rriittaa
03.12.05, 18:50
Dwa przepłakane dni, bezsenna noc. Drugiej nocy wstałam i napisałam to co
poniżej. Potem udało mi się zasnąć....
Czy w chwilach cierpienia jesteśmy zdolni do tego, o czym na codzień nie
pomyślelibysmy? Napisałam kiedyś wiersz, jak byłam szakleńczo zakochana, a
ten ktoś odszedł przedwcześnie. To była platoniczna miłość. Teraz to mój
drugi wiersz, ale mniej optymistyczny niż ten pierwszy....
Morze łez zalewa me oczy
i wciąga w głębię powoli
I tylko mała latarenka
świeci w oddali.
Już jej prawie nie widzę,
lecz słyszę jak woła:
"Nie odchodż!!! Wracaj!!!"
Boję się...
A jeśli kolejna burza,
jak grom z jasnego nieba,
zagłuszy to ciche wołanie?
I już nie wrócę....
Co się z moją latarenką stanie?