Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc???

29.11.05, 12:59
Nie pisałam tu jeszcze, ale dziś zadzwoniła do mnie mama nie tak jak zwykle
tylko z rana kiedy jeszcze spałam. Zdziwiłam się bo to nie jest normalne więc
spytałam o co chodzi, no i mi opowiedziała.
Wiem tylko tyle ile opowiedziała mi mama, bo mieszkamy daleko od siebie i
widujemy się 2 - 3 razy w roku.

Mój młodszy 19-to letni brat bardzo się zakochał, spotykał się z tą
dziewczyną około roku. Był (a właściwie jest) tak zakochany, że świata poza
nią nie widział. Ona wyjechała na studia do innego miasta, on został bo
został mu jeszcze rok liceum.
Wszystko układało się świetnie, Ona przyjeżdżała do niego, On każdą złotówkę
wydawał na telefony do niej, na bilety żeby tylko się z nią spotkać i na
prezenty.
Mieli wspólne plany na przyszłość, rozmawiali już nawet o imionach jakie
dadzą swoim dzieciom, gdzie będą mieszkać i co robić.
On nawet widząc staruszkę na mieście mówił, że gdy Ona będzie tak wyglądała
będzie ją kochał jeszcze bardziej, że chce być tylko z nią i z żadną inną.

Miłość na odległość przetrwała dwa miesiące, do ostatniego weekendu, kiedy
Ona nie zadzwoniła ani w piątek ani w sobotę, a kiedy on dzwonił do niej jej
siostra mówiła, że Ona śpi.
W końcu uparł się żeby ją obudziła i wtedy wydało się, że jego dziewczyna już
drugą noc nie spała w domu.
Dzwonił do niej na komórkę, ale tylko odrzucała połączenia.
W końcu zadzwoniła i powiedziała, że już Go nie kocha i nie chce być z nim.
Stwierdziła, że znudził Jej się ten związek, że wszystko było takie zwyczajne
i przewidywalne.

On od tej pory cały czas płakał (człowiek, którego prawie nic nie obchodzi i
nie rusza), płakał jak dziecko. Jego świat i całe życie się zawaliło. Nie
może jeść, ani myśleć o niczym innym tylko o Niej.
Nie chce się już więcej zakochać, i nie widzi sensu w życiu bez tej
dziewczyny.

Mama boi się, że On sobie coś zrobi i nie wie jak mu pomóc. Obie z młodszą
siostrą płaczą razem z nim ale nie wiedzą co można jeszcze zrobić żeby pomóc.
Dzisiejszy telefon od niej zaskoczył mnie i ja niestety też nie wiedziałam co
robić w takiej sytuacji.
Bardzo chciałam żeby do nas przyjechał, ale On się na to nie zgodzi.
On ma w tym roku maturę i mama martwi się, że sobie odpuści i nie zda jej.
A on jest artystą (plastykiem) i duszę też a artystyczną. Jak kocha to tylko
raz ale szczerze.

Proszę pomóżcie mi co ja mogłabym mamie powiedzieć jak im pomóc na odległość?
    • mb800 Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 29.11.05, 14:37
      Myślę że słowa"jak kocha to tylko raz" są zbyt mocne. Przecież on jest bardzo
      młody i wjego życiu pewnie pojawi się nie jedna kobieta, którą pokocha.Napewno
      teraz bardzo cierpi ale z czasem się z tego wyleczy. Myślę,że wyjazd by mu
      świetnie zrobił. Ten związek skończył sie po to by inny , lepszy mógł się
      zacząć ;)
      Może należało by go wysłać do psychologa??Niektórym pomagają takie wizyty.Przez
      kilka dni może powinien zażywać jakieś tabletki ziołowe uspakajające(tylko
      bardzo mało)one trochę ukoją nerwy.
      Myślę że on sam musi sie tym uporać i nikt z Was mu teraz raczej nie pomoże.
      Należy go namówić na wyjścia z kolegami, nie powinien siedzieć sam w domu i się
      zadręczać.
      • mamakasienki1 Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 29.11.05, 18:43
        Hej
        Dziękuję bardzo za odpowiedź.
        Tabletki uspokajające mama mu już kupiła, a z kolegami nawet się spotkała ale w
        domu i przez cały czas płakał i opowiadał tylko o Niej, nawet ostanie sms-y od
        niej im pokazywał.
        Pomysł z psychologiem jest bardzo dobry, ale mama rozmawiała już z jedną Panią
        doktor tylko psychiatrą i skończyło się na tym, że ta Pani psychiatra się
        popłakała.
        Pomyślimy jeszcze jak do tego wyjazdu go przekonać.
        Serdecznie dziękuję za odpowiedź.
        • iminlove Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 29.11.05, 22:49
          Jak to 'Pani psychiatra sie poplakala'? No to co z niej za lekarz?
          Ja mialam podobna sytuacje. Rozstalam sie z chlopakiem. Rok pozniej chcialam zaczac z drugim, w ktorym bylam wtedy bardzo zakochana. Moj byly zaczal grozic, ze sie zabije, ze zabije nas, ze zawali szkole (bylismy w klasie maturalnej). Koszmar. Moja Mama nie mogla o nim slyszec, ja dostalam lekkiej nerwicy, bo ciagle sie balam, ze cos sobie zrobi... Z tego co pamietam, rodzice zabrali go do lekarza, tez lykal jakies tabletki na uspokojenie.
          Ale nie o tym chcialam... Mysle, ze przede wszystkim nalezy duzo z nim rozmawiac, zeby przypadkiem nie zamknal sie w sobie i zeby wiedziec, co mu w glowie siedzi. Moze go czyms zajac? Rozumiem, ze wyjazd na dluzej nie wchodzi w gre, ale moze cos doraznego w miescie, w ktorym mieszka? Cos, co pozwoli zapomniec.
          Wedlug mnie dobra terapia jest tez 'przeniesienie bolu'. Przynajmniej na mnie dziala. Kiedy mialam straszne problemy z ojcem, akcja z moim bylym pozwolila mi o tym zapomniec. A jesli chodzi o drobniejsze 'doly', to kiedy slyszalam o cudzych, jeszcze wiekszych problemach, paradoksalnie robilo mi sie lepiej (no bo uswiadamialam sobie, ze nie jest tak zle). Wiec moze zaangazowac go w jakas akcje, podsunac pomysl jakiegos wolontariatu, zeby zapomnial o swoich problemach i skoncentrowal sie na cudzych?
          Chociaz, mysle, ze i tak wszystko zalezy od jego charakteru. Jezeli jest jednostka dosyc... egocentryczna, moze nie zadzialac. Jaki jest dokladniej?
    • dziewojka Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 29.11.05, 20:51
      A może jakiś wyjazd na kilka dni terapii? Np. do ośrodka Mandala w Bieszczadach? Niestety, nie wiem ile to kosztuje... Ale może własnie odpoczynek, przetrawienie smutku byłoby dobre, pomocne. Wizyta u psychologa wchodzi w grę o ile on się na to zgodzi.
      Mojemu bratu bardzo pomogła...
      Co prawda brał lekarstwa, ale zał maturę, uporał się ze smutkiem, teraz odżywa; a i ja i moja rodzina bardzo, bardzo się o niego baliśmy.
      Grunt to wasze wsparcie, szukanie okazji do rozmów. Tak myślę.
      • mamakasienki1 Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 29.11.05, 21:54
        Hej
        Dziękuję bardzo za odpowiedź
        Wyjazd to jest super pomysł tylko mojej mamy na to nie stać. Zapraszaliśmy
        brata do nas, a mieszkamy ponad 400 km od nich więc byłoby ok. Poza tym on ma
        maturę i szkołę więc nie za bardzo może opuszczać szkołę.
        Niemniej jednak wyjazd jest chyba najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji.
        O psychologu też rozmawiałam z mamą i chyba też skorzystają z tej rady.
        Dziękuję
        • dziewojka Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 30.11.05, 11:42
          Troche sie obracam w towarzystwie psychologow i jesli brat by chcial pojsc, pogadac, to radze popytac wsrod znajomych o kogos dobrego,narawde dobrego. Niestety, zdarzaja sie wsrod psychologow i tacy, ktorzy przez rok nie przeczytali zadnej ksiazki, nie ksztalca sie i "odwalaja" robote - taki psycholog moze bardziej zaszkodzic niz pomoc, wiec z rozwaga go szukajcie. I mam nadzieje, ze wszystko ulozy sie dobrze.
    • judith79 Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 30.11.05, 12:30
      rany, kobieto? daj se spokuj, ani to zabawne ani ciekawe.
      • mamakasienki1 Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 30.11.05, 13:54
        Dziewojka bardzo dziekują za rady.

        Judith tak się składa, że życie ludzkie nie musi być wcale ani ciekawe ani
        zabawne. To co dla jednych jest nieciekawe i nudne dla innych może być ich
        dramatem życiowym. Cieszę się, że Ciebie ani Twoich bliskich nie spotkało coś
        podobnego, bo z pewnością miałabyś inne zdanie.
        Ja tylko prosiłam o kilka pomysłów co można w takiej sytuacji poradzić - to
        wszystko.
        Sama jestem po studiach (między innymi pedagogika), ale nie chciałabym żeby
        cała rodzina zdała się tylko na moje rady, iałam nadzieję, że tutaj znajdzie
        się ktoś, kto zechciałby pomóc - to wszystko.

        Pozdrawiam
        • judith79 Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 01.12.05, 13:48
          ach ach wybacz prosze, w takim razie przylaczam sie do ogolnego smutku i wraz z
          cala twoja rodzina i pania psychiatra ronie gorzkie lzy nad biednym malym
          artsta ze zlamanym sercem:P
    • aa47 Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 30.11.05, 21:46
      hej
      Mój kuzyn miał kiedyś bardzo podobnie. Wszystkie "myśli" zapisywał w
      pamiętniku, nadgorliwa mama czytała czasem ten pamiętnik. Nie wyszło (miłość)
      mu-on artysta pisał o samobójstwie napisał date i co zrobi. Na szczęście matka
      spakowała go wieczorem i rano byli już u nas (300km) tutaj wiocha miał czas na
      myśli na zabawe itd po 2 tygodniach zaryzykowała, wrócili do domu, i było
      inaczej. Dzis student prawa i kamerzysta w zananym serialu.
      Piszesz o bracie: czas jest najleprzym lekarstwem. I czy ona jest warta Twojego
      brata jeśli się tak zachowała? Czy on by chciał spędzić z taką kobietą reszte
      życia, któa nie dawałaby mu pewności stabilizacji uczóć? Nie jest go warta.
      Będzie szedł na studia, nowa droga, nowi znajomi...
      Kocha się raz-rodzine(na całe życie)
      Jeżeli już uda się Tobie sciągnąć go do Ciebie zorganizuj mu czas-niech to
      będzie tydzień- przez tydzień szkoła nie zapadnie się pod ziemie.
      Powodzenia
    • mjerominek Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 01.12.05, 21:05
      Wiesz co jest najgorsze?.... aby po tym co się stało nie był chodzącym JEBAKA -
      znam takie przypadki - że od kiedy kobieta która go skrzywdziła, którą w dodatku
      bardzo mocno kochał stał sie.... ---> facetem który nie potrafi się już zakochac
      i zalicza każdą dupe jaka mu się napatoczy;/ Nie dopusć do tego, aby stał się
      takim człowiekie. Zadzwoń do Niego i powiedz aby wpadł do ciebie i pogadajcie
      przy piwku, wódce czy czymś co lubicie razem pić.
      Trzymam MOCNO kciuki za Twojego brata
      • mamakasienki1 Re: Brat... jego utracona miłość... jak im pomóc 02.12.05, 11:59
        Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
        Majerominek nie sądzę żeby mój brat stał się takim człowiekiem. Co nie
        wyklucza, że możesz mieć rację.
        Musze go jakoś przekonać żeby do nas przyjechał choć z drugiej strony nie mam
        pojęcia jak zorganizować mu czas żeby się nie nudził.
        On jest ode mnie sporo młodszy i jest między nami prawie jednopokleniowa
        różnica. Coś wymyślę.
        W każdym razie bardzo dziękuję.
Pełna wersja