moona9
03.12.05, 15:33
miejscu?oj,jestem zalamana,zeby bylo jasniej to opowiem wam moja historie
naszego zwiazku,a wiec zaczynam:z mezem moim poznalismy sie kiedy ja mialam
19 a on 16 lat,poznalismy sie na wczasach,oboje pochodzimy z tego samego
miasta,wiec mielismy do siebie 40 minut drogi.Jego rodzice od poczatku nie
akceptowali ani mnie ani naszego zwiazku,i nigdy w tej kwestii nie bylo
dobrze.Maz mial trudne dziecinstwo i ja tez,wiec mimo woli lgnelismy do
siebie,szukajac milosci i zrozumienia czego nieznalezlismy nigdy u naszych
rodzicow/rodziny!Pierwszy raz poczulam sie w tym zwiazku
bezpieczna,szczesliwa,ze komus na mnie zalezy...Tak mijaly lata obecnie
jestesmy para 7 lat a malzenstwem 2,5 roku,w 5 roku naszego zwiazku jego
rodzice i moj obecny maz wyjechali do USA,mieli rodzine,po prostu brat-brata
sciagnal do USA moj maz zalapal sie na ten wyjazd bo nie skonczyl wtedy 21
lat,jego starszy brat zostal w kraju nie mogl wyjechac gdyz nie spelnial
warunkow!Moj Darek wyjechal tylko po to aby zarobic troche pieniedzy i
przyjechac do mnie spowrotem nie chcial tam zostac i zyc-nie podobalo mu
sie.Zyl tam z rodzicami u roziny,byly ekscesy ze pisze do niego emaile,ze
dzwonimy do siebie,byly gatki typu:znajdz sobie tu inna bedzie lepiej
itp.."Przylecial spowrotem po osmiu miesiacach tyrania w dwoch
pracach,niestety u mnie w domu gdzie mieszkalismy sytuacja byla nieciekawa,w
miedzyczasie moj maz wyslal na loterie wizowa zgloszenie no i
wygral,postanowilismy sprobowac jeszcze raz ulozyc sobie tu w USA
zycie,niestety nie bylo to takie latwe,z perspektywy czasu mysle ze to byla
moja ucieczka z domu rodzinnego przed przemoca fizyczna a w ostatnich latach
psychiczna!Wiec przylecielismy do USA zamieszkalismy z tesciami-wiem glupota
ale naprawde to bylo jedyne rozwiazanie-tu zaczelo sie piekielko wspolnego
zamieszkania,jednym slowem opisze-koszmar!Tak wytrzymalismy pol roku i w
panice wyprowadzalismy sie do mieszkania(apartamentu),nie majac prawie wcale
oszczednosci,a ja bylam bez pracy!z perspektywy czasu to bylo bledne
kolo:uciekajac z domu rodzinnego weszlam w inny tez niszczacy mnie/nas!Teraz
jestesmy sami,brat meza dla szwagra moj maz zawsze byl jak obcy,zadnej
wiekszej wiezi braterskiej,nic...jestesmy tu w USA samiusiency zdani na
siebie,wprawdzie jest rodzina meza plus tesciowie ale nie utrzymujemy ze soba
kontaktow z wiadomych przyczyn.Wczoraj z mezem porozmawialam sobie,moim
glownym problemem jest:brak jezykja plus brak prawo jazdy-niestety-jestem
znerwicowana i nie wyobrazam sobie siebie za kolkiem...maz chce rozpoczac
nauke na stuiach-osiem lat.Gdzie przez te osiem lat ja jestem calkowicie
uzalezniona od jego uczelni,kolokwiow itp....osiem lat....Mamy tylko 1
auto,na drugie nas nie stac,tzn,maz powiedzial tak jak chcesz to kupimy
drugie ty zrobisz prawko tylko musielibysmy odsunac na kilka lat studia(maz
obecnie ma 24)lata,czyli znowu kropka nici z prawka nawet gdybym chciala
zdac,jezyk obcy -mam ksiazki w domu moge sie uczyc ok to jeden plus,druga
opcja:wrocic do Polski?Maz odpowiedzialn nie ma do kogo/do czego wracac,czeka
go wojsko gdzie za chiny nie chce isc,brak pracy nic,a z moimi rodzicami tez
juz wiecej nie chcemy mieskac,nie mamy na tyle, aby wyjechac i kupic
mieszkanie w bloku w Polsce,nikt nam nie pomoze,a ja tez nie chce do rodzicow
wracac bo tam przezylam koszmarne dziecinstwo...jestesmy a raczej ja jestem w
sytuacji bez wyjscia.
p.s. mam dyslekcje przepraszam za moja pisownie!