chyba będzie problem z teściową....

25.10.05, 10:23
Mam miesięczne dziecko. Jest bardzo grzeczne, więc jak zaczyna płakać cały
dom jest postawiony na nogi;) Teściowa odwiedza nas nie częściej niż raz na
tydzień lub raz na dwa tygodnie. Wraz z teściem twierdzą, że dziecko ma prawo
popłakać i upominają mnie, kiedy np. mały zaczyna płakać to, że ja biegnę do
wózka lub łóżeczka zobaczyć co się dzieje. Twierdzą, że takimi metodami nigdy
nie będę miała czasu dla siebie i że w ten sposób rozpieszczam dziecko. A ja
tak nie uważam. Uważam, że miesięczne dziecko jest stanowczo za małe, żeby
pozostawić je nawet na pare chwil i pozwolić żeby wrzeszczało. Poza tym mam
wystarczająco dużo czasu, żeby się dzieckiem zająć. To jest moje dziecko i
nie mam sumienia patrzec jak płacze. To chyba normalny instynkt macierzyński.
Była juz taka sytuacja, że teściowa trzymała małego na rękach a gdy zaczął
płakać i nie mogła go uspokoić nie chciała mi go dać, bo jak
twierdzi "dziecko musi popłakać". Ale do cholery.... dziecko to nie zabawka!
Za kilka dni mamy jechać do nich na weekend. Boję się, bo wiem, że jak mały
będzie płakać to nie pozwoli mi go nosić na rękach itd. Więc nie chcę tam
jechać. Ale jak wytłumaczyć mężwoi i jej, że nie chce jechać? Zeby nikt się
nie obraził? No i czy wy uważacie że to rozpieszczanie? Bo dla mnie to chyba
przesada....
    • gracuuja Re: chyba będzie problem z teściową.... 25.10.05, 10:42
      oczywiście, że wszystko ma swój umiar.. i biegnięcie w skundę po tym jak
      dziecko zaczyna kwilić i zostawianie go "na wypłakanie się" nie jest wskazane..
      moim zdaniem oczywiście...

      a dla teściowej - właśnie ostatnio w jednej z gazet dla mam przeczytałam
      swteirdzenie, że babcine wierzenie, ze dziecko musi się trochę wypłakać, bo to
      dobre na jego pluca i takie tam.. to wierutna bzdura!
      im dlużej dziecko płacze, tym trudniej je potem uspokoić, a zanoszenie się od
      płaczu może się źle skończyć i wcale płuca na tym nie zyskują!!

      to jako argument w potyczkach słownych z "mamuśką":)

      jak zrobić zeby nie jechać... niestety pomysłów brak...
      zresztą jak nie tym razem, to kiedyś pewnie i tak będziecie musieli tam
      pojechać...
      ale dasz radę!!
      • mojuda Re: chyba będzie problem z teściową.... 25.10.05, 11:45
        przy pierwszym dziecku reagowalam tak jak ty bieglam natychmiast jak
        zaplakalo,co tam bieglam ja siedzialam ze spiaca corcia (trzymana na rekach)
        po kilka godzin bo balam sie ja odlozyc zeby sie nie obudzila
        to tylko przyklad mojej schizy:)
        z synkiem jest innaczej:0 normalniej)...jezeli wiem ze jest
        najedzony,przewiniety ,wymiskany(tak nazywam przytulanie:))to daje mu czasami
        chwilke pomarudzic sobie wiec czy to placz czy jakies krzyki poprostu jak
        mam cos zrobic to robie..oczywiscie juz w tym momencie potrafie rozpoznac
        "na co" synek placze...w kazdym badz razie rozumie i twoje podejscie i
        glowkowanie tesciowej , a wnioski? to jest twoje dziecko ..i masz prawo robic
        z nim co chcesz:0 ) sama poukladac sobie pewne rzeczy... a tesciowej uwagi
        wpusc jednym uchem i wypusc drugim...przeciez to inne pokolenie:)
    • triss_merigold6 Re: chyba będzie problem z teściową.... 25.10.05, 13:12
      Tesciowa ma rację. Jak nauczysz malucha, że za kazdym razem na każde
      miauknięcie lecisz i bierzesz na ręce to bedziesz miała problem.
      Chyba odróżniasz z jakiego powodu płacze, nie?
      Czy to pokwękiwanie czy głośny płacz czy zanoszenie się też słyszysz.
      Inaczej dziecko pojękuje w nudów a inaczej kiedy jest głodne, ma za
      ciepło/zimno, czy chce jeść/pić.
      Spokojnie niemowlę możne zostawić na parę chwil żeby spróbowało się samo
      uspokoić (jeśli nie jest głodne, ma sucho itd.).
      POpłakać ma prawo jak najbardziej, tyle nowych bodźców do niego dociera, że
      każdy by popłakiwał.
      • typson Re: chyba będzie problem z teściową.... 25.10.05, 16:51
        popieram w calej rozciaglosci!
    • gocha221 Re: chyba będzie problem z teściową.... 25.10.05, 13:33
      Na powodach płaczu sie nie znam, nie wiem, czy wskazane jest biegniecie na
      zlamanie karku:-)
      ale tesciowa tez przesadza, jeśli nie chce oddac dziecka jego mamie.
      To w końcu Twoje dziecko i tylko Ty i mąz powinniescie decydować jak je wychowywać.
      A co do wyjazdu: jesli mozesz to szczerze porozmawiaj z mężem, może zrozumie,
      pojedzie np. sam na jeden dzień a teściowej można cos sciemnić, ze chora jesteś,
      ze dziecko podziebione itp. itd.
      • gracuuja Re: chyba będzie problem z teściową.... 25.10.05, 14:55
        z przeziębieniem bym raczej uważała... :)
        to moze przynieść odwrotne od zamierzonych skutki.. :)

        jeszcze będzie chciała przyjechać, zeby sama doilonować, czy oby na pewno
        DZIECKO ma wszystko co trzeba... :)

        ale delikatna ściemka nie jest zła...
      • annb zaraz,...moment... 25.10.05, 15:09
        a dlaczego nie powiedziec wprost ze podroze z miesiecznym dzieckiem raczej nie
        są wskazane
        i tyle
        ludzie..dlaczego wy się wciąz tłumaczycie?
        koniec..
        dziewczyno powiedz "nie nie jadę bo nie...mam do tego prawo
        mam prawo zostac w domu z dzieckiem
        jak bedzie starsze proszę bardzo"...
    • g0sik Re: chyba będzie problem z teściową.... 25.10.05, 15:25
      Łomatko, a ile Ty masz lat, że się boisz teściowej??? I co to znaczy, że
      teściowa nie pozwoli wziąść Ci własnego dziecka na ręce? Nie umiesz powiedzieć:
      Przepraszam, ale to ja jestem matką i to ja najlepiej wiem czego potrzebuje
      moje dziecko. Masz zamiar unikać wizyt u teściowej przez następne kilka lat?
      Pamiętaj, że każdy sam określa granice!
    • anik801 Re: chyba będzie problem z teściową.... 25.10.05, 20:43
      to może mi coś poradzicie?Mieszkam z teściami od 4mies.Wcześniej mieszkaliśmy
      sami 400km od nich.Moja córeczka ma prawie 2latka,a ja jestem 5lat po ślubie.
      Nie chciałam zamieszkać z teściami,ale mąż bardzo mnie do tego namawiał.
      Twierdzil,że tak będzie lepiej dla małej(wiejskie powietrze itd)a do tego,że
      będziemy mogli odłożyć więcej kasy.Ja przez całe życie mieszkałam w mieście,a
      tu na wsi jest zupełnie inaczej.Brakuje mi miasta i koleżanek.Do tego z każdym
      dniem uświadamiam sobie,że nie potrafię mieszkać z tyloma osobami.Prócz teściów
      w tym domu mieszka jeszcze siostra mojego męża i babcia.Mój mąż nie chce
      słyszeć o mieszkaniu gdzieś indziej!Chce żebyśmy na wiosne zaczęli robić góre,
      mówi,że wtedy będzie wszystko oddzielnie i nie będzie powodów do nieporozumień.
      Ja jednak obawiam się,że będą nieporozumienia,bo w końcui tak będę codzień
      widywała te osoby.A dziś np mój teść z samego rana napasł moje dziecko zimną
      kiełbasą i mała potem wymiotowała,albo wbrew temu co mówię daje jej chipsy!Niby
      to są dobrzy ludzie,ale mnie to denerwuje,że wszystko muszą wiedzieć.Dla mnie
      to tu nie ma żadnej prywatności.Jak się zamykam w pokoju żeby się pouczyć
      (studiuję)to zaraz jes,że się obraziłam.A do tego wszystkieg mój mąż dostał
      prace w Poznaniu i przyjeżdza tylko w weekendy,a ja tu siedzę sama.Do Poznania
      nie mogę się przeprowadzić,bo mąż nie dostał(i nie wiem czy w najbliższym
      czasie dostanie)służbowego mieszkania i mieszka w internacie.A na tej wsi to
      można z nudów umrzeć(dobrze ze chociaż internet założyłam),bo tu nic nie ma!Do
      pracy nie mogę iść,bo tu ani żłobka,ani przedszkola,a teściowie pracują.A do
      tego do najbliższego miasta 20km,a autobusy zbyt często nie kursują.I ciągle
      się zastanawiam co mam zrobić?Nie chcę tak żyć jak teraz,a mąż nie chce słyszeć
      o zmianie!
      • ninka25 Re: chyba będzie problem z teściową.... 27.10.05, 14:26
        aniku, porozmawiaj z mezem i powiedz wprost: ty chcesz tu mieszkac, ale jestes
        tu tylko na weekendy. jak ja bede tu tez tylko na weekendy - prosze bardzo. to
        sa dla mnie obcy luzie, zle sie tu czuje, sa wscibscy. nie mam zamiaru tu
        dluzej mieszkac. wiec albo wynajmiemy mieszkanie w miescie, z dala od nich,
        albo predzej czy pozniej dojdzie do rekoczynow.
        powodzenia
        • anik801 Re: chyba będzie problem z teściową.... 27.10.05, 17:39
          Ninka,żeby to bylo takie proste...Wczoraj rozmawiaLam z mężem przez tel.
          (rozmawiamy codzień),gdy tylko napoczęłam ten temat stwierdził,że wydziwiam i
          szukam dziury w całym i żebym sobie przemyślala jakie będziemy mieli życie jak
          się wyprowadzimy od teściów(moim zdaniem normalne,ale zdaniem mojego męża nie
          będzie nas na nic stać-choć on zarabia 2tyś i często ma dodatkową kasę)ja już
          nie wiem jak mam w ogole na ten temat rozmawiać?
          • ninka25 Re: chyba będzie problem z teściową.... 28.10.05, 13:56
            Aniku, koniecznie! Jeśli do twojego męża nie trafią Twoje tłumaczenia, masz dwa
            wyjścia:
            1. Wiercić mu dziurę w brzuchu, wpaść w depresję, nie odzywać się i czekać na
            efekt
            2. Spakować dzieci i przenieść się do niego do internatu. Powiedz po prostu, że
            nie widzisz powodu, dla którego rodzina ma byc rozdzielona, a poza tym nie masz
            zamiaru gnuśnieć. Dzieci do złobka czy przedszkola, Ty do pracy.
            Bądź smutna będąc tam i wesoła będąc gdzie indziej. Jak Ci następnym razem
            powie, że wydziwiasz, nie daj się, i powiedz krótko: kochanie, nie wydziwiam.
            Wyprowadzamy się od twojej rodziny. Nie mam zamiaru tu więcej mieszkać. I to
            jest moje ostatnie słowo, psrawę uważam za zamkniętą.

            Oczywiście takie postawienie sprawy jest podłe, ale zdaj sobie sprawę że tak
            naprawdę to nie Wy mieszkacie tam, tylko Ty!
            Szanuj się, to i inni będą Cię szanować.
    • dorotakb Re: chyba będzie problem z teściową.... 27.10.05, 14:05
      dziewczyny bez względu na to czy powinno się biegać do płaczącego dziecka czy
      nie jedno jest pewne: TO SĄ WASZE DZIECI I POSTĘPUJECIE TAK JAK UWAŻACIE!!!
      Oczywiście tesciowa może ewentualnie "podpowiedzieć", zasuderować co w danej
      sytuacji zrobić ale coś takiego,że dziecko płacze a ona nie chce go oddać matce
      jest dla mnie niedpouszczalne!!! wychowujecie swoje dzieci wedle swojego
      uznania a nie czyjegoś - bez zględu czy jest to teściowa czy koleżanka!
      Powodzenia!
Pełna wersja