Dodaj do ulubionych

mąż i jego "koleżanki"

18.11.05, 14:11
Czy Wy zgadzacie się na spotkania swojego męża z jego koleżankami? Bo ja
nigdy nie miałam nic przeciwko, bo ufam mu i wiem, że mnie nie zdradzi. ALe
mimo wszytsko wkurza mnie, gdy spotyka się ze znajomymi z ogólniaka. Wczoraj
zarzucił mi,że przez to, że mi się to nie podoba on traci przyjaciół. Szkoda,
że nie pomyslał, że może stracić rodzinę........ Bo tolerowac tego zamiaru
nie mam. Jakich argumentów uzyć, aby wytłumaczyć mu, że małżeństwo do czegoś
zobowiązuje i spotkania z koleżankami sa nie na miejscu?
Obserwuj wątek
    • florencja29 Re: mąż i jego "koleżanki" 18.11.05, 14:36
      Nie no znajomi z ogólniaka to zupełnie co innego. Ja bym się mocno wkurzyła,
      któby mój miał co przecwko takim moim spotkaniom. Natomiast ja bym miała cos
      przeciwko, gdyby mój luby spotykal się sam np. z koleżankami z pracy
    • g0sik Re: mąż i jego "koleżanki" 18.11.05, 15:38
      Jak najbardziej na miejscu....

      Natomiast zupełnie nie na miejscu jest przeświadczenie, że z chwilą ożenku
      facet ma obowiązek uciąć wszystkie kontakty i cały swój wolny czas poświęcać
      żonie i tylko jej. Myślę, że jeśli wyjaśniłabyś mu przed ślubem do czego będzie
      zobowiązany "po" miałabyś teraz problem z głowy bo nadal byłabyś panną!!!
      • grubaska20 Re: mąż i jego "koleżanki" 18.11.05, 15:48
        hmm.. a ja uważam, zę to wszystko bardzo względne. zależy jaki
        stosunek "koleżanki" mają do faceta, jeśli czysto koleżeński, ok, ale jesli to
        jakieś byłe dziewczyny, adroatorki czy coś w tym guście.. w takim razie
        absolutnie życzyłabym sobie aby mąż błąkal się z wpatrzonymi w niego
        panieneczkami. zwyczajnie, nie bo nie.
        • aureliana Re: mąż i jego "koleżanki" 18.11.05, 16:05
          to serdeczne wspolczucia dla malzonka i zal mi go, ze musi znosic takie
          traktowanie, pt 'ty nie masz mozgu, ja cie musze zakazami pilnowac, zebys fiuta
          ze spodni nie wyciagnal'.
          liceum skonczylam pare lat temu, mialam i mam dosc bogate zycie towarzyskie,
          lubie sie spotykac z mezczyznami, m.in dlatego, ze na studiach mam same baby.
          mialam paru chlopakow, dwoch niespelnionych adoratorow, ktorych traktuje jako
          dobrych kumpli i gdyby tyko moj chlopak zrobilby mi jakas awanture za spotkania
          z nimi to bym powaznie sie zastanowila nad naszym zwiazkiem. ba, nawet
          niejednego przenocowalam (sam na sam w pomieszczeniu) kiedy mieli sytuacje
          awaryjna. najwazniejsze jest zaufanie, bo na dobra sprawe, to gdyby maz chcial,
          moglby ciebie zdradzic miedzy kanapka a kawa w pracy/ na spacerze z psem myknac
          do mieszkanka kochanki/ miec druga karte do telefonu i z niej rozwijac romans/
          kiedy ty wychodzisz wyrzucic smieci do was wchodzi ponetna sasiadeczka na
          szybki numerek/ w samochodzie, w drodze do domu jakas laska moze mu zrobic loda/
          moze sie zatrzmyac na tirowke, bo dlaczego nie.../ mogli ktoegos dnia powiedziec
          w pracy, ze na dzis moze skonczyc np o 13, a on zamiast do domu isc na zajebisty
          seks do kolezanki:P:P( tak, tak) i zadne zakazy nie pomoga:P
    • pepperann Re: mąż i jego "koleżanki" 18.11.05, 16:05
      Małżeństwo nie oznacza, że trzeba zrywać kontakty ze znajomymi (również
      samotnymi płci odmiennej)! Wiem jednak, z doświadczenia, że czasem potrafią
      wkurzyć takie samotne przyjaciółki męża, które wydzwaniają wieczorami, bo
      potrzebują pocieszenia albo proszą, żeby z nimi pojechać do sklepu wybrrać
      kafelki w sobotę itp.
      Uważam, że małżeństwo (czy w ogóle stały związek) zobowiązuje do tego, żeby
      poznać żonę/męża z przyjaciółmi. Nie trzeba na każde spotkanie przychodzić
      parami, czasem fajnie jest się spotakć w "starym gronie licealnym", ale jednak
      nie może być tak, że parttner, czy małżonek nie ma w ogóle dostępu do jakiegoś
      towarzystwa.
    • maadzik3 Re: mąż i jego "koleżanki" 18.11.05, 17:20
      A co jest zlego w spotkaniach np. z okazji rocznicy matury, czyli ze znajomymi z
      ogolniaka? Zreszta i bez okazji jest fajnie. Jak chodzi o kilku znajomych
      probowalabym tez sie z nimi zaprzyjaznic, jak jest cala paczka bez polowek -
      niech sie dobrze bawi.
      magda
      • zapalniczka5 Re: mąż i jego "koleżanki" 18.11.05, 17:49
        Tak, dla większości z nich on nie jest tylko kolegą. Wiedzą, że ma żonę i
        dziecko a mimo wszystko wypisują smsy, maile, które........ hmmmm.........
        mówią samo za siebie. Ja nawet w żartach nie napisałabym takiego czegos do
        kolegów.
        Poza tym co to za znajomi do cholery, którzy się obrażają jak np mąz odmówił
        wspólnego wypadu nad morze w czasie, kiedy mogłam w każdej chwili znaleźć się
        na porodówce? Wydaje mi się, że dorosła i odpowiedzialna osoba cos takiego
        zrozumie. ja np. nie miałabym nawet odwagi prosić kumpla, żeby pojechał ze mną
        nad morze wiedząc, że jego żona lada dzień urodzi. A Ci znajomi się
        obrazili.........
        • conejito13 Re: mąż i jego "koleżanki" 18.11.05, 18:53
          To juz wina znajomych, nie twojego meza. To, o co go poprosza to sprawa miedzy
          nimi i twoim mezem. Najwidoczniej znaja go lepiej niz ty i wiedza, ze to nic
          zdroznego prosic go o ten wyjazd. Jesli sie obrazili, to rowniez nie twoje
          zmartwienie. Jesli dziewczyny do niego pisza pikantne maile (naturalnie nie
          wiem, co rozumiesz poprzez 'cos takiego'), to znaczy jedynie, ze on im w ten
          sam sposob odpisuje, a moze to jest taki kod miedzy nimi. Bliscy znajomi tak
          maja. Nie wyobrazam sobie zabraniac czegokolwiek mezowi (i zeby on mi
          zabranial!). To calkiem normalne, ze ma sie kolegow, kolezanki, nienormalna
          sytuacja to taka, ze zeniac sie, odcinasz od wszystkich i przestajesz spotykac.
          Wtedy rzeczywiscie moze sie wydawac, ze malzenstwo to kula u nogi, nudy na pudy
          i beznadzieja (bo ilez mozna siedziec z jedna i ta sama osoba caly czas?)!
          • kiecha3 Re: mąż i jego "koleżanki" 18.11.05, 19:34
            a moze mu po prostu powiedz ( bez krzyków, płaczów itp. ) że cię to boli jak on
            znika na kilka godzin... wytłumacz że czujesz się odepchnięta, niechciana..
            zapomniana.. nigdy nie zabraniaj!!! zakazany owoc jeszcze lepiej smakuje...
            wiesz ja na swojego chłopaka mam jeden sposób ( wiem ze to nie to samo co mąż
            ale..) zawsze mu mówię, że jeżeli chce i potrzebuje niech idzie.. tylko jeżeli
            mi się to bardzo nie podoba dodaję.. żeby potem nie był zdziwiony jak strzelę
            focha czy tez gdzieś sobie pójde bez niego.. ale bez złości.. proste
            oświadczenie. Masz potrzebę
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka