znów mnie okłamał

21.10.05, 12:17
ślub za rok ( po baaaaaaaardzo dlugim chodzeniu), a on co jakis czas ma te
same zagrania- okłamuje mnie w błahych sprawach, co doprowadza mnie do
furii..otóz wczoraj prosze go ,zeby do nie wpał po dyżurze ( nie mieszkamy
razem), on n to, ze bedzie bardzo zmeczny, zreszta ja powinnam isc spac , bo
to poźna pora, itp..a czego sie dzis dowiaduje w drodze do pracy od naszego
znajomego-ze w tym czasie "oglądali debate razem u jednego z kumpli" .sama
juz nie wiem, watpliwosci coraz wiecej, co Wy na to..??? bo ja juz nie
wiem..prosby, groxby
    • pumka10 Re: znów mnie okłamał- literówki 21.10.05, 12:17
      do mnie przyszedł- oczywiscie
    • judith79 Re: znów mnie okłamał 21.10.05, 12:20
      moj maz ma kumpla, ktory namietnie oklamuje zone, nie chodzi o jakies wazne
      rzeczy tylko zazwyczaj o glupoty, robi to non stop, moj maz az sie za glowe
      lamie jak tego slucha. koles nawet nie potrafi odpowiedziec na pytanie czemu to
      robi. widac sa tacy co poprostu tak maja. pytanie brzmi czy chcesz tak miec juz
      zawsze:(
    • viinga Re: znów mnie okłamał 21.10.05, 12:54
      jesli okłamuje cię tylko w takich sprawach jak napisałaś, (np gdy chcesz żeby
      do ciebie przyszedł, a on się wykręca) to proponuje chwilowo ustapić, chłopak
      po długim chodzeniu pewnie czuje się troche znudzony i zbyt pewny ciebie.
      Najlepiej nie kontrolowac go i chwilowo okazywac mniejsze zaintersowanie, a
      samej częściej wychodzić gdzieś z przyjaciólmi- chłopakowi da to do myslenia.
      mój tez tak miał, 7 lat chodzenia, a po 5 roku zachciało mu się większej
      swobody i im wiecej go pilnowałam to było gorzej. Propnuje zamiast do chłopaka
      zadzwoń do kolezanki i umów się z nią na wieczorne pogaduchy czy coś w tym
      rodzaju.
      • gocha221 Re: znów mnie okłamał 21.10.05, 13:38
        takie stwierdzenia o pilnowaniu itp są dla mnie zupełnie dziwne. toż to nie jest
        5-letnie dziecko.
        Dla mnie to dziwne, że facet po kilku latach chodzenia, z zaplanowanym slubem
        nie ma tyle odwagi/ szczerości, zeby powiedzieć, ze umowił się z kumplem i chce
        z nim pogadac i podyskutowac o polityce przy męskim piwku.
        Albo jest jakis dziwny i tak, jak pisze koleznaka wyżej "ten typ tak ma" i
        bedzie kłamał w takich drobiazgach albo uważa, ze Ty bys chciała zeby 100%
        wolnego czasu spędzał tylko i wyłacznie z Tobą i po prostu boi się powiedziec,ze
        woli wieczór z kumpalmi niż z Tobą.

        Zastanów sie może, czy nie robisz/nie robiłas wyrzutów o wychodzenie ze
        znajomymi, czy nie próbowałas go zbytnio "pilnować"/kontrolowac.
        A najlepiej szczerze zapytaj, dlaczego to robi.
        • pumka10 Re: znów mnie okłamał 21.10.05, 14:26
          obawiam sie, ze on ma objawy lekkiego znudzenia cała ta nasza
          sytuacja...dlatego mysli pewnie, ze bede urazona, jak sie nie spotkamy. tylko,
          ze to nie jest tak. bardziej niz to wkurza mnie to, jak jego kłamstewka
          wychodza na jaw... nie jest to nagminne, ale jest musze z nim pogadac, na ten
          moment jestem obrazona..dzieki za rady
        • wizard5 zajmij sie swoimi przyjemnosciami 21.10.05, 14:58
          Popieram co dziewczyny pisza.Wiecej wychodz do ludzi,pogadaj z przyjaciolka idz
          do pubu na piwo czy kawe (ja wole piwo :-)) nie badz zalezna od jego planow,a
          jesli chodzi o te klamstewka jesli to tylko w takich sprawach to znaczy to
          ewidentnie ze on czuje sie kontrolowany i "zamkniety w klatce" faceci juz tak
          maja.Im bardziej sie o nich troszczymy tym bardziej oni sie oddalaja.Na probe
          przez tydzien nie komentuj jego zachowania,nie rob min,nie dawaj rad- po prostu
          traktuj go na luzie-zobaczysz jak szybko wybierze "debate"z Toba ;-)
          Pozdrowienia
    • pepperann Re: znów mnie okłamał 21.10.05, 16:32
      Mój mąż też miał (może nadal ma, ale od dawna nie ujawnia tych tendencji)
      skłonności do małych, głupich i niepotrzebnych kłamstewek. Właśnie takich na
      zasadzie "gdybym powiedział prawdę, to byś się wkurzyła, chciałem mieć spokój".
      Albo wręcz: "Chciałem żeby tak było, więc tak powiedziałem".

      Ogromnie mnie to bolało i denerwowało. Moim zdaniem trzeba rozmawiać i
      uświadomić mu, że to zaowocuje brakiem zaufania takze w większych sprawach.

      Polecałabym Ci rzeczywiście złapać nieco dystansu, lekko się odsunąć, nim
      zaczniecie rozmawiać. i bez gróźb i łez. Ważne by nie pokazywać mu, że
      rzeczywiście miał rację, że wyjawienie sytuacji prowadzi do kłótni. Żeby
      zrozumiał , że powiedzenie niewygodnej prawdy jest jednak lepsze niż kłamstwo.

      Ja z moim obecnym mężem dużo rozmawiałam, prosiłam żeby jednak wyjaśnił co im
      kieruje i tłumaczyłam, że tracę do niego zaufanie. A potem przy każdej okazji
      mówiłam mu spokojnie: "świetnie, ale nie wiem, czy mogę ci wierzyć, już kiedyś
      mnie okłamałeś." Przez długi czas, aż już naprawdę miał dość. I jakieś efekty to
      przyniosło (przynajmniej tak mi się wydaje).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja