joa28
23.11.05, 08:59
Tak sobie wczoraj rozmawiałam z dzieciatymi koleżankami ze studiów i wspólnie doszłyśmy do wniosku, że najlepszym czasem na rodzenie dzieci były studia - wtedy jeszcze "wypadało" wpaść, można było wykorzystać dziekankę, a jeśli któraś mimo wszystko zdecydowała się na nieprzerywanie studiów to i wykładowcy traktowali taką przyszłą mamusię i już mamusię łagodniej, rodzice pomagali - nie tylko finansowo... Najlepszym układem okazał się układ starsze dziecko na 2-3 roku i młodsze tuż po ukończeniu studiów. Ja niestety jestem na najlepszej drodze do powielenia błędu mojej mamy (jedno dziecko tuż przed 40, ojciec przed 50)- a zaklinałam się, że będę młodą mamusią:) Pocieszcie mnie, bo chyba wpadłam w jakiś dół - nie mogę sobie pozwolić na macierzyństwo - nie teraz (i nie wiem kiedy?) - nie wypada mi już "wpadać", jestem za stara na takie nieuważanie, choć mój chłop chciałby, bo wie, że jestem zbyt "rozsądna", by planowac potomstwo, na żadne "dziekanki" nie mam co liczyć - wiem jak to jest u nas w pracy - zawsze znajdzie się jakiś przepis, by taka, w ktorej odezwą się instynkty do roboty wrócić nie mogła... nie wyżyjemy z jednej pensji, bo choć mój cele ma wniosłe to z uniwersyteckiej pensji wyżyc się nie sa, na rodziców nie mam co liczyć, bo już za chwilę oni będą potrzebowali pomocy i nie mają już sił zajmować się dzieckiem/dziećmi. Chyba mój chłop też w końcu bedzie miał dość - pewnie znajdzie się jakaś młoda i chętna do rodzenia. Kurde - chyba się musiałam wygadać.. coś dzisiaj ze mną źle