jedynactwo - raz jeszcze (pytanie)

05.11.05, 14:21
założyłam tu niedawno wątek o jedynactwie, i - jak się mogłam spodziewać - zostałam zrugana:) Ale to nic. Mam tylko pytanie - czy są tu jakieś jedynaczki, które wychowują swoje dzieci i jakoś sobie radzą? Może to dziwne, ale ja nigdy w życiu nie trzymałam nawet żadnego dziecka na reku, nie mówiąc o czymś takim jak kąpiel, przewijanie...Po prostu w mojej rodzinie byłam jedynym dzieckiem - żadnych braci, żadnych sióstr, żadnego kuzynostwa (kto czytał mój poprzedni wątek to wie). Co gorsza mój narzeczony również jest.. jedynakiem. On bardzo chciałby już mieć dzieci, a ja ... boję się, bo nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Mogę się tylko domyslać, że większość obowiązków względem nowego członka rodziny spada na matkę..., więc moje kochanie może sobie chcieć (ja też chcę, ale się boję), a to ja muszę wiedzieć co dalej... czy ktoś też tak ma? (aha - obie babcie odpadają - moja mama raczej mi nie pomoże a teściowa za oceanem - nie zna nawet j.polskiego, więc nie ma mowy o przyjeździe na dłużej do Polski). Wiem, że to wszystko brzmi nieprawdopodobnie, ale tak niestety jest. Z góry dzięki
    • o.madzia Re: jedynactwo - raz jeszcze (pytanie) 05.11.05, 14:35
      Piszesz jakbyś żyła na jakiejś dziwnej planecie (wy, teściowie i rodzice). Nie
      uwierzę, że nie masz ŻADNYCH przyjaciółek, koleżanek, znajomych (ze szkoły,
      studiów?) które mają albo chcą mieć dzieci... Dużo lepiej (i szybciej) rozmawia
      się z kimś w cztery oczy niż klepie w klawiaturę. Może np. idź do parku -
      poprzyglądaj się młodym mamom na spacerze, zapytaj o coś...

      Poza tym nie rozumiem dlaczego "jedynactwo" opisujesz jak jakąś brzydką chorobę...

      • barva Re: jedynactwo - raz jeszcze (pytanie) 05.11.05, 14:38
        Moje znajome, przyjaciółki, koleżanki nie mają jeszcze dzieci... Mam czekać aż one urodzą??? Nie żartuj(nie bądź złośliwa??)
    • chiara76 Re: jedynactwo - raz jeszcze (pytanie) 05.11.05, 16:33
      dlaczego wklejasz te same posty na kilku forach?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=31502435
      by the way, pisanie do ludzi, że posiadanie jednego dziecka to zły pomysł to
      zły pomysł. Pomyśl o tych ludziach, którzy jedno dziecko mają nie dla własnego
      widzimisię, ale z tak zwanych powodów życiowych (choroba, śmierć jednego z
      partnerów, niepłodność czymś tam spowodowana).
      Nie dziwię się, że zostałaś, jak to określasz zrugana.
    • conejito13 Re: jedynactwo - raz jeszcze (pytanie) 05.11.05, 23:30
      co ma wspolnego jedynactwo matki z wychowaniem dziecka? czy matka
      nieposiadajaca rodzenstwa inaczej je bedzie wychowywala niz matka je
      posiadajaca? chyba, ze zakladasz, ze rodzenstwo mieszka ze soba, wspolnie
      wychowujac dzieci...
      rowniez nie ma zadnego znaczenia, czy masz czy nie na 'podoredziu' tesciowa czy
      mame. ty (i twoj maz) sami bedziecie wychowywali wasze dzieci. jest instytucja
      zlobka i opiekunki.
      mysle, ze nie ma tutaj rowniez duzo wspolnego to, czy widzialas wczesniej czy
      nie jakies noworodki (lub trzymalas je na reku). co innego 'bawic sie' z
      dzieckiem sasiadki a co innego wychowywac wlasne. no, chyba ze mowimy o byciu z
      czyims dzieckiem 24 h/dobe. wtedy zgodze sie, ze taka praktyka moze miec jakies
      przelozenie na twoje dzieci.
      acha, naturalnie, jesli pozwolisz, wiekszosc obowiazkow spadnie na ciebie.
      mysle, ze generalnie nie chodzi o klody, ktore rzucasz sobie sama pod nogi
      tylko o to, ze na razie nie jestes przygotowana na dziecko i to wszystko (lub
      az). to nic strasznego, tylko prosze juz, bez tych gminnych teorii spiskowych,
      bo i tak nie pomoga.
      • nupik Re: jedynactwo - raz jeszcze (pytanie) 06.11.05, 05:20
        ja jestem jedynaczka, nie mam zzadnych problemow z wychowaniem mojego 8
        miesiecznego syna:)
        swoja droga, podziwiam niecierpiace jedynaczki, ja przeklinam to ze nia jestem,
        mialam z tego powodu mase roznych problemow przystosowawczych mimo zabiegow
        moich rodzicow.W kazdym raze moj syn nie bedzie jedynakiem:)
        pozdrawiam
        aga
        ps nie przjpuj sie "ruganiem, niektorrzy ludzie nie dorosli jeszcze do wolnosci
        slowa i szlag och trafia ze ktos ma inne poglady.made in poland po prostu.
        • barva Re: jedynactwo - raz jeszcze (pytanie) 06.11.05, 12:01
          dzięki za pocieszenie:) po prostu wolałam się zapytać tu, na forum, mając nadzieję na szczerą odpowiedź, niż - jak któraś mamuśka mi poradziła - pytać np. w parku - :) Gdyby mnie jakaś nieznajoma osoba pytała o takie sprawy, chyba pomimo mojego "dobrego wychowania" odpaliłabym, co ją to u licha obchodzi:) Poza tym.. mało kto (nieanomimowo) powie, że sobie nie radzi. Widzę, że większą akceptacją cieszą się wątki typu "zdradziłam i świetnie mi z tym" :) ( a chyba szkoda)
        • conejito13 Re: jedynactwo - raz jeszcze (pytanie) 06.11.05, 19:09
          czy ten post tylko 'tak ci sie podpial' pod moj, czy odpowiadalas na moj post?
          interesuje mnie to, bo jesli twoje ps. dotyczylo mnie bezposrednio, chcialabym
          ci odpisac, jesli ogolu - pozostawiam bez komentarza, moze ktos inny sie
          poczuje obrazony i ci odpisze.
    • abetta Re: jedynactwo - raz jeszcze (pytanie) 06.11.05, 12:12
      jestem jedynaczką i mam córkę, która pozostanie jedynaczką. Uważam, że jestem
      dobrą matką. Nie bój się -wszystko samo się ułoży-ja też na początku miałam 0
      doświadczenia, pomocy rodziców-zdana tak naprawdę tylko na siebie. moje dziecko
      jest samodzielne i towarzyskie i mam nadzieję, że podobnie jak i ja będzie
      zadowolona, że jest jedynaczką. Ja po prostu nie wyobrażam sobie mieć 2 lub 3
      dzieci-jest mi z tym dobrze.
    • metnia :) 06.11.05, 14:32
      Wiem o czym piszesz, jestem jedynaczka, nie ma kuzynow ani kuzynek, ciotke sztuk 1 ale nie utrzymujemy kontaktu, wujka za granica, tylko mailujemy do siebie o dupie maryni. mialam ten sam problem z dziecmi :) no i pojechalam do stanow i pracowalam jako opiekunka 6 miesieczniaka i 3 latka. na poczatku byl szok. potem jeszcze wiekszy a potem musialam sobie poradzic :) tak naprawde opieka nad dzioecmi nie jest taka trudna, przewijanie itd to banal :) teraz pracowalam przy sklepie internetowym u babki ktora ma 2 miesieczne dziecko i tez sie nim troche zajmowalam i wszystko od poczatku bylo swietnie :) opieka nad dziecmi to jak prowadzenie auta - nigdy sie nie zapomina ;)

      uwazam ze zamin zdecydujesz sie na wlasne dzieci powinnas poprzebywac, poopiekowac sie innymi maluchami. ja np od kilku lat udzielam dzieciom korepetycji z ang (7-18 lat :)) i kazdy maluch jest inny, maja rozne charakterki ale juz po tych kilku latach na kazdego mam sposob :) i zadne nowe wyzywanie a propos dzieci nie jest dla mnie szokiem.

      jestem studentka, do magisterki jeszcze 2 lata a potem kto wie :) moze wlasne dzieci:)

      pozdrawiam cieplo!
      • titicaka Re: :) 06.11.05, 15:10
        Ja bylam w takiej samej sytuacji , jedynaczka , zero doswiadczenia , zero
        pomocy i swietnie dalam sobie rade , nie powiem ,ze bylo latwo,bo pierwsze
        siedem miesiecy po porodzie na prawde dalo mi w kosc .Dziecko postawi twoj
        swiat na glowie :) ,jesli chodzi o wiedze to ja chodzilam na kurs przed
        porodem ,a reszte dowiedzialam sie z ksiazek ,czasopism , internetu . Jednak
        nie ma to jak kurs z wlasnym dzieckiem po tygodniu mozesz juz sama zaczac pisac
        ksiazke o dzieckiach ;).
        Ps. Moj synek nie bedzie jedynakiem , o nie!
        Pozdrawiam
        Moj synek :)
        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=42385&q=alexciagdalszy&k=2
        • adelheid Re: :) 07.11.05, 12:23
          a ja jestem jedynaczka, nie mam jeszcze dziecka i nie wiem czy bedzie jedynakiem, ale powiem Ci ze w moim przypadku jedynactwo to swietna sprawa: jakbym miala rodzenstwo to na pewno nie zwiedzilabym z rodzicamy pol Europy bo po prostu nie byloby nas na to stac... pewnie nie mialabym tez internetu i nie uratowalabym jednego roku studiow studiami zaocznymi bo nie byloby mnie na to stac. nie czuje sie samotna: na rodzinnych imprezach wcale nie jest nas tak malo. tez nigdy nie opiekowalam sie dzieckiem, ale z moja mama tyle zawsze rozmawialysmy ze na ten temat raczej duzo wiem, i jesli pierwsze dziecko z charakteru bedzie do mnie podobne to raczej nie bedziemy miec ochoty na drugie bo tak nam da w kosc:)
        • monjan Re: :) 07.11.05, 12:32
          śliczny chłopczyk
          ale mamusia tez ładna:)
          pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja