"Na dziecko zawsze znajdą się pieniądze"

12.11.05, 01:52
Cytat z innego wątku. Wpadam w szał gdy czytam lub słyszę podobne bzdury!
Mam kuzynkę, która kilkanaście lat temu przeniosła się do naszego miasta
(mieszkała ok. 100 km. dalej, w małym miasteczku), zamieszkała z naszą babcią
i rozpoczęła naukę w liceum. Potem były studia, od ich ukończenia minęło już z
8 lat, a kuzynka wciąż mieszka u babci. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie
to, że od roku na świecie (i w maleńkim mieszkaniu babci) jest mała Z., córka
kuzynki.
Ciąża nie była wpadką, było to jak najbardziej ŚWIADOME działanie. Kuzynka nie
jest z ojcem dziecka i od początku wiedziała, że nie stworzą rodziny, mimo
wszystko CHCIAŁA MIEĆ DZIECKO. Jest wspaniałą mamą, tego nie można jej
odmówić, ale...
"Dajcie mi wszyscy święty spokój, ja SAMA dam sobie radę, od nikogo nie
potrzebuję pomocy" - to była reakcja na pytanie mojej mamy o to, jak kuzynka
wyobraża sobie swoje życie po przyjściu na świat dziecka. Wspaniała
samodzielność!!! Przez długie miesiące babcia ze swojej emerytury utrzymywała
całą trójkę (na dziecko zawsze znajdą się pieniądze, fakt!). Kuzynka w końcu
ruszyła się do pracy i tu zaczęła się prawdziwa komedia. Schorowana i coraz
słabsza babcia jest opiekunką małej Z. Nie ma swoich spraw, swoich zajęć, bo
cały czas zajmuje się dzieckiem. Gdy musi iść do lekarza, z oddalonego o 100
km. miasteczka przyjeżdża mama kuzynki, by babcia na kilka godzin mogła
opuścić mieszkanie.
W międzyczasie moi rodzice kupili dom na wsi. Nie będę nawet opisywać, jakie
były korowody z tym, żeby kuzynka ZGODZIŁA SIĘ dać babci 2 tyg. urlopu, by ta
mogła pojechać do moich rodziców i trochę odpocząć. Do tej zakutej pały nie
trafiały nawet takie argumenty jak ten, że moja babcia latem bardzo często
mdleje, czasem na kilka minut traci przytomność i po prostu niebezpieczne jest
zostawianie dziecka z taką osobą.
Moi rodzice w końcu postawili na swoim i babcia miała wolne, ale od tamtej
pory jesteśmy wrogami numer jeden, czego kuzynka nawet nie ukrywa, gdy mamy
się okazję spotkać. Cóż, nic dziwnego - jako pierwsi nie pochyliliśmy się nad
losem biednej samotnej matki, a mieliśmy czelność zadbać o kogoś, kto w
największym stopniu ponosi konsekwencje jej wyboru. Długo można by jeszcze
opowiadać o tej sytuacji, ale po co?
Grunt, że na dziecko zawsze się znajdą pieniądze i zawsze jakoś to bedzie, gdy
już przyjdzie na świat...
    • geesje Re: "Na dziecko zawsze znajdą się pieniądze" 12.11.05, 06:52
      Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale winę za tę sytuację ponosi - niestety -
      babcia, która stała się równocześnie ofiarą swojej decyzji i dobrego serca.

      Bo w końcu jeżeli ta kuzynka zamieszkała u babci - to teraz babcia powinna
      powiedzieć: dziękuję, skończyłaś studia, znajdź sobie dom.

      Tylko metoda zimnego prysznica zadziała.

      I jeszcze jedno pytanie: a rodzice kuzynki? Rozumiem że wszyscy pochylają się
      nad losem biednej samotnej matki, która znalazła sobie świetny sposób na życie
      kosztem innych? To nie jest biedna samotna matka, która heroicznie wychowując
      gromadkę dzieci traci zarabiającego męża w np. wypadku czy w wyniku choroby, no
      i ma problem, tylko samolubne stworzenie, które sobie zafundowało miłą, acz
      kosztowną, zabaweczkę, od początku wiedząc że nie będzie się zajmować stroną
      finansową przedsięwzięcia.

      Życzę rodzince siły, żeby zdecydowanie powiedzieć dość, i aby dziewczątko
      zaczęło ponosić konsekwencje swej decyzji. Tylko że pewnie znowu ucierpi
      dziecko. Ale skoro dziewczyna jest po studiach, to pracę sobie na pewno
      znajdzie i poradzi sobie, pod warunkiem wszakże, że będzie tego chciała.
    • caysee Re: "Na dziecko zawsze znajdą się pieniądze" 12.11.05, 09:42
      Trzeba powiedziec, ze twoja kuzynka ma glowe na karku - niezle to sobie wymyslila.
      Z tego co piszesz, zrobila sobie z twojej babci po prostu niewolnice, bo jak to
      inaczej nazwac... A babcia co na to wszystko? Piszesz, ze to rodzice chcieli jej
      zorganizowac urlop i to z nimi byla walka o te dwa tygodnie. A babcia nie ma
      wlasnego zdania? Ja rozumiem, ze starszej schorowanej osobie moze byc ciezko
      sprzeciwiac sie takiemu pasozytowi, ale chyba jakby sie postawila sama, to by
      miala swiety spokoj. Na poczatek moglaby żądać, zeby dziecko bylo poslane do
      zlobka, od razu byloby jej duzo lzej.

      ---

      Co do tekstu "Na dziecko zawsze znajda sie pieniadze" to mialam podobne odczucia
      jak ty, gdy je przeczytalam. Z historii, ktore slysze to zazwyczaj pieniadze
      znajduja sie u rodzicow, ktorzy musza poswiecic swoje wygody, czy oszczednosci
      na starosc, bo przeciez nie dadza przymierac glodem wnusiowi.

      Mam jednak wrazenie, ze autorka tych slow miala cos nieco innego na mysli. Jak
      sie zarabia srednio dobrze, to czesto "przejada sie" bezsensownie jakas czesc
      pieniedzy, np. kupujac sobie drogie kosmetyki, czesto jedzac na miescie. Przy
      takim stylu zycia dziecko jest nigdy "nie po drodze" i mozna obudzic sie w wieku
      35 lat bedac bezdzietnym. A gdyby juz to dziecko bylo, to byloby sie zmuszonym
      do myslenia w pierwszej kolejnosci o JEGO potrzebach, oszczedziloby sie na tym i
      owym i "pieniadze by sie znalazly".

      Ale osobiscie sama nie lubie myslenia pt. "jakos to bedzie", wole miec wszystko
      zaplanowane, zwlaszcza gdy chodzi o wazne decyzje, do ktorych niewatpliwie
      sprowadzanie potomka na ten swiat nalezy.
    • adamed Re: "Na dziecko zawsze znajdą się pieniądze" 12.11.05, 10:34
      Dokładnie caysee. Dziecko to największe szczęście i tylko rodzice są w stanie
      zrozumieć co jest się w stanie zrobić dla dziecka. Przez 3 lata przejadaliśmy
      miesięcznie 4-5 tys. Fakt, że dużo kupowaliśmy rzeczy do domu żeby się urządzić
      typu lampa, garnek, remont łazienki. I podjęliśmy decyzję o dziecku. Na co
      mieliśmy czekać? Aż będziemy zarabiać więcej? Aż wybudujemy dom? Teraz na
      młodego wydajemy miesięcznie ok tysiąca (w sumie: pieluchy, jedzenie, ubrania,
      zabawki, sprzęty, lekarz). Nikt nam nie dokłada więc widać, że starcza. Po
      prostu mając dziecko rezygnuje się z pewnych rzeczy i to nie z bólem serca
      tylko z przyjemnością. Z przyjemnością odmówię sobie obiadu na mieście żeby
      kupić dziecku zabawkę.
      Jeszcze raz powtarzam, że nie mówię o patologii, tzn nikt nie zarabia, wszyscy
      żyją z renty babci i zasiłku z opieki społecznej.
      Niewiem w jakich kręgach się obracacie, ale ja znam jedną osobę która zarobiła
      sobie na mieszkanie i to w większości po to wyjechała za granicę.
      Realia polskie są takie, jakie są. Jeśli wszyscy mieliby decydować się na
      dziecko jak już wszystko będą mieć ułożone, praca, oszczędności, dom, samochód
      to musieliby długo czekać, a większość wogóle by się nie doczekała. A w
      większości ci co dążą do gromadzenia tych dóbr materialnych po prostu nie chcą
      mieć dzieci, lub orientują się kiedy już jest za późno i wtedy rzeczywiście
      oszczędności przydają się na leczenie niepłodności, ale ile to kosztuje
      cierpienia.
      Jeszcze raz powtarzam, nie trzeba być super ustawionym żeby mieć dziecko.
      Dziecko nie tego potrzebuje. Potrzebuje miłości i podstawowych rzeczy które się
      zawsze znajdą, choćby tanio odkupione używane.
      Pozatym można mieć wszystko i to wszystko stracić w ciągu chwili. Miałam
      znajomych, urządzone mieszkanie na kredyt i on stracił pracę z której głównie
      żyli, ona miała deprechę bo starali się o dziecko. I co... Przeprowadzili się
      do rodziców, wynajeli mieszkanie komuś żeby mieć jakieś pieniądze na leczenie.
      A wyobraźcie sobie np. wypadek, chorobę. Tego się nie da przewidzieć.
      Patologią są dzieci w skrajnej biedzie, samotne matki nie mogące liczyć na
      nikogo i żyjące z marnego zasiłku. A popatrzcie na wielodzietne wiejskie
      rodziny-oni są szczęśliwi! Nie liczą pieniędzy. Wiele razy słyszałam historie
      samolubnych jedynaków, którym rodzice dali wszystko (wykształcenie, zagraniczne
      wakacje, super ciuchy) oprócz miłości i zainteresowania. I słyszałam też o
      ludziach którzy z rodzeństwem mieszkali z rodzicami na kupie, nie pławili się w
      luksusach, ale sami podkreślają (już jako dorośli ludzie, czyli wiedzą co w
      życiu ważne) że byli szczęśliwi, rodzice bardzo ich kochali i wychowali na
      dobrych ludzi, pewnych siebie, umiejących kochać bo sami byli kochani i
      widzieli tą miłość. Miłość nie jest materialna.
      • viinga Re: "Na dziecko zawsze znajdą się pieniądze" 14.11.05, 13:06
        Bardzo mądrze napisane. tak sie zastanawiam czy ja nie miałam szczęsliwszego
        dzieciństwa mieszkajac na wsi, z dwojgiem rodzeństwa, mama nie pracowała, tata
        zarabiał jak przecietny człowiek, nie mielismy (jak pewnie wiekszośc dzieci w
        tamtym okresie) super zabawek, ale było bardzo fajnie. Potrafilismy bawić się
        byle czym, a przedewszystkim mielismy wieksza wyobraźnie. Robiłam placki z
        błota, naczynia to kilka słoików, foremek. A teraz wiekszość dzieci ma
        wszystko: plastikowe kuchenki, pralki żelazka i w wiekszości brak im wyobraźni,
        a rozkapryszone są tak, że żadna zabawka im się juz nie podoba.
      • judith79 Re: "Na dziecko zawsze znajdą się pieniądze" 15.11.05, 09:35
        >A popatrzcie na wielodzietne wiejskie rodziny-oni są szczęśliwi! Nie liczą
        pieniędzy.
        ooo tak szczesliwi po pachy, ile takich rodzin znasz? bieda, zero intymnosci,
        starsze dzieci chowaja mlodsze, pomagaja rodzicom w robocie (czesto o wiele za
        ciezkiej jak na dzieci), brak przyjemnosci, nikle szanse na wybicie sie, czy
        chocby porzadna szkole a potem sami produkuja sobie gromadke jak ich rodzice,
        ktorej ani nie sa w stanie utrzymac w porzadny sposob ani wychowac ani
        wyksztalci i tak w kolko... prosze, zanim zabierzesz sie za wyglaszanie
        truizmow typu "wystarczy milosc", wlacz rozumek
        • viinga Re: czy ty kiedykolwiek byłaś na wsi????? 15.11.05, 09:49
          bieda, zero intymności- kiedy byłaś na wsi 100 lat temu. mieszkam na wsi, kazdy
          ma swój dom, dzieci w wiekszości moga miec własne pokoje bo domy z reguły są
          wieksze niż mieszkania w mieście.
          Czasy kiedy dziecko starsze wychowywało młodsze i pomagało w robocie skończyły
          się tez jakies 40 lat temu,
          mam jeszcze dwójke rodzeństwa wszyscy studiujemy bądż skończyliśmy studia
          Moi rówieśnicy prawie wszyscy skończyli studia, młodsi koledzy także.
          W mojej wsi są tylko 2 gospodarstwa rolne, i w nich dzieci nie muszą pracować
          na roli więc nie wiem skąd masz takie informacje lub skąd pochodzisz
          .......i prosze, zanim zabierzesz sie za wyglaszanie
          > truizmow typu "zapadła wiocha", wlacz rozumek
          • judith79 Re: czy ty kiedykolwiek byłaś na wsi????? 15.11.05, 10:11
            owszem bylam na wsi:) nie wiem czy wiesz, ze w naszym kraju sa baaaardzo
            biedne regiony w ktorych tez zyja ludzie? w twojej wsi wszyscy moga miec super
            domy i wszysy moga konczyc studia ale mozesz mi wierzyc, ze nie wszedzie tak
            jest, sa rodziny (i wcale nie jest ich malo), ktore zyja sobie w 2 pokojach w
            kolka czy kilkanascie osob.
            > mam jeszcze dwójke rodzeństwa wszyscy studiujemy bądż skończyliśmy studia- a
            czy ty wiesz co to rodzina wielodzietna?
            > Czasy kiedy dziecko starsze wychowywało młodsze i pomagało w robocie
            skończyły
            > się tez jakies 40 lat temu,
            hmmm nie wiem jak bylo 40 lat temu ale wiem, ze i teraz nie jest to zadna
            zadkoscia (nie tylko na wsi zreszta)niestety
            > W mojej wsi są tylko 2 gospodarstwa rolne, i w nich dzieci nie muszą pracować
            > na roli więc nie wiem skąd masz takie informacje lub skąd pochodzisz
            hmm swiat niestety nie zaczyna sie i nie konczy na twojej wsi
            pochodze z miasta a obserwacje mam z wizyt w kilku polskich wsiach i "wlasnego
            podworka" nieliczac tu oczywisciepomocy w gospodarstwie)
            • viinga Re: czy ty kiedykolwiek byłaś na wsi????? 15.11.05, 10:28
              przypadki rodzin wielodzietnych i biednych sa i na wsiach i w miastach. Poziom
              zycia i tu i tu mniej wiecej w obecnym czasie jest taki sam. Ale ty napisałaś
              to tak jakby wieś była czymś strasznym. Nikt u nas nie ma super domów- poprostu
              normalne najzwyklejsze, a poziom zycia jest podobny jak w mieście. dzieci sa
              szczęsliwe bo mają więcej przestrzeni i chyba o tym pisała adamed
              • judith79 Re: czy ty kiedykolwiek byłaś na wsi????? 15.11.05, 11:10
                Ale ty napisałaś
                > to tak jakby wieś była czymś strasznym.
                a w ktorym dokladnie miejscu? ja napisalam o rodzinach WIELODZIETNYCH zyjacych
                na wsi (ustosunkowalam sie tymsamym postu przedmowczyni bo wybacz ale nie
                zgadzam sie z teoria, ze biedne wielodzietne rodziny zyja jak paczki w masle),
                chyba jestes lekko przewrazliwiona albo masz sklonnosc do nadinterpretacji.
                • annb nadinterpretacja 15.11.05, 11:16
                  judith79 tez to zauwazyłas :)
    • liss.ek Babcia 12.11.05, 12:38
      Pewnie rację miała ta osoba, która pisała, że babcia jest sama sobie winna. Z
      drugiej strony jej było całkiem na rękę mieszkać z kuzynką - miała towarzystwo,
      pomoc przy jakichś cięższych pracach (chociaż dopiero od niedawna choruje i robi
      się coraz słabsza), ktoś zawsze był w domu (mamy dużą rodzinę i babcia chętnie
      wyjeżdżała - dopóki miała siłę i emeryturę dla siebie). Nikomu nie przyszło do
      głowy, że kuzynka może zachować się tak egoistycznie :(
      A dlaczego się nie "postawi"? Mi się wydaje, że nie chce awantur w domu i
      ciężkiej atmosfery. Babcia zawsze należała do asertywnych i umiejących zadbać o
      siebie osób. Sądzę, że z wiekiem przemijają te zdolności, za to wygrywa
      filozofia "wszystko jedno, byle był święty spokój".
      Poza tym jest związana ze swoją prawnuczką i często jej dobro (zakładając, że
      opieka babci jest lepsza niż wynajętej opiekunki) stawia ponad swoimi prawami.
      Co do rodziców kuzynki, to wujek w ogóle się w to nie miesza, ciocia i jej
      egoizm to temat na osobny wątek. Reasumując: problemu nie ma :(
      Najgorsze jest to, że moja mama proponowała, żeby babcia przyjechała na wieś z
      małą. Wtedy moi rodzice pomogliby w opiece, babcia mogłaby być dłużej, kuzynka
      odwiedzała ich w weekendy i - teoretycznie - każdy byłby zadowolony. Okazało
      się, że to zły pomysł, bo... kuzynka tęskniłaby za córeczką! Wcześnie zaczyna
      się bycie toksyczną matką, nie ma co!
      • annb to bardzo zły pomysł 12.11.05, 17:04
        lissku
        zły pomysł-babcia plus prawnuczka na wies do twoich rodziców, twoi rodzice jako
        dodatkowa opieka
        dobry pomysł-babcia bez prawnuczki na wies do twoich rodziców
        twoi rodzice plus babcia- odpoczynek
        w tym czasie kuzynka jak wiel einnych matek sama musi sie zatroszczyc o dziecko

        babcia w tym celu pakuje sie i wyjezdza a kuzynce mowi-drogie dziecko masz
        rodzicow, masz siebie radz soibie sama
        papa
        wroce jak sie wywczasuje
        • kawka74 Re: to bardzo zły pomysł 12.11.05, 17:40
          Stricte.
          Gdyby babcia z dzieckiem zawitały na wieś, w zdejmowaniu odpowiedzialności z
          kuzynki brałoby udział więcej osób.
          • triss_merigold6 ;) fantastyczny 12.11.05, 20:29
            Jestem pewna, że większe zaangażowanie rodziny w pomoc samotnej matce
            zachęciłoby ją do zafundowania sobie jeszcze jednego dziecka i przyrost
            naturalny kraju by wzrósł.
        • kajak75 Re: to bardzo zły pomysł 14.11.05, 12:38
          a najlepszy pomysl, babcia sprzedajae mieszkanieni przeprowadza sie do rodzicow
          na wies ( o ile ci nie maja nic przeciwko)
      • geesje Re: Babcia 13.11.05, 07:39
        Piszesz:
        > Poza tym jest związana ze swoją prawnuczką i często jej dobro (zakładając, że
        > opieka babci jest lepsza niż wynajętej opiekunki) stawia ponad swoimi prawami.
        > Co do rodziców kuzynki, to wujek w ogóle się w to nie miesza, ciocia i jej
        > egoizm to temat na osobny wątek. Reasumując: problemu nie ma :(

        I masz tu odpowiedź wujek i ciocia stworzyli sobie problem, wychowując egoistyczną córeczkę. Niech więc teraz ponoszą konsekwencje. Babcia ma prawo do świętego spokoju i do robienia tego na co ma ochotę.

        > Najgorsze jest to, że moja mama proponowała, żeby babcia przyjechała na wieś z
        > małą. Wtedy moi rodzice pomogliby w opiece, babcia mogłaby być dłużej, kuzynka
        > odwiedzała ich w weekendy i - teoretycznie - każdy byłby zadowolony. Okazało
        > się, że to zły pomysł, bo... kuzynka tęskniłaby za córeczką! Wcześnie zaczyna
        > się bycie toksyczną matką, nie ma co!

        Jak już dziewczyny pisały - niech mama weźmie babcię, ale bez dziecięcia. Babcia sobie odpocznie, przypomni jak wygląda życie swoim życiem, a kuzynka może dojdzie do wniosku że to jednak jej życie.
        I przede wszystkim że to ona ma się liczyć z planami babci, a nie babcia z jej.
        • annb wszystko pieknie ładnie 13.11.05, 09:37
          ale jak babcia ma skłonności do bycia ofiarą to sobie ubzdura ze to jest jej
          krzyz który musi niesc i nic do niej nie dotrze-to da sie zajezdzic a jak juz
          padnie wnuczka znajdzie sobie nowego zywiciela-w tyum przypadku mogąto byc
          rodzice autorki watku.....
          :-(
    • kitty4 Re: "Na dziecko zawsze znajdą się pieniądze" 13.11.05, 18:24
      Wiesz co? A ja myslę sobie , że Twoja kuzynka również mysli o tym że skoro
      mieszka w tym mieszkaniu ( czy jest zameldowana?)to po śmierci babci- jak sama
      piszesz coraz słabszej - ona dostanie to mieszkanie, a wtedy to już wogóle
      ustawiona w zyciu kobieta.
    • asia_asica Re: "Na dziecko zawsze znajdą się pieniądze" 13.11.05, 18:27
      Niektórze osoby tak już mają - żerują na litości innych. Samotnej matce nalezy
      pomagać i podobne hasła są u nich na topie. Nie mogłaby np. zapisac córki do
      żlobka ? Wiadomo, że tam maluchy chorują ale podczas choroby byłaby z nią
      babcia - opieka nad dzieckiem raz na jakiś czas to nie to samo co non stop i
      dla babci byłoby to duże odciążenie. Wydaje mi się, że duża wina lezy po
      stronie babci - kobieta pozwala sobą manipulować. Ktos jej powinien
      podpowiedziec jak się mówi NIE.

      VANILIOWE FORUM DLA KOBIET - Zapraszam
    • viinga Re: "Na dziecko zawsze znajdą się pieniądze" 14.11.05, 13:13
      Babcia swoja droga napewno cieszy się a towarzystwa wnuczki. Mam sąsiadke która
      nie ma rodziny przy sobie i cały czas siedzi nam na karku bo się ja nudzi.
      Babcia pewnie mysli przepisac komuś miszkanie, lub zostawić w testamencie- czy
      bedzie to własnie ta kuzynka?
      • liss.ek Mieszkanie 15.11.05, 01:06
        Witam :)
        Dziękuję Wam za wszystkie opinie, niestety ostatnio nie mam czasu, więc nie
        ustosunkuję się teraz do wszystkich Waszych wypowiedzi.
        Co do mieszkania, to w sumie nie wiem, jak to będzie rozwiązane. Kilka lat temu
        wyburzano kamienicę, w której mieszkały i babcia dostała mieszkanie komunalne w
        innej części miasta. Słyszałam kiedyś, że w przypadku tego typu lokali, prawo do
        mieszkania po śmierci lokatora, któremu zostało ono przyznane, mają tylko osoby
        o pierwszym stopniu pokrewieństwa (syn, córka). Ale nie upieram się przy tym
        zdaniu, bo najzwyczajniej - nie wiem.
        Jeżeli się mylę, to kuzynka na pewno zostanie w tym mieszkaniu, przy czym nie
        będzie ono do niej należało (tak, jak nie należy do babci).
        Tym razem to tyle :)
        Jeszcze raz dzięki za zainteresowanie, pozdrawiam.
        • annb mieszkanie komunalne 15.11.05, 08:05
          dobrze się orientujesz
          mieszkanie komunalne nalezy do gminy a wnuczka nie jest w I stopniu
          pokrewieństwa wiec nie wchodzi w miejsce głownego najemcy po jego smierci
          tak wiec po smierci babci moze się okazac ze dostanie nakaz do opuszczenia
          mieszkania
          ale ze nasze panstwo wspiera tych co im sie nie chce zadbac o wlasne sprawy i
          nie ma juz eksmisji na bruk...bedzie mogla mieszkac w tym mieszkaniu do smierci
          no chyba ze gmina bedzie dysponowac innym lokalem zastepczym do ktorego
          łaskawie sie kuzynka przeprowadzi
          • viinga Re: mieszkanie komunalne 15.11.05, 09:29
            troche głupio piszesz, bo nie wszystkie osoby które mieszkaja w mieszkaniach
            komunalnych to nieroby którym sie nie chce zadbać o swe sprawy, tylko w
            wiekszości zwyczajni ludzie których nie stać na kupno własnościowego. Skoro
            jest w rodzinie takie komunalne mieszkanie to dlaczego ma przepaść jesli w
            dalszym ciagu moze nalezeć do rodziny, nie koniecznie do kuzynki.
            Znam pewnych dziadków którzy wychowują wnuczke poniewaz zmarła jej matka, a
            ojciec przepadł, maja mieszkanie komunalne. I co po ich smierci wnuczke chop
            siup i na bruk?
            • annb pisałam o konkretnej wnuczce 15.11.05, 09:45
              a mieszkania komunalne są dobrem ktore powinno się dawac osobom pokrzywdzonym
              przez los np
              samotnym matkom których mąz zginał w wypadku
              dzieciakom z domów dziecka
              a nie ze nalezy się
              • viinga Re: pisałam o konkretnej wnuczce 15.11.05, 09:57
                Oczywiście, że tak, ale sa rodziny gdzie rodzice mimo ogromnych wysiłków
                zarabiają mało i niestety nigdy ich nie bedzie stac na własne mieszkanie a
                nawet na wynajęcie. Są rodziny gdzie ojciec zarabia 900 zł matka 700 zł i taka
                komunalka jest jedyną szansą na godziwe zycie. bo nie łudźmy się, że w Polsce
                bedzie na tyle dobrze by np sprzątaczke, woźnego, itp. było stac na mieszkanie,
                taka klasa jest w kazdym państwie tylko w innych krajach stać rodzine na
                wynajęcie mieszkania w Polsce raczej nie.
                co do kuzynki to nie wiem - babci sprawa, ale trzeba jej wytłumaczyć, że
                emerytura to czas odpoczynku, a nie nowej pracy.
                • annb przepraszam autorkę watku 15.11.05, 09:59
                  za naduzywanie kuzynki ale
                  viinga uważasz ze sprawiedliwiej bedzie pozostawic to mieszkanie w rękach
                  kuzynki której się nie chce zadbac o własne sprawy zamiast dac tej rodzinie
                  a ta rodzina o której piszesz ma się gnieżdzic gdzies np w 5 w ciasnym pokoiku
                  u tesciowej?
            • annb nadinterpretacja 15.11.05, 09:51
              viingo wskaz gdzie napisałam o nierobach
              :)

              • viinga Re: nadinterpretacja 15.11.05, 09:59
                dla mnie osoby którym się nie chce zadbać o własne zycie to przewaznie nieroby
                • annb Re: nadinterpretacja 15.11.05, 10:00
                  ty to napisałas
                  ;)
Pełna wersja