remedios19
24.11.05, 10:47
Moja teściowa ma raka, umiera...Kilka dni temu zabrano ją do szpitala,lekarze
nie dają szans.Mój mąż wziął urlop,przeprowadził się do taty,by ten nie był w
tym momencie sam.Nie bardzo chce ze mną rozmawiać,prawie wcale nie dzwoni
zapytać co u naszej córeczki,wczoraj widzieliśmy się przez moment i nie
pozwolił się nawet przytulić.Jak to rozumieć? Czy to znaczy,ze mnie nie
kocha, nie potrzebuje? Wiem,że cierpi,ale wydaje mi się,że kochający się
ludzie są w takich momentach razem...Czuję się odstawiona w kąt.Jesteśmy
przecież rodziną,no i jest jeszcze nasza córeczka,co prawda jeszcze bardzo
malutka,ale widać,że tęskni za tatą...