mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy

23.11.05, 12:22
Witam wszystkich. Nie wiem co zrobić a nie mam z kim na ten temat
porozmawiać. Może tu ktoś mi poradi coś rozsądnego. Moje problemy zaczęły sie
5 lat temu kiedy mąż zmienił pracę. Dodam że jest to duza firma z branzy
jubilerskiej posiadajaca największą sieć salonów w Polsce. Praca mojego męża
polega na ciągłych delegacjach choć miała byc to praca na miejscubo od
wyjazdów byli inni koledzy zatrudnieni na tym stanowisku. Po pół roku pracy
juz tylko mój mąż zaczął wyjeżdżać i się zaczęło. Telefony od rana do nocy
czasem nawet o 11 i12 w nocy przez 7 dni w tygodniu. Dodam, że nie wszystkie
były służbowe. Zaczęły się smsy. Zaczęłam miec po jakims czasie podejrzenia i
nie wytrzymałam. Wiem, że jestem paskudna ale czułam, że mój mąż kłamie no i
go sprawdziłam. Smsy były czysto prywatne w stylu cześć kochanie, przesyłam
namiętne pocałunki, chodź z nami na imprezke itd.. Dodam, że były to smsy od
różnych koleżanek z różnych stron Polski. Dodam jeszcze ,że jak zaczęły się
wyjazdy to nagle obrączka zaczęła go uwierać i ostentacyjnie ją zdjął. Dla
mnie to swiadczy o jednym. Kiedy mu powiedziałam o tym że nie zyczę sobie
telefonów po nocach ani głupawych smsów to tylko sie oburzył, że to niewinne
głupoty (ale chyba tylko jego to bawi bo mnie nie). Niestety nic sie nie
zmieniło tyle tylko że teraz bardziej sie z tym kryje. dodam, że mój mąż
nigdy do stylu kasanowy nie pasował tyle że miał miękie serce dla innych
zawsze wysłuchał i pocieszył. Tyle tylko że o swojej rodzinie pamieta
najmniej. Wszyscy mówią że jestem atrakcyjna dobrze wykształcona i
inteligentna. Ale widocznie te słodkie i lepkie jak miód kolezanki z salonów
są lepsze. Z nimi ma lepsze i przyjemniejsze tematy do rozmów. Bo co w domu
siedzi żona która ze zmęczenia pada na twarz bo nie ma dla siebie chwili
czasu. Dodam, że pracuje zawodowo i wychowuje 3 małych dzieci. 5 lat i 2
letnie bliźniaki. Zdana jestem na siebie i opiekunkę.Ja naprawdę chyba nie
mam szans z młodymi wymuskanymi pannami, których problemy ograniczaja sie do
tego gdzie iść na imprezę i jak dobrze wyglądać. Ostatnio jest coraz gorzej
bo nie ma go w domu po dwa tygodnie ciagiem. Nie przyjeżdża juz nawet na
weekendy.dzieci go wcale nie interesuja przestał juz nawet dzwonić, bo
wykręca się że niby jest taki zapracowany. Od niedawna nawet zaczął popalać
papierosy do czego długo sie nie przyznawał. Pech chciał, że dzieciaki
wyciagnęły mu z kieszeni paczke i sprawa sie wydała. A do niedawna był tak
jak i ja wrogiem palenia. W domu tylko wrzeszczy i przeklina jakby coś w
niego wstapiło. Nie wiem co zrobić. Rozwód byłby chyba dobrym rozwiazaniem
ale chyba nie tędy droga. Dzieci strasznie za nim tęsknia. Kiedys starszy był
ockiem w głowie tatusia a teraz tata nie ma dla niego ani chwili. Ja niestety
z mojej pensji nie jestem w stanie utrzymac rodziny sama. Nie wiem co
dalej ???? Te koleżanki to nie tylko panny ale panny z dzieckiem i młode
mężatki. Wiem o tym bo jeszcze czasem mi na moje pytania odpowiadał i wiem
że jedna z tych KOLEZANEK była mężatka i samia miała przez te kontakty z moim
mężem problemy ze swoim. ale to jej nie zniechęcało. Teraz mó mąż już wcale
nie interesuje sie rodzina i nawet ze mna nie chce rozmawiać. Zmienił się nie
do poznania. słucha innej muzyki, nie interesuja go żadne rozrywki
intelektualne jedyne co to tylko słucha stale muzyki w słuchawkach na uszach
i gada z kumplami z pracy. Dodam ,że wszyscy wczesniejsi koledzy zatrudnieni
na tym stanowisku i jeżdżacy na delegacje zostali sami i są po rozwodach
właśnie z tego powodu.Ja osobiście nie rozumiem dlaczego te głupiutkie
dziewczyny tak sie zachowują i nie licza sie z tym że rujnuja komuś zycie.
Podobno wszyscy wiedzą że moj mąż ma rodzine a pomimo to zachowuja się tak a
nie inaczej. Boje się że któregoś dnia odejdzie do jakiejś swojej koleżanki
choć jak mu mówie o tych watpliwościach to twierdzi że
jestem "porąbana".Jednak ostatnio czułe i namietne pocałunki przesyłał
do 'kochanej" która jak go przydusiłam okazało się że jest panna z dzieckiem
gdzieś z zapadłego śląska.Boje się bo moja sąsiadka była panna z dzieckiem
która rozbiła małżeństwo ona jest teraz szczęśliwa bo ma męża urodziła mu
diecko a z tego co wiem to jego pierwsza żona i dziecko nie dostały od niego
nic. boje się że mnie czeka to samo. Nie wiem co począć. Poczekać jak
odchowam dzieci i wtedy vseparacja. Zmienie pracę na lepiej płatną (niestety
pewnie kosztem duższych godzin pracy) i wtedy wytłumaczę dzieciom na
spokojnie co zaszło? Niestety boje się samotności bo z 3 dzieci kandydata na
partnera zyciowego raczej nie znajdę choćby niewiem jak była atrakcyjna i
piekielnie inteligentna. Prosze poradźcie co robić.
    • agatta-a1 Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 23.11.05, 13:16
      porozmawiaj z mężem. przypomnij mu jak było kiedyś. jak byliście zakochani i
      wpatrzeni w siebie. powiedz że jest Ci przykro bo zostałas zepchnięta na dalszy
      plan. powiesz żeby postawił się na Twoim miejscu.jeśli rozmowa nie pomoze -
      zacznij fajnie się ubierać i ostentacyjnie wychodzic ze znajomymi na kawę itp.
      a dzieci zostaw pod jego opieką w tym czasie. postaraj się o smsy w różnych
      porach dnia i nocy i odpisuj na nie. metoda typu mieczem wojujesz od miecza
      giniesz często się sprawdza. ale zacznij od spokojnej rozmowy typu...kochanie
      mamy dzieci, tworzymy rodzinę(zaufanie, wieroność, przyjaźń) która powoli się
      wali, rozsypuje.powodzenia, trzymam kciuki.
    • sophia_z Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 23.11.05, 13:40
      dzieki za słowa otuchy
      • hopciap Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 23.11.05, 14:36
        Strasznie Ci współczuję, bo chyba nie masz lekkiej sytuacji. Pewnie nie masz czasu nawet o tym pomyśleć, bo dzieci, dom - wszystko na twojej głowie. Wiesz co - może spróbuj terapię szokową, jak nie wystarczają mu słowa. Możesz pojechać na tydzień - nie wiem, do mamy, do siostry - gdzieś z dziećmi. NIc mu nie mów. Zabierz dzieci i się przenieś na jakiś czas.Może mu to uświadomi pewne rzeczy. Ja zawsze sobie w takich chwilach myślę, że bym tak nastukała takiej paniance, co mi męża podrywa... ALe wiem, że to może trudne. Może weź jakoś numer telefonu do tych "panienek" i przynajmniej na nich się wyżyj. Może ci chodziaż ulży. NIe wiem czy to jest sensowne to co mówię, ale ja bym tak zrobiła. Trzymaj się. Myśl o sobie i o dzieciach.
    • matylda_n Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 23.11.05, 18:23
      A teraz nie czujesz się samotna ?
      Tu pomoże tylko seria szczerych rozmów. Masz dokąd wysłać dzieci na weekend ?
      • pola_negri Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 23.11.05, 19:19
        niczego nie radzę, nie czuję się upoważniona.
        chciałam tylko Ci przypomnieć, że po ewentualnym rozwodzie czy separacji nie
        zostaniesz tylko ze swoją gołą pensją. Dzieciom należą się alimenty.
        • jagoda63 Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 25.11.05, 11:08
          Szlak by mnie trafił! Raczej nalegałabym na zmianę pracy, na miejscu. I pewnie
          postawiłabym warunek albo zmiana pracy albo rozwód... i to bez mrugnięcia
          okiem. Pozdrawiam
          • mamakasienki1 Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 25.11.05, 12:50
            Zgadzam się z Jagodą
            Albo zmiana pracy i rodzina albo rozwód.
            Trudno ale to Ty jesteś matką i zostajesz przy swojej rodzinie i dzieciach, a
            on jest nieodpowiedzialny i to bardzo.
            Warto przypomnieć mężowi, że te piękne wymuskane panny są tylko takie przez
            chwilę, a życie z kimś nie polega na imprezach i pięknym wyglądzie.
            Albo inaczej powiedz, że wyjeżdżasz na jakiś czas i teraz to ona ma się zająć
            dziećmi. Wyjedź gdzieś na jak najdłużej się da i nie zostawiaj go samego bo nie
            wiadomo co pod wpływem głupkowatych panienek wymyśli. Powiedz dzieciom że
            bardzo je kochasz i napewno do nich wrócisz.
            Nie wiem co Ci mogę jeszcze napisać.
            Życzę powodzenia
            • sophia_z Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 25.11.05, 13:02
              Serdeczne dzięki za słowa zrozumienia i otuchy. Właśnie zaczęłam wdrażać w
              życie swój plan. Od nowego tygodnia wyruszam na zakupy ciuchów, do fryzjera,
              zastosuję małą dietke bo jakieś 4 kilogramy to mogłabym jeszcze zrzucić,
              bieliznę już kupiłam i teraz to ja wieczorami sobie powychodzę (oczywiście jak
              położę spać dzieciaki) a jak bym nie miała dokąd ani z kim iść, bo z tym będzie
              kłopot to nawet pochodzę sobie po dworze (brrr szkoda tylko ,że tak zimno).
              Smsy też sobie załatwię, żeby do mnie przychodziły. Ciekawe tylko czy wogóle
              zauważy, że coś się zmieniło, bo jak go znam to go to zbytnio nie zainteresuje.
              Obowiam się, że nawet się ucieszy że ma "wolną" chatę i spokój.
              Pozdrawiam wszystkie babki
              • pandora_ Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 30.11.05, 13:39
                Zadziwia mnie wiara w to, że fryzura, dieta i tajemnicze sms-y załatwią sprawę.
                He, he, he. Nie byłoby lepiej po prostu znaleźć opiekunke dla dzieci i wyjść
                gdzies z mężem, zamiast robić z siebie pannicę, która dla mężusia pindrzy się
                jak dobra amerykańska gospodyni z lat 60-tych???
                Co Ci dadzą te zmiany, jesli sie powiodą? Może będziesz ładniejsza, bardziej
                zadbana itp., ale to chyba niewiele zmieni...
    • azanna Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 25.11.05, 15:16
      Niestety Twoja historia bardzo mi przypomina podobną, którą znam z życia
      znajomej. Skończyło się tak, że on odszedł. W ciągu 1,5 roku miał 3 kochanki, z
      którymi mieszkał. To też nie był typ casanovy. Ciągle nie mogę wyjść z szkoku,
      że człowiek może się tak bardzo zmienić. Teraz ciągle sprawa rozwodowa w toku.
      Jeśli Cię nasraszyłam to wybacz, chciałam tylko napisać, żebyś działał szybko
      zanim nie będzie już czego ratować.
    • mjerominek COŚ PANI OPOWIEM!!!!!!!!!!!!!!! 25.11.05, 19:49
      najgorszą rzeczą jaka jest na świecie to dawanie rad. Coś Pani opowiem.

      " ... była sobie kobieta lat 30 - bezdzietna - miała od 8 lat tego samego
      narzyczonego. Kobieta jak każda z nas skończyła liceum, akurat było spotkanie
      10 lat po zdanej maturze. Spotkała swoje klasowe przyjaciółki. One zachwycone
      jej nowym wyglądem piękna, zgrabna zgubiła 15 lub więc nawet kilo.
      po spotkaniu wymieniły się numerami komórkowmi.
      SPOTKANIE
      30 letnia Kobieta nie chce otworzyc drzwi rzyjaciolka, pomimo tego, że one ją
      słyszą, że coś robi za drzwiami.
      Otworzyła...POBITA.
      Narzyczony wyjeżdżał na delegacje i aby sie NIEPUSZCZAŁA masakrował ją,
      niekiedy masakrował a tak bo koszula bła nie wyprasowna;/
      Usiały w trójkę, poromawiały.
      kolejny wyjazd narzyczonego, dwa tygodnie wolności. Kobieta poszła do prawnika,
      na obdukcje, itd. przygotował się prawnie. zadzwonila do kolegow narzyczonego
      aby wzeli mu jego rzeczy.
      UWOLNIŁA SIĘ
      zaczęła nowe rzycie...".

      Kobiet są sile i Pani o Tym wie. Jak go nie ma żyjesz, odżyważ. Przygotuj się.
      weź za siebie, zapisz na areobik, pójdź do adwokata poradź się prawnie co masz
      zrobić aby było dobrze Twoim dzieciom aby po separacji, rozwodzie - zalezy co
      planujesz - dzieci miały zabezpieczenie finasowe.
      A Ty żyj. Jak będziesz szukać faceta jak bedziesz samotna matka z trójką dzieci
      to za "chiny ludowe" go nie odjadziesz. Życie jest tak napisane, że wsyzstko co
      się zdarza ma swoje znaczenie, nic nie dzieje się bez przyczyny.
      Kiedys bylam ciężko chora i myslama ze juz nigdy wsobie zycia nie ułoże... eraz
      UKŁADAM walcząc codzien z chorobą.

      ps. Przezyłaś porody, mas zpiękne dzieci.... życie jest łatwiejsze:)
      mocno całuje.
      ps. jeżeli ma Pani ochote porozmawiać przez meile, gg służe:) meil jest u góry
      gorąco pozdrawiam
      • kiecha3 Re: COŚ PANI OPOWIEM!!!!!!!!!!!!!!! 25.11.05, 20:32
        <brawo!!!!!! POPIERAM całą soboą.....
      • sophia_z Re: COŚ PANI OPOWIEM!!!!!!!!!!!!!!! 29.11.05, 12:09
        Dziękuję za list. Wiecej odpisałam meilem.Pozdrawiam
      • sophia_z Re: COŚ PANI OPOWIEM!!!!!!!!!!!!!!! 29.11.05, 12:10
        Dziekuję za list. Odpisałam szerzej mailem. Pozdrawiam
        • kleopatraa Re: COŚ PANI OPOWIEM!!!!!!!!!!!!!!! 30.11.05, 12:58
          prawie nic nie zrozumialam z tego co napisales/as bo te bledy az kluja w oczy.
          Zazwyczaj nie czepiam sie takich rzeczy... ale ,,narzyczony" .... Boze...
          • marcelina_76 Re: COŚ PANI OPOWIEM!!!!!!!!!!!!!!! 30.11.05, 13:17
            wybacz kleopatra ale twój post świadczy tylko o braku twojej inteligencji a nie
            autorki listu co próbujesz udowodnić.
    • mjerominek Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 30.11.05, 14:41
      Jeżeli chodzi o moje błędy to BARDZO PRZEPRASZAM Z CAŁEGO SERCA wszystkich
      których tymi błędami uraziłam oraz któe kolą w oczy.
      Niekiedy nie mam czasu pisać w Wordzie i dlatego widać aż tyle moich błędów;/
      Mam okropną dyslekcje z którą walcze jak oszalała od Podstawówki a jestem po 20
      roku życia.
      ps. aby tłumaczyć się ze swoich błędów ortogrficznych na forum o męzu, który ni
      epotrafi trzymac swojego penisa w spodniach - dobre:)
      • klotylda78 Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 30.11.05, 14:52
        mjerominek: co ty sie dziewczyno przejmujesz, liczy sie tresc twojej
        wypowiedzi... i napewno ja kazdy zrozumial, no oprocz niektorych :)
        pozdrawiam goraco
        • alicjat5 Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 30.11.05, 19:39
          Czytam i wyciagam wnioski:
          1.Taki dobry i uczynny,nikomu nie odmawia pomocy-to z tej dobroci zdjal
          obraczke by kolezanek nie narazac na wyrzuty sumienia?Obudz sie dziewczyno!
          Spodobalo mu sie,mysle,granie roli kawalera(chyba jednak nie na kazdym
          wyjezdzie opowiada o zonie i trojce dzieci)
          2.nie wraca do domu przez dwa tygodnie,zaloze sie,ze nie spedza tego czasu sam
          i nie wszystkie noclegi sa oplacone przez firme.
          3.Jest mu wygodnie-ma i rodzine i zycie kawalersko-rozrywkowe.
          4.Wie,ze jestes miekka i wykorzystuje to cynicznie i z premedytacja tak dlugo
          jak sie da,albo jak mu bedzie to potrzebne.
          Nie czekaj dziewczyno,az pewnego dnia powie Tobie,ze odchodzi bo.....kocha
          inna,nie kocha Ciebie itd itp.
          Jestes godna szacunku,bo radzisz sobie z trojka malutkich dzieci i praca i
          mezem-zwyklym gnojkiem niestety.
          Zastosuj terapie wstrzasowa-idz do adwokata,zglos sprawe o separacje i alimenty
          na dzieci.Powiedz mu o tym,jak juz to zrobisz.
          Jesli sie opamieta to znaczy,ze jest szansa na bycie razem(tylko czy chcesz z
          kims takim byc).A jesli nie to zaoszczedzisz sobie ilus lat zludzen i
          szarpaniny.
          Masz trojke dzieci i to jest super.Samotna matka z trojka dzieci to duza
          rodzina.Nie mozecie byc samotni w takim silnym skladzie.A dzieci szybko
          rosna.Wspaniala mama i wspaniale maluchy to super sklad.Tatus Wam mocno obniza
          kategorie rodziny.Nie godz sie na bylejakosc.
          Szanujesz siebie-wymagaj tego samego w stosunku do Ciebie od innych.
          Kubel zimnej wody mezowi bardzo sie nalezy.
          I rodzice i tescie powinni znac Twoja sytuacje rodzinna.
          Nie daj sie sprowokowac do awantur i klotni.Racja jest po Twojej stronie.
          Nie mam 20-tu,ani 30-tu lat,tylko troche wiecej.patrze na Twoja sytuacje raczej
          z pozycji matczynej( a nie rowiesniczej).
          Nie zagadzajcie sie dziewczyny na nijakie zwiazki.Mlode jestescie,jeszcze
          wszystko w zyciu moze Was spotkac.Nawet mezczyzna wart Was
          Pozdrawiam
          • neumax Re: mój mąż,jego praca i koleżanki z pracy 01.12.05, 00:29
            Jestem tego samego zdnia o alicja, podobnie jak sophia jestem mama 3 dzieci w
            podobnej konstalacji z tymze starszy syn jest starszy od twojego i potem sa
            bliznieta.mam kochajacego meza,niemca o cudownym charakterze.Spedza kazda wolna
            chwile z dziecmi.Jest nowowczesny,zna jezyki,wysportowany i wiem jak bardzo
            dzieci moje przezylyby rozwod badz separacje.Wierzcie mi ze kobiety majace
            dzieci od chwili narodzin nie zyja juz tylko dla samych siebie.Alimenty to nie
            wszystko.Dzieciaki po rozwodowe zwykle biora wine na samych siebie.mysla, ze nie
            byly wystarczajaco grzeczne itp.Twoj maz sophia zachowje sie jak gowniarz.Nie
            wiem w jakim jestescie wieku,ale slysze o takich przypadkach czesto o
            mezczyznach ok 40tki.Wtedy sa zwykle ustawieni,sa w sile wieku,atrakcyjni wiecej
            lub mniej ale delektuja sie jakby druga mlodoscia,zapominajac ze wartosci w
            zyciu to nie imprezy,ale zona, dzieci, ognisko rodzinne.wasze dzieci juz i tak
            bardzo cierpia emocjonalnie,poniewaz ty pracujesz a one sa z nianka.
            Tatusia nie ma tygodniami.Szok.Domyslam sie, ze jestes atrakcyjna kobieta,wiec
            twoj maz wydaje mi sie byc bardzo niedojzaly,poprostu glupi.Sorry.
            Moja rada:postaraj sie sokojnie z nim porozmawiac przedstawiajac mu realnie
            sytuacje, ale licz sie z tym, ze nic do niego nie dotrze.Spytaj go jakie miejsce
            w jego zyciu zajmuja jego dzieci?Ich szczescie?Czy on sam chcialby miec takiego
            tatusia i nie widywac go tyg.?
            Gdyby jednak nie bylo wyjscia, to nie zamartwiaj sie na zapas swoja potencjalna
            samotnoscia, bo jeszcze wpadniesz z deszczu pod rynne,komus w ramiona kto nie
            jest tego wart.
            Ja sama jestem bardzo zadbana ,nowoczesna kobieta,dobrze zorganizowana,pracujaca
            dwa dni w tyg. i czasami troche samotna,bo maz spedza wiecej czasu z dziecmi jak
            ze mna, za to duuuzo rozmawiamy,a mnie czasem brak jest bliskosci,nie koniecznie
            sexu.Ale gdyby zdarzylo sie ze sie rozstaniemy,tobede koncentrowac sie na
            dzieciach i ich dobru a nie na ustawianiu sobie na nowo zycia.Mysle, ze na to
            nigdy nie jest za pozno a dziecinstwa nie da sie odwrocic i naparawic.
            Wiem z autopsji.Tata mi umarl gdy bylam dzieckiem.Pozdro
Inne wątki na temat:
Pełna wersja