inieitak
09.11.05, 15:22
Uwaga trochę się rozpisałam (przepraszam) :)
Od dawna podejrzewałam, że moja przyszła teściowa mnie nie lubi (ja również
za nią nie przepadam). Jednak byłam dla niej miła i serdeczna (czasem wbrew
sobie), bo wiem jak bardzo zależy mojemu facetowi żebyśmy miały dobry
kontakt. Często znosiłam jej nastroje, raz była dla mnie miła, innym razem
oschła – chwilami nie wiedziałam, co mam o niej sądzić. Za każdym razem, gdy
próbowałam mojemu facetowi zwrócić uwagę na to, że chyba tylko ja się staram
o ten dobry kontakt, On kwitował to tym, że jestem uprzedzona i wymyślam
sobie problemy. Kilka dni temu miała miejsce sytuacja, po której M przyznał
mi rację. Przyszliśmy do niego do domu, na moje ‘dzień dobry’ ledwo
dosłyszałam odpowiedź, po czym jego matka nakazała mi znużonym tonem,
zaczynając zdanie od ‘Ty….’ abym wyszła z pokoju (chyba do pokoju M).
Zrobiłam karpia i rzuciłam, że mogę w ogóle wyjść, co też uczyniłam. Mój M
też zrobił karpia, coś zaczął mówić do matki (czego już nie słyszałam) i
wyszedł za mną. Przyznał mi wtedy rację, mówił, że teraz powinnam ochłodzić
stosunki i ograniczać się do zwrotów urzędowych (proszę, dziękuję, do
widzenia itp.). wiem też, że tego samego wieczora rozmawiał ze swoją matką,
która jak gdyby nigdy nic stwierdziła, że „ Jeśli KOGOŚ uraziła to nie miała
tego na celu” i że „nie jestem jej koleżanką, aby mnie przepraszała” (to
mniej więcej powtórzył mi M) dodatkowo się obraziła na M. Ja przeprosin nie
oczekuję, oczekuję tylko, że mój facet przestanie mnie zmuszać do przyjaźni z
jego mamą (zwłaszcza, że chyba tylko ja się starałam) i skończy z oskarżaniem
mnie za każdym razem, gdy wynika między mną, a nią jakaś niemiła sytuacja.
Jednak widzę teraz, że oczekiwałam za, wiele, bo już następnego dnia M zaczął
przebąkiwać, że może coś źle zinterpretowałam, że jego mama użyła złych słów
i że nie powinnam brać tego do siebie, i że w sumie źle zrobiłam, że wtedy
wyszłam, tylko powinnam była wejść i zapytać, o co chodzi. Mnie ręce opadły.
Już kilka lat temu zdarzyła się podobna sytuacja, kiedy to mama M powiedziała
mi kilka ‘miłych słów’ i nakazała wyjście z jej domu. Jego nie było wtedy w
pokoju i chyba nie wierzy, że to się stało, mimo że świadkiem tego zdarzenia
była moja przyjaciółka. No i wtedy sprawa została rozwiązana tak, że nie
bywałam u nich bardzo długi czas, po czym jak przyszłam to wszyscy
zachowywali się jak gdyby nic się nie stało – nie było tematu.
Nie wiem już jak mam rozmawiać ze swoim facetem, czasem zastanawiam się czy
to jest tego warte, czy lepiej nie zakończyć tego związku i nie mieć więcej
styczności z tą rodziną (dodam, że taki stosunek do mnie jest nie tylko ze
strony jego mamy, ale także kilku osób z dalszej rodziny i rodzeństwa). Za
jakiś czas mamy zamieszkać razem, już zapowiedziałam mu, że chciałabym
ograniczyć SWOJE (nie jego) kontakty z jego rodziną, na co on mówi, że w
takim razie też nie będzie odwiedzał i zapraszał moich rodziców (??), a na
święta będziemy jeździć oddzielnie – to tak aktem zemsty chyba, bo nikt z
mojej rodziny mu nigdy złego słowa nie powiedział. Za każdym razem jak
poruszam temat jego rodziny on się wścieka, nie uznaje moich racji, przerywa
mi, wychodzi w trakcie rozmowy, albo odwraca kota ogonem, że to wszystko moja
wina, albo, że mam bujną wyobraźnię. Dodatkowo mówi, że chcę go skłócić z
rodziną i że jak postawię mu warunek (czego nie zrobię) ja albo jego mama, on
wybierze mamę, bo rodziny zmienić nie można (mnie widocznie tak i to, z jaką
łatwością). A ja po prostu chciałabym, aby uznał moje racje i przestał na
siłę zmuszać mnie do przyjaźni z jego rodzicami i stanął po mojej stronie,
kiedy mam rację.
Proszę nie piszcie tylko, że jedynym wyjściem jest rozstanie, biorę to pod
uwagę jako ostateczność, ale nie wiem, co w tej sytuacji zrobić, bo wiem, że
jak do nich pojadę i jego matka zacznie rozmowę na ten temat to albo powiem
jej, że nie mam na rozmowę ochoty, albo powiem, co mi leży na sercu i znów
będzie moja wina i M znów będzie wściekły. Ja już nie wiem jak go przekonać,
a wiem, że stąpam po kruchym lodzie.