jaki sens tego jest.....

02.11.05, 17:19
moj facet od 2 miesiecy ma dwie prace i rzadko sie widzimy raz lub 2 razy
wtygodniu i to po kilka godzin na wiecej nie ma czasu ...bardzo mi ztym
ciezko,siedze w domu i niewiem co mam ze soba zrobic??to znaczy mam duzo do
roboty ale po prostu chcialabym w tym czasie byc znim a on pracuje ...niewiem
jak to wytrzymac??co zrobic zeby to sie zle nie odbilo na zwiazku??no bo
przeciez ja chodze na disko bez niego czy do baru itd.bo jak go nie ma to
musze z innymi ludzmi gadac i wtedy moze powoli zaczneimy sie oddalac od
siebie a zblizac do innych ludzi...i koniec juz blisko.....


    • justyneczka21 Re: jaki sens tego jest..... 02.11.05, 17:47
      W sumie nie ma tak źle.Ale faktycznie jezeli sama wychodzisz na rozne imprezy
      to moze zdarzyc sie tak ze kogos poznasz i wtedy twoj zwiazekna tym na pewno
      nie zyska.Jest jeszcze druga mozliwosc czego ci oczywiscie nie zycze ale twof
      facet moze miec poprostu kogos na boku.Najlepiej jak z nim o tym pogadasz i
      wyjasnicie sobie wszystko.A moze uda mu sie wygospodarowac troche wiecej czasu
      dla ciebie.Pozdrawia,m
    • paola20002 Re: jaki sens tego jest..... 02.11.05, 17:56
      moj facet nie ma napewno nikogo na boku!!!ma dwie prace i na przyklad wtym
      miesiacu tylko 5 dni wolnego wiec wiesz trudno znalesc czas jak ma sie 5 dni
      wolnego
      • justyneczka21 Re: jaki sens tego jest..... 03.11.05, 16:11
        Kurcze jezeli sama to rozumiesz ze nie moze wiecej czasu ci poswiecic to po co
        zawracaSZ innym glowe.I nie wsciekaj sie jezeli ktos sugeruje ci cos.Sama
        proslilas o opinię Wariatko.
      • kasiajka Re: jaki sens tego jest..... 04.11.05, 10:48
        Weż się za jakąś robotę, kobieto. Jak pójdziesz do pracy i zaczniesz zarabiać,
        to twój facet nie będzie musiał sobie flaków wypruwać pracując w dwóch
        miejscach.
        Aż coś mi się robi, czytając takie posty....brrrr.....
    • ala.b30 Re: jaki sens tego jest..... 04.11.05, 15:47
      Mój miał jedną pracę, ale taką po 16 godzin na dobę. Ja pracowałam standardowo
      8h/dzień. Z tamtego okresu pamiętam przede wszystkim przejmujące uczucie
      samotności w czterech ścianach. Kiedy on wracał, był tak zmęczony, że zaraz
      szedł spać, więc wieczór spędzałam samotnie w drugim pokoju. Na moim związku to
      się niestety odbiło - byłam o krok od zdrady...Na szczęście w porę się
      opamiętałam, a wszystko się zmieniło, kiedy on zmienił pracę:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja