Czy macie wsparcie w trudnych chwilach w mężu??

26.11.05, 21:39
Bo ja się zastanawiam jak Wy odbieracie pojęcie wsparcia? Bo ja chyba zdaje
sbie sprawę, że mam za duże wymagania, bo chcę: żeby mnie przytlił, kiedy
potrzbuję, żeby posiedzial ze mną w trudnych chwilach (takie jak teraz
rzezywam, czyli ostatne dni bliskiej mi osoby) a nie polecieć z kolegami na
imprezę. Dodam, że nie jest to mój mąż, tylko Narzeczony, ale juz tak na
niego mówię. Myśle, że on czasami ucieka od moich przezyć, problemów, bo to
już chyba 6 osoba umiera z mojej rodziny odkąd jestesmy rzem. moze ma dość? A
ja? Ja ajchętniej bym się pocięła. Co to za życie?
    • pasikonik10 Re: Czy macie wsparcie w trudnych chwilach w mężu 26.11.05, 23:09
      Wspierac to on ma mnie nawet po smierci mojej rybki - choc nigdy moze nie
      zrozumiec dlaczego z tego powodu moze byc mi smutno...A co dopiero z powodu
      smierci osoby z rodziny...
      Moze on nie jest wrazliwy (znaczy- "ten typ tak ma")?
      • cinnoir Re: Czy macie wsparcie w trudnych chwilach w mężu 27.11.05, 14:47
        a co to za wytłuamczenie "ten typ tak ma"??? jeśli ma być mężem to ma być
        właśnie PARTNEREM nie tylko w łątwych i miłych momentach ale w tych trudnych i
        bolesnych też! Po prostu w głowie mi sie nie mieści że Ty cierpisz, jest Ci źle
        a on idzie na imprezę!!! Wyobraź sobie co to będzie później: ty w ciąży, jest Ci
        raz lepiej raz gorzej a on,... ma dość to idzie sobie się pobawić i zostawia Cię
        samą w domu. Jak poajwią się dzieci to też pewnie będzie zmęczony ich płaczem i
        pójdzie sobie zostawiając Cię ze wszystkim na głowie. Ja bym się 1000 razy
        zastanowiła czy na pewno chcę spędzić życie z takim człowiekiem.
    • dziewojka Zawsze. 27.11.05, 18:00
      Moj narzeczony od 3 lat uczy mnie czym jest prawdziwe wsparcie. Nawet ja nie potrafilam dlugo byc tak troskliwa jak on. Jestem- czuje sie- najwazniejsza osoba w jego zyciu. NIe tylko gdy dzieje sie cos zlego, ale nawet gdy czuje sie ociezala z powodu miesiaczki, to lezy przy mnie na lozku i odwoluje wyjscie do kina; zawsze wtedy zostaje przy mnie blisko i rozmawia, sam z reszta naklania do rozmow. Gdy potrzebuję ciszy, bo sie ucze, na glowe wklada sluchawki, zeby muzyka mi nie przeszkadzala a mi przynosi pyszne domowe desery do biurka :) Kiedy placze - jest okladem z miodu na serce. Są tacy mężczyźni. I nie zniosłąbym, nie chciałabym życia z osobą nieczułą na mnie.
      • iminlove Re: Zawsze. 28.11.05, 20:41
        Dokladnie.
        Moj Mezczyzna ostatnio zrywal sie z zajec na swojej uczelni i jechal cala noc z Warszawy do Wroclawia, zeby byc na pogrzebie mojego Dziadka. I byl na kazde zawolanie, wozil moja niezmotoryzowana rodzinke po miescie, wspieral mnie. Nawet slowem sie nie zajaknal, ze jest spiacy czy zmeczony...
        To sa momenty, kiedy wsparcie byc musi. Takie minimum... Jesli nawet wtedy go nie ma, to nie wiem, czy jest sens...
        • martyna1985 Re: Zawsze. 29.11.05, 21:39

          Ale on jest uczynny i wspiera mnie tylko akurt teraz tak sie zdarzylo.| Kocham
          go, bo jest dla mnie dobry iw ogole. Juz mi kolezanka wytlumaczyla,ze on tez
          czasami ma dosc i potrzebuje sie oderwac od tego wszystkiego... dziekuje za
          odpowiedzi
    • lenka_style Re: Czy macie wsparcie w trudnych chwilach w mężu 29.11.05, 22:29
      az czytac straszno. Tak jak juz dziewczyny pisaly: on Cie nie bedzie wspieral w
      zyciu, nie ma na to szans. Moj maz, kiedy odchodzil moj tata, byl jeszcze moim
      narzeczonym - non - stop przy mnie, oddanym calym soba. I ja sobie nie
      wyobrazam, zeby moglo byc inaczej. Po co Ci facet, na ktorego w takich chwilach
      nie mozesz liczyc?? To tylko kula u nogi!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja