posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ......

20.11.05, 05:18
i naprawde dziwnie sie z tym czuje, w sumie mąz ma racje jest piata
rano ,niedziela, raczej powinno sie jak ludzie wracac do domu, ale atmosfera
taka sielska,szachy- pierwsza partie przegrałam i chciałam sie odegrać, a tu
mąż mówi do domu, reszta śpiących gości spała... dla nas tez miejsce na
spanie było przygotowane, ale śpiący mąż ciągnął do domu i niby dobrze,
chwalebnie itd, ale ....ech żal za byciem singlem mnie ogarnia,...no bo sie
posłuchałam przyjełam racjonalne argumenty...ale z drugiej strony żal za
irracjonalnością i siedzeniem z ludźmi do rana przy szachach lub pogaduchach,
i tak to ja siedze sama przed kompem , mąż śpi we własnym łóżeczku , którego
tak pożądał, a moi przyjaciele omawiają szczegóły zycia nad ranem, kiedy to
najważniejsze kwestie bywają roztrzygane skoro świt. No i co babeczki źle
zrobiłam skoro mi tak żal nie ? a z drugiej strony na jutro umówiłam sie na
mecz (tym razem tenisowy dla odmiany) i wypadałoby być w formie, więc niby
dobrze zrobiłam dla się....,ale właściwie to nie wiem jak postapic na drugi
raz a wy co o tym sądzicie?
    • grokamal Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 20.11.05, 12:02

      Ja tez bym wrocila mimo wszystko, tak jestem nauczona...

      U mnie troche inaczej to by wygladalo, to raczej ja bym ciagnela meza za soba ;)
      a wlaciwie to nie, on wie kiedy na nas czas....Maz slucha zony a nie
      odwrotnie ;)

      • aureliana Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 20.11.05, 12:05
        prawdziwe zony sluchaja mezow, tak?
        a co to, insytucja meza to jakas alfa i omega czy co? swoich racji nie masz?
        • aldona28 Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 20.11.05, 12:19
          W małżeństwie nie ma JA, TY, tylko MY, trzeba się liczyć ze zdaniem drugiej
          osoby(nie tylko żona ze zdaniem męża ale również mąż ze zdaniem żony)


          :P
          Proszę nie linczować dziś, bo do Teściowej idę na obiad z mężem(sama nie pójdę,
          a on nie chce iść :> ) :PPP
          • kiecha3 Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 20.11.05, 12:34
            hm.. popieram.. musisz znaleźdz z M. jakiś konsensus... powiedzmy raz zostajenie
            raz nie...
          • kiniox Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 30.11.05, 20:39
            A ja się z Tobą nie zgadzam. Według mnie w małżeństwie jest miejsce i na JA, i
            na TY, i na MY. Przynajmniej w moim małżeństwie. Jesteśmy parą, a nie jednym
            organizmem. Postanowiliśmy po prostu razem iść przez życie, a to nie to samo. Ja
            nie słucham męża, tylko jego rozsądnych argumentów. Jeśli moje są rozsądniejsze,
            to słucham siebie. A czasem po prostu któreś z nas czegoś bardzo chce wbrew
            zdrowemu rozsądkowi i wtedy to robi. I tak jest fajnie.
            • aldona28 Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 30.11.05, 21:04
              kiniox napisała:

              > A ja się z Tobą nie zgadzam. Według mnie w małżeństwie jest miejsce i na JA, i
              > na TY, i na MY. Przynajmniej w moim małżeństwie. Jesteśmy parą, a nie jednym
              > organizmem. Postanowiliśmy po prostu razem iść przez życie, a to nie to samo.
              J
              > a
              > nie słucham męża, tylko jego rozsądnych argumentów. Jeśli moje są
              rozsądniejsze,
              > to słucham siebie. A czasem po prostu któreś z nas czegoś bardzo chce wbrew
              > zdrowemu rozsądkowi i wtedy to robi. I tak jest fajnie.

              To bardzo dobrze, że Wam tak pasuje. Moim znajomym pasuje, ze oboje nawzajem
              sprawdzają swoje maile(żona mężowi i na odwrót- -bo nie mają przed sobą
              tajemnic) ktoś inny uważa, że to naruszneie jego prywatności, ile jest ludzi
              tyle zdań, ale uważam, że trzeba się liczyć z drugą osobą i brać za siebie
              odpowiedzialność :) Kompromisy itd.
              • kiniox Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 30.11.05, 23:44
                Nawet chciałam podyskutować trochę, ale doszłam do wniosku, że w sumie nie ma po
                co. Zasadniczo się zgadzamy. Pozdrawiam :)
                • kiniox Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 30.11.05, 23:45
                  Hmmmm, wychodzi na to, że mam rozdwojenie jaźni. Raz się z Tobą zgadzam, a raz
                  nie :)Ale w sumie tak to właśnie jest...
    • laff.irynda Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 20.11.05, 22:27
      Zonka to ja jeszcze nie jestem, ale wszystko w planach, nie mniej mamy
      niepisana zasade z moim M ze przychodzimy razem i wychodzimy razem... Jedynie
      dyskusji podlega godzina wyjscia. Zwykle staramy sie wziasc pod uwage moje
      zajecia, ktore maja sie odbyc nastepnego dnia, lub jego prace zaczynajaca sie
      nad ranem... Ale zawsze KOMPROMIS!
      Chyba ze z gory wiadomo ze ida sama, albo on idzie sam... Wtedy jedynie mam dac
      znac o ktorej wracam i grzecznie mnie do domku zawozi :) (nie mieszkamy jeszcze
      razem) Ale zeby nie bylo ze ja nie wiem kiedy konczy imprezowanie albo ze mnie
      kontroluje, on tez jest zobowiazany mnie powiadomic ze do domku wrocil caly i
      zdrowy, niekoniecznie trzezwy. :P

      Zrobilas dobrze, nastepnym razem ustalcie wczesniej zakonczenie imprezy, nie
      bedzie ci tak przykro. :)
      • agnes_ka13 Re: posłuchałam męża jak prawdziwa żona i ...... 21.11.05, 17:49
        Femme Marie, ja tez mam takie uczucia. 10 miesiecy po slubie i ciagle nie moge
        sie pogodzic z ta jakas taka zaleznoscia od drugiego czlowieka.I mam oczywiscie
        na mysli zaleznosc jako przeciwstawienie niezaleznosci, ktora dla mnie znaczy
        wlasnie zostawanie na imprezie do rana jezeli JA mam na to ochote albo nie
        ruszanie sie z domu kiedy JA nie mam na to ochoty.Jakos trudno mi te wszystkie
        kompromisy przelknac.
Pełna wersja