś się zacząć leczyć, bo
                coś ci się w główce popie%$^$%^$&$&$.!
                • judith79 Re: do judith79 19.10.05, 10:13
                  nooo, troche jestem:P misiu naiwniasty
                  • karolina_xv Re: do judith79 19.10.05, 12:41
                    Nic nie pozostaje tylko Cię namierzyć i wysłać tam ludzi z opowiedniej
                    instytucji co Cię wywiozą w odpowiednie miejsce i przystosują do życia w
                    społeczeństwie, bo narazie narazie nadajesz się do życia w buszu na totalnym
                    odludziu a nie między ludźmi.
                    Chwyć się jakiejś roboty zamiast siedzieć przed kompem i głupoty pieprzyć na
                    forum. No chyba, że jesteś aż taką debilką, że się nawet do zamiatania ulic nie
                    nadajesz.
                    • judith79 Re: do judith79 19.10.05, 12:58
                      No chyba, że jesteś aż taką debilką, że się nawet do zamiatania ulic nie
                      >
                      > nadajesz.
                      nooo, troche jestem:P ty to chyba jestes prezes mojego fanklubu, moze podam ci
                      nr swojego konta? w koncu idole tez musza z czegos zyc:P
        • iwia do nemezi 14.10.05, 13:19
          dziękuję Ci.
    • kajos5 Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 15.10.05, 17:10
      U mnie jest niestety tak samo - tyle że my jesteśmy razem juz ponad 10 lat.Czuję się jak w klatce - mąż nie chce rozwodu a wyprowadzić się nie mam dokąd. Myślę ze zrobiłam już wszystko co można żeby ratować uczucia do męża. Nie szukam wielkich uniesień, bukietów kwiatów i innych romantycznych przeżyć - chciałbym tylko być z kimś kogo bedę kochać i kto będzie kochał mnie. A najmłodsza to ja już nie jestem:((
      • iwia Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 17.10.05, 23:20
        My jesteśmy 2 lata po ślubie, a nie wyobrażam sobie co będzie po 10-ciu.
        Też nie mam dokąd się wyprowadzić. Właśnie najgorsze jest to, że dokonujesz
        wyboru, decydujesz się na życie z wydaje się właściwym człowiekiem, który
        jednak nim nie jest. Czujesz się jak w próżni, chcesz cofnąć czas, uciec,
        wycofać się ,ale nie możesz. Jesteś już skazana na swój wybór. Czasem myślę,że
        popełniłam błąd-mogłam zostać z moją prawdziwą miłością. Chociaż też myślę, że
        tak miało być, bo cóż mi pozostaje....
        • iwia Re: do kajos5nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 17.10.05, 23:21
          iwia napisała:

          > My jesteśmy 2 lata po ślubie, a nie wyobrażam sobie co będzie po 10-ciu.
          > Też nie mam dokąd się wyprowadzić. Właśnie najgorsze jest to, że dokonujesz
          > wyboru, decydujesz się na życie z wydaje się właściwym człowiekiem, który
          > jednak nim nie jest. Czujesz się jak w próżni, chcesz cofnąć czas, uciec,
          > wycofać się ,ale nie możesz. Jesteś już skazana na swój wybór. Czasem
          myślę,że
          > popełniłam błąd-mogłam zostać z moją prawdziwą miłością. Chociaż też myślę,
          że
          > tak miało być, bo cóż mi pozostaje....
    • maya2006 Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 16.10.05, 20:54
      to, ze w czasie kiedy dziecko jest male masz maly kryzys to normalne. jednakze
      tesknota do bylego jest jedynie ucieczka w marzenia. wyobraz sobie siebie z
      nieodpowiedzialnym eksem i 8 miesiecznym dzieckiem ? ok, zyjecie razem leoiej
      czy gorzej, po 2 latach nagle zaczynasz miec dosyc braku dojrzalosci i
      odpowiedzialnosci. i co? myslisz wtedy o ojcu dzieck: jak to pieknie bylo.

      a z tym nieskim wzrostem to pytam: a co bylo na poczatku???
      • iwia do maya2006 17.10.05, 23:39
        maya2006 napisała:

        > to, ze w czasie kiedy dziecko jest male masz maly kryzys to normalne. jednakze
        > tesknota do bylego jest jedynie ucieczka w marzenia. wyobraz sobie siebie z
        > nieodpowiedzialnym eksem i 8 miesiecznym dzieckiem ? ok, zyjecie razem leoiej
        > czy gorzej, po 2 latach nagle zaczynasz miec dosyc braku dojrzalosci i
        > odpowiedzialnosci. i co? myslisz wtedy o ojcu dzieck: jak to pieknie bylo.
        >
        > a z tym nieskim wzrostem to pytam: a co bylo na poczatku???

        Witaj!
        Dzięki za odpowiedź,
        Wiesz, to nie było tak do końca z tym brakiem dojrzałości mojego eks. On był
        wspaniałym facetem, ale w tym czasie poznałam mojego obecnego, który zawrócił
        mi trochę w głowie swoimi cechami charakteru, które nie posiadał mój były.
        Przez rok szarpałam się z podjęciem decyzji, z którym chce być, to był
        koszmar... no i wybrałam....ale ja go nie kocham.
        Nie wiem, jak przyjdzie mi żyć dalej, nie wyobrażam sobie tego co będzie po
        kilkunasty latach naszego małżeństwa. Rozwodu, raczej nie biorę pod uwagę. Nie
        miałabym się gdzie wyprowadzić, bo to on tak naprawdę mnie utrzymuje (co jest
        strasznie dla mnie, bo jestem od niego uzależniona.
        A jego niski wzrost przeszkadzał mi także na początku, ale teraz aż wstydzę się
        z nim gdzieś pokazywać, w ogóle mnie nie pociąga. Wiem ,że może wydać Ci się
        to głupie, ale naprawdę mam z tym problem.
        Mój były za niedługo się ożeni. Jest bardzo szczęśliwy. To tak bardzo boli...
        że to nie jestem ja...

    • nulka8 Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 19.10.05, 00:02
      jestem w podobnej sytuacji, chociaz jeszcze na etapie prob ratowania. Mowie,
      tlumacze swojemu mezowi, ze jest zle i ze pewnie bedzie jeszcze gorzej, ze cos
      trzeba zmienic, jakos zadzialac - ale slysze tylko, ze przesadzam, ze jestesmy
      przemeczeni, ze aura nie taka, ze cos tam jeszcze. A ja juz jestem na etapie
      samowiedzy, ze nie powinnam wychodzic za niego za mąz. Staram sie jakos to
      jeszcze kleic, ale tez podejmuje jakies kroki, aby sie usamodzielnic. Gdybym nie
      byla od niego zalezna,albo gdybysmy nie mieli synka pewnie dawno bym sie
      wyprowadzila.
      Czasem mi sie wydaje, ze moze jednak go kocham, ale sa to coraz rzadsze chwile.
      To jest przykre ale jestem z nim tylko ze wzgledu na dziecko.
    • typson Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 19.10.05, 14:22
      >Poza tym mój mąż jest bardzo niski i to też mi bardzo przeszkada, w ogóle mnie
      nie pociąga.

      nie pociaga Cie i przeszkadza Ci, ze jest niski, bo go nie kochasz.

      A czy jestes pewna, ze po porodzie wrocilas juz do jakotakiej rownowagi
      emocjonalnej?
      • iwia Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 20.10.05, 15:13
        Witaj!
        Nie wiem, co sugerujesz. Minęło 8 miesięcy odkąd urodziłam dziecko... więc
        napewno z tego powodu nie jestem w depresji. Depresja ogarnia mnie teraz, bo
        nie układa mi się z mężem i nie widzę dla nas żadnej szansy na życie razem.
        Próbowałam zmienić nastawienie, ale nie pomaga. Poprostu nim gardze, że jest
        mały. Z zazdrośnią patrzę na mężów koleżanek lub nawet na innych mężczyzn na
        ulicy, którzy są wysocy, przystojni. Nawet nie może mnie normalnie objąć! To
        może wydać Ci się głupie, wiem...
        • judith79 Re: nie kocham męża, jak dalej z tym żyć 20.10.05, 15:17
          hehe mam wizje: ty walnkirnia 190 cm, przynajmniej 200 kg i on 150 cm,
          wychudzony okularnik ( w mojej wizji jeszcze do tego sie jaka):) moze dmuchnij
          ktoregos facetow kolezanek, lzej ci bedzie:P
          • iwia do judith79 20.10.05, 20:37
            Jesteś stukniętą kredynką i żal mi Ciebie. Powinnaś pomyśleć nad jakąś terapią,
            bo bardzo źle z Tobą i to jak najszybciej, bo może być za późno. Napisałabym Ci
            coś więcej, ale szkoda mi mojego cennego czasu. Nie życzę sobie, żebyś pisała
            do mnie.
            życzę powodzenia w życiu i w terapii

            • judith79 Re: do judith79 21.10.05, 10:15
              to nie jest twoje prywatne forum i moge na nim pisac niezaleznie od twoich
              zyczen:P bardzo zle ze mna? to nie ja wymyslam i wypisuje takie pierdoly:)
              buzka btw wiesz w dzisiejszych czasach medycyna jest bardzo do przodu-kosci
              dlugie mozna wydluzac operacyjnie:)
Pełna wersja