liss.ek
27.10.05, 10:56
Zainspirowana wątkiem o szwagierce, postanowiłam zapytać Was o wybory Waszego
rodzeństwa - wiadomo, każdy medal ma dwie strony ;)
Ja nie znoszę faceta mojej siostry (są ze sobą 8 lat, ale trudno orzec, czy
zakończy się to małżeństwem, czy nie)! Za nic nie umiemy się dogadać, chociaż
mocno staramy. Widujemy się dwa razy do roku, pierwsze dni upływają w miłej
atmosferze, potem jest już tylko coraz gorzej, na ogół ja po prostu wcześniej
wyjeżdżam z rodzinnego domu, bo nie mogę już znieść jego towarzystwa.
Co konkretnie mam mu do zarzucenia?
Oj, jest tego sporo! Po pierwsze, nie znoszę tego, że od pierwszego pobytu u
nas zachowywał się tak, jakby był u siebie. Wypowiadał się na każdy rodzinny
temat, okazywał brak szacunku wobec moich dziadków (oni mają problem
alkoholowy, ale uważam, że jako gość nie powinien się w to angażować).
Po drugie ma bardzo radykalne poglądy i zero umiejętności wyczuwania, kiedy
należy się z nimi obnosić, a kiedy zachować je dla siebie. Moja siostra już
nie raz wstydziła się za niego i ciągle musi łagodzić spory, które on
wszczyna. Z moją mamą dyskutuje jak z pierwszym lepszym kolegą, przy mnie
hamuje się jeszcze rzadziej, więc nie raz usłyszałam pod swoim adresem
wyzwiska (wiadomo, coś powiedzieć trzeba, gdy brakuje argumentów :(
Zachowuje się jak dziecko, chociaż widuję siostrę tak rzadko, a on ma ją na co
dzień, jest zazdrosny o każdą babską rozmowę, którą ośmielimy się
przeprowadzić, wychodząc do innego pomieszczenia.
Nie ma totalnie żadnych zainteresowań. Liczą się dla niego wyłącznie spotkania
towarzyskie, knajpy, piłka nożna. Ktoś, kto czyta książki, interesuje się
czymś "poważnym" itd. to dla niego dziwoląg. W związku z tym jest wiecznie
zblazowany. Ileż razy usłyszałam wypowiedziane z pogardą: "studentka"! Cud, że
wspiera moją siostrę, która właśnie, w 32 roku życia, rozpoczęła studia.
Mogłabym wymieniać do rana, a o jego sławnych akcjach nawet nie wspominam, bo
i tak nikt by nie uwierzył, że można takie rzeczy wyprawiać w domu rodzinnym
swojej kobiety.
Ciągle zadaję sobie pytanie, DLACZEGO ona z nim jest?
Wybaczcie, że tak się rozpisałam, ale by sprawiedliwości stało się zadość,
muszę dodać, że ma kilka zalet ;)
Jest bardzo pracowity, pomaga w domu... Hmm... nie przychodzi mi do głowy nic
więcej :)
A jak to jest u Was?