z NIMFOMANIKI w LODOWIEC

04.11.05, 14:30
Kochane, pewnie ten temat był już poruszany i nie jestem z tym problemem
pierwsza, ale proszę, doradźcie mi coś!
Jestem mężatką od roku, mam 27 lat, z mężem znam się 5 lat, jesteśmy razem od
4-ch. Miałam kilka związków przed nim, z czego jeden był bardzo zażyły.
Właściwie z tamtym mężczyzną zaczęłam życie seksualne, które było nadzwyczaj
udane. Za każdym razem byłam zaspokojona (co zdarza sie chyba raz na milion
przypadków) i miałam przeogromną ochotę na seks. Codziennie. Nigdy mnie seks
nie męczył, jeszcze wcześniej, z innymi mężczyznami również nie miałam w tej
dziedzinie problemów, nigdy nie było tak, żeby mi się nie chciało. Często
nawet było tak, ze to ja byłam stroną inicjującą. Z tamtym mężczyzną, o
którym tu piszę mieliśmy wielkie rozstania i wielkie powroty. Był to bardzo
burzliwy związek. Najpierw ja go rzuciłam (dla innego), ale okazało sie, ze
była to wielka pomyłka i postanowiłam do niego wrócić. PO tym powrocie trzy
miesiace było jak w raju, listy miłosne, uniesienia, wielkie plany na
przyszłość, rozmowy o małżeństwie - zaręczyliśmy się. to wszystko niestety na
odległość - on siedział za granicą. pewnego dnia nie zadzwonił. okazało się,
że zwiazał się z inną kobietą. rzucił mnie z dnia na dzień, właściwie z
godziny na godzinę. przeżyłam to bardzo ciężko. Tak w ogóle, to było w tym
wszystkim tyle dziwnych sytuacji i splotów wydarzeń, ze możnaby o tym ksiażkę
napisać. po tym wszystkim poznałam mojego męża. zakochałam się. ale już nigdy
nie wróciła do mnie moja namiętność. właściwie od początku mojego związku z
mężem seks jest dla mnie obojętny. Mógłby po prostu nie istnieć. Skąd u mnie
taka zmiana?? Czy istnieje na to jakieś wytłumaczenie?? czy to biologia,
hormony, psychika?? gdzie moze leżeć przyczyna?
P.S. Mam zdiagnozowane PCO.
    • triss_merigold6 Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 04.11.05, 15:29
      Bozszsz co tu tłumaczyć. Chemii nie było między Tobą a mężem i pewnie nie
      będzie. Są faceci którzy Cię kręcą i są tacy co nie działają. Małżonek należy
      do tej drugiej grupy najwyraźniej.
      • zdzichu-nr1 Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 04.11.05, 23:53
        no tak, tylko po co było brać z nim ślub? z rozsądku? lepsze ciągłe kłótnie w
        oparach namiętności niż życie z wyrachowania i zimnej kalkulacji. przynajmniej
        ja tak sądzę...
        • kasia191273 Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 05.11.05, 18:00
          wiekszosc z nas chyba tak sadzi, ale warto sobie przypomniec, ze tzw. milosc
          romantyczna ( opary namietnosci) to wymysl ostatniego stulecia. Wczesniej
          malzenstwa zawierano z rozsadku i...byly czesto bardzo trwale;-)))
    • needalibido Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 08.11.05, 13:43
      to nie jest tak, że on mi się nie podoba, że wyszłam za niego z rozsądku. nIc
      podobnego!! bardzo kocham mojego męża i z nim również jest mi dobrze w łóżku.
      problem jest w tym, że mimo tego właśnie, że jest mi z nim dobrze, w ogóle nie
      mam ochoty na seks. ??? czasem myślę, że może to skutek mojego załamania wtedy,
      kiedy mój były mnie rzucił? może coś się we mnie zmieniło, coś pękło? i w ten
      właśnie sposób się to teraz objawia?
      • typson Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 08.11.05, 16:51
        > czasem myślę, że może to skutek mojego załamania wtedy,
        > kiedy mój były mnie rzucił? może coś się we mnie zmieniło, coś pękło? i w ten
        > właśnie sposób się to teraz objawia?


        cos za czesto o nim piszesz. Ktory jest dla Ciebie wazniejszy i czy napewno?
        • needalibido Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 10.11.05, 14:33
          piszę o nim, skoro wiążę z nim mój problem. to było najsilniejsze przyżycie
          emocjonalne w moim życiu. Dwa tygodnie wyjęte z życia - dwa tygodnie siedziałam
          w domu w fotelu (dosłownie) na prochach uspokajających i bez jedzenia. to było
          straszne. mój cały świat wtedy runął, wszystkie moje plany, straciłam cel w
          życiu. dlaczego? bo byłam na tyle głupia, że całe swoje życie podporządkowałam
          jemu, a o sobie w ogóle nie myślałam. Zatraciłam się dla niego bez reszty.
          Teraz wiem, że żeby kochać naprawdę, najpierw trzeba pokochać siebie. :)
      • ljubav3 Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 11.11.05, 18:23
        czasem myślę, że może to skutek mojego załamania wtedy,
        >
        > kiedy mój były mnie rzucił? może coś się we mnie zmieniło, coś pękło? i w ten
        > właśnie sposób się to teraz objawia?

        Myślę, że dobrze podejrzewasz (choć to tylko moje zdanie). Mam dokładnie to
        samo. Nie potrafisz już całkowicie zaufać, otworzyć się; nie czujesz się
        absolutnie bezpieczna. Może seksuolog a może psychoterapia? Trzymaj się
        cieplutko, chyba wiem co czułaś.
        • needalibido Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 11.11.05, 21:09
          owszem, myślałam o tym, zeby iść do seksuologa, ale jakoś jeszcze nie mam
          odwagi... a poza tym chciałabym iść do jakiegoś poleconego, a nie mam nikogo,
          któ mógłby mi dać na takiego namiar. dzięki za zrozumienie, jakoś od razu mi
          lepiej :))
    • salvia_divinorum Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 08.11.05, 20:14
      A może bierzesz tabletki antykoncepcyjne? One b. często po jakims czasie
      wyrównują poziom libido do zera...
      • needalibido Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 10.11.05, 14:35
        tak, brałam tabletki odkąd zaczęłam sie spotykać z moim mężem. diane 35.
        odstawiłam je rok temu. tabletki miały mi między innymi pomóc w leczeniu PCO.
        nic z tego. nadal mam problemy...
        • filostrados Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 10.11.05, 15:57
          skoro cie to trapi to znaczy ze musi być "coś na rzeczy". ale mysle ze nie
          powinnas sie tym az tak przejmowac, samo sformulowanie problemu świadczy o tym
          ze popadasz w skrajnosci "z nifmomanki w lodowiec" chyba nie jest aż tak
          strsznie skoro piszesz ze dobrze ci z nim i ze go kochasz. nie oceniaj tej
          sytuacji jako złą. jesli meżowi to nie przeszkadza i oboje macie podobny
          temperamet wszystko jest ok. najwazniesze zebyscie się dogadywali, predzej czy
          później ten wulkan eksploduje...
          pozdrawiam
          • reset999 Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 09.12.05, 22:14
            wiesz z tymi tabletkami to jest roznie.
            moje kochanie juz trzecie tabletki bierze odkad jestesmy razem (pierwsze za
            mocne, a drugie wycofali bo puscili wadliwa serie ;) ).
            na poczatku bylo tak sobie z jej libido. na drugich wyraznie czulem ze mniej
            mnie chce a teraz ciagle sie domaga seksu (dla mnie pelnia szczescia :D) i sama
            zauwazyla ze takie maja dzialanie... jak mnie nie ma to placze ze musi sobie
            sama sprawiac przyjemnosc ;)

            ps. jestem facetem nie oczekujcie ze powiem jakie teraz tabletki bierze bo nie
            pamietam ;) wiem na pewno ze sa slabsze od poprzednich...
    • 3bonk Re: z NIMFOMANIKI w LODOWIEC 11.12.05, 16:43
      To jeszcze nic. Słuchałem kiedyś 3-ójki, gdzie wypowiadał się Mikołaj (tak miał
      na imię). We wtorek traci pracę, wraca szybko do domu żeby poinformować o tym
      żonę, zatrzymuje go policja wlepia mandat na 600 zł i 8 pkt karnych, wchodzi do
      domu opowiada o tym żonie, a ona go rzuca :) Wszystko 1 dnia w jego urodzinki.
      A Pan Strzyczkowski: "To mam dla pana 3-ójkową płytę" ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja