andap
10.11.05, 15:41
Jestem pół roku po ślubie i tyle samo w ciąży, powinnam być szczęśliwa, a
jednak... Mój mąż mimo iż potrafi być bardzo kochany nie dorosł chyba do
małżeństwa, a tym bardziej do czekającej go roli ojca:( Ciągle słysze że
zawsze sam się martwł o siebie i robi wszystko żeby jemu było jak najlepiej,
ale zapomina o mnie. Nie dociera do niego że małżeństwo, oprócz przyjemności
niesie za sobą pasmo obowiązków i wyrzeczeń i tak właściwie o ile z nowymi
obowiązkami radzi sobie nieźle, to o wyrzeczeniach nie ma mowy. Niedługo
pojawi się dziecko, a my na ten cel nie mamy odłożonych środków, ponieważ
małżonek nie jest w stanie zrezygnować z niczego i zawsze jak ma na coś
zachciankę, ulega jej. boje się, mało czasu zostało do rozwiązania a ja nie
wiem za co kupimy wózek i całą wyprawkę, cały czas słyszę że w przyszłym
miesiącu odłożymy, ale wiadomo co przyniesie następny miesiąc? Już nie mam
siły ciągle chodze zdenerwowana, boje sie że to sie odbije na dzidziusiu:(
czy każdy facet to duży chłopiec, który myśli tylko o swoich zabawkach, czy
po prostu ja na takiego trafiłam. nie moge, facect który był całym moim
życiem i światem nie rozumie mnie, uważa że panikuję, a najgorsze jest to że
najpierw bez jakichkolwiek skrupułów doprowadza mnie do łez, zostawia samą w
takim stanie, a z pół godziny wysyła sms "kochanie nie denerwuj sie, kocham
cie", nie rozumiem go, moze ktoras z was potrafi mi poradzic co mam zrobic,
jak dotrzec do niego?