gracuuja
18.11.05, 09:16
może to mało istotne dla ogółu... ale i tak się pochwalę, bo to było
miłe.. :))
ponieważ dzisiaj wydaję "ploteczkowe" spotkanko dla koleżanek, poprosiłam
(wspomniałam) dzień wcześniej o kwestii odkurzenia... - ja tego baaardzo nie
lubie robić, więc podział obowiązków się sam ustalił :))
więc byliśmy "umówieni", że on wczoraj odkurzy, a ja sobie zrobię resztę...
jak się niechcący okazało... M wrocił z pracy wczoraj dużo wcześniej niz
zazwyczaj, bo po jakimś tam spotkaniu nie opłacało mu się wciskać spowrotem
do centrum do biura, powiedział, że odkurzy od razu a potem po mnie
przyjedzie.
I tak było... ale nawet nie wiecie jak mi się miło zrobiło jak po gimnastyce
wróciłam do domu - z myślą, że zajmę się ogarnianiem całej reszty (składanie
prania, a nazbierało się tego niewiadomo kiedy... :), kurze, łazienka....) a
tu....
wchodzę... i wszystko już zrobione!!!
ubranka złożone w kosteczkę,
kuchnia posprzątana,
łazienka błyszczy....
żyć nie umierać... :))))
Takiego mam Mężusia... :)))
tym samym chętnie rozpocznę wątek... chwalenia naszych Mężczyzn... bo oni
przecież wcale nie są tacy źli... :)))