mamusia_smerfusia
05.12.05, 12:19
moja historia jest długa i skomplikowana, wiec niebede jej dokladnie
opisywac. otoz w najmniejszym skrócie : kocham swoja mame ale mam jej dosc.
ona zawsze taka byla i zawsze mi to przeszkadzalo ale teraz to juz chyba
najbardziej bo jestem w 9 miesiacu ciazy. fakt, jest faktem ma ciezko i ma
ciezkie zycie, wiele przeszla wiec czasem jej sie nie dziwie, ale meczy mnie
to ze ciagle narzeka, płacze, zali sie a doskonale wie ze strasznie sie o nia
martwie. jestem osoba ktora starsznie sie wszystkim przejmuje. nie chce
korzystac z zadnej pomocy, ma depresje ale jak to ona mowi "nie ma kiedy"
pojsc do lekarza (choc conajmniej 2 dni w tygodniu ma wolne). doradzam jej
zrob tak czy tak i ona mowi ze mam racje ze tak zrobi a i tak nic nie robi.
paranoja. moje malzenstwo juz nie raz przechodzilo kryzys z jej powodu. Marze
o tym zeby jej sie wkoncu ulozylo albo zeby wyjechala stad do babci-zeby
byla jak najdalej.kiedy mam do niej jechac to przezywanm koszmar, a po
wizycie u niej zawsze sie klocimy z mezem. ja chce byc szczesliwa z mezem i
malenstwem i nie chce ciagle sie o nia martwic. mam tego dosc. jejku , czy
jestem zlym człowiekiem, ze tak mysle o wlasnej matce???