femme-marie
20.11.05, 05:18
i naprawde dziwnie sie z tym czuje, w sumie mąz ma racje jest piata
rano ,niedziela, raczej powinno sie jak ludzie wracac do domu, ale atmosfera
taka sielska,szachy- pierwsza partie przegrałam i chciałam sie odegrać, a tu
mąż mówi do domu, reszta śpiących gości spała... dla nas tez miejsce na
spanie było przygotowane, ale śpiący mąż ciągnął do domu i niby dobrze,
chwalebnie itd, ale ....ech żal za byciem singlem mnie ogarnia,...no bo sie
posłuchałam przyjełam racjonalne argumenty...ale z drugiej strony żal za
irracjonalnością i siedzeniem z ludźmi do rana przy szachach lub pogaduchach,
i tak to ja siedze sama przed kompem , mąż śpi we własnym łóżeczku , którego
tak pożądał, a moi przyjaciele omawiają szczegóły zycia nad ranem, kiedy to
najważniejsze kwestie bywają roztrzygane skoro świt. No i co babeczki źle
zrobiłam skoro mi tak żal nie ? a z drugiej strony na jutro umówiłam sie na
mecz (tym razem tenisowy dla odmiany) i wypadałoby być w formie, więc niby
dobrze zrobiłam dla się....,ale właściwie to nie wiem jak postapic na drugi
raz a wy co o tym sądzicie?