czy jestem wyrodną córką?????? :(((

05.12.05, 12:19
moja historia jest długa i skomplikowana, wiec niebede jej dokladnie
opisywac. otoz w najmniejszym skrócie : kocham swoja mame ale mam jej dosc.
ona zawsze taka byla i zawsze mi to przeszkadzalo ale teraz to juz chyba
najbardziej bo jestem w 9 miesiacu ciazy. fakt, jest faktem ma ciezko i ma
ciezkie zycie, wiele przeszla wiec czasem jej sie nie dziwie, ale meczy mnie
to ze ciagle narzeka, płacze, zali sie a doskonale wie ze strasznie sie o nia
martwie. jestem osoba ktora starsznie sie wszystkim przejmuje. nie chce
korzystac z zadnej pomocy, ma depresje ale jak to ona mowi "nie ma kiedy"
pojsc do lekarza (choc conajmniej 2 dni w tygodniu ma wolne). doradzam jej
zrob tak czy tak i ona mowi ze mam racje ze tak zrobi a i tak nic nie robi.
paranoja. moje malzenstwo juz nie raz przechodzilo kryzys z jej powodu. Marze
o tym zeby jej sie wkoncu ulozylo albo zeby wyjechala stad do babci-zeby
byla jak najdalej.kiedy mam do niej jechac to przezywanm koszmar, a po
wizycie u niej zawsze sie klocimy z mezem. ja chce byc szczesliwa z mezem i
malenstwem i nie chce ciagle sie o nia martwic. mam tego dosc. jejku , czy
jestem zlym człowiekiem, ze tak mysle o wlasnej matce???
    • horpyna4 Re: czy jestem wyrodną córką?????? :((( 05.12.05, 12:40
      Przede wszystkim nie kłóć się z mężem. Spróbuj tak postępować i tak z nim o tych
      sprawach rozmawiać, żeby znaleźć u niego zrozumienie, a nie wywoływać irytację.
      Matki nie zmienisz, a jak będziesz miała oparcie w mężu, zniesiesz wszystko dużo
      lżej.
      • mamusia_smerfusia Re: czy jestem wyrodną córką?????? :((( 05.12.05, 12:57
        mojego meza denerwuje to ze sie smuce albo zloszcze po wizycie u mamy. on
        stara sie mnie wspierac i wiem ze chce zebym byla szczesliwa. poprostu po
        takiej wizycie u mamy on sie stara byc wyrozumialy i mily a ja sie na nim
        chcac,niechcac wyzywam. najgorsze jest to ze jest mi juz przed nim wstyd za
        moja matke. ona ciagle narzeka ze jej mama nie ma innych tematow tylko :ze jest
        chora na to .. na tamto... (dodam jeszcze ze wlasnei z tego powodu moja matka
        nie chce jezdzic do swojej), a moja matka sama nie jest lepsza : ciagle tylko
        gada o tym jak jest jej zle, ze moj 11letni brat jej nie slucha(a on jest
        dokladnie taki jak ona). my chcemy sie teraz cieszyc dzieckiem i to jest glowny
        temat rozmow,a ona ciagle tylko swoje . nawet umarlego by z grobu ruszylo.
        ograniczylam wizyty u niej do minimum i od tej pory miedzy mna a mezem jest
        lepiej. i nawet ja jestem szczesliwsza i wkoncu mnie cieszy swiat. nauczylam
        sie jej nie sluchac, ale jak ktos przez 2 czy 3 godziny gada o swoich smutkach
        to juz nawet to nie pomaga.
        • martyna1985 Re: czy jestem wyrodną córką?????? :((( 05.12.05, 14:47

          a może jak urodzi się dziecko to się zmieni? ZObaczy wnuka/wnuczkę i przejdzie?
          Choc powiem, moja przyszla tesciowa jest podobna. ALe poszla teraz na studia i
          nie ma za bardzo czasu, bo caly czas sie uczy:))Mysle, ze moze powinnas napisac
          jej list, ze nie tylko ona w zyciu ma zle, ze inni maja jeszcze gorzej?? Moze
          to do niej trafi. Nie jestes wyrodna corka. Jestes normalnym czlowiekiem, ktory
          czasami ma kogos i czegos dosc!!! powodzenia
          • horpyna4 Re: czy jestem wyrodną córką?????? :((( 05.12.05, 19:21
            Jeżeli Twój mąż Cię wspiera, to bardzo dobrze. Niepokoi mnie tylko jedna rzecz.
            Piszesz, że się na nim wyżywasz, po prostu tak odreagowujesz. Zastanów się, czy
            nie powielasz zachowań swojej matki czy babki. Nie obrażaj się, pewne rzeczy
            mamy w genach. Na własne geny nie mamy wpływu, ale własne zachowanie możemy
            skutecznie kontrolować. Spróbuj przeanalizować swoje zachowanie, tak na zimno.
            Przypomnij sobie, czy nie używałaś zwrotów, które u matki Cię raziły, czy w
            jakimś momencie nie zachowałaś się podobnie, jak ona. Jeżeli nie, to bardzo
            dobrze, trzymać tak dalej, ale uważać, bo to może wyjść za kilkanaście lat.
            Jeżeli jednak zauważysz w swoim zachowaniu pewne niepokojące sygnały - to też
            dobrze, zdałaś sobie z tego sprawę, możesz nad tym zapanować. Powodzenia.
            • kiecha3 Re: czy jestem wyrodną córką?????? :((( 06.12.05, 15:28
              wiesz.. ja miałam podobnie... co prawda w dużo mniejszej skali ale zawsze.. moja
              Przyszla ( niedoszła na razie ) teściowa.. tez zawsze nażekała, bo ją boli serce
              ( a gówno, bo od kręgo słupa), że dzieci nie takie , że mąż coś nie tak , że
              pracy nie ma... i wiesz ja zawsze w takich chwilach patrzyłam na nia jak na
              zjawisko.. mnie tak zaskawiwały jej łzy i to żalenie sie że patrzyłam jak na (
              za przeproszeniem) debila.... i zaczynałam ją z gory traktowa i mówić że to nie
              prawda, że trzeba się wyprostowac jak boli...ale nie z przejęciem..tylko z
              takim.. hm.. pogardliwym pouczaniem... nie zbytnio pogardliwym, tak jak bym
              mówila o czymś bardzo oczywistym.. i powiem ci że jej przeeszło.. jasne że
              czasem ma takie napady... ale zdecydowanie mniejsze i żadsze....
              a może poproś ja żeby porobiła na drutach, szydełku, zajeła sie czymś?? może coś
              ładnego dla Smerfusia zrobi... a odciągnie to ją od żalu... a może powiedz jej
              prosto z mostu" mamo czemu ty ciągle narzekasz??" "czemu mnie ciągle dołujesz?"
              • mycha231 Re: czy jestem wyrodną córką?????? :((( 06.12.05, 17:20
                Zobaczysz jak zobaczy wnuka/wnuczkę to bedzie w pełni szczęścia!A ty sie tak nie
                denerwuj,nie powinnaś.
    • isault Re: czy jestem wyrodną córką?????? :((( 07.12.05, 12:58
      Mamusiu_smerfusia, powiem ci sposób psychologiczny - bo jestem psychologiem, a
      problem który opisujesz jest dość nagminny niestety. Zacznij od siebie czyli
      usiadź spokojnie wyobraź sobie swoja mamę stojąca przed tobą i powiedz do
      niej: "jestem tylko dzieckiem". Możesz tak robic dobrych pare razy np. po
      każdym i przed każdym telefonem do niej. A potem najwazniejsze: zrób to samo w
      realu. Kiedy będziesz się z nia widzieć lub rozmawiać i znowu zacznie sie
      narzekanie to powiedz jej prosto z mostu i wyraźnie: "mamo, martwie się ale ja
      jestem tylko dzieckiem". I możesz to tez powtarzac, bo założę sie o 100 zł że
      za pierwszym razm nie usłyszy. Ale właśnie tym zwrotem za kazdym razem jej
      przerywaj. Bo ty naprwde jestes tylko dzieckiem. A ona twoja mamą - nie
      odwrotnie! To naprawdę działa.
    • dr.rocco Re: czy jestem wyrodną córką?????? :((( 09.12.05, 21:34
      Jestes zupelnie normalna , sporo ludzi tak reaguje na kontakty z rodzicami :)
Pełna wersja