dotka.sz
02.12.05, 20:19
Gdybym wiedziała jak będzie wyglądało moje zycie z teściową chyba bym się nie
zdecydowała na małżeństwo. Pomijam fakt, że ona manipuluje moim mężem. Ona
zwyczajnie nas traktuje jak bank.
Po kolei:
1. Po ślubie gdy wyjechalismy w podróż poślubną "pożyczyła" sobie z
pieniążków z prezentów 1 tyś. Ja się dowiedziałam po jakimś czasie. Niby
oddawała po 50 zł.(nadmieniam, że ślub finansowali moi rodzice i my)
2. Jakieś 3 tygodnie temu odkryłam, że teściowa miała upoważnienie do konta
męża i jak potrzebowała wypłacała sobie pieniądze. Mój mąż nie powiedział mi
o tym, bo wiedział, że ja się na to nie zgodzę. Teraz już wiem co się działoz
jego wypłatą. Zarabiał 1400 zł i wiecznie nie miał pieniędzy. Spłacał tylko
raty za samochód - 450 zł. O resztę musiałam dbać sama. Dlatego podejrzewam,
że teściowa nie brała drobnych sum.
Wykryłam przypadkiem po DWÓCH LATACH !! Skończyło się potężną awanturą, ja
się wyprowadziłam do rodziców (nie będę harować i sobie wszystkiego odmawiać,
ja jem syf z Biedronki bo na to mnie stać a u mojej teściowej zawsze są
ciasteczka i cukiereczki, pełna lodówka).
Wszystko się uspokoiło, wróciłam do domu. Warunki były proste: oddaje kartę,
dostaje małą sumke dla siebie i nie ma prawa ruszać bez mojej zgody swojej
wypłaty.
3. Minął tydzień, moja teściowa powiedziała mężowi, żeby jej pożyczył 5 tyś.
Nie prosiła tylko powiedziała, zeby jej pożyczył. Wie, że mamy pieniądze z
wesela. Pieniążki są odłożone na lokatę z przeznaczeniem na budowę. Mąż sie
zgodził, bo mama jest biedna i trzeba jej pomóc (nadmieniam, że emerytury
teściów są wyższe niż nasze zarobki - wypałniam im PIT). Oczyswiście nic z
tego nie wyjdzie, bo ja się nie zgodziłam, a tylka ja mam dostęp do
pieniążków.
Boże, przecież ja się w życiu niczego nie dorobię. Pracuję na półtora etatu,
żeby cos odłożyć, kupuję najtańsze produkty, nowe ciuchy widzę tylko w
sklepie. Czuję, że wybuchnę i powiem jej coś bardzo przykrego.