Trudne życiowe wybory...

25.11.05, 14:42
Napisze krótko.Jest tak.Jestem z facetem od prawie 2 lat.Od pół roku jestesmy
zareczeni.Ale ostatnie 2 miesiace to prawie codzienne rozstawanie sie,
godzenie i znowu klotnia i slowo zegnaj.Raz z mojej strony raz z jego.Miesiac
temu poznalam innego.Nie myslalam nigdy ze spojrze na innego mezczyzne bedac
w zwiazku z narzeczonym.A jednak.I nie wiem co mam zrobic.Myslalam o
zakonczeniu zwiazku,powiedzialam pare razy zegnaj ale tez zgadzalam sie
szybko na jego powroty.Kocham go,pomimo tego ze mnie wiele razy zawiod i
oszukal.Ale jednoczesnie nie potrafie zakonczyc znajomosci z tym drugim.Wiem
ze to jest nie w porzadku utrzymywac kontakty z obydwoma ale nie wiem co mam
robic.Musze podjac jakas decyzje ale nie wiem jak.Boje sie zaryzykowac.Moze
byc lepiej ale moze byc i gorzej...Nie wiem czym sie kierowac podejmujac
decyzje...
    • gracuuja Re: Trudne życiowe wybory... 25.11.05, 15:39
      intuicją...?? sercem..??

      a może i rozsądkeim w tym wypadku...??

      wiem, ze zdarzają się cuda... ale... szybciej może być gorzej, niż miałoby się
      wszystko (z obecnym narzeczonym) zamienić na lepsze... chociaz oczywiście nie
      znam powodów tych kłótni...
      dla mnie rozstawanie się i schodzenie... to raz rozpoczęty nigdy niekończący
      się motyw...

      zrób tak jak uważasz za słuszne!!
      trzymam kciuki za dobry wybór :)))
      • kiecha3 Re: Trudne życiowe wybory... 25.11.05, 16:46
        znam to z autopsji... przykra sprawa... mnie kumpel pomugł.. jak mu
        opowiedziałam całą sprawę powiedział ( o moim chłopaku wtedy i dzić ) skoro nie
        umiesz bez niego żyć ( ciągle wracał i mu pozwalałam) to naucz się go kochać...
      • fajna19 Re: Trudne życiowe wybory... 26.11.05, 15:07
        Klotnie sa o wszystko.Jest dobrze,ja cos powiem nie po jego mysli i klotnia
        gotowa.Rozsadek mowi ze powinnam zakonczyc zwiazek,tylko serce jakos nie chce
        sluchac:(Sa chwiel gdy to ejst najwspanialszymezczyzna pod sloncem ale sa i
        takie w ktorych staje sie zimny,zlosliwy potrafi klamac i oswzukiwac.Boje sie
        ze jak go zostawie to go bardzo zranie...Chociaz on mnie razil wiele razy...
        • ladyjane Re: Trudne życiowe wybory... 05.12.05, 19:43
          Skoro nie ma dla Ciebie szacunku, klamie, oszukuje teraz gdy najbardziej
          powinno mu zależeć to co potem będzie? Zadaj sobie pytanie czy to naprawde
          miłość czy tylko przywiązanie (strach przed tym, że możesz zostać sama)? Mi
          babcia mówiła, że od złego męża lepszy żaden...
          • fajna19 Re: Trudne życiowe wybory... 05.12.05, 20:54
            On twierdzil ze sie zmienil.Ze dostrzegl ze robi zle i ze mnie traci.
            Chcialabym umiec czytac w myslach aby wiedziec czy mowi prawde czy to tylko po
            to aby mnie przy sobie jeszcze zatrzymac.Ciagle sie waham nie potrafie podjac
            konkretnej decyzji.
    • hortor Re: Trudne życiowe wybory... 26.11.05, 15:14
      skoro "wiele razy zawiódł i oszukał", to dla mnie odpowiedź jest prosta.
      ale wiem, że decyzja będzie dla Ciebie trudna. można nauczyć się kochać takiego
      faceta, ale po co? bo on nie przestanie oszukiwać i ranić, to pewne. pozwalasz
      mu na powroty, to dla niego wygodne...
      moja rada- zostawić, szukać innego. może tamten przejrzy na oczy, zobaczy co
      traci, ale w to wątpię...
      powodzenia
      • monika212121 Re: Trudne życiowe wybory... 01.12.05, 14:17
        Czasami warto jest zaryzkowac i przekonac sie ze moze byc lepiej niz jest w
        obecnym zwiazku.Ale czasami tez ryzyko sie nie oplaca.Przemysl sobie wstzsrko
        dokladnie czy z takim wlsanie czlowiekiem chcesz spedzic reszte zycia,jaki on
        bedzie dla Cie bie jako maz skoro juz teraztak Cie traktuje.A czego Ty
        oczekujesz od swoejgo "idealnego" partnera?
    • fajna19 Re: Trudne życiowe wybory... 01.12.05, 22:08
      Musze podjac decyzje ,nie moge zyc dlaje w takim zawieszeniu..TYlko nie wiem
      jak...
      • kiecha3 Re: Trudne życiowe wybory... 06.12.05, 15:20
        chyba źle ci doradziłam.... wiesz mnie moje kochanie nigdy nie okłamał, ani nie
        oszukał... zawsze m,nie szanował.. jeżeli nie spełnia twoich podstawowych
        wymagań daj sobie spokój.. albo mu powiedz że już tyle razy słyszałaś o jego
        zmianie że masz dość... teraz chcesz zobaczyć... daj mu np miesiąć i niech się
        stara.... a może sie zmieni.... jeżeli nie... żegnaj chłopczyku...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja