smutno....

15.10.05, 16:50
jest mi strasznie ciezko, tydzien temu rozstalam sie z chlopakiem, to on
podjal decyzje a ja ciagle zadaje sobie pytanie dlaczego....3 miesiace temu
zamieszkalismy razem...teraz musze sie wyprowadzic, nie mam pracy...nie
potrafie sobie z tym wszytskim poradzic...staram sie zapomniec ale to bardzo
ciezkie, ciagle wracaja wspomnienia...jeszcze kilka dni temu zapewnial ze
wszystko jest ok, ze mnie kocha....
    • titicaka Re: smutno.... 15.10.05, 21:34
      Jesli wszystko bylo "ok" , to moze wmieszana jest tutaj jeszzce jakas kobieta ?
      Bea
      • magdus1 Re: smutno.... 16.10.05, 11:03
        tez tak mysle ale on wszystkiemu zaprzecza...
        • miska77 Re: smutno.... mi tez 16.10.05, 11:55
          moj tez zaprzeczal...
          pewnego razu chcialam zadzwonic z jego telefonu i szukalam mojej mamy,
          przegladam ksiazke adresowa i widze "basia", wiec pytam "kto to jest basia?" i
          slysze "basia" i usmiech, spoko, pewnie jakas kolezanka z uczelni...

          Jestesmy bardzo udanym malzenstwem, zadnych klotni, udane zycie seksualne, mamy
          wspanialego synka.

          Kilka dni temu obchodzilismy 3 rocznice slubu, posdzlismy uczcic to do knajpki.
          Nastepnego dnia przyjechali moi rodzice, mama myla okna, do meza przyszedl sms
          a ja go odebralam bo czesto odbieramy swoje smsy i doznalam szoku "Gniewasz sie
          na mnie ? przeciez wiesz, ze ja zyc bez ciebie nie moge, najwyzej to ty sie
          bedziesz tlumaczyl" podpis basia.

          Czulam sie tak jakby ktos mi przywalil mlotem w serce, wyszlam z psem na
          spacer, zeby ochlonac...
          po 15 min moglam swobodnie oddychac wiec zadzwonilam z jego telefonu,
          przedstawilam sie i zapytalam co oznacza ten sms do mojego meza a ona sie
          rozlaczyla. Bylam wsciekla, mialam odwiesc rodzicow do domu a nie bylam w
          stanie, z drugiej strony nie chcialam, zeby ktos sie zorientowal, zapisalam nr
          jej komorki do swojego telefonu, w meza telefonie wylaczylam dzwiek, zeby nie
          mogl jej znalesc.
          Odwiozlam rodzicow, odjechalam kawalek i sie rozplakalam...
          dzwonilam do niej kilka razy ale nie odbierala.
          po drodze sie uspokoilam, zeby maz sie nie zorientowal. Jak weszlam do domu to
          juz spal, wzielam prysznic i polozylam sie do lozka. Zaczal sie do mnie
          dobierac, kochamy sie a on nagle do mnie mowi "misiu, zrob mi dobrze" a ja
          etedy "a moze basia ci zrobi?" a on " ale jaka basia?"
          wtedy sie rozplakalam i pokazalam mu smsa.
          powiedzial mi, ze to jego znajoma z GG i takie smsy mu wysyla ale to tylko
          zarty.
          Nie wiem jak zonaty facet moze pozwolic jakiejkolwiek kobiecie, zeby wysylala
          mu tak dwuznaczne smsy zwlaszcza wieczorem jak spedza czas z rodzina...
          wyslalam do tej zdziry smsa z meza telefonu, zeby sie odpier... od mojego meza
          i takie tam, a ona odpisala, ze nie zyczy sobie, zebym jej wymyslala...suka...
          Cala noc plakalam, potem caly dzien i noc, nic nie jadlam, nie pilam...wyslalam
          jej smsa ze sojego nr a ona mi odpisala, ze przeciez nic sie nie stalo, ze to
          tylko zarty i mam kiepskie poczucie humoru...napisala mi rowniez, ze moj maz
          nie byl gorszy od niej bo sam napisal jej smsa "dzien dobry kochanie. buziaczek
          od cichego wielbiciela" i juz totalnie sie zalamalam.
          Maz urwal sie z pracy po tym, jak podczas rozmowy z nim rzucilam telefonem o
          sciane.
          W poniedzialek bylam u niego w pracy i przekopiowalam cale archiwum GG rozmow z
          ta zdzira. Bylam w szoku, ze mna nie rozmawial bo nie mial czasu a z nia gadal
          caly dzien, czasami 30 stron worda... byly czule slowka, jakies scenariusze
          spotkan, jakis seksik.
          To ona go zaczepila na GG ale wina jest po obu stronach bo on nie powinien dac
          sie wciagnac w ta gre a tak ja polubil, ze nawet wieczorami DZWONIL do niej
          zapytac co slychac !!!
          Po prostu mi rece opadaja. On nie wie dlkaczego to wszystko zrobil, dlaczego mi
          nic nie powiedzial. Dobrze wie, jakie mam podejscie do romansow na GG, jestem
          za o ile nie ingeruja w rzeczywiste zycie, czyli zadnych telefonow, sluzbowych
          maili i spotkac a tutaj...
          nie wiem czy uda mi sie zapomniec, bardzo sie tego boje, ze nie bede wstanie
          sobie z tym poradzic, wiem o tym od 2,5 tygodnia.
          Jest miedzy nami dobrze, czuje sie bezopiecznie, bzykamy sie czewsciej niz
          zwykle, jestsuper ale wewnatrz czuje bol, palacy bol, ktorego nie wiem czy bede
          mogal sie kiedys pozbyc...

          Bardzo ci wspolczuje, ze facet cie opuscil ale czasmi mysle, ze musi sie
          naprawde cos zlego wydarzyc, zeby ludzie spojrzeli na oczy, moze to co sie
          przytrafilo w moim zwiazku i w twoim zawazy na naszym przyszlym zyciu, moze to
          jakis znak ?

          Wczoraj ogladalam PREGI, bardzo mi sie podobala jedna kwestia " Czasami trzeba
          wrocic do przeszlosci, zeby zrozumiec, kim sie jest. Czasami trzeba przekreslic
          pzeszlosc, zeby moc zyc."
          Cytat odzwierciedla moja sytuacje, bede sie starala zapomniec o wybryku mojego
          meza (cale szczescie, ze sie nie spotkali, mieszkamy na dwoch roznych koncach
          Polski) bo wiem, ze to jest milosc mojego zycia, facet, ktory jest mi potrzeby
          tak jak powietrze do oddychania...

          Zycze powidzenia i wyciagnij wnioski z waszego zwiazku.

          Jak chcesz pogadac to pisz na maila.

          Pozdrawiam,\Ewa
          • zzzytkaaa Re: smutno.... mi tez 17.10.05, 11:21
            moja koleżanka też odkryła podejrzane smsy od jakiejś Kasi
            Byłyśmy w szoku....
            Facet tłumaczył się, że to przez przypadek do niego dotarło, zaczął robić sobie
            jaja i tak sobie smsowali...
            jednak te smsy wyglądały jak od starych znajomych...
            ja bym nie uwierzyła... przecież dorośli ludzie to nie dzieci, ze ich
            na "zgrywy" bierze!
            • magdus1 Re: smutno.... mi tez 28.10.05, 12:23
              niestety moje podejrzenia co do tej trzeciej sie sprawdzily, teraz to ze sie
              rozstalismy nie boli tak bardzo jak to ze klamal mi prosto w oczy....jak go sie
              spytalam czemu tak robil to stwierdzil ze myslal ze to miej mnie zaboli, faceci
              sa dziwni....jeszcze jakis czas temu rozwazalismy o kupnie mieszkania, kurcze a
              on w tym czasie podrywal inna laske i stwierdzil ze nie ma w tym nic dziwnego...
              powoli zaczynam zycie od now...tak czesto powtarzalam sobie ze bedzie dobrze ze
              zaczelam w to wierzyc:)
              pozdrawiam serdecznie
          • barbie4 Re: smutno.... mi tez 28.10.05, 13:40
            byłam w analogicznej sytuacji,
            tylko nie z mezem ale chłopakiem, znalismy sie 12 lat,
            w zwiazku 4, razem mieszkalismy,
            no i tez poszlo w ruch GG, przypadek, ale jak juz dopadłam do archiwum
            to myslalam ze dostane wylewu krwi, pisal o wszystkim, dosłownie,
            nawet co ge we mnei denerwuje !!!!
            o mały włos a bym go zabiła,
            przebaczylam , nadal bylismy razem , ale to juz nei było to samo,
            podejrzliwosc, i uraz, ze jakies obcej lasce, siedzac u mnie w domu, opisywał
            co go tu wkurza.
            rozstalismy sie , i całe szczescie, chociaz bardzo mocno to przezyłam
            ale dziekuje Bogu, ze w pore oświecił moj rozum.
            faceci sa czasami potworni, wogole bez wyobrazni,
            najlepsza rada jest powiedziec- postaw sie na moim miejscu, gdybys ty
            przeczytał takie pierdoły, czy dla ciebie równiez nie było by problemu.
            • miska77 Re: smutno.... mi tez 28.10.05, 20:15
              > najlepsza rada jest powiedziec- postaw sie na moim miejscu, gdybys ty
              > przeczytał takie pierdoły, czy dla ciebie równiez nie było by problemu.


              "no ja bym to wzial za zart i te smsy i GG" - tak mi powiedzial ale jestem
              pewna, ze tylko dlatego, zeby usprawiedliwic swoje zachowanie...
              Jestem naprawde tolerancyjna, zwisa mi to GG i smsy ale nie jestem w stanie
              wybaczyc mu tego, ze ja szlam pod prysznic a on do niej dzwonil... niestety ma
              tel na kartr i nie wiem ile razy, mowi, ze kilka... wiem, ze z domowego dzwonil
              3 razy, w sumie 15 min... podobno rozmawiali o glupotach ale ja w to nie
              wierze, nie mam archiwum i moze mi kit wciskac bo i tak sie nie dowiem...
              jedyne co to moge gdybac.
              Po prostu zachowal sie jak kretyn...

              Ewa
Pełna wersja