obrazony uparciuch

02.12.05, 16:38
nie wiem co mam z tym robic!w poniedzialek moj ukochany facet (a w zasadzie
narzyczony,w tym roku kupilismy razem mieszkanie)uslyszal od mojej mamy
jednozdaniowa krytyke i smiertelnie obrazil sie na mnie!najpierw wyjechal na
2 dni, a jak wrocil to nadal nie chce ze mna rozmawiac. nigdy tak sie nie
zachowywal, zawsze kazda "klotnie" dalo sie zalagodzic, przytulic i bylo po
wszystkim.liczylam ze po powrocie przeprosi mnie za swoje zachowanie - no bo
co ja mu zrobilam?ale nic z tego - zachowuje sie jakby nie mogl na mnie
patrzec!czy tak zaczyna sie koniec?
    • best_girl Re: obrazony uparciuch 02.12.05, 16:45
      chyba sprawa nie jest tak prosta jak napisałaś...
      Mama coś powiedziała, on się obraził na ciebie i wyjechał a teraz sie nie
      odzywa.... bo jeżeli tak było to on jest chyba bardzo niedojżały...
      A może Twoja mama skrytykowała go raz i bardzo go to zabolało a ty to
      zignorowałaś...
      • viv21 Re: obrazony uparciuch 02.12.05, 16:51
        mnie nawet przy tej rozmowie nie bylo - bo rodzice wpadli do nas tylko na
        moment kiedy on byl sam w domu.
        ja bylam troche chora, ale latalam i cos zalatwialam, a mama mu zwrocila uwage,
        ze powinien mnie troche odciazyc bo sie zle czuje i tyle!kocham go bardzo, ale
        nie wiem, czy sie starac i ladowac tyle energii w to, kiedy on mnie tak
        traktuje, krzywdzi za cos na co nie mialam zadnego wplywu!
        • best_girl Re: obrazony uparciuch 02.12.05, 17:07
          Rozmawiałaś z nim w ogóle?
          Czy po prostu oboje czekacie kto zrobi pierwszy krok?

          Może on się czuje urażony, że ty nie stanełaś w jego obronie, bo on ci pomaga..
          • viv21 Re: obrazony uparciuch 05.12.05, 08:52
            odlozylam w kat swoja dume i wyciagnelam reka - ale on nie chce ze mna gadac,
            ciagle w rozjazdach - a jak w domu to albo chce mu sie spac, albo poczytac lub
            poogladac tv - akurat wtedy kiedy ja sie pojawiam i prosze o rozmowe. nie mam
            juz sily, ciagle rycze i mam WIELKA glowe od rozmyslan - a on sobie nic z tego
            nie robi. co ja mam robic? uniesc sie honorem i odpuscic?to chyba nie jest
            najlepsze rozwiazanie bo on jest strasznie uparty i wtedy na pewno nic z tego
            juz nie bedzie, czy skomlec o milosc?!
            • olutek_m Re: obrazony uparciuch 05.12.05, 09:43
              Moja teściowa ma taki sam problem jak Ty. Jej mąż ciagle sie obraża. O wszystko.
              Potrafi się cały tydzień nie odezwać słowem. Zaczeło się tydzień po ślubie jak
              zażartowała ... (nie jestem dokładnie pewna, ale chyba potrawy swojej
              teściowej). Teścia to tak ubodło, że sie obraził:P Na poczatku sadziła, że on
              tez żartuje i ten foch jest udawany. Ale przez 35 lat małżenstwa nic sie nie
              zmieniło.
              Mam super teściową i współczuje jej takiego typa w domu. Żadnej poważnej rozmowy
              przeprowadzić nie można, bo jak cos nie jest po jego myśl to sie obazi. Coś
              zarzucić, że niby on coś robi źle...? Jeszcze by sie z domu wyprowadził.
              Zastanów sie dobrze, czy tak chcesz zyć. On się nie zmieni i swoich
              "przyzwyczajeń". Z czasem może zaakceptujesz jego fochy, ale czy jest sens?
            • annb co masz zrobic 05.12.05, 09:44
              zapowiedziec swoim rodzicom ze ewentualne uwagi do twojego meza mają zgłaszac
              do ciebie
              i poprosic o nie przychodzenie z wizytą kiedy ciebie nie ma w domu
              to powinno poprawic stosunki :)
            • horpyna4 Re: obrazony uparciuch 05.12.05, 09:47
              O nic nie skomleć. Iść do niego i wyjaśnić sprawę do końca, zmusić go do
              wysłuchania i wypowiedzenia się. Jest duże prawdopodobieństwo, że chodzi o
              zupełny drobiazg, normalnie nie do zauważenia, a u niego trącił jakąś bardzo
              wrażliwą strunę. Starać się zrozumieć, więcej słuchać, niż mówić, chociaż
              początkowo będzie bardzo trudno go skłonić do mówienia. Cierpliwości! A jeżeli
              nie wykaże odrobiny dobrej woli, to może być z jego strony pretekst do zerwania
              i przynajmniej będzie jasna sytuacja. A jeżeli jest tak, że rzeczywiście go coś
              mocno zabolało, a Twoja matka jest niegłupią kobietą, to też powinna się do
              niego zwrócić z przeprosinami - nie, nie żadne płaszczenie się, po prostu:
              "wybacz, nie zdawałam sobie sprawy". To powinno pomóc. Pamiętaj też, że istnieje
              pogląd, na pewno częściowo słuszny, że jeżeli mężczyzna chce wiedzieć, jaka
              będzie jego luba za ćwierć wieku, powinien przyjrzeć się jej matce i nie chodzi
              tu wyłącznie o urodę, ale i o charakter. Tak czy owak sytuację należy spokojnie
              i bez emocji wyjaśnić, i to jak najszybciej. Musisz być przygotowana na każdą
              ewentualność, żeby w razie czego (tfu, tfu) przełknąć porażkę z godnością.
            • mamakasienki1 Re: obrazony uparciuch 05.12.05, 09:59
              To trochę skomplikowane tak sobie odpuścić. Szczególnie że macie wspólne
              mieszkanie. Ja bym postawiła wszystko na jedną kartę i nie prosiła o rozmowę
              tylko powiedziała co myślę. Wkońcu Ty o niczym nie wiesz to dlaczego masz
              cierpieć za coś czego nie zrobiłaś. W żadnym razie nie proś bo tak będzie
              zawsze. Może mama powiedziała mu coś czego nie powinna wiedzieć, a dowiedziała
              się od Ciebie? Ja bym się w takiej sytuacji też bardzo obraziła.
              w końcu jesteście parą i macie spędzić razem życie a jak takie głupoty będą
              decydować o waszym życiu to może być bardzo ciężko.
              Ja ze swoim mężem też nieraz się kłócimy zazwyczaj to ja mam jakieś żale, ale
              raz mąż strasznie się obraziła a ja nie wiedziałam o co. W końcu schowałam dumę
              do kieszeni i poszłam porozmawiać. POwiedziałam wszystko co myślę i zapytałam
              jak dalej ma wyglądać nasz związek, bo jak tak to ja się na to nie zgadzam i
              wolę zrezygnować.
              Chyba że powie o co chodzi i porozmawiamy na ten temat. Bo bez wzajemnej
              komunikacji nie ma udanego związku. A obrażanie się to takie dziecinne i faceci
              mówią, że kobiety sie obrażają bez sensu.
              Życzę powodzenia
              • viv21 Re: obrazony uparciuch 13.04.06, 13:15
                no to witajcie = juz troche madrzejsza w doswiadczenia (lzejsza o 10 kilo - z
                rozpaczy)i bardzo nieszczesliwa, ale przynajmniej sprawa sie rozwiazala - MA
                KOGOS i do niej odszedl :), chociaz jeszcze "przed chwila" twierdzil ze mnie
                kocha (juz bedac z nia) - a jak do mnie dzwoni (ciagle mamy wspolne
                zobowiazanie w postaci mieszkania) to slysze w tle male dziecko - nawet juz bym
                sie nie zdziwila specjalnie, gdyby okazalo sie ze to jego. Jak opowiadam naszym
                przyjaciolom co sie stalo - to nikt nie wierzy - musialybyscie go znac - nosil
                mnie na rekach i bylam jego kochanym sloneczkiem. I wiecie co?Trudno, lepiej
                teraz, niz pozniej. W kazdym razie nikomu juz nie jestem w stanie zaufac i nie
                jest to takie czcze gadanie - swieta racja. A jak czytam o 20-letnich mezatkach
                (i ich mezach rowiesnikach) to sie dziwie - co ja o zyciu wiedzialam te 5-6 lat
                temu? (i az strach pomyslec czego sie dowiem za kolejne 5!), a moj facet okazal
                sie kompletnym gnojkiem, mimo ze sprawial wrazenie naprawde dojrzalego.Zycie
                jest do bani.
                • eseczka1 Re: obrazony uparciuch 13.04.06, 14:12
                  Bardzo ci współczuję,ja wyszłam za mąż mając niespełna 20 lat i jestem z tego
                  powodu bardzo szczęśliwa, mam wspaniałego męża zakochanego we mnie po uszy, już
                  jesteśmy 5 lat po ślubie,ale porzeczytaniu twojego wątku, aż mi się smutno
                  zrobiło, bo nigdy nie wiemy co i kiedy nas spotka,trzymaj się cieplutko,muszisz
                  być dzielna,pozdrawiam,pa,pa.


                  • viv21 Re: obrazony uparciuch 13.04.06, 14:33
                    dziekuje za cieple slowa. zycze Ci jak najlepiej - wielu parom sie przeciez
                    udaje (hmm..., czy ja znam jakas?!), na ale nic, nie chce nikogo zarazac
                    pesymizmem w ktorym teraz absolutnie tone!Najbardziej marze o chwili szczerej
                    rozmowy z nim - chcialabym wiedziec, jak dlugo to z nia trwa!ale nic to, nie
                    mozna sie w tym przeciez pograzac tylko isc do przodu - chociaz najbardziej
                    chcialabym sie gdzies polozyc w kacie i zasnac,albo zresetowac sobie umysl -
                    znacie jakas metode niezawodna?w kazdym razie jednego sie nauczylam (ale czy
                    bede umiala to w praktyce zastosowac?) - trzeba zawsze zachowac swoje "ja" -
                    nie prosic o milosc, nie zmieniac sie dla niego - pierwszy sygnal ze cos nie
                    tak - i stawiac sprawe jasno - albo oboje pracujemy nad tym, albo sie
                    rozstajemy - nie warto ciagnac czegokolwiek na sile - bo nam wydaje sie,
                    ze "jakos to bedzie", zycie jest krotkie, czas za szybko leci.
    • caysee Re: obrazony uparciuch 13.04.06, 17:16
      Prawde mowiac, to wyglada mi na to, ze twoi rodzice powiedzieli mu cos wiecej
      niz jedno zdanie. Jakkolwiek by nie bylo, jego zachowanie jest beznadziejne i
      nie powinnas sie przed nim lasic i sama prosic o pogodzenie sie, bo ty niczemu
      nie zawinilas. A moze rodzice powiedzieli mu, ze ty cos tam na niego powiedzialas?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja