martyna1985
26.11.05, 21:39
Bo ja się zastanawiam jak Wy odbieracie pojęcie wsparcia? Bo ja chyba zdaje
sbie sprawę, że mam za duże wymagania, bo chcę: żeby mnie przytlił, kiedy
potrzbuję, żeby posiedzial ze mną w trudnych chwilach (takie jak teraz
rzezywam, czyli ostatne dni bliskiej mi osoby) a nie polecieć z kolegami na
imprezę. Dodam, że nie jest to mój mąż, tylko Narzeczony, ale juz tak na
niego mówię. Myśle, że on czasami ucieka od moich przezyć, problemów, bo to
już chyba 6 osoba umiera z mojej rodziny odkąd jestesmy rzem. moze ma dość? A
ja? Ja ajchętniej bym się pocięła. Co to za życie?