liss.ek
12.11.05, 01:52
Cytat z innego wątku. Wpadam w szał gdy czytam lub słyszę podobne bzdury!
Mam kuzynkę, która kilkanaście lat temu przeniosła się do naszego miasta
(mieszkała ok. 100 km. dalej, w małym miasteczku), zamieszkała z naszą babcią
i rozpoczęła naukę w liceum. Potem były studia, od ich ukończenia minęło już z
8 lat, a kuzynka wciąż mieszka u babci. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie
to, że od roku na świecie (i w maleńkim mieszkaniu babci) jest mała Z., córka
kuzynki.
Ciąża nie była wpadką, było to jak najbardziej ŚWIADOME działanie. Kuzynka nie
jest z ojcem dziecka i od początku wiedziała, że nie stworzą rodziny, mimo
wszystko CHCIAŁA MIEĆ DZIECKO. Jest wspaniałą mamą, tego nie można jej
odmówić, ale...
"Dajcie mi wszyscy święty spokój, ja SAMA dam sobie radę, od nikogo nie
potrzebuję pomocy" - to była reakcja na pytanie mojej mamy o to, jak kuzynka
wyobraża sobie swoje życie po przyjściu na świat dziecka. Wspaniała
samodzielność!!! Przez długie miesiące babcia ze swojej emerytury utrzymywała
całą trójkę (na dziecko zawsze znajdą się pieniądze, fakt!). Kuzynka w końcu
ruszyła się do pracy i tu zaczęła się prawdziwa komedia. Schorowana i coraz
słabsza babcia jest opiekunką małej Z. Nie ma swoich spraw, swoich zajęć, bo
cały czas zajmuje się dzieckiem. Gdy musi iść do lekarza, z oddalonego o 100
km. miasteczka przyjeżdża mama kuzynki, by babcia na kilka godzin mogła
opuścić mieszkanie.
W międzyczasie moi rodzice kupili dom na wsi. Nie będę nawet opisywać, jakie
były korowody z tym, żeby kuzynka ZGODZIŁA SIĘ dać babci 2 tyg. urlopu, by ta
mogła pojechać do moich rodziców i trochę odpocząć. Do tej zakutej pały nie
trafiały nawet takie argumenty jak ten, że moja babcia latem bardzo często
mdleje, czasem na kilka minut traci przytomność i po prostu niebezpieczne jest
zostawianie dziecka z taką osobą.
Moi rodzice w końcu postawili na swoim i babcia miała wolne, ale od tamtej
pory jesteśmy wrogami numer jeden, czego kuzynka nawet nie ukrywa, gdy mamy
się okazję spotkać. Cóż, nic dziwnego - jako pierwsi nie pochyliliśmy się nad
losem biednej samotnej matki, a mieliśmy czelność zadbać o kogoś, kto w
największym stopniu ponosi konsekwencje jej wyboru. Długo można by jeszcze
opowiadać o tej sytuacji, ale po co?
Grunt, że na dziecko zawsze się znajdą pieniądze i zawsze jakoś to bedzie, gdy
już przyjdzie na świat...