kakofonia7
22.11.05, 11:44
poznalam faceta. zauroczenie od pierwszego wejrzenia. jest problem - on jest
bogaty, a ja cholernie dumna i samodzielna. przyzwyczajona do troszczenia sie
o siebie i dbania o swoja kariere. na dodatek z ociazeniami po kilkuletnim
nieudanym zwiazku z facetem z podobnej szufladki, ktory za wszelka cene
probowal zdusic moja samodzielnosc (nie udalo mu sie, na szczescie). czy
facet, ktory na pierwszej randce deklaruje: "jestem bogaty, przy mnie nie
musialabys pracowac", proponuje w nastepnym tygodniu spotkanie w Monako i
przeslanie biletow (oczywiscie - odrzucilam propozycje), opowiada o swoim
pieknym domu, ktoremu brak kobiecej reki... slowem - czy taki facet
zaakceptuje u swojego boku samodzielna partnerke, ktora rowniez odnosi
sukcesy? a moze, jak zwykle, chodzi tylko o lozko (chociaz moze nie
angazowalby suie tak straszliwie - telefony, sms-y, deklaracje)... mam metlik
w glowie i nie wiem, co o tym myslec. macie jakies doswiadczenia? dodam, ze
ja z biedy rowniez nie pochodze i nielatwo mi czyms zaimponowac, a juz
najmniej pieniedzmi, swietnie zarabiam i stac mnie na wiele...