sloneczko243
02.12.05, 15:16
bo mieszka z nimi rodzeństwo męża - alkoholicy. Często dochodzi do awantur,
wciąż słyszę najgorsze wyzwiska (również pod moim i dziecka adresem),
trzaskanie drzwiami. Nie chcę by moje dziecko na to patrzyło i uczyło się
(np. tego jak można mówić do mamusi i tatusia). Ponadto teściowa zawsze wie
wszystko lepiej i poucza mnie przy dziecku. Nie chcę do nich jeździć,
zostawiać u nich dziecko, nie chcę by zabierali moje dziecko na wakacje, mogą
odwiedzać wnuka u nas - mimo iż wolałabym by sami teściowie też mieli jak
najmniejszy kontakt z nami (również w tym wszystkim nie są bez winy, od
początku pozwolili swoim pozostałym dzieciom tak mnie traktować, a wręcz
kilka razy sami zachowali się nie w porządku). Niestety problemem jest mąż,
który niby stoi po mojej stronie, ale bardzo zależy mu na kontakcie z
rodzicami - szczególnie w święta i imprezy rodzinne (na które zwykle nie
jeździmy lub jeździ sam). Wciąż mówi o tym żeby dać im szansę, że wypada się
z nimi spotkać itp. Mieszkamy dość blisko teściów i napewno gdyby mieszkali
sami bym ich odwiedzała, choćby dla dobra dziecka, ale niestety dopóki ci
alkoholocy tam przebywają ja się tam nie pojawię. Mąż jest urażony, bo z
moimi rodzicami spotykamy się dość często, raz mówi że mam rację, że dziecko
nie powinno wychowywać się w takiej atmosferze, a drugi raz mówi że to są
jego rodzice i się ich nie wyrzeknie. Aha zapomniałam dodać że teściowa wciąż
robi synowi wyrzuty że ukrywamy przed nią dziecko, i że nie chcemy go u niej
zostawiać. A ja powiedziałam mu że moje dziecko i ci ludzie po jednym dachem
przebywać nie będą. Mam rację ??