zwykla3
21.10.05, 05:05
krotko napisze:zerwalismy kontakt z rodzina meza a szczegolnie z tesciami po
latach upokorzen jestesmy dwudziestokilkulatkami ale to niewazne,w kazdym
badz razie zerwalismy calkowity kontakt(inaczej sie nie dalo)okolo roku
temu,po prostu moj maz powiedzial matce ze"dla niego teraz jego wlasna
rodzina-zona jest najwazniejsza"...chodzi mi o to ze niedawno przyszla na
stary adres(mieszkal tam maz kiedys)bardzo wazna przesylka z banku-czeki
imienne,tesciowa owszem dala nam spokoj nie wydzwaniala przez ten
rok,odezwala sie w sprawie tych czekow nagrala sie na sekretarke w sprawie
tychze czekow.Nie bylo innego rozwiazania jak je odebrac osobiscie,maz byl
zestresowany ta cala zaistniala sytuacja ale coz bylo robic?pojechal i co na
wstepie zostal"zbombardowany setkami pytan o nasze osobiste sprawy,a na koncu
uslyszal"czy ta sprawa z zerwaniem kontaktow sie nie zmienila?podobno byla
taka mila a jak uslyszala ze juz dawno to bylo postanowione ze nie mamy
ochoty utrzymywac kontaktow z nimi/nia to zrobila sie podobno b.niemila.Maz
uwaza ze problem nie lezy w nich,ze zerwalismy z nimi przez ich postepowanie
tylko ze w Nas!wiem glupia sprawa bo bank byl poinformowany o zmianie adresu!
jak myslicie co mozna bylo w tej sprawie zrobic,nie jechac tylko co zrobic?
czy reakcja tesciowej byla sluszna do sytuacji?ona wciaz uwarza ze nam sie
odwidzi i ze bedziemy utrzymywac kontakty!